Wrzesień 2021 – wywiady dla POP Radia / Radia Płońsk / Wasze Radio FM

Moi fot.AK

Nawet nie wiem kiedy, a z kolejnymi spotkaniami i wywiadami zacząłem wrzesień. Pomimo, że kalendarz mam już częściowo zapełniony do grudnia, to było jeszcze bardziej intesywnie np. doszły długo wyczekiwane przez wszystkich Targi Książki w Warszawie(jest tutaj oddzielna relacja). Poniżej tradycyjnie prezentuję wybrane rozmowy i ich krótkie recenzje, które możecie także przeczytać na moim instagramie – wartoposluchac.

Mariusz Wawrzyńczyk fot.AK

Mariusz Wawrzyńczyk ma na swoim koncie zwycięstwo w 52 Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w konkursie „Debiutów”. Ma także jeden album „Zawsze pod prąd”, gdzie znajdziemy interpretację hity zespołu Bajm – „Biała Armia”. Czas teraźniejszy przynosi nam singla „Królowie życia” skomponowanego i napisanego przez Juliusza Kamila(Viki Gabor, Roxie Węgiel, Weronika Juszczak). Na przyszły rok przewidziana jest premiera nowej płyty Mariusza, która będzie miała rockowy charakter z mieszanką popu.

Dagga fot.AK

Dagga czyli Dagmara Czechura ponad rok temu debiutowała solowym utworem „To trudne”. Rozmawialiśmy wtedy przez skype’a, a kilka dni temu nareszcie już bezpośrednio przy kawie o jej nowej propozycji singlowej „Mów do mnie”. Kompozycja skomponowana i wyprodukowana do spółki z Przemysławem Pukiem(Grzegorz Hyży, Mateusz Ziółko, Natalia Szroeder). Dagga od początku stawia na brzmienia pop music. W warstwie tekstowej mówi o tym jak trudno jest wyrazić uczucia w cztery oczy, ale już w piosence jest o wiele łatwiej. To kolejna osobista odsłona młodej wokalistki, która ceni sobie szczerość, pozytywne nastawienie do ludzi i życia a telepatię traktuje jako coś fascynującego.

Michał Rudaś to jeden z nielicznych w naszym kraju ekspertów, znawców muzyki i szeroko rozumianej kultury indyjskiej. Znamy się od wielu wielu lat i Michał zawsze był obecny w moim programie „Warto Posłuchać”. Tym razem zaśpiewał po polsku swoją nową propozycję pt. „Naprawdę jesteś”. Piosenka od początku do końca była inspirowana kulturą romską, poezją Papuszy a także książka Jerzego Ficowskiego „Cyganie w Polsce”. Nagraniu towarzyszy rysunkowy teledysk autorstwa Magdaleny Pileckiej. Od warstwy tekstowej otrzymujemy refleksję na życiem współczesnego człowieka, o potrzebie wolności nie przywiązując uwagi do bogactw materialnych, tęsknocie za bliskością z naturą bo kompozycja powstała podczas lockdownu jaki obowiązywał ponad rok czasu. Ponadto, Michałowi Rudasiowi w utworze towarzyszą Marcin Świderski – instrumenty klawiszowe, klarnet, klarnet basowy, saxofon tenorowy, gitara akustyczna, gitara elektryczna, programming, aranżacja, produkcja, mix, mastering / Mateusz Szemraj – rebab, gitara elektryczna / Piotr Malec – tabla, dholak. Michał dostarczył do stacji radiowych coś innego, nieoczywistego za to w swoim stylu i z zachowaniem tożsamości muzycznej.

Raf Skowroński fot.AK

Raf Skowroński jest jednym z najciekawszych solowych debiutów 2021. Prezentuje R’n’B, śpiewa po polsku i na koniec roku przygotowuje swoja pierwszą EP’kę. Raf został w tym roku wyróżniony przez projekt muzyczny i label jednocześnie My Name Is New. Jego dwa singlowe utwory „Wody łyk” oraz „Miło cię poznać” były tematem mojej rozmowy z młodym artystą.

Na początku tegorocznych wakacji rozmawiałem z Karoliną Stanisławczyk o jej debiucie singlowym „Cliché”. Na zakończenie lata ponownie udało się zaprosić zapracowana wokalistkę na już dłuższą pogawędkę. Tym razem omówiliśmy jej premierowy album w biografii pt. „Cliché”. Kształtująca swój wokal w Szkole Muzyki Rozrywkowej i Jazzu im. Krzysztofa Komedy Karolina do szerokiej współpracy nad debiutanckim albumem zaprosiła kilku producentów, kompozytorów i autorów tekstów. Oprócz Jonatana Chmielewskiego doskonale znanego z duetu producenckiego MIYO tworzonego razem z Michałem Nosowiczem aka Mafia Mike, liste obecności podpisali m.in. Arkadiusz Kopera(!), Urbaniaque, wokalista Michał Szczygieł(też świetny debiut fonograficzny 2021). Przewijające się brzmienia z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku zostały ozdobione tekstami, które są osobiste, szczere, z prawdziwymi emocjami Karoliny. Na albumie „Cliché” mamy do czynienia z tym co jest od wielu lat obecne u amerykańskich młody gwiazd muzyki. To dotyczyło m.in. Seleny Gomez czy samego Justina Biebera. Ich słuchacz, odbiorca, fan otrzymywał od swoich gwiazd piosenki, które były i dotyczyły ich wieku, adekwatne do rzeczywistości, artysta i fan szli w jednym kierunku przez kolejne lata życia. Nie śpiewano o czymś czego nie doświadczono czy było przeznaczone dla dorosłych. Tak się buduje publikę i mnie już nie dziwią odsłony klipów na you tube czy inne listy przebojów sprzedaży. I ten patent Karolina zastosowała jako jedna z nielicznych w naszym kraju. W jej tekstach zamieszczonych w 9 utworach jest miejsce na wspomnienia, na pierwsze zakochania, miłość i relacje z drugim człowiekiem. To także miejsce na bunt, chodzenie pod prąd i wybory życiowe czy świadomość popełnianych błędów. Dobrze, że Karolina Stanisławczyk ma obok siebie kilku tak doświadczonych muzyków. Ma się od kogo uczyć, bo przed nią jeszcze wiele sztormów i burz. Póki co, niech cieszy się z debiutu i konsekwentnie zmierza do celu. Karolina, duże dzięki!

Ostatnio z Martą Bijan rozmawiałem przy jej debiucie fonograficznym pt. „Melancholia”. Finalistka IV edycji programu telewizyjnego typu talent-show „X-Factor” planowała wtedy jeszcze zrealizowanie swojego filmu, napisaniu i wydaniu poezji i…wszystko się udało. Ba! Nawet więcej, ale to inna historia. Kilka dni temu spotkaliśmy się by przeanalizować i porozmawiać o jej drugim muzycznym dziecku czyli płycie „Sztuka płakania”. Dziewięć kompozycji składa się na wspomniany album z czego aż cztery to single promujące całość. Jak mówi sama Marta, płyta nadaje się do słuchania w samochodzie. Jest mocno odbiegająca od debiutu na czym bardzo zależało Marcie, zwłaszcza w brzmieniu całego materiału. I jest! Miejscami miałem skojarzenia ze skandynawskim thrillerem pełnym chłodu, tajemniczość i niepewności „co dalej?”. W warstwie tekstowej Marta Bijan stosuje dualizmy, metafory – ale ona się tym bawi – a ja do tej historii z życia Marty, dopasowałem mam nadzieję znany wszystkim z mitologii greckiej mit o Prometeuszu. Powiem nieskromnie, że to było trafne skojarzenie. To bardzo życiowa płyta. Raz człowiek idzie po grubym lodzie by momentalnie znaleźć się pod nim i na dodatek nie mamy szans się wydostać spod niego. Znikąd pomocy. Na odbicie od dna i wydostanie się nawet przez „szczelinę” musimy czekać, a brakuje tlenu. Innym razem poświęcasz się, dajesz z siebie wszystko, masz dobre i szczere zamiary a tu nagle otrzymujesz nóż w plecy. Płyta nafaszerowana tematami do klubu dyskusyjnego. Album Marty Bijan „Sztuka płakania” w większości został napisany i nagrany podczas ubiegłorocznego „lockdownu”. Wśród muzycznych gości zaproszenie przyjęła m.in. Kasia Sienkiewicz z Kwiatu Jabłoni(!). Marta, to była uczta z wyjątkowym menu. Dziękuję.

Daniel Wyszogrodzki.fot.AK

Ostatnie dni są dla mnie mega intensywne, ale to nic w porównaniu z zapełnionym kalendarzem Daniela Wyszogrodzkiego. Na początku wakacji rozmawialiśmy o jego książce „Ale Musicale!” a teraz udało się rzutem na taśmę spotkać i porozmawiać o pierwszej w biografii powieści „Plac Leńskiego” (Wydawnictwo Marginesy). Spokojnie ta książka mogłaby mieć tytuł „Mój pierwszy raz”. Poznajemy tak na poważnie jak wyglądało życie Daniela od urodzenia do roku 1974 kiedy to, autor kończy szkołę podstawową i idzie do liceum. Wszystko dzieje się w Warszawie na starej Pradze, ale trudno było nie wspominać o jej nowych terenach czy innych zakątkach stolicy w czasach PRL-u. Ja jednak zwróciłem uwagę na kilka ważnych wątków w tej powieści, nie koniecznie podkreślonych przez autora. To np. „samodzielność” młodego chłopca, którego mama umiera kiedy ma 3 latka. Wychowują go dziadkowie, a tata jest lekarzem i niemal nie wychodzi ze szpitala, aha i mieszka na Saskiej Kępie. Widują się tylko w weekendy…przeważnie. To w ogólnym rozrachunku historia chłopca, który bardzo chce być „potrzebny”, czuł się „niekochany”, ale na pytanie „Czy mama byłaby z Ciebie dumna?” Daniel odpowiada, że „TAK”! Z „Placu Leńskiego” czytelnik dowiaduje się kim byli „gitowcy”, jakie filmy, seriale czy muzyka kształtowały Daniela Wyszogrodzkiego. Książka mojego rozmówcy z każdą stroną przypominała mi pamiętnik pisany przez Rzeckiego w „Lalce” Bolesława Prusa. Danek, bo tak funkcjonuje w powieści autor, żyje po dziś dzień wspomnieniami, stąd skojarzenie. Odtwarza wszystko bardzo uważnie i z detalami przywołuję dawną Warszawę. Czuć minimalną tęsknotę, ale bez przesady. Ja nie wiem czy ta książka nie może posłużyć uzupełnienie przewodników po naszej stolicy. Wszystko napisane obrazowym językiem i powiem szczerze – już kilka razy to innym autorom mówiłem – to jest świetny materiał na scenariusz filmowy. Daniel! Dziękuję za „powrót do przeszłości”, bo wiele z tego co opisałaś sam doświadczyłem już jako kolejne pokolenie Polaków.

Przygotowanie, opracowanie, autor tekstów, autor zdjęć: Arkadiusz Kałucki

Sierpień 2021 – wywiady dla POP Radia / Radia Płońsk / Wasze Radio FM

Sierpniowe dni i tygodnie były równie intesywne jak minione miesiące 2021 r. Naturalnie tu tylko prezentuję obszerniejszy fragment tego co przygotowałem dla słuchaczy programu „Warto Posłuchać”. Swoje nowe oblicza muzyczne zaprezentowały m.in. Alicja Sekowska czy Natalia Kwiatkowska z zespołu Cheap Tobacco. Znalazłem również czas na przeczytanie nieoficjalnych biogrfaii takich artystów jak: Harry Styles, Billie Eilish czy BTS!

Alicja Sękowska fot.AK

Jesienią 2020 r. Alicja Sękowska(dziennikarka Tvp Kobieta, Tvp Info) zadebiutowała nagraniem „Inni”. Gościnnie w utworze tym wystąpił Jack Moore syn niestety nieżyjącego już multiinstrumentalisty Gary’ego Moora! Przez skype’a rozmawiałem z Alicją o jej debiucie a kilkanaście dni temu spotkaliśmy się już normalnie. Była kawa i rozmowa o…drugim utworze, który trafił do stacji radiowych pt. „Nie śpię do rana”. Uspokajam, Alicja przyszła wyspana. Kompozycja należy do Tomka Luberta(Virgin, Video) a słowa do Patrycji Kosiarkiewicz(Sound N’Grace, Kombi). Produkcją kompozycji zaopiekował się Chris Aiken. W istnie letnim, wakacyjnym i piekielnie melodyjnym songu odnajduje się Alicja Sękowska. Piosenka o zakochaniu, ale tym początkowym kiedy człowiek się unosi lekko nad ziemią i mógłby przy okazji góry przenosić. No a refren w piosence natychmiast zostaje w głowie. Doskonała propozycja na nie tylko na wakacyjne dni, tygodnie czy miesiące, ale na cały rok, bo każda pora roku jest dobra aby się zakochać. Fajny, kolorowy lekki pop music. Ja zaczynam grać.

Natalia Kwiatkowska z Cheap Tobacco fot.AK

Z Natalią Kwiatkowską liderką i wokalistka zespołu Cheap Tobacco spotkałem się aby porozmawiać o nowej piosence grupy „Zobaczmy siebie”. Znana z blues-rockowej odsłony grupa teraz nieco zmieniła swój charakter zachowując tożsamość. Jest o wiele bardziej dynamicznie, energetycznie, z życiem i z nutą przebojowości. Niby oni a jednak inaczej. Miałem uśmiech po pierwszym przesłuchaniu, mam i po dziesiątym. Mnie czegoś takiego brakowało. Piosenka zaśpiewana po polsku z mądrym przesłaniem a przy tym muzycznie rockowe granie aż chce się zatańczyć. Zresztą zupełnie nowy materiał zespół Cheap Tobacco częściowo zaprezentował na minionym Pol’and’Rock Festiwal. To idealne miejsce na przetestowanie swoich muzycznych pasji i obserwacja jak można być odebranym. Ja osobiście miałem i mam skojarzenia z częściową dyskografią grupy Garbage w połączeniu z solową karierą Gwen Stefani. Piosenka „Zobaczmy siebie” powinna wam towarzyszyć przynajmniej raz dziennie. U mnie gra. Natalia dziękuję!

Three Of Us fot.AK

Dużymi krokami zbliża się konkurs „Premier” podczas zbliżającego się 58 Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. Trio Three Of Us (Ewa, Romek i Tomek) są absolutnymi debiutantami 2021. W styczniu do stacji radiowych trafiła ich premierowa kompozycja „Szklany Sufit”. Za muzykę odpowiada Marcin Kindla natomiast za warstwę tekstową Wojciech Byrski. Mając już na starcie takie wsparcie to może wróżyć tylko „dobrze” na przyszłość. Uczestnicy programu telewizyjnego „Bitwa na głosy” wstrzelili się z piosenką „Szklany sufit” w popową niszę zaszczepiając dodatkowo polskiemu słuchaczowi nowoczesny odcień country. To aksamitne i pełne wdzięku połączenie dźwięków jest w postaci finalnej bardzo dynamiczne, melodyjne i łatwo wpadająco w ucho utworem, które wg mnie jest pewnym kandydatem do przeboju roku 2021. Konkurencja podczas festiwalu w Opolu będzie bardzo wyrównana, to pewne. No, ale jak śpiewają Three Of Us trzeba dążyć do realizacji marzeń, przełamywać kolejne bariery by odnieść sukces i wygrać „Premiery”. Do występu na deskach opolskiego amfiteatru, kolebki polskiej piosenki pozostało kilka tygodni, a już Ewa, Romek i Tomek spełnili pierwsze marzenia. Mają debiut fonograficzny za sobą. Kolejne singlowe nagrania trafiły do stacji radiowych i są prezentowane m.in. cover grupy 2+1 „Wielki mały człowiek”(1984 r.), któremu nadali „nowy garnitur”. I wspomniany Festiwal to trzecie marzenie. Całe szczęście, że wszyscy są świadomi tego gdzie są, w którym miejscu. Z pokorą i pewnością siebie podchodzą do życia wiedząc, że codzienność raz bywa taka, że jesz przysłowiowy „chleb z masłem” a innym razem „truskawki popijasz szampanem”. Ewo, Tomku i Romku – dalej uwalniajcie muzyczne marzenia. DZIĘKI!

Dominika Płonka fot.AK

To jest solowy debiut wokalistki, która od kilku lat działała na polskiej scenie muzycznej, udzielając się w wielu projektach o najróżniejszym charakterze. Razem z bratem (Dafeat) tworzyli dobrze funkcjonujący tandem i nadal się wspierają, ale czas teraźniejszy postawił Dominice nowe wyzwania. Dominika Płonka bo o niej wspominam, wychodzi z cienia i jako solistka dostarczyła do stacji radiowych dwie kompozycje. Oba utwory są osadzone w brzmieniach r’n’b’, soul o bardzo ujmującym klimacie i zachęcającym do kolejnego posłuchania. Kompozycje „Ciemno, Gorzko, Twardo” oraz „Czy wyjechałaby?” to preludium przed czekającą nas raczej EP’ką niż całym krążkiem, ale nigdy nic nie wiadomo. Inspiracjami muzycznymi Dominiki są m.in. Kali Uchis czy Jorija Smith. Co warto jeszcze odnotować? Że pierwszy raz Dominika Płonka śpiewa po polsku i wyszło bardzo przyjemnie, naturalnie, prawdziwie i logicznie. Z Dominiką Płonką spotkałem tuż przed jej wylotem na studia do Holandii i na dodatek to był jej pierwszy wywiad radiowy(!). Wie co mówi, chce mówić, potrafi wyrazić myśli i wie jak korzystać z doświadczenia starszych kolegów z branży muzycznej, a ma od kogo czerpać wzorce, oj ma! Dominika dziękuję i do zobaczenia!

Marta Baum fot.AK

Czy Marta Baum jest „Królową balu”? No ba! Wielokrotnie to udowadniała podczas prowadzonych imprez m.in. w warszawskim klubie SPATiF. Marta jest nie tylko wokalistką, kompozytorką, songwriterką, ale i doskonale radzi sobie za konsoleta jako DJ. Podczas występów towarzyszą jej nie tylko wizualizacje wzbogacające prezentowana muzykę. To także teatralno-performerskie występy zaproszonych gości aby bawiący się nie tylko chłonęli nuty do tańca, tylko po imprezie zapamiętali „coś więcej” by przyjść na kolejny występ Marty. Nagranie „Królowa balu” jest jej fonograficznym debiutem, które wzbogaca także klubowy remix autorstwa MoonDeck’a. Kompozycja od strony muzycznej nawiązuje do brzmień lat 80 XX wieku a od warstwy tekstowej mówi o podążaniu za swoimi marzeniami, pragnieniami. To również mowa o kobiecie niezależnej, która sama decyduje nad tempem swojego życia, która ma swój cel i realizuje go wtedy kiedy ona zechce. Nikt inny. Debiut Marty Baum jest dla mnie intrygujący i czekam na cały album Marty, a ten jak się dowiedziałem będzie miał premierę najprawdopodobniej w karnawale 2022. Marta, bardzo dziękuję za rozmowę z uśmiechem.

Cris Mili fot.AK

Cris Mili to pseudonim artystyczny Aleksandry Rosińskiej. Jako dziecko w latach 90 zagrała w serialu „Ekstradycja” u boku samego Marka Kondrata. Dziś mając dowód osobisty w kieszeni debiutuje na polskiej scenie muzycznej już dwoma nagraniami. Pierwszym była kompozycja „Deszcz” a ta najnowsza to „Miasto grzechu”. Oba utwory od strony muzycznej znacząco różnią się od siebie. Pierwszy „Deszcz” to pop alternatywny z delikatną domieszką latino, lekki, zwiewny o akustycznym zabarwieniu z kobiecym wdziękiem. Druga piosenka „Miasto grzechu” to już z pazurem o rockowym charakterze adekwatnym do warstwy tekstowej. Ola bardzo dużo w obu piosenkach porusza się i wykorzystuje metafory np. lalka, deszcz, miasto. Po szczegóły odsyłam do oby utworów. Będzie sporo pokus, czasami słońce a czasem deszcz. Będzie mowa o taki zastoju człowieka bo jest mu wygodnie i dobrze. Nie chce się ruszyć by zrobić postęp, polepszyć swoją pozycję. Już nie wspomnę, że najważniejszy jest święty spokój. Olu, gratuluję debiutu fonograficznego. Dziękuję.

Królowie K-Popu! Na pewno BTS są zjawiskiem na globalną skalę. Mają na swoim koncie coraz więcej międzynarodowych nagród muzycznych, a ich albumy biją rekordy popularności. Od kilku tygodni dostępna jest w Polsce zaktualizowana i uzupełniona o nowe treści nieoficjalna biografia zespołu. Jej autorem jest Adrian Besley, a tytuł brzmi „BTS. Koreańska fala” (Wydawnictwo Słowne). Dzięki tej książce poznacie historie wszystkich członków grupy – od debiutu w 2014 r. po światową sławę. W tekstach i muzyce dominuje poszukiwanie prawdy niż poklask. Przezwyciężają trudy i rozczarowania. Umiejętnie łączą prywatne i publiczne „Ja”. Udowadniają milionom młodych ludzi, że utożsamiają się z ich problemami. Inspirują i przynoszą pocieszenie.

Harry Styles był wokalistą boys bandu One Direction w latach 2010-2016 i według mnie najlepiej ze wszystkich członku grupy spożytkował swoją popularność jako solista. Jest piosenkarzem, autorem tekstów, muzykiem, modelem, aktorem i producent filmowy. Ponadto, został także ikoną mody i ambasadorem legendarnej marki Gucci. Ukazała się książka Danny’ego White’a pt. „Harry Styles. Nieautoryzowana biografia” (Wydawnictwo Słowne). To ten sam autor, który napisał książki „One Direction 1D. Tacy właśnie są”. Harry Styles ma na swoim koncie dwa krążki studyjne: „Harry Styles” (2017) dociera na szczyt sprzedaży płyt w UK, Australii czyi, Irlandii. Druga płyta to Fine Line(2019) która w dniu premiery zadebiutowała na 1 miejscu listy sprzedaży płyt w Stanach Zjednoczonych. Książka „Harry Styles. Nieautoryzowana biografia” to historia artysty od dzieciństwa aż po szczyt sławy. Autor Danny White odtworzył w niej szczegóły rozpadu One Direction i drogę Harry’ego Stylesa do zbudowania od nowa swojego wizerunku jako solisty. Artysta urzeka naturalnością, charyzmą i wyrafinowaniem – jego profile w mediach społecznościowych śledzi ogromna liczba fanów jednak ma do tychże mediów spory dystans.

Bez dwóch zdań Billie Eilish jest niekwestionowaną gwiazdą alt popu i jednocześnie najsłynniejszą nastolatką świata. Książka „Billie Eilish. Jak buntowniczka została królowa alt popu” (Wydawncitwo Słowne) jest skierowana do młodego odbiorcy (12+). To jej nieoficjalna biografią, ale wspomniani czytelnicy otrzymują rzetelne informacje, z życia Billie Eilish, fascynujące fakty, sekrety, inspirujące cytaty i co ważne zachwycające zdjęcia. Ta książka to niezwykła podróż do świata gwiazd. Poznajemy Billie niemal od podszewki, jej wyjątkowy styl i przekonania. Czytelnicy 12+ dowiedzą się, jakim wyzwaniom musiała sprostać w drodze ku pierwszym sukcesom, i odkryją jej życiowe cele. A na końcu książki jest test i przekonacie się czy jesteście największymi fanami Billie Eilish na świecie!
Od 2015 roku urodzona w Los Angeles gwiazda alt popu wydała na światło dzienne dwa studyjne albumy: „When We All Fall Asleep, Where Do We Go?”(2019), „Happier Than Ever” (2021). Stacje radiowe na całym świecie grają do dziś jej singlowe kompozycje m.in. „Wish You Were Gay”, „When the Party’s Over”, „All the Good Girls Go to Hell” czy „Bad Guy”. W styczniu 2020 r. Billie Eilish otrzymuje 5 statuetek Grammy! Ponadto, nagrywa piosenkę „No Time No Die” do najnowszego filmu o Jamesie Bondzie stając się najmłodszą artystką, która dostąpiła zaszczytu zaśpiewania do tej słynnej serii o agencie 007. Resztę faktów i osiągnięć znalazło się we wspomnianej książce przeznaczonej dla czytelnika 12+.

Przygotowanie, opracowanie, autor tekstów, autor zdjęć: Arkadiusz Kałucki

Targi Książki w Warszawie 9-12.09.2021

Oj wielu z nas na pewno spadł przysłowiowy kamień z serca kiedy zapadła decyzja o zniesieniu większości obostrzeń związanych z covid-19. A już z całą pewnością nowym organizatorom Targów Książki 2021 czyli Fundacji Historia i Kultura. Było wiadome, że Targi jeżeli się odbędą, a przypomnę że w 2020 z wiadomych przyczyn niemal wszystkie dziedziny życia zostały zamrożone, nie zostaną ulokowane na PGE Narodowym. Tak w telegraficznym skrócie, przygotowania do tego typu imprezy trwają ponad pół roku i na kilka zaplanowanych lokalizacji wybrano…Plac Defilad przed PKiN.

Ja fot.AK

W mimo wszystko panującej pandemii organizacja targów na świeżym powietrzu wydawała się idealnym rozwiązaniem. Czy bezpiecznym dla wszystkich? No niby tak, ale i tak osobiście mam dziesiątki pytań na wielu płaszczyznach. Co do miejsca też widzę sprytne posunięcie, bo zanim Targi Książki zostały przeniesione lata temu na PGE Narodowy odbywały się w…Pałacu Kultury i Nauki. Także Targi Książki w dniach 9-12.09.2021 r. na Placu Defilad były częściowo „powrotem do przeszłości” a może nawiązaniem do tradycji? Poza tym są w Centrum Warszawy, każdy może przyjechać z każdego miejsca w stolicy jak i spoza. Mało tego, targi były otwarte dla wszystkich za darmo(!). Nie było żadnych bramek, ogrodzeń etc. Na PGE Narodowym jak większość z was pamięta trzeba było zapłacić za wstęp. I muszę wspomnieć, że w rozmowie z kilkoma wystawcami zdania są bardzo podzielone gdzie było lepiej. Nie musicie mi wierzyć, ale plusów jest tyle samo ile minusów minionych targów. Mam całą listę zarówno wątpliwości np. jakby się targi odbyły gdyby padał deszcz? Kompletna klapa z finansową na czele dla wszystkich! A na PGE Narodowym przy zasłoniętym dachu mógłby i śnieg spaść i nikt by tego nie odczuł. Wiem, nie można było inaczej i niestety to mówię z bólem serca innego tak dużego miejsca zadaszonego, komfortowego w Warszawie NIE MA! No ale to jest gdybanie, bo jak rozmawiałem tradycyjnie już z Małgorzatą Kanownik przedstawicielką organizatorów „udało się zamówić słoneczna pogodę”. Przez 4 dni było ok. 26 C i nie padało za wyjątkiem Niedzieli, ale to i tak przez chwilę. Warto także pamiętać o dwóch kwestiach. Pierwsza to, że gościem honorowym tegorocznych Targów Książki były Czechy, a drugim iż razem z targami odbywały się 14 Targi Książki Akademickiej i Naukowej ACADEMIA.

Małgorzata Kanownik fot.AK

Targi Książki w dniach 9-12.09.2021 r. na Placu Defilad przed PKiN pokazały również, że branża wydawnicza podczas pandemii stała się ostrożna w działaniach promocyjnych tzn. w chęci fizycznego udziału w spotkaniach z czytelnikami np. na Targach Książki. Stąd było o wiele mniej wystawców. Ale wszyscy też wiemy, że na Palcu Defilad aż tak dużo aktualnie miejsca nie ma! Budowa Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie zajmuje prawie ¼ placu. Jest duży parking i siłą rzeczy mniej miejsca było dla uczestników Targów. A jak jeszcze i wspomnę, że podobno cena za „ewentualne miejsce” była dla niektórych wygórowana i dlatego ich nie było, no to jest się nad czym zastanowić i przeanalizować wszystko. Zdaję sobie sprawę z okoliczności w jakich „na nowo” zaczęliśmy wszyscy funkcjonować w świecie. Takiej sytuacji nigdy wcześniej nie było. Tegoroczne Targi Książki są dla nas niesamowitym bagażem doświadczeń a dla organizatorów zwłaszcza. Materiału do analizy co było „dobrze” a co „źle” również nie brakuje. Nie chcę słyszeć, że to jest jakiś „kiermasz”, bo i to do mnie dotarło. Smutne, że tak niektórzy nazywali spotkanie z czytelnikami, którzy dają im zarobić na „chleb”. Wierzę, że za rok Targi Książki powrócą ze zdwojoną siłą, pomysłami, kreacją jakiej wcześniej nie było.

Ja fot.AK

Ja osobiście jestem bardzo wdzięczny i pełen podziwu, że udało się zorganizować Targi Książki. Tego tak brakowało nie tylko nam dziennikarzom czy czytelnikom, ale i samym autorom pomimo skromnej liczby wystawców. A poniżej moje krótkie resume i rekomendacje jakie zaprezentowałem także w programie „Kulturalne Mazowsze” – Niedziela godz. 21:10 – 22:00 w Radiu Płońsk 93.6 FM.

Bogusława Sochańsk fot.AK

Ależ miałem przesympatyczne spotkanie i rozmowę z wybitną polską tłumaczką literatury duńskiej Panią Bogusławą Sochańską. Dodam, że w latach 1995–1999 była attaché kulturalnym Ambasady Polskiej w Kopenhadze, a od 1999 r. jest na czele Duńskiego Instytutu Kultury w Polsce. Porozmawialiśmy krótko, ale treściwie nie tylko o duńskich autorach, ale także o skandynawskiej literaturze. Natomiast ja zwracam waszą uwagę na cztery wydawnictwa, które polecam z czystym sumieniem na nadchodzące jesienno-zimowe wieczory. To naturalnie nieśmiertelne „Baśnie” Hansa Christiana Andersena”, które z okazji 200-lecia urodzin pisarza zostały na nowo przetłumaczone przez Panią Bogusławę. Dlaczego? Bo są przetłumaczone bezpośrednio z języka duńskiego na polski, a dotychczas „Baśnie” były tłumaczone z języka…niemieckiego. Ot ciekawostka. Ponadto, zwróćcie proszę uwagę na książkę Janiny Katz „Chłopiec z tamtych lat”, Petera Høega „Nieprzystosowani” oraz wiersz H.Ch.Andersena „Miała jaja gospodyni” z ilustracjami Joanny Jasińskiej-Koronkiewicz.

Katarzyna Szotkowską-Beylin fot.AK

Budowa Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie idzie jak burza. Widać z daleka jak powstają kolejne przestrzenie, które w 2023 r. będą tętnić życiem. Nowa siedziba Muzeum powstaje po północnej stronie placu Defilad, od strony ulicy Marszałkowskiej. Jest to ważna dla miasta inwestycja, która zaktywizuje tę część Śródmieścia stolicy oraz będzie początkiem przebudowy całego otoczenia Pałacu Kultury. Podczas tegorocznych Warszawskich Targów Książki swoje stanowisko zainstalowało Wydawnictwo Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Patrząc na dźwigi przenoszące kolejne elementy budynku porozmawiałem z Kierownikiem wydawnictwa Panią Katarzyną Szotkowską-Beylin snując plany na przyszłość. A te są bardzo ambitne i nowoczesne.

Maja Głowacka z Krytyki Politycznej fot.AK

Krytyka Polityczna podczas tegorocznych Targów Książki tradycyjnie jak każdy przygotowała coś specjalnego i wyjątkowego. Moją rozmówczynią była płeć piękna wspomnianego wydawnictwa Maja Głowacka, która m.in. rekomendowała poniższe tytuły:

„Ekonomia obwarzanka. Siedem sposobów myślenia o ekonomii XXI wieku” – autor: Kate Raworth

Ekonomiczna książka roku Financial Timesa.
W tej bezkompromisowej, erudycyjnej, ale i optymistycznej książce Kate Raworth proponuje nie tyle zmianę w rozumieniu, czym ekonomia jest i czym mogłaby być, ale przedstawia konkretne rozwiązania jak zerwać z mitem konieczności ciągłego wzrostu PKB, jak zmienić system monetarny i fiskalny, i wreszcie: jak uczynić biznes wartościowym i pożytecznym dla ludzkości. Dotychczasowe koncepcje ekonomiczne wykładane od lat na uniwersytetach nie wystarczają, bądź są zwyczajnie nieaktualne we współczesnym świecie, który musi stawić czoła katastrofie klimatycznej, walczyć z postępującymi nierównościami ekonomicznymi oraz ambitnie podchodzić do dziesiątek innych wyzwań społecznych ludzkości. Potrzebujemy nowych dróg, idei i rozwiązań.

„Niech sobie nie myślą, że jesteśmy kolaborantami” – autor: Piotr M. Majewski

Choć użyte w tytule zdanie przypisywane premierowi utworzonego przez Hitlera Protektoratu Czech i Moraw niemal na pewno ma charakter apokryficzny, to znakomicie oddaje dylematy, przed którymi stanęli Czesi pod niemieckim protektoratem, lawirujący między współpracą z III Rzeszą a patriotyzmem. Ujmując rzecz w największym skrócie, to historia ludzi, którzy zdecydowali się dać przeciwnikowi palec, a później przydarzyło im się to, przed czym przestrzega popularne porzekadło.

„Chodzić i uśmiechać się wolno każdemu” – autor: Alicja Urbanik-Kopeć.

Praca seksualna na ziemiach polskich na przełomie XIX i XX wieku była nie tylko zjawiskiem społecznym, problemem prawnym i zdrowotnym, ale również chętnie używaną figurą retoryczną. O prostytucji jako zarazie moralnej grzmiały Kościół i towarzystwa abstynenckie, o niebezpieczeństwie dla płodności i rozsadniku epidemii chorób wenerycznych wypowiadali się lekarze, o zgubnych skutkach społecznych, biedzie i wykorzystywaniu dziewczyn z proletariatu pisali socjaliści. Emancypantki upatrywały w pracy seksualnej źródło chorób i powód rozpadu rodzin. Jak wyglądało życie ówczesnych pracownic seksualnych? Dlaczego powszechnie uznawano je za zagrożenie dla społeczeństwa? Alicja Urbanik-Kopeć po raz kolejny wypełnia białe plamy w społecznej historii kobiet.

Sabra Daici fot.AK

To już niemal z mojej strony tradycja, że podczas Warszawskich Tragów Książki rozmawiam z przedstawicielką Rumuńskiego Instytutu Kultury w Warszawie – Sabrą Daici. Pełniąca stanowisko koordynatora ds. programowych rekomendowała dla przybywających czytelników książki m.in. polskich autorek(!) a mianowicie:

Agnieszka Krawczyk – „Rumunia, Albastru, Ciorba i Wino”

Dorota Filipiak, „Rumunia. Pęknięte lustro Europy”

Moi fot.AK

Wydawnictwo Słowne było jednym z tych, które mogło się pochwalić jedną z większych powierzchni wśród wystawców. A to jak łatwo się domyśleć umożliwiało większe możliwości promocyjne swoich autorów, bo nie wszyscy na Targach Książki organizowali spotkania z autorem. Na pewno na uwagę zasługiwały:

Agnieszka Jeż – „Kto jest bez grzechu” – Nominowana do Nagrody Wielkiego Kalibru Agnieszka Jeż opowiada wciągającą, duszną i nieoczywistą historię zwykłych ludzi i niezwykłych zbrodni. Znana czytelnikom ze znakomicie przyjętych Szańca i Odpłaty sierżant Wiera Jezierska, cholernie ambitna idealistka z misją, nie zawaha się odsłonić rodzinnych tajemnic. Ktoś w końcu musi to robić.

Emma Haughton – „Mrok” – Brytyjska pisarka debiutuje w roli autorki thrillerów. Historia jest elektryzująca, zapiera dech w piersiach i mrozi krew w żyłach – całkiem dosłownie, bo rzecz dzieje się wśród lodowych bezkresów Antarktydy. Mroczna atmosfera osaczenia i nieufności wzmagana przez nieprzyjazną, nieubłaganą przyrodę.

Joanna Jędrzejczyk fot.AK

Joanna Jędrzejczyk – „Czarno na białym” – Czarno na białym to opowieść o tym, że aby uszczęśliwić innych, musimy sami być szczęśliwi. Że stając się lepszymi ludźmi, możemy osiągnąć dużo większy sukces w różnych dziedzinach. Ta historia uczy, jak korzystać z czegoś, na co ciężko się pracowało. JJ dojrzała do tego, by cieszyć się życiem, co nie przeszkodziło jej w stoczeniu prawdopodobnie najlepszej walki w historii kobiecego MMA. Walki, która na zawsze zmieniła definicję słowa „przegrana”. W życiu Joanny Jędrzejczyk w ostatnich latach wydarzyło się wiele. Wkroczyła w ten czas jako mistrzyni i niepokonana zawodniczka MMA, wzór i inspiracja dla milionów ludzi. Przegrane przyszły potem – w życiu zawodowym i osobistym. Utrata tytułu, śmierć przyjaciółki, zdrada. Jędrzejczyk mówi o tym otwarcie, ponieważ wie, że życie nie jest nieustannym pasmem zwycięstw. Czasami odpowiadamy nie tylko za złe wybory, nie tylko za własne. Niekiedy potrzebne są zmiany, nawet najbardziej bolesne. Bywa, że przegrywamy bitwę, żeby wygrać wojnę. Joanna już niczego nie musi udowadniać. Nawet sobie.

Kasia Dziurska fot.AK

Kasia Dziurska – „SIBO. Jak z nim żyć, jak je leczyć?” – Kasia Dziurska, sportsmenka i trenerka fitness, w trakcie treningów do „Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami” zauważyła u siebie spadek formy i nastroju, a także dokuczliwe dolegliwości gastryczne. Zdiagnozowana u niej choroba Hashimoto nie tłumaczyła problemów brzusznych. Odpowiedzialne za nie okazało się SIBO – nowa, nieznana choroba, której istnienie negowali napotkani gastrolodzy. Sportsmenka opowiada, jak trudno znaleźć lekarza doświadczonego w leczeniu SIBO oraz jak przejść przez długotrwałe i skomplikowane leczenie i wymagającą dietę. Dziś, po kilkunastu miesiącach zmagania z chorobą, cieszy się dobrym samopoczuciem, energią i płaskim brzuchem. Oprócz historii Kasi książka zawiera również wywiady ze specjalistami (lekarzem, dietetykami, naturoterapeutą, psychologiem, fizjoterapeutą-osteopatą), które pomagają zrozumieć, czym jest SIBO, jak je zdiagnozować, skąd się bierze oraz co zmienić w dotychczasowym życiu, by z nim wygrać. Dodatkowo znajdziecie tu przepisy na smaczne dania zgodne z zaleceniami diety low FODMAP oraz przepisy na potrawy wspomagające zdrowie jelit, a także dzienniczek samoobserwacji ułatwiający powrót do zwykłej diety.

Instytut Pamięci Narodowej na tegoroczne spotkania z czytelnikami przygotował kilka wg mnie zaskakujących pozycji wydawniczych. Zdecydowanie na uwagę zasługuje książka o..modzie, a konkretnie autorstwa Nadii Sola-Sałamacha – „Moda patriotyczna w stroju i jego dodatkach od konfederacji barskiej do XX wieku”. Album ukazuje, jak Polacy wyrażali uczucia patriotyczne przez strój i jego dodatki. Głównym założeniem było opisanie procesu świadomego stylizowania wyglądu zewnętrznego w ten sposób, aby epatował on uczuciami miłości do ojczyzny lub wrogości wobec jej przeciwników. Proces ten został ujęty w szerokim kontekście i długich ciągach czasowych, poczynając od narodzin mody narodowej na przełomie XVI i XVII w. po koniec II wojny światowej. Naświetlone zostały okoliczności, w których moda patriotyczna się rodziła, oraz te, które doprowadzały do jej zaniku. Omówiono również proces powstawania, zapominania i odradzania się pewnych symboli i haseł patriotycznych. Celem powstania albumu było ustalenie stopnia trwałości lub zmienności sposobów wyrażania uczuć patriotycznych przez sposób ubierania się. Kolejnym hitem okazała się książka Michała Przeperskiego – „Mieczysław F. Rakowski. Biografia polityczna”. Mieczysław Franciszek Rakowski, ostatni I sekretarz KC PZPR (1989–1990), premier (1988–1989), wicepremier (1981–1985) oraz wicemarszałek Sejmu PRL (1985–1988), współtwórca i wieloletni redaktor naczelny tygodnika „Polityka” (1958–1982). Długotrwała kariera polityczna oraz nimb „liberała” czynią z niego jedną z najbardziej interesujących postaci w dziejach PRL. Wychowany na kujawskiej wsi, wchodził w dorosłość w czasie wojny i zaraz po jej zakończeniu. Był self-made manem PRL, lecz jego fryzury (i nuworyszostwo) zostały obśmiane przez Leopolda Tyrmanda. Jednocześnie konsekwentnie próbował racjonalizować ustrój i piąć się po szczeblach kariery. Im bardziej cenili go towarzysze partyjni, tym bardziej oddalał się od niegdyś bliskich mu salonów towarzyskich Warszawy. Ta książka to próba bilansu skomplikowanego życiorysu politycznego. Rakowski jest pierwszym przywódcą PZPR, który doczekał się całościowej biografii naukowej. Instytut Pamięci Narodowej przygotował coś i dla fanów piłki nożnej(!) a konkretnie Michał Zichlarz i jego „Stefan Żywotko. Ze Lwowa po mistrzostwo Afryki”. Kim sir Alex Ferguson jest dla Manchesteru United czy Arsène Wenger dla Arsenalu, tym Stefan Żywotko dla JS Kabylie, klubu dumnych Kabylów z Algierii, gdzie z powodzeniem i z wielkimi sukcesami pracował przez prawie 14 lat, sięgając po kolejne mistrzostwa i triumfy na kontynencie afrykańskim, na długo przed tym, zanim błysnął tam Henryk Kasperczak. Do dziś wiele osób, nie tylko w Algierii, pamięta o polskim trenerze, który w styczniu 2020 r. skończył 100 lat! Historia tego pochodzącego z Kresów szkoleniowca to historia nie tylko polskiego futbolu. Można powiedzieć, że jest równolatkiem Polskiego Związku Piłki Nożnej, który został założony niespełna trzy tygodnie przed tym, kiedy pan Stefan się urodził. Pochodzi ze Lwowa czy raczej Zniesienia, które w 1920 r. było jeszcze wioską, a do głównego miasta Kresów zostało włączone dziesięć lat później. To we Lwowie uczył się piłkarskiego abecadła i poznał wielkie gwiazdy polskiego sportu okresu międzywojennego, z Wacławem Kucharem na czele. To w zakładzie szewskim pana Wacka uszyto mu na miarę prawdziwe futbolowe buty, co wtedy było naprawdę czymś. To też tam, w dzielnicowym klubiku Zniesieńczanka gonił za piłką. Prawdziwą miłością zostali jednak Czarni Lwów, klub, który był w cieniu wielkiej Pogoni, jednego z najbardziej zasłużonych klubów w historii naszej piłki. Na koniec trudno pominąć anglojęzyczna wersja popularnej, ilustrowanej biografii prymasa Stefana Wyszyńskiego. „Il Primate Stefan Wyszyński. Biografia” autorstwa Rafała Łatki, Beaty Mackiewicz, rev. p. Dominika Zamiatały. Nota bene dostępnej także podczas minionych Targów Wydawców Katolickich(23-26.09.2021).

Moi fot.AK

Skromnie, ale za to konkretnie było na stoisku wydawnictwa Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk. W tym miejscu chciałbym wspomnieć o dwóch pozycjach wydawniczych, które polecam z czystym sumieniem. Jedna muzyczna – wiadomo, zboczenie zawodowe – a druga dotyczy samego Molièra.

Paweł Gancarczyk – „Petrus Wilhelmi de Grudencz i muzyka Europy Środkowej XV wieku”. – Petrus Wilhelmi de Grudencz (1392–po 1452), znany w Polsce jako Piotr z Grudziądza, został odkryty przed 50 laty przez czeskiego muzykologa Jaromíra Černego. Od tego czasu ujawniono wiele nieznanych źródeł i utworów, a postęp badań pozwolił zobaczyć w nim oryginalnego twórcę i najważniejszego reprezentanta kultury muzycznej Europy Środkowej XV wieku. Książka ukazuje kompozytora i poetę od strony jego biografii, źródeł twórczości, uprawianych gatunków muzycznych oraz wybranych dzieł. Poprzez szeroko zarysowane konteksty przedstawia również specyfikę muzyki tworzonej i wykonywanej w takich ośrodkach jak Kraków, Praga, Wiedeń i Lipsk. Odkrywa słabo znane aspekty kultury późnośredniowiecznej, pozostające na marginesie głównego nurtu historiografii europejskiej.

Patryk Kencki – „Staropolski Molière” – Staropolski Molière to książka poświęcona wczesnej recepcji dzieł francuskiego komediopisarza w Rzeczypospolitej. Autor monografii przedstawia historię staropolskich inscenizacji oraz przekładów, parafraz i adaptacji komedii Molierowskich. Narrację rozpoczyna od wystawienia Sganarela, czyli Rogacza z urojenia 5 marca 1669 w warszawskim pałacu Jana Andrzeja Morsztyna. Kończy zaś poprzez przywołanie inauguracji sceny narodowej, kiedy to 19 listopada 1765 w gmachu warszawskiej Operalni odegrano komedię Józefa Bielawskiego Natręci napisaną pod wpływem Molierowskich Les fâcheux. Książka ukazuje przyswajanie twórczości francuskiego komediopisarza w różnych nurtach ówczesnego życia teatralnego: na dworach (królewskich i magnackich), w teatrach konwiktowych (jezuickich, pijarskich i teatyńskich) oraz na powstających w osiemnastowiecznej Rzeczypospolitej scenach publicznych. Osobne fragmenty książki poświęcone zostały polskim komediopisarzom szczególnie chętnie adaptującym dzieła Molierowskie – Franciszce Urszuli Radziwiłłowej oraz Franciszkowi Bohomolcowi. Zadbano również o przywołanie szerokich kontekstów – z jednej strony związanych z samymi dziełami Molière’a, z drugiej z polską recepcją innych francuskich autorów. Monografia ukazuje, jak chętnie sięgano po ich twórczość i w jaki sposób przecierała ona drogę do stworzenia polskiej sceny narodowej.

Bardzo trudno oddać i opisać tegoroczne minione Targi Książki 2021, bo „takich jeszcze nie było”. Zawsze pozostaną w pamięci jako „te pierwsze po lockdownie”, które pozostawią setki pytań, wątpliwości, znaków zapytania etc. Ja przychylam się do wersji – za rok PGE Narodowy, jeśli będzie taka możliwość. I już na zakończenie mojej krótkiej relacji muszę wspomnieć, że organizacja Targów nie byłaby możliwa w sercu Warszawy, bez wsparcia i życzliwości Prezydenta m. st. Warszawy pana Rafała Trzaskowskiego. Podziękowania należą się na pewno mecenasowi nagród: Stowarzyszenie Autorów ZAiKS, partnerowi: Teatr Studio oraz organizatorom wydarzeń towarzyszących: Komiksowa Warszawa: Polskie Stowarzyszenie Komiksowe, i Targi Książki Akademickiej i Naukowej ACADEMIA: Oficynie Wydawniczej Politechniki Warszawskiej i Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.

Autor tekstu, zdjęć, opracowanie: Arkadiusz Kałucki


Źródła i materiały promocyjne:
Fundacja Historia i Kultura
Wydawnictwo Słowne
Krytyka Polityczna
Rumuński Instytut Kultury
Duński Instytut Kultury
Instytut Pamięci Narodowej
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk

Lipiec 2021 – wywiady dla POP Radia / Radia Płońsk / Wasze Radio FM

Pierwszy miesiąc wakacji minął szybciej niż myślałem. Kiedy zacząłem przygotowywać wpis z informacjami, to złapałem się za głowę ile mnie super rozmów spotkało tego lata. Poniżej większość z nich udostępniam. Było bardzo inspirująco. Miłej lektury.

Polecałem książki na wakacje. Tym razem wsparcia udzieli mojej skromnej osobie:
Zdjęcie 1 – pisarz, tłumacz, autor słuchowisk i opowiadań Grzegorz Gajek. Kilka lat temu z Grzegorzem rozmawiałem na temat „Strażników Starego Lasu”, teraz o jego innych obszarach literatury, w których doskonale się odnajduje. Przez powieść fantasy, młodzieżową zanurzoną w słowiańskich mitach przeszedł do horrorów(„Ziemia nieświęta”) a nawet quasi-historycznych(„Piast” – premiera 28.07.).

Zdjęcie 2 – Z Ania Wysocką razem pracujemy i Pop Radio 92.8 FM jak i w Radiu Płońsk 93.6 FM od początku, a wcześniej byliśmy w internetowym Radiu KiS. Ania jest współautorką programu o książkach „Książki Pod Lupą” i co jak co, ale ona się zna i ja jej wierzę. Oprócz omówienia rynku wydawniczego w czasie pandemii w telegraficznym skrócie, Ania poleciła kilka ważnych książek, są widoczne na zdjęciu.

Zdjęcie 3 – Mój program zaszczyciła sama Magdalena Witkiewicz, pisarka obyczajowa, która swoją karierę rozpoczęła w 2008 r. Ma w swoim dorobku takie tytuły jak: „Cześć, co słychać?”, „Po prostu bądź” czy „Jeszcze się kiedyś spotkamy”. Oprócz audiobooków czy ebooków Magda wspomniała również o kilku ciekawych wydawnictwach.

Daniel Wyszogrodzki fot.AK

Daniel Wyszogrodzki to wybitna postać w świecie polskiego musicalu, dziennikarstwa muzycznego, tłumacz tekstów Leonarda Cohena czy Boba Dylana. W latach 2007 – 2015 był Kierownikiem Literackim teatru muzycznego ROMA. Ponadto, jest wykładowcą w Akademii Teatralnej w Warszawie. W narodowe święto Francji czyli 14 Lipca, w rocznicę zdobycia Bastylii, spotkałem się z Danielem Wyszogrodzkim by porozmawiać o jego książce „Ale Musicale” (Wydawnictwo Marginesy). To książka jak leksykon, encyklopedia i kompendium wiedzy w jednym o musicalach. Pozycja wydawnicza dla każdego fana muzyki, filmu i teatru. Wszystkie spektakle opisane z pietyzmem uzupełnione ciekawostkami. To także opisana historia jak Broadway rywalizuje z Hollywood i odwrotnie. Pokazanie jak oba miejsca siebie inspirują. Autor przeprowadza czytelnika przez sto lat najważniejszych wydarzeń scenicznych nie tylko na londyńskim West Endzie, nowojorskim Broadway’u ale jesteśmy również nad Sekwaną i francuską odpowiedzią na amerykańskie produkcje teatralne. Naturalnie trudno nie wspomnieć o polskim dorobku musicalowym. Tu też znalazło się miejsce na kilka wspomnień. Książce towarzyszy podwójne wydawnictwo płytowe pod tym samym tytułem.

Angelena fot.AK

Angelika Majewska rozpoczęła swoją drogę muzyczną pod pseudonimem Angelena. Jej pierwsza propozycja to nagranie „Komety”. Wokalistka z Lublina swoją twórczość oparła o delikatne synth-popowe brzmienia. Jej inspiracje muzyczne krążą wokół m.in. twórczość London Grammar czy Lany Del Rey. Angelena do utworu „Komety” nakręciła video-clip, który jest bardzo estetyczny, skromny a swoją stylizacją i grą świateł przyciąga wzrok. Jak na debiut 2021 jest nieźle, ale konkurencja jest przeogromna. Tu trzeba wszystkie ręce na pokład, rękawy podwinąć i do roboty, bo jest dużo do zrobienia by się utrzymać na powierzchni. Na szczęście Angelena o tym wie. Angelika dziękuję za rozmowę.

Caroline Jop fot.AK

Album „Ventrem” to debiutancki krążek Caroline Jop. Młoda polska wokalistka zaraz będzie kontynuować swoją edukację muzyczną w jednej z prestiżowych nowojorskich szkół muzycznych. Na płycie znalazło się 8 utworów, a wśród autorek tekstów są m.in. Monika „Mimi” Wydrzyńska znana doskonale z duetu Linia Nocna czy Zuzanna Ossowska czyli OS.SO. Ciekawą formę promocji wymyśliła sobie Karolina, a polega to na regularnym wypuszczaniu kolejnych piosenek jako single. W dniu kiedy rozmawialiśmy było już ich 7(!). W piosenkach Karolina śpiewa o kobiecie pewnej siebie, swoich decyzji i przekonaniu o słuszności wyborów. Z drugiej strony zwraca uwagę na samotność, tęsknotę i strach przed nieznanym. No i koniecznie muszę wspomnieć o kocie w piosenkach, bo jak wspomniała w naszej rozmowie to jej alter ego. W subtelnym jazzowo-popowej odsłonie Caroline Jop od kwietnia przebija się do szerokiej publiczności, tylko bez koncertów będzie to piekielnie trudne. Ja trzymam kciuki i ciekaw jestem jak to się wszystko potoczy.

Kasia Marona fot.AK

Kasia Marona przy współpracy z producentem Grzegorzem Stasiakiem (Maciej Maleńczuk, Karo Szczurowska) przygotowała dla swoich fanów kolejny singiel w repertuarze. Utwór nosi tytuł „Więcej”. Kasia jest autorka tekstów i kompozytorką. Jest też ćwierćfinalistką VII edycji programu „Mam Talent”. Melodyjny pop wydaje się być jej naturalnym środowiskiem muzycznym. Uśmiechnięta, pewna siebie, wiedząca czego chce, wyraża chęć do nauki bycia lepszym i twardo stąpająca po ziemi Kasia Marona ma przed sobą niełatwą drogę. Ważne by patrzyła na znaki i sygnały by z niej nie zboczyć, a powinno się udać to, co sobie zaplanowała. Kasiu, bardzo dziękuję za spotkanie i rozmowę. Trzymam kciuki.

Anna Byaaz fot.AK

Wokalistka i songwriterka Anna Hebda znana jest od wielu lat na polskiej scenie muzycznej. Podpisywała listę obecności pod takimi projektami jak m.in. Byanca&Funktomas czy Polly Wants To Be A Hero. Był też moment, że występowała pod pseudonimem artystycznym byanca, ale o tym wiedzą tylko fani wrocławskiej sceny muzycznej. Ponadto, Ania jest półfinalistką International Songwriting Competition (Nashville, USA), finalistką Coke Live Music Polska oraz Grolsch Independece Award w kategorii Muzyka. Aktualnie Ania teraz występuje jako Anna Byaaz i promuje album „Universe”. Ania miłośniczka live-bandów jak znam życie nie pierwszy i nie ostatni raz postanowiła spróbować jeszcze czegoś nowego. Jako kreatywna i chcąca rozwijać się artystka swoim świeżym krążkiem zawędrowała na offowe wody muzyki klubowej. Ten obszar raczej jest znany i mocno popularny na kompilacjach lounge, chillout a electroniczne dźwięki temu towarzyszące są pełne tajemniczości, zadumy, o lekkim zabarwieniu trence’owości. Ta płyta wciąga odbiorcę od pierwszych dźwięków aż chce się unieść nad ziemią a kto wie czy nie polecieć w kosmos. Ten efekt muzyczny nie byłby możliwy gdyby nie nieoceniona pomoc kompozytora i producenta Pawła Konikiewicza. Album „Universe” w całości zaśpiewany jest po angielsku. Całość to miód na moje serce.

Małgorzata Czyńska fot.AK

W Lipcu porozmawiałem o Muzach wielkich malarzy. A pretekstem do tego tematu jest książka Małgorzaty Czyńskiej historyka sztuki pt. „Kobiety z Obrazów” (Wydawnictwo Marginesy). W książce mamy tylko wycinek z biografii tak wybitnych malarzy jak m.in. Leonardo Da Vinci, Francisco Goya, Jacek Malczewski, Salvador Dali czy Pablo Picasso. Są to krótkie, ale treściwe opowieści o kobietach pięknych, odważnych, wykształconych takich prawdziwych z krwi i kości. To także ukazanie wielu wątków będących wyróżnikami danej epoki, artysty, obowiązującej mody. Nie sposób nie zauważyć, że oprócz zabaw, bali, przyjęć większość z malarzy i ich Muz wybierało życie codzienne poza miastem, bliżej natury. Bardzo wielu z nich popełniło samobójstwo. Prawie wszyscy mają w swoim dorobku malarskim sceny biblijne. Każdy z nich miał podejście akademickie do swoich dzieł, ale stosował przy tym swobodę artystyczną. A według mnie puentą tej książki jest cytat: „artystom wolno więcej niż zwykłym zjadaczom chleba”.

Ałbena Grabowska fot.AK

Z Ałbena Grabowską zawsze się dobrze rozmawia. Nie inaczej było i tym razem Na początku wakacji rozmawiałem o jej książce sprzed trzech lat „Tam, gdzie urodził się Orfeusz”, teraz znalazłem powód w postaci książki „Doktor Bogumił” (Wydawnictwo Marginesy). To pierwsza odsłona trzyczęściowej powieści z serii „Uczniowie Hippokratesa”. Gdyby ktoś nie wiedział, to Ałbena ma dwa zawody: lekarz Neurolog(nadal praktukuje) i Pisarz. Kolejna książka z ukaże się w połowie sierpnia i będzie nosiła tytuł „Doktor Anna”. W powieści „Doktor Bogumił” prawdziwe odkrycia światowej medycyny przeplatają się z osobistą historią rodzinną bohaterów, co pokazuje trudności, przed jakimi stawali polscy lekarze w drugiej połowie XIX wieku. Akcja rozpoczyna się w 1850 r. Pełno jest w niej dualizmów. Ałbena pokazuje także rolę kobiet w ówczesnym świecie, jakie miały trudności, z czym musiały się zmierzyć by być traktowane poważnie. To również ukazanie różnych spojrzeń profesorów na ten sam problem chorobowy. Inny był w Warszawie, Krakowie a jeszcze inny w Wilnie.

Doda fot.AK

Doda odkąd sięgam pamięcią zawsze potrafiła zaskoczyć fanów, widzów czy słuchaczy. Przygotowana do perfekcji, pewna siebie i tego co robi, dopracowany każdy szczegół czy to jednorazowego występu czy całej trasy koncertowej. Wszystko wykonane z pietyzmem i nie inaczej jest tym razem. Po prawie półtorarocznej przerwie KRÓLOWA powraca, że wooooww. Przede wszystkim zmieniła styl muzyczny! Teraz istnie taneczna odsłona Dody pokazuje jej nową twarz, nową siłę jaka w nią wstąpiła do działania, widać i słychać w wypowiedziach, że ma POWER. Została producentką filmu „Dziewczyny z Dubaju”. Reżyserem filmu jest dobrze znana i rozpoznawalna wokalistka i muzyk Maria Sadowska (filmy „Dzień Kobiet”, „Sztuka Kochania”). Film jest oparty o książkę pod tym samym tytułem autorstwa Piotra Krysiaka. Piosenka „Don’t wanna hide” jest promującą wspomniany film, a jego fragmenty są także obecne w teledysku, którego reżyserką jest Olga Czyżykiewicz (Sylwia Grzeszczak, Sarsa, Robert Gawliński). Przy warstwie tekstowej i muzycznej Dodzie wsparcia udzielili mega zdolni ludzie: Patryk Kumór, Dominik Buczkowski-Wojtaszek i Lanberry. Ta trójka współpracuje idealnie i m.in. dzięki nim Viki Gabor wygrała Konkurs Piosenki Eurowizji dla Dzieci czy później zaśpiewała jeden z hitów 2020 r. razem z Kayah utwór „Ramię w ramię”. Utwór „Don’t wanna hide” to taneczna petarda do grania w stacjach radiowych jak i na imprezach. Doda, merci 🙂

Karolina Stanisławczyk fot.AK

Nagranie „Cliché” było jednym z najczęściej odtwarzanych utworów w stacjach radiowych na początku 2021 r. Kompozycja oparta o brzmienia z lat osiemdziesiątych XX wieku była tym, czym chciała się przedstawić szerokiej publiczności Karolina Stanisławczyk. Swój wokal kształtowała w Szkole Muzyki Rozrywkowej i Jazzu im. Krzysztofa Komedy. Karolina jest także autorką tekstów, wokalistka i pianistką. Utwór „Cliché” na pewno będzie jednym z kandydatów do przeboju roku! Koniecznie muszę wspomnieć, że ukazała się płyta Karoliny pod tym samym tytułem co wspomniany singiel. Nad produkcją i kompozycją baczne oko miał sam Jonatan Chmielewski doskonale znany z duetu producenckiego MIYO tworzonego razem z Michałem Nosowiczem aka Mafia Mike! Piosenka „Cliché” to osobiste, szczere i prawdziwe emocje Karoliny Stanisławczyk.

Jędrek & Fantom fot.AK

Dwóch młodych muzycznych przyjaciół połączyło siły. Mają pomysł, cel i młodzieńczą fantazję. Jędrek Wołodko i Fantom dostarczyli do stacji radiowych utwór „Dużo słów”. Brzmienia analogowe, elektronika, gitary to wypadkowe brzmienie sympatycznego duetu z Krakowa. Jest spokojnie, ale z pazurem. To też jest wynik udziału rapera Grubsona, który zaszczycił swoją obecnością duet Jędrek & Fantom. Ciekawy debiut 2021 i czekam na więcej utworów. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.

Olek Orlik fot.AK

Olek Orlik debiutuje jako solista z nagraniem „Lepiej”. Poprzednio występował w rockowej grupie Mensky. Jego inspiracje muzyczne są skierowane na wiele płaszczyzn muzycznych, ale na pierwszy plan wyłania się jazz, folk, funky, rock. Olek jest wokalistą, kompozytorem, autorem słów i gitarzystą. W teledysku do utworu „Lepiej” udział wzięła słynna DJ Wika! Naturalny, szczery Olek Orlik otrzymał wsparcie w debiucie od samego Arkadiusza Kopera, którego znamy ze współpracy z m.in. Darią Zawiałow, Beatą Kozidrak. Jak mówi klasyk „apetyt rośnie w miarę jedzenia” i ciekaw jestem co następnym razem „ugotuje nam” Olek.

Paulla fot.AK

Już podano listę uczestników konkursu „Premier” podczas zbliżającego się 58 Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. Wśród nich znalazła się Paulla. Jej nagranie „Ostatnia noc” jest niewątpliwie pierwsza tego typu piosenką, produkcją w dotychczasowej karierze. Mająca na swoim koncie dwa krążki „Nigdy nie mów zawsze”(2008) oraz „Sekret wiecznej miłości”(2010) powraca na dobre, na serio i w nowoczesnej formie. Kompozycja „Ostatnia noc” jest do spółki zrobiona z duetem Grizzlee & Don Juan Wielki(hit „Cliché”). Paulla zaskakuje także fanów jej anglojęzyczna wersją „Hold my love”, co wcześniej nigdy nie miało miejsca by Paulla śpiewała po angielsku! W teledysku towarzyszącemu utworowi „Ostatnia noc” wystąpili: Albinos Łukasz Bogusławski – finalista ostatniej edycji TOP MODEL oraz latynos pochodzący z Maroka – Marro Chalal. Wiosną 2022 r. ma się ukazać nowy album Paulli i to ma być „wiosenny huragan”. Ja czekam, a wy? Paulla dziękuję!

Kasia Stankiewicz fot.AK

Zespół Varius Manx i Kasia Stankiewicz trzy lata temu nagrali album „Ent”. Czas teraźniejszy przynosi nam ich nową kompozycje „Chodź się kochać”. Tradycyjnie za muzykę odpowiada Robert Janson a za słowa Kasia Stankiewicz, z którą porozmawiałem o wspomnianej piosence. Utwór bardzo przestrzennie brzmi i śmiem twierdzić jak nigdy wcześniej. Dużo w tym wszystkim energii, lekkości, radości z grania. Nagranie „Chodź się kochać” mówi m.in. o znaczeniu słów, bliskości drugiej osoby, dotyku, pokazuje różne wartości w miłości. Ta piosenka jest jak „pocałunek”. Teledysk towarzyszący kompozycji został nagrany we Wrocławiu i ma w sobie ogromy wątek sentymentalny ważny zarówno dla Varius Manx jak i samej Kasi Stankiewicz. Kasiu, dziękuje pięknie za rozmowę.

Autor tekstów, opracowanie, przygotowanie, zdjęcia – Arkadiusz Kałucki

„Ale Musicale!” wywiad 11.07.2021 z Danielem Wyszogrodzkim

fot.AK

Daniel Wyszogrodzki to wybitna postać w świecie polskiego musicalu, dziennikarstwa muzycznego, tłumacz tekstów Leonarda Cohena czy Boba Dylana. W latach 2007 – 2015 był Kierownikiem Literackim teatru muzycznego ROMA. Ponadto, jest wykładowcą w Akademii Teatralnej w Warszawie. W narodowe święto Francji czyli 14 Lipca, w rocznicę zdobycia Bastylii, spotkałem się z Danielem Wyszogrodzkim by porozmawiać o jego książce „Ale Musicale”(Wydawnictwo Marginesy). To książka jak leksykon, encyklopedia i kompendium wiedzy w jednym o musicalach. Pozycja wydawnicza dla każdego fana muzyki, filmu i teatru.

Arkadiusz Kałucki: Opera, Operetka i Musical tak wygląda według Ciebie ewolucja teatru muzycznego od XVI do XX wieku? Czy jeszcze inaczej należy na to spojrzeć?

Daniel Wyszogrodzki: Teatr muzyczny jest tak stary, jak teatr w ogóle, mamy dowody, że już w starożytnej Grecji wykorzystywano w przedstawieniach elementy muzyki i tańca, niestety nie istniały wtedy żadne fory zapisu muzycznego i muzyka sprzed naszej ery jest dla nas bezpowrotnie stracona. Zasadne jest więc wyprowadzanie rodowodu teatru muzycznego od epoki renesansu. I w takim rozumieniu musical jest spadkobiercą opery i operetki, obserwujemy ewolucję tego gatunku ze zrozumieniem, skąd się wywodzi, ale też świadomi, że rozwój musicalu datuje się od pierwszej połowy XX wieku. Wcześniej popularyzowały się formy „pośrednie”, takie jak wodewil. Warto pamiętać, że wczesny Broadway, ten z początków minionego stulecia, oferował widowiska wypełnione tańcem i śpiewem, skeczami komików i występami prestidigitatorów.

AK: Musical narodził się w Stanach Zjednoczonych to wiemy. Tak samo, że bez olbrzymich pieniędzy od sponsora nic nie powstanie. Masz swój ranking ulubionych spektakli? Możesz o trzech coś powiedzieć? I jeszcze proszę o trójkę przedstawień, które rozczarowały nie tylko Ciebie, ale i publiczność za oceanem.

DW: Musical to wielki biznes. Popularne przedstawienia przynoszą olbrzymie dochody, ale wymagają inwestycji, która zawsze zawiera elementy ryzyka. Dla mnie koronny przykład sukcesu producentów obrazuje teatr Winter Garden, zabytkowy budynek przy Broadwayu, który otworzył podwoje jeszcze w XIX wieku (początkowo jako jarmark koński, scena teatralna powstała tam w 1911 roku). W 1982 roku zaprezentowano tam premierowy musical Andrew Lloyda Webbera, CATS. I wystawiano go – przy pełnej widowni – do 2001 roku, kiedy na afiszu KOTY zastąpiła MAMMA MIA! Ten drugi tytuł grano do 2014 roku. Czyli w tym konkretnym teatrze pokazywano dwa musicale na przestrzeni ponad trzydziestu lat! I to jest marzenie amerykańskiego producenta: grać bez końca jeden tytuł. Tak zresztą jest z musicalami THE PHANTOM OF THE OPERA, CHICAGO czy THE LION KING. To przeciwieństwo – typowego dla Europy kontynentalnej – teatru repertuarowego, w którym stale rotuje się tytuły. Moje ulubione musicale amerykańskie to WEST SIDE STORY (uwielbiam Leonarda Bernsteina, zresztą nie tylko w musicalowym wydaniu, a tutaj ten klasyczny pianista i dyrygent, zastosował zdobycze jazzu nowoczesnego, skale charakterystyczne dla be-bopu), SUNDAY IN THE PARK WITH GEORGE (dzieło geniusza, Stephena Sondheima, którego pierwszy akt dzieje się w całości „w obrazie” francuskiego impresjonisty George’a Seurata „Niedzielne popołudnie na wyspie Grande Jatte”) i oczywiście HAMILTON Lin-Manuela Mirandy, bo niczego lepszego na musicalowej scenie nie widziałem – poprzeczka została podniesiona tak wysoko, że historia Broadwayu będzie się dzieliła na erę poprzedzającą HMILTONA i wszystko, co nastąpiło po nim. Na razie naśladowców nie ma.

Teraz rozczarowania. Wielki fiaskiem okazał się na Broadwayu musical TANIEC WAMPIRÓW według filmu Romana Polańskiego, do czego niewątpliwie przyczynił się fakt, że polski reżyser nie mógł brać udziału w jego powstaniu. Europejskie inscenizacje okazały się wielkim sukcesem, także ta polska w Teatrze Muzycznym Roma, przy której miałem przyjemność pracować. To w zasadzie jeden moich ulubionych musicali, chociaż rozumiem, że nie wszystkim musi się podobać. Mam nadzieję, że to przedstawienie powróci na polskie sceny, bo marzą o tym tysiące fanów – oczywiście ja też.

Musical zmienił się zasadniczo na przełomie tysiącleci. Odeszły w cień efekty specjalne, tak typowe dla wielu popularnych produkcji końca XX wieku: spadający żyrandol (UPIÓR W OPERZE), latający helikopter (MISS SAIGON) czy obracająca się barykada (LES MISÉRABLES). Teraz znowu najbardziej liczy się świetne libretto, znakomita gra aktorska, czyli więcej „teatru w teatrze”. Forma brała górę nad treścią i dlatego publiczność odrzuciła spektakularne produkcje, takie jak TITANIC czy THE LORD OF THE RINGS. Klapą okazał się nawet musical SPIDER-MAN z piosenkami Bono i The Edge z U2.

LES MISERABLES – Teatr Muzyczny w Łodzi 2017 (foto DW)

AK: Broadway i Hollywood ze sobą konkurują, ale i widoczna jest inspiracja jednych na drugich. Doszło do sytuacji, że niektórzy (ja też się zaliczam do tego grona) zastanawiają się czy film, który oglądam w kinie to został nakręcony na podstawie Musicalu czy odwrotnie. Jak byś to wytłumaczył?

DW: To prawda. Kiedy spojrzymy na kulturalną mapę Stanów Zjednoczonych zobaczymy dwa potężne ośrodki zlokalizowane na krańcach tego wielkiego kraju. Wschodnie wybrzeże to Broadway, czyli teatr, zachodnie to Hollywood czyli film. Oba te ośrodki rywalizują ze sobą, ale także inspirują się nawzajem. Proces ten rozpoczął się od – przełomowego – roku 1927, kiedy na Broadwayu pokazano SHOW BOAT, pierwszy nowoczesny musical, zaś w Hollywood powstał pierwszy film dźwiękowy THE JAZZ SINGER. Od tamtej pory oba ośrodki uważnie się obserwują, podkradają sobie pomysły oraz artystów, ale to my, widzowie, jesteśmy beneficjentami tej rywalizacji. Musical WEST SIDE STORY wcale nie był natychmiastowym sukcesem, ale już jego ekranizacja zdobyła 10 Oscarów, w tym jako najlepszy film. Nie zdarzało się to często, ale kilka innych filmów muzycznych zwyciężało w tej kategorii, na przykład OLIVIER (1968) i CHICAGO (2002). Moja książka ALE MUSICALE! zawiera listy filmów według musicali i musicali według filmów, ale nadal nie zawsze pamiętam, co było pierwsze. KABARET objawił się pierwotnie na scenie, dopiero później na ekranie, ale już SATURDAY NIGHT FEVER najpierw był filmem. Teraz nie mogę się doczekać scenicznej wersji filmu LA LA LAND, cudownej opowieści o miłości do muzyki i filmu, syntezy tej pięknej amerykańskiej tradycji.

AK: Czy sukces Musical zawdzięcza fabule, w której główni bohaterowie są tak naturalni, autentyczni, że widz na widowni utożsamia się z nimi mówiąc sobie w myślach „Tak! To Ja jestem!”?

DW: Należy wymienić kilka elementów, które w zasadniczy sposób odróżniają musical od innych form teatru muzycznego. Ten, który wymieniłeś, jest kluczowy – podstawą musicalu jest fabuła, wszystko w przedstawieniu zostaje jej podporządkowane, każdy element spektaklu, musical jest opowieścią. Reforma musicalu dokonana w połowie XX wieku przez Rodgersa (muzyka) i Hammersteina (słowa piosenek) – m.in. OKLAHOMA!, SOUTH PACIFIC i THE SOUND OF MUSIC – sprawiła, że nawet balet stał się projekcją stanów duchowych bohaterów, ich fantazji czy lęków, nikt już tańczył bez sensu. Takie podejście wymaga spełnienia jeszcze dwóch kluczowych warunków. Po pierwsze, musicale tłumaczymy na język publiczności. W przeciwnym razie ich oddziaływanie byłoby ograniczone. Do opery idziemy w poszukiwaniu przeżyć natury estetycznej, przedstawienia spektakle operowe są wykonywane w języku oryginału i nikomu to nie przeszkadza, bo nie nastawiamy się na śledzenie akcji, która we współczesnym musicalu miewa tempo nie gorsze niż w filmie. Drugim kluczowym warunkiem jest naturalny śpiew piersiowy aktorów (co wymaga stosowania mikroportów). Te elementy sprawiają, że widz utożsamia się z przeżyciami bohaterów, kimkolwiek są, identyfikuje się z ich stanami emocjonalnymi. Kluczem do światowej popularności musicalu jest empatia.

AK: Musical uzależnia?

DW: Owszem i mamy tego dowody. Przykładowo platynowa karta nowojorskiego fana musicalu THE PHANTOM OF THE OPERA znamionuje osobę, która obejrzała UPIORA ponad tysiąc razy. Oczywiście jest to przykład ekstremalny, ale już chodzenie na ten sam tytuł w celu obejrzenia innej obsady, bywa że tylko aktorki lub aktora w jednej z głównych ról, stało się bardzo popularne nawet w Polsce. Inne zjawisko, które w naszym kraju dopiero się rozwija, ale rozwija się wyraźnie, to turystyka musicalowa. Ludzie jeżdżą na spektakl z miasta do miasta, a polskie ośrodki musicalowe rozrzucone są po całym kraju od Gdyni po Wrocław. Śledziłem z bliska zainteresowanie musicalami wystawianymi na scenie Opery Podlaskiej – obejrzało je więcej osób, niż mieszkańców liczy Białystok. Na własnym podwórku obserwowałem „konwoje” autobusów wycieczkowych zaparkowanych na ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie – do Teatru Muzycznego Roma przyjeżdżały zorganizowane grupy z całej Polski.

Wojciech Kępczyński, Alan Menken (8 Oscarów) i Daniel Wyszogrodzki fot.DW

AK: Trudno nie wspomnieć o francuskim Musicalu, o którym wspominasz w książce. Francja zawsze była i jest dumna ze swojej historii i Kultury. Oni sami wiedzą co i jak powinno wyglądać. Są można powiedzieć odporni na wpływy innych. Jak ty odbierasz i odczytujesz ten obszar francuskiego teatru muzycznego? Bo ja odkąd pamiętam, zawsze kojarzył się mi estetyką, subtelnością, emanacją piękna oraz olbrzymim szacunkiem do autora i przedstawianej historii.

DW: Francja może się poszczycić bardzo silną kulturą, daje więc zdecydowany odpór inwazji wzorców anglosaskich i chwała jej za to (u nas sorki, ale dzienx). Objawia się to także w specyfice francuskiego teatru muzycznego, który jest zupełnie inny od tego na Broadwayu. Paradoksalnie, jest w nim mniej z dramatu, a więcej z widowiska, ale są to widowiska wysublimowane pod względem artystycznym i zawsze z piękną muzyką. Ich tworzywem jest najczęściej wielka literatura, historia i mitologia. To zapewne kwestia czasu, ale żałuję, że – poza DZWONNIKIEM Z NOTRE-DAME – są one w Polsce nieznane, jestem przekonany, że nasza publiczność pokocha francuski musical, tym bardziej, że przybiera on często formę rock-opery, bliskiej gustom Polaków (JESUS CHRIS SUPERSTAR to najczęściej wystawiany w Polsce musical Lloyda Webbera, we Francji powstało więcej dzieł o podobnej stylistyce, a ich tematyka jest nam bliska, a często po prostu dobrze znana). We Francji dochodzi także do głosu element patriotyzmu, rywalizacji. Pamiętam, jak w paryskim Théâtre du Châtelet wystawiano nową, świetnie przygotowaną objazdową wersję musicalu LES MISÉRABLES, wyprodukowaną przez samego Camerona Mackintosha z okazji dwudziestopięciolecia spektaklu. Zainteresowanie tym wydarzeniem było jednak znikome i nic nie szkodzi, że jest to adaptacja powieści Wiktora Hugo „Nędznicy”. Anglicy będą nas uczyć naszej historii? Niedoczekanie!

AK: Na koniec pozostawiłem temat polskiego Musicalu. Moje pierwsze skojarzenie to „Metro” a później blisko 20 lat ciszy mówiąc w uproszczeniu. Następnie pojawia się Teatr Muzyczny „Roma” i spektakle m.in. „Mamma Mia” czy Piloci”. Jest w Polsce problem z wystawieniem Musicalu czy to się z każdym rokiem zmienia? Które miasta w są gotowe na tego typu teatr muzyczny?

DW: Nic nie zmieni faktu, że to METRO dokonało przełomu na polskiej scenie musicalowej. Jego twórcy, Janusz Józefowicz i Janusz Stokłosa, zastosowali broadwayowskie zasady produkcji, byli niezwykle wymagający wobec artystów, przeprowadzali wieloetapowe castingi, a następnie całe obozy treningowe. Tak się tworzy obsadę marzeń, co jest niewykonalne w teatrze repertuarowym, korzystającym ze stałej obsady. METRO było nowoczesne pod względem inscenizacyjnym (słynne efekty laserowe), poza tym rezonowało społecznie, co w przypadku musicalu jest niezwykle ważne. Premiera tego polskiego musicalu przypadła na czas wielkiej przemiany, początek lat 90. Młodzi ludzie wiązali z przyszłością wielkie nadzieje, byli także pełni obaw i METRO oddawało te stany. Niestety, nie znalazło kontynuatorów. Polacy uczą się musicalu i dobre nam to idzie, bardzo mnie cieszy, że powstają wydziały musicalowe na uczelniach akademickich, ponieważ tworzy się w pełni zawodowa kadra, która już zaczęła zasilać sceny muzyczne. Chociaż jestem wykładowcom teorii teatru muzycznego, odczuwam wielką satysfakcję oglądając na scenach moich byłych studentów. Pod względem warsztatowym wystawianie zagranicznych tytułów jest bezcenne, spełnia też oczekiwania publiczności i kształtuje jej gust. Natomiast o prawdziwej polskiej scenie musicalowej zaczniemy mówić dopiero wtedy, kiedy zdominują ją premierowe polskie dzieła. Teatr Roma zaprezentował PILOTÓW, ja sam pracowałem przy nowym musicalu PORA JEZIORA, z librettem stworzonym przez Ałbenę Grabowską na zamówienie Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej z muzyką Tomka Szymusia, ja napisałem słowa piosenek). I każdy taki krok jest ważny. Obejrzyjmy się za siebie – polska historia i literatura dostarcza wielu wspaniałych pomysłów na musical, weźmy przykład z Francuzów. Jednak przede wszystkim rozejrzyjmy się wokół siebie – Broadway ostatnich lat skłania się ku współczesnej tematyce społecznej, polskie musicale również powinny się nią zainteresować. I tutaj dochodzimy do kwestii najważniejszej: polski musical potrzebuje polskich twórców musicali. Kompozytorów i autorów tekstów, którzy znają i rozumieją formę tego gatunku, a przy tym… mają talent.

Arkadiusz Kałucki: Bardzo dziękuję za spotkanie i rozmowę.

Daniel Wyszogrodzki: Dziękuję i do zobaczenia w teatrze.

Czerwiec 2021 – wywiady dla POP Radia / Radia Płońsk / Wasze Radio FM

To tylko wycinek moich czerwcowych rozmów z ludźmi szeroko rozumianej Kultury. Są bardzo ciekawe i interesujące wydawnictwa książkowe, które polecam z czystym sumieniem. Od strony muzycznej dzieje się bardzo dużo i to w jej najróżniejszych odsłonach brzmieniowych. Miłej lektury.

Mariusz Nowik jest dziennikarzem i historykiem portalu TVN24, który napisał swoją drugą książkę pt. „Palmiry. Zabić wszystkich Polaków” (Wydawnictwo Prószyński i S-ka). Niby już wszystko powiedziano o Palmirach w Puszczy Kampinowskiej, a jednak w nasze ręce trafiła kolejna książka ukazująca mord na Polakach podczas II wojny światowej dokonanej przez Niemców. Liczba 2204 mówi o ilości osób zamordowanych w Palmirach, gdzie na grobach obok tabliczek z imieniem i nazwiskiem widnieją z napisem NN. To tam zginął ówczesny Marszałek Sejmu – Maciej Rataj czy wybitny sportowiec mistrz olimpijski z Los Angeles – Janusz Kusociński. W książce Mariusz Nowik starał się ukazać kilka płaszczyzn tragedii jaka dotknęła naszą ludność. Przede wszystkim egzekucje na pewno były wymierzone w pierwszej kolejności w świat inteligencji, ludzi kultury, nauki, ale jak czas pokazał później nie ważne było kto jest kim. Innym wątkiem jest bohaterska postawa pracownika leśnego Adama Herbańskiego, który z ukrycia obserwował jak rozstrzeliwano Polaków i zakopywano niekiedy jeszcze żywych i w tym samym miejscy sadzono sosny by nie odnaleziono miejsca zbrodni. Adam Herbański zaznaczał wszystkie te miejsca łuskami(wbijał w pnie drzew) lub nacinał korę w drzewach by móc po wojnie godnie pochować zamordowanych. Jest wiele jeszcze innych opowiedzianych historii w książce „Palmiry. fot.AK

Tym razem z Arturem Pacułą spotkałem się osobiście i przy kawie porozmawialiśmy sobie o jego nowej książce „Gdzie jest dukat króla Zygmunta?”(Wydawnictwo Oficyna 4em). To można powiedzieć kontynuacja przygód Moniki, Ali, Igora, Mirasa oraz ich nauczyciela Bossa. Bohaterowie Artura są także obecni w książkach „Gdzie jest skrzynia z karabinami?”, „Gdzie jest korona cara?” też wydanych przez wydawnictwo @oficyna4em. Teraz akcja dzieje się w okolicach Tarnowa, gdzie leśniczym jest wujek Ali. Znowu trafiają na niesamowitą historyczną zagadkę! Chcą odkryć sekret kolekcji monet hrabiego Semechowskiego, dawnego właściciela leśniczówki. Okoliczna legenda głosi, że był wśród nich dukat króla Zygmunta – największa moneta wybita kiedykolwiek na terenie Polski. Moneta została wybita w 1621 r. i to jest PRAWDA!!!! Jest także przybliżona o bardzo dynamicznym charakterze kompletnie nieznana Bitwa Gorlicka(!).Książka skierowana jest dla dzieci w wieku 12 – 15 lat. Ma kilka przesłań w tym jak warto być szczerym wobec innych, co to znaczy być prawdomównym i uczciwym. To również mowa jak ważne są książki, jaką rolę odgrywają od wieków w kształtowaniu ludzi. fot.AK

Rok 2021 dla Karo Szczurowskiej to wyjątkowy czas w jej dotychczasowym życiu. Zdała maturę i wydała swoją debiutancką płytę pt. „Karo Szczurowska”. To zapis jej myśli, emocji i doświadczeń z ostatnich trzech lat. Album w całości jest utrzymany w stylistyce pop music. Płyta bardzo dziewczęca, szczera, prawdziwa, naturalna z aurą domowego zacisza. Ale nie nudna! Jest kilka pojęć wyłaniających się z tekstów, które nadają charakteru i tożsamości Karolinie. Są to słowa: zaufanie(nie tylko od rodziców), to serce, marzenia, sny, bycie sobą. Na krążku jest jeden duet z samym Antkiem Smykiewiczem. Producentem albumu jest Grzegorz Stasiuk(Jacek Wójcicki, Maciej Maleńczuk). Przypomnę tylko, że nasza młoda wokalistka, kompozytorka i autorka tekstów dała się poznać z I edycji The Voice Kids – drużyna Dawida Kwiatkowskiego. W piosence „Taka Ja” Karolina śpiewa m.in. tak: „(…)Dzisiaj mam na głowie cały świat(…)” i ma tak właśnie od dnia premiery płyty z czego jak widać się bardzo cieszy. Karolina, dziękuję za rozmowę i pamiętaj, że drugi album to jeszcze bardziej wymagający rejs po oceanie muzycznego show-biznesu. Bądź sobą! fot.AK

Wszystkie przyznawane nagrody muzyczne w Bułgarii są imienia Orfeusza(a potrafił śpiewać, to wiemy z mitologii greckiej). Dlaczego? Bo właśnie tam się urodził. Serio! Podobnie jak…Spartakus…tak tak też w to nie mogłem w to uwierzyć. W cerkwiach podczas nabożeństwa nie usłyszymy organów a chór. A o tych i innych arcy ciekawych informacjach na temat Bułgarii, ale przede wszystkim regionu Rodopy przeczytacie w powieści Ałbeny Grabowskiej „Tam gdzie urodził się Orfeusz” (Wydawnictwo Zwierciadło). Autorka doskonale znana z trylogii „Stulecie Winnych” czy wydawnictwa „Matki i Córki”, tutaj przybliża szerokiemu odbiorcy historię rodu Karadża w mieście Czepełare. Natomiast cała ta opowieść jest jak podróż w krainę wspomnień. Wszystko dotychczas przekazywane było z pokolenia na pokolenie nie w formie pisemnej a ustnej. Upływający czas niejako wpłynął na Ałbenę, która postanowiła to spisać by nic nie umknęło uwadze przyszłym pokoleniom. To opowieść o ludziach, zabytkach, lokalnej kuchni i przysmakach regionalnych. Z jednej strony mamy świat bliski nam geograficznie ale pod bardzo wieloma względami odmienny i niedostępny. Ałbena stara się na zasadzie porównań(w naszym domyśle) pokazać losy powstania i radzenia sobie z trudnymi czasami Bułgarii i ich mieszkańców. Np. jeżeli Polska była pod trzema zaborami to Bułgaria doświadczyła blisko pięćset lat tureckiej niewoli. W książce dowiemy się o sile wierzeń, przesądów, zabobonów i mistycyzmu obecnych w życiu Bułgarów jak i funkcjonowaniu meczetów, cerkwi i kościołów chrześcijańskich stojących obok siebie. Jedni drugim pomagali budować swoje świątynie(!). Ałbena doskonale oddaje klimat Rodopów zarówno tych dzisiejszych jak i tych sprzed wieków. Zwraca z pietyzmem uwagę na siłę jaką jest rodzina, a Sobor który się odbywa(wszyscy się składają) jest tego doskonałym przykładem. To tak w telegraficznym skrócie. fot.AK

Rok 2019 był rokiem Stanisława Moniuszki. To był także rok 200 rocznicy urodzin naszego kompozytora. Z tej okazji Kasia Moś i Orkiestra Kameralna Miasta Tychy AUKSO pod batutą Marka Mosia(tata Kasi) zarejestrowała zarówno w formie audio jak i wideo wyjątkowy koncert w Sali Koncertowa NOSPR w Katowicach. Dziś w nasze ręce trafia produkt finalny tego magicznego wydarzenia, płyta „Moniuszko 200”. Niewątpliwie na charakter całości, jego wyrazistość i atrakcyjność brzmieniową miało dwóch muzyków, aranżerów, kompozytorów Mateusz Kołakowski i Mateusz Moś(brat Kasi). Podwójne wydawnictwo CD + DVD to na pewno swego rodzaju tłumaczenie klasyki na język bardziej współczesny, nowoczesny z zachowaniem absolutnie szacunku i pietyzmu w warstwie wykonawczej. Niełatwy był wybór 11 pieśni Moniuszki spośród blisko 300 zapisanych w cyklu 12 zeszytów z pieśniami z towarzyszeniem fortepianu znanych pod wspólnym tytułem „śpiewnik domowy”. Co ważne, teksty jakie przybliża nam Kasia Moś w zaśpiewanych pieśniach są ponadczasowe, o wyjątkowej wrażliwości i co istotne są prawdziwe. Polecam całe wydawnictwo, ale „Prząśniczka”, „Dumka” czy „Kozak”(jak Alicia Keys) to ściska człowiekowi serce. Kasiu, dziękuję! fot.AK

Aneta Figiel w 2015 r. debiutowała solowym albumem „Plan A”. Czas teraźniejszy to promocja drugiej płyty „Zupełnie inna historia” ale już jako Aneta Figiel i Starsi Panowie. Na zawartość albumu składają się nowe interpretacje piosenek z repertuaru Kabaretu Starszych Panów. To jest 10 nieoczywistych wyborów Anety. Łatwo jest sporządzić listę tych nazwijmy to topowych utworów autorstwa Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. Tu mamy trzy takie „Herbatka”, „Portugalczyk Osculati” czy „Prysły zmysły”, pozostałe „diamenciki słowno-muzyczne” zostały specjalnie wyselekcjonowane na potrzeby koncertu z piosenkami Kabaretu Starszych Panów, które śpiewały dzieci i młodzież. Ciekawostka, tak się złożyło, że większość piosenek zaśpiewanych przez Anetę Figiel pierwotnie zostało wykonanych przez Kalinę Jędrusik Przy pracy nad płytą a konkretnie nad aranżacjami i produkcją Aneta pracowała z Marcinem Murawskim, który nadał klasycznym kompozycjom ten współczesny sznyt o jazzowym zabarwieniu. Sporo jest nostalgii, wrażliwości, delikatne retro ale szacunek dla dorobku „mistrzów słowa i nut” został w pełni zachowany. Aneta Figiel po blisko 15 letnim udziale w programie „Jaka to media?”, fonograficznym debiucie w 2015 r. dziś zrobiła kolejny krok naprzód w rozwoju muzycznym. Podjęła się niełatwego tematu, ale z pomysłem, kreatywnością. fot.AK

Plastic czyli Agnieszka Burcan i Paweł Radziszewski nagrali z okazji swojej muzycznej 18’tki czwarty studyjny album pt. „Space”. Duet istniejący od 2003 swoja konsekwencją, pomysłem, kreatywnością i mądrym doborem tego co w danej chwili jest „modne” w muzyce dostarczał szerokiej publiczności bardzo wyjątkowe kompozycje. Na palcach jednej ręki można wyliczyć ich piosenki z tych 18 lat, które mogą się słuchaczowi kojarzyć z danym wykonawcą czy konkretnym motywem. Teraz mamy 13 kompozycji autorstwa Agnieszki zarówno w warstwie muzycznej jak i tekstowej – ale zdolna bestia. Na płycie usłyszymy kilku zaproszonych gości np. Włodka Pawlika(!), Randy Brecker czy Krzysztofa Antkowiaka. Ponadto, bardzo atrakcyjnie brzmią instrumenty dęte, analogowe instrumenty klawiszowe. Mamy niesamowitą mieszankę stylów pod patronatem muzyki elektronicznego tanecznego popu z alternatywnymi akcentami dźwiękowymi. Płyta z czytelnym przesłaniem aby mieć dystans do rzeczywistości z zachowaniem umiaru. To również mowa o tęsknocie, samotności, uczuciach, znaczeniu wypowiadanych słów. Album „Space” to doskonała dawka muzyki i słowa i jak dla mnie na ten czas i moment jest w Top 10 Płyty Roku 2021. BRAWO WY! fot.AK

Moim gościem w programie „Kulturalne Mazowsze” Niedziela 27.06.2021 g.21:10 – 22:00 w Radiu Płońsk 93.6 FM był dr Piotr Majewski. Kulturoznawca, Socjolog z Uniwersytetu SWPS jest autorem książki „Rap w służbie narodu”( @wn_scholar). Książka jest wynikiem badań przeprowadzonych od 2013 r., które miały na celu analizę treści rapu afroamerykańskiego (rap polityczny) i polskiego (rapu patriotycznego). To książka nie tylko muzyczna. To również pokazanie mechanizmów jak kultura popularna przygarnęła pod swoje skrzydła coś, co mnie osobiście zawsze kojarzyło się z „undergroundem”, ale i druga strona zbytnio się temu nie sprzeciwiała. Ponadto, jest kilka rozdziałów bardzo konkretnych i precyzyjnie wyjaśniających działalność takich organizacji jak: Black Power Movement, Partia Czarnych Panter, Black Arts Movement czy Malcolm X. Ciekawie są opisane procesy jakie wpływają, że hip hop stał się kultura globalna i jak funkcjonuje będąc komunikacją społeczną. Tego typu książki są poszerzające wiedzę muzyczną, wzbogacają i pozwalają zrozumieć pewne niewidoczne dla przeciętnego „Kowalskiego” mechanizmy, zależności między artystą a odbiorcą. fot.AK

W programie „Kulturalne Mazowsze” moimi gośćmi były pisarki związane z literaturą obyczajową. Wszystkie trzy doczekały się audiobooków do niemal wszystkich swoich powieści. A to nie było oczywiste. Na dobry początek Agnieszka Lis opowiedziała nie tylko o swoich wydawnictwach, ale także zarekomenduje książki na wakacje – zdjęcie nr. 1. Następnie Agnieszka Walczak-Chojecka (zdjęcie nr.2). pochwaliła się informacją, że jej sześć pierwszych książek doczekało się reedycji w postaci ebooków i audiobooków! Poza tym zarekomenduję bardzo ciekawy reportaż, którego tematyka będzie jednym z elementów jej nowej powieści. Jakiej? Zapraszam do słuchania. Na koniec programu porozmawiałem z Kasią Bulicz-Kasprzak (zdjęcie nr.3), która także doczekała się audiobooków uzupełniających jej dotychczasowy dorobek literacki. Naturalnie, będzie też słów kilka o książkach, które warto przeczytać podczas wakacji. Dziękuję Agnieszkom i Kasi za poświęcony czas. Życzę Wam udanych wakacji! fot.AK

DJ Adamus i Mafia Mike po kilku latach realizowania swoich indywidualnych pomysłów, marzeń i wyzwań ponownie zwarli szyki jako Wet Fingers. Doskonale znani nam mistrzowie konsolety i klubowego brzmienia przypominali dotychczas przeboje polskiej piosenki z repertuaru takich gwiazd jak m.in.: Kombi, Wanda i Banda, De Mono czy Izabeli Trojanowskiej. Czas teraźniejszy to absolutny hit grupy Vox – „Bananowy song” z 1979 r. skomponowany przez Ryszarda Rynkowskiego do słów niestety nieżyjącego już Marka Skolarskiego. Wet Fingers wysamplowali kompozycję, która odniosła ogromny sukces podczas festiwalu w Sopocie w 1980 r. Pod tytułem „Bananowy” Wet Fingers można powiedzieć rozpoczęli klubowe wakacje, bo zachowali swoja tożsamość brzmieniową w istnie houseowych nutach. Nogi same rwą się do tańca czego sobie i wam życzę z całego serca. Adam! Michał! Dobrze było was zobaczyć pełnych uśmiechu, optymizmu i chęci do działania. Super robota! fot.AK

Autor tekstów, zdjęć, opracowanie i przygotowanie – Arkadiusz Kałucki

„Sny o Warszawie. Wizje budowy miasta 1945 – 1952” – wywiad 30.05.2021 z Krzysztofem Mordyńskim.

Zachęcam Was do przeczytania książki „Sny o Warszawie. Wizje budowy miasta 1945 – 1952”(Wydawnictwo Prószyński i S-ka). Jej autorem jest Krzysztof Mordyński, Doktor historii sztuki. Kustosz muzealny. Absolwent Instytutu Historii UW. Zajmuje się historią urbanistyki i architektury Warszawy oraz dziejami Uniwersytetu Warszawskiego. Przez blisko godzinę rozmawiałem z Krzysztofem Mordyńskim do programu „Kulturalne Mazowsze” w Radiu Płońsk na 93,6 FM. Poniżej jest tylko telegraficzny skrót tego co było w programie. Fot.AK

Arkadiusz Kałucki: Po przeczytaniu twojej książki przychodzą mi na myśl trzy słowa dotyczące odbudowy Warszawy po wojnie. Są to: Rekonstrukcja, Kreacja i Fantazja. Czy możesz odnieść się do tych słów w kontekście tego co napisałeś?

Krzysztof Mordyński: Książka dotyczy prac planistycznych przy odbudowie Warszawy, poszukuję przyczyn, inspiracji, uwarunkowań, które skłaniały architektów do obrania kierunku nowego ukształtowania planu i wyglądu miasta. Jeśli to, co napisałem wywołało u Ciebie skojarzenia z tymi trzema słowami-hasłami: rekonstrukcja, kreacja, fantazja, to myślę, że na Tobie także zrobił wrażenie ogromny wkład pracy architektów – jakkolwiek jego efektów nie ocenilibyśmy teraz po latach – to znaczy, że wybrana przez nich droga była wynikiem przepracowania wielu godzin i sprawdzenia wielu wariantów, a obecni mieszkańcy Warszawy nie domyślają się zazwyczaj, jak bardzo skomplikowaną rzeczą jest zaprojektowanie urbanistycznego układu miasta. Wiele osób zastanawia się, dlaczego nie podjęto odbudowy jako zwykłej REKONSTRUKCJI przedwojennej Warszawy – przecież na pocztówkach sprzed 1939 roku wyglądała tak pięknie, dzięki czemu nazywano ją „Paryżem Północy”. Oczywiście to jeden z mitów, bardzo piękny i wypływający z potrzeby budowy własnej tożsamości w oparciu o coś wartościowego – ale niestety – tak jak większość mitów, ma niewiele wspólnego z prawdą. Dawna Warszawa miała piękne miejsca, budynki, place… ale tylko niektóre i to tylko dla wybranych. Większość miasta urągała najbardziej podstawowym potrzebom do życia, to dotyczyło dużej rzeszy jego mieszkańców, którzy żyli w złych warunkach, chorowali i nie mieli zbyt optymistycznych perspektyw na przyszłość, aby zmienić swoją sytuację. Architekci przystępujący do powojennej odbudowy miasta nie chcieli przywracać tej sytuacji. Wierzyli w to, że zbudowanie Warszawy według nowego, przemyślanego planu, pozwoli wszystkim mieszkańcom – a nie tylko tym bogatym – korzystać ze dostępu do światła, zieleni i powietrza, jak domagała się tego nowoczesna urbanistyka. Czyli w przełożeniu na język codziennych potrzeb, aby mieszkańcy mieli światło słoneczne w domu, mogli przewietrzyć mieszkanie, wypuścić dzieci do zabawy na zielone podwórko, albo wysłać do szkoły z boiskiem. Za możliwością realizacji każdej z tych potrzeb kryje się działanie urbanisty lub architekta, który za pomocą swojej KREACJI, czyli planu budynku, osiedla, miasta powoduje, że przy domach jest miejsce na zieleń albo tylko ściśle zabudowane kwartały ulic i domów, że mieszkania są „na przestrzał” na dwie strony świata albo jak w kamienicach – wychodzą tylko na ciemną studnię, że osiedle planuje się ze żłobkiem, przedszkolem, szkołą, sklepami i miejscami do parkowania albo tylko buduje się domy, a reszta „jakoś się ułoży”. Do zaplanowania tego wszystkiego potrzebna jest nie tylko olbrzymia fachowa wiedza, ale także spora dawka FANTAZJI, która nierzadko wymyka się spod kontroli, bo na papierze wszystko jest możliwe.

AK: Trudno nie wspomnieć o ludziach, których pomysły, wizje i chęci odbudowy stolicy Polski częściowo zostały wprowadzone w życie. Urbaniści, architekci pracowali nad różnymi koncepcjami Warszawy nawet podczas przebywania w obozach jenieckich przed 1945 r., o czym wspominasz w książce. Na mnie ogromne wrażenie zrobiła wizja pani Barbary Brukalskiej. Proszę przybliż jej pomysł na stolicę jak i wspomnij o kilku innych równie ważnych postaciach polskiej urbanistyki.

KM: Barbara Brukalska była jedną z najważniejszych postaci w historii polskiej architektury, a w mojej książce pojawia się przede wszystkim jako autorka pracy o zasadach projektowania osiedli. Jej wiedza i inspiracje wynikały z przedwojennych doświadczeń ruchu nowoczesnej urbanistyki, z jej prób budowy kolonii Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, w co zaangażowana była wspólnie z mężem Stanisławem Brukalskim, a także innymi architektami, o których wspominam w książce. Brukalska te doświadczenia zebrała w czasie wojny i zapisała w postaci podręcznika, który – jak miała nadzieję – będzie służył po upragnionym odzyskaniu niepodległości jako pomoc przy odbudowie kraju. Ale takiej odbudowie, która umożliwi stworzenie społeczeństwa obywatelskiego – świadomego, że codziennie stajemy przed wyborami, czy ponosimy wspólnie odpowiedzialność – i to wszystko zaczyna się od naszej kolonii (grupy bloków), czy osiedla. Komunistyczne władze nie chciały takiego społeczeństwa, dlatego, gdy Brukalska wydrukowała swój podręcznik w 1948 r., to w kolejnym władze nakazały zniszczenie nakładu i ocalały tylko nieliczne egzemplarze. Niedługo zresztą na rynku powinien pojawić się reprint z przedmową prof. Marty Leśniakowskiej , która jest znawczynią twórczości Brukalskiej. Brukalska widziała właśnie miasto, jako przede wszystkim zbiór zorganizowanych osiedli według zasad wygody i oszczędności – to w zrujnowanym kraju było bardzo istotne – a plan urbanistyczny mógł zapewnić realizację tych pomysłów. Warto się z nimi bliżej zapoznać, to przestanie się nazywać powojenne osiedla pogardliwie „blokowiskami”, choć to tylko dalekie echo idei Brukalskiej.

Plac Trzech Krzyży 1955, rys. Jan Knothe, 1950, w Sześcioletni Plan Obudowy Warszawy, Warszawa 1950

AK: Kiedy czytałem książkę „Sny o Warszawie” a w niej przytoczony pomysł by napis Warszawa na północy widniał w Modlinie a na południu w Górze Kalwarii, natomiast na wschodzie w Wołominie a na zachodzie w Pruszkowie, to jestem do dziś pełen podziwu na tak odważny pomysł. Z twojej wiedzy jakie czynniki sprawiły, że niestety to była tylko „fantazja”? Brak pieniędzy?

KM: Ściśle rzecz biorąc na tej tabliczce napisane byłoby „Warszawski Zespół Miejski”, a nie „Warszawa”, to nieco mniej chwytliwe, ale oddaje pomysł urbanistów, takich jak Jan Chmielewski, Szymon Syrkus czy Wacław Ostrowski, którzy pracowali nad koncepcją Warszawy, jako miasta ściśle złączonego z regionem. Pierwsi dwaj, których wymieniłem, już w 1934 r. opracowali koncepcję „Warszawy Funkcjonalnej”, czyli nowego spojrzenia na problemy miasta, nowy sposób ich analizy i rozwiązywania, ze świadomością tego, że miasto jest tylko częścią regionu, a nie jakąś wyspą. Urbaniści mieli także świadomość, że jeśli mówi się o problemach miasta, to nie są to tylko problemy np. komunikacyjne, lub ekonomiczne, ale starali się wziąć pod uwagę całokształt życia mieszkańców. To oczywiście bardzo trudne, wydawałoby się niemożliwe, ale tym właśnie różniła się urbanistyka jako nauka, od dyletanckich prób planowania miasta, że wszelkie plany tworzyło się w oparciu o analizy naukowców różnych dziedzin: demografów, socjologów, ekonomistów, geografów, specjalistów technicznych itp. Koncepcja „Warszawskiego Zespołu Miejskiego”, w skrócie WZM, umożliwiała spojrzenie na miasto jako kluczowy element całego regionu i takie połączenie go z miastami i miasteczkami w województwie, aby wszyscy na tym korzystali. O wszystkim nie sposób opowiedzieć, ale na jedną rzecz mogę zwrócić uwagę – niedługo przyjdzie lato, może pojawią się upały, w Warszawie znowu stanie się nieznośnie gorąco, będziemy na ulicy czuć się jak na patelni. Często wtedy mówi się o tym, że „za dużo jest betonu” i zamiast brukować place betonową kostką, lepiej byłoby więcej przestrzeni poświecić na trawniki i zasadzić drzewa. To oczywiście warte rozpatrzenia, ale niewiele pomoże. Powojenna koncepcja WZM podchodziła do tej sprawy o wiele bardziej profesjonalnie. Architekci proponowali, aby tak rozplanować sieć osadniczą i komunikacyjną w rejonie Warszawy, aby tworzyła ona rezerwy na niezabudowane „oka” tej sieci, pozostawione do celów rolnictwa i dzikiej przyrody. To pozwoliłoby nie tylko zachować walory przyrody, zagwarantować spokój dla zwierząt, nie tylko piękne miejsca dla turystyki i wypoczynku, nie tylko zdrowsze produkty rolnicze, ale w pewnym stopniu także zapobiegłoby niekorzystnym zmianom klimatu, których teraz doświadczamy. Obecnie niszczymy dziedzictwo tej koncepcji przez budowanie grup budynków bez takiego planu, bez takiej wizji, bez odpowiedzialności.

AK: Często w książce przewija się rola zabytków w Warszawie, a właściwie ich zaplanowanie od nowa w nowym układzie miasta. Miejscami nawet niektórzy kwestionowali ich odbudowę. To był ważny punkt w dyskusji przy planowaniu odbudowy stolicy Polski?

KM: To był bardzo ważny punkt, pisał o tym wiele Piotr Majewski. Warszawa została zniszczona, architekci pragnęli zaplanować to miasto od nowa, ale zdecydowana większość przekonana była o wartości zabytków. Poważne zniszczenia zmieniły spojrzenie na problem konserwacji zabytków – nie starano się tylko zabezpieczyć ich ruin, jak proponowała to rygorystyczna doktryna konserwatorska, ale u nas, w Warszawie przystąpiono do ich rekonstrukcji. To jest osobny problem konserwatorski, na ile taki odbudowany zabytek jest dalej zabytkiem, a na ile tylko makietą lub fantazją architekta, ale dostrzeżono wówczas bardzo istotną społeczną rolę tych rekonstrukcji. Stare Miasto, Trakt Królewski, pałace i kościoły Warszawy pełnią bardzo istotną rolę w kształtowaniu tożsamości, nie można zostawić ich w ruinie, gdyż wówczas całe miasto stanie się skansenem. Z punktu widzenia planistów pojawił się inny problem – rzadziej poruszany w dotychczasowych dyskusjach o zabytkach – jak te odbudowane gmachy i regiony wpleść w nowy plan miasta, który rządził się modernistycznymi zasadami podziału na tereny do mieszkania, pracy i wypoczynku. Stare Miasto miało pełnić rolę kulturalnego centrum Warszawy z silną funkcją rekreacyjną. Obecnie jest to głównie funkcja turystyczna – mieszkańcy miasta mniej chyba korzystają ze Starówki niż nasi goście – a tymczasem planiści widzieli Stare Miasto jako piękną, historyczną przestrzeń przygotowaną dla warszawiaków, dla ich odpoczynku i rozrywek, głównie zresztą intelektualnych. To częściowo wciąż działa i a poniekąd w ostatnich latach nabrało tempa – oferta kulturalna się powiększa: od Muzeum Warszawy zaczynając na drobnych, prywatnych inicjatywach o charakterze artystycznym czy społecznym kończąc. Inne zabytki po odbudowie także zostały zagospodarowane. Oczywiste jest, że nie w każdym pałacu można urządzić muzeum, ale są w nich uczelnie, urzędy czy hotele.

Ruiny ratusza na placu Teatralnym, autor nieznany, 1947, NAC

AK: „Plan Sześcioletni” musiał znaleźć się w twojej książce. Trudny temat, a dla wielu nawet bolesny.

KM: Sześcioletni plan odbudowy Warszawy był częścią 6-letniego planu rozwoju gospodarczego kraju na lata 1950-1955. Wcześniej była „trzylatka” (1947-1949), a potem nastąpiły plany pięcioletnie. To, co z punktu widzenia architektów było rozsądnym planowaniem, gospodarowaniem zasobami pieniędzy, czasu i przestrzeni, stało się w wypadku planu sześcioletniego, symbolem politycznym. W 1949 r. wprowadzono bowiem doktrynę realizmu socjalistycznego, pod której znakiem przebiegać miał ten plan, a gdy się kończył, kresu dobiegała także epoka stalinizmu, plan ten kojarzony jest więc ze stalinizmem. Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że automatyczne kojarzenie pewnych zjawisk, bez wnikliwej analizy, nie przybliża nas do rozumienia przeszłości, a tym samym niczego nas nie uczy. W wypadku planów przebudowy Warszawy, plan sześcioletni był w dużej mierze konsekwencją wcześniejszych prac, wprowadzenie doktryny nie oznaczało ich przekreślenia. W mojej książce chciałem skoncentrować się na dość znanych i często reprodukowanych szkicach architektów, które przedstawiane są jako dowód na sowietyzację wyglądu stolicy, czyli nadanie jej oblicza jednego miast ZSRR. Szerokie arterie, wielkie socrealistyczne bloki w konwencji pseudo-zabytkowej , pomniki… tylko część z tych szkiców pokazuje podobne rzeczy. Moim zamiarem nie było jednak pokpiwanie sobie z wizji architektów – tylko tak, jak w wypadku całej mojej pracy – szukanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego? Co za tym stało? Przymus, żart, propaganda? Omawiając szkice ilustrujące album propagandowy planu sześcioletniego, starałem się pokazać, że jednak rysunki te oddawały coś znacznie głębszego, pomysł na zaplanowanie Warszawy, której cechą miała być „wielkomiejskość”, specyficznie rozumiana, ale poniekąd – przynajmniej w pewnych aspektach – atrakcyjna. Cechą, która tutaj moim zdaniem najbardziej wymagała omówienia, było traktowanie miasta jako „kompozycji”, a więc celowego układu budynków, ulic, placów, aby stworzyć przestrzeń przede wszystkim z myślą o doznaniach estetycznych pieszego. Jedną z najpiękniejszych form – zapożyczoną z wcześniejszych o dwie dekady pomysłów – była koncepcja realizacji ścieżki spacerowej wzdłuż skarpy.

AK: Kolejnym ważnym tematem poruszonym w książce „Sny o Warszawie” to wyzwanie aby zmienić mentalność mieszkańców. Powojenna Warszaw znacząco odbiegała od tej sprzed wojny. Jakie były na to pomysły? Bo wspomnę, że w blokach zaczęli razem mieszkać ludzie o różnym statucie społecznym, majątkowym i wyznaniowym. Wcześniej mieszkali oddzielnie.

KM: Przedwojenna Warszawa była bardzo podzielona, według statusu społecznego, narodowości, wykształcenia, także poglądów politycznych. Architekci – jak choćby wspomniana Barbara Brukalska – marzyli o tym, aby to zmienić. Aby ludzie mający odmienne poglądy, szanowali swoje zdanie, dzięki przekonaniu, że inni też chcą dobra społeczności, miasta, Polski, tylko chcą je osiągnąć w inny sposób. Aby nie dzielić szans mieszkańców na zdrowe życie według zasobu portfela czy według rasistowskich przekonań. Powojenne osiedla, budowane i użytkowane na zasadach spółdzielni, wymagały zaangażowania i odpowiedzialności wszystkich mieszkańców i partnerskiego traktowania siebie nawzajem. To miała być piękna szkoła poszanowania dla sąsiadów – ale warunkiem było wspólne decydowanie, mierzenie się z problemami, uzgadnianie rozwiązań. Powojenna rzeczywistość okazała się inna, gdyż władze chciały sterować tymi procesami, nie pozwoliły na rozwój ruchu spółdzielczego, a w miejsce prawdziwych reprezentacji mieszkańców czy też ich grup zainteresowań powoływano marionetkowe, sztuczne ciała. Czyli zamiast domu kultury z autentycznym programem kulturalno-artystyczno-sportowym wprowadzano placówkę, która zajmowała się wykładami propagandowymi, a w życiu mieli łatwiej ci, co należeli do partii i nie chodzili do kościoła Jeden sposób segregacji społeczeństwa zastąpiono innym. Ale to nie wynikało z planów urbanistycznych tylko z działań władz.

AK: Na koniec zapytam o umiejscowienie Warszawy. Skarpa Wiślana to znak rozpoznawczy naszej stolicy? To był kłopot w planowaniu dla urbanistów, inżynierów i architektów przy odbudowie? Co z drugim brzegiem Wisły w tych planach?

KM: Skarpa warszawska, czyli fantazyjnie ukształtowany wysoki, lewy brzeg Wisły, była dla architektów bardzo ważna. Szukali tego, co decyduje o tożsamości Warszawy pod względem rozwoju przestrzennego. A stolica nie tyle leży nad Wisłą, bo ona z perspektywy centrum jest w dole, niewidoczna, ale nad skarpą. Od samego początku założenia Warszawy jej rozwój przestrzenny odbywał się wzdłuż skarpy – jak Trakt Królewski – lub prostopadle do niej, jak drogi do przepraw i mostów. Skarpa tworzy taras, który cofa się i przybliża do Wisły, odpowiednio wykorzystany mógłby z Warszawy zrobić jedno z najpiękniejszych miast świata. Jego widokową szansę wykorzystano właściwie tylko przy placu Zamkowym, gdzie nagle otwiera się szeroki widok na wschód, w innych miejscach Warszawa odgrodzona jest od swojej rzeki i widok, wielka szkoda. Architekci planowali jeszcze inne miejsca, gdzie ten widok „wchodziłby” do centrum miasta, ale nie zostały one zrealizowane. Plac Trzech Krzyży miał mieć otwarcie widokowe i to byłoby możliwe do realizacji, ale koszt był za duży. Na przeszkodzie realizacji kolejnych pomysłów stanęły inne względy, jak choćby plan przedłużenia Osi Saskiej oznaczałby zniszczenie siedemnastowiecznego klasztoru Wizytek… były różne pomysły, rozważano je, czasem odrzucano świadomie, czasem decydowała niedostępność środków finansowych lub inne czynniki. Prawy brzeg Wisły pozostał dzielnicą niedocenioną. Oczywiście tam też planowano piękne rzeczy, jak choćby uruchomienie portu praskiego, który do dziś stoi pusty i zarośnięty, ale Praga z reguły przegrywała z lewą częścią miasta, gdyż nawet na tę lewą, wysoką część nie starczało pieniędzy. Mimo wszystko zrealizowano wielkie osiedle Praga II przy obecnym placu Hallera, a wcześniej Praga I w sąsiedztwie Trasy W-Z. To jednak zdecydowanie za mało.

AK: Dziękuję za spotkanie i wyczerpujące odpowiedzi.

KM: Dziękuję i zapraszam do zapoznania się z książką – to nie jest relacja z odbudowy Warszawy – ale z powstawania idei, które zadecydowały o zamiarach architektów.

Maj 2021 – wywiady dla POP Radia / Radia Płońsk / Wasze Radio FM

Maj był nie mniej intensywny niż poprzednie miesiące. Wybrane informacje i recenzje możecie przeczytać poniżej. Na moim instagarmie również. Są autorzy książek, są debiutujący artyści ale i doskonale znani od wielu lat. Miłej lektury.

Artur Pacuła fot.AK

Ostatnimi tygodniami zaczytuję się w książkach, gdzie słowo „podróż” jest odmieniane na wszystkie możliwe przypadki. Dziś polecam książkę Artura Pacuły „”Dobrowolski i skarb z Meroe” (Wydawnictwo @oficyna4em). Główny bohater Konstanty Aleksander Dobrowolski, to młody polski inżynier, przyjeżdża do Egiptu budować Kanał Sueski. Poznana w Kairze tajemnicza dziewczyna wplątuje go w polityczną intrygę i poszukiwania legendarnego skarbu z Meroe. Ścigany przez policję, szpiegów i buntowników, ucieka przez dziewiętnastowieczny Kair. Doskonale książka podróżnicza z wartką akcją, dobrymi dialogami i bardzo obrazowo opisanymi krajobrazami, gdzie dzieje się opowiadana historia. Przyznam, że to kolejna książka mająca niesamowity potencjał scenariusza do filmu. Ponadto, im głębiej zanurzamy się w zagadkę skarbu z Meroe tym bardziej człowiekowi przychodzi na myśl aby sięgnąć do innych źródeł np. by zgłębić historie powstania Kanału Sueskiego. Jaka była sytuacja polityczna na świecie. Co do Egiptu ma Konstantynopol w XIX wieku pamiętacie? To właśnie tego typu przychodzą pytania czytelnikowi. Jak dla mnie, super.

Heima fot.AK

Heima to Łódzka formacja istniejąca na scenie muzycznej od 2017 r. Z Olgą Stolarczyk wokalistką i autorka tekstów porozmawiałem kilka dni temu na temat ich nagrania „Luna”. Tak, wiem jest już nowe, ale chciałem o tej kompozycji 🙂 Producentem utworu jest Paweł Cieślak. Przedstawiciele alternatywnej sceny muzycznej w naszym kraju są w trakcie zamykania prac nad płytą, która ukaże się jeszcze w 2021 r. Warto pamiętać, że Heima ma na swoim koncie udział w takich festiwalach jak Soundedit czy FAMA. No, a jak ktoś lubi poszukiwać to proszę sprawdzić sobie skąd została zaczerpnięta nazwa zespołu. Podpowiem, że Islandia ma tu niebagatelne znaczenie.

Marta Beima fot.AK

Salem to formacja popowo-rockowa, która swoją działalność artystyczną zawiązała w styczniu 2021 r. Jej wyjątkowości nadaje nie tylko wokalistka Marta Bejma, ale i dwóch braci Sławek i Darek Załeńscy znani szerokiej publiczności z grupy Manchester („Dziewczyna gangstera”). Ich propozycja na najbliższe dni i tygodnie to kompozycja „James Dean”. W utworze tym słychać także współczesne elektroniczne fascynacje zespołu, które nadają nagraniu „James Dean” melodyki i pierwiastka uśmiechu u odbiorcy. Piosenka zresztą jest z lekkim przymrużeniem oka. Z Martą Bejmą porozmawiałem nie tylko o jej współpracy z muzykami z zespołu Manchester, ale i jej drodze muzycznej. Nagranie „James Dean” jest na pewno fają propozycja na radiowe playlsyty a do listy przebojów to na pewno. Marta, bardzo dziękuję za przemiłą rozmowę.

Past & Future fot.AK

Zespół Past & Future to piątka energicznych i kreatywnych młodych ludzi, którzy postanowili całemu światu oznajmić, że patrzą optymistycznie w przyszłość. Ich nagranie „Wygodnie” to propozycja popowa z subtelnym rockowym duchem i domieszką brzmień lat 80/90-tych. Jonasz Stępień (wokalista, gitarzysta) i Bartek Skiba(bas) przedstawiciele grupy byli niedawno moimi rozmówcami do programu „Warto Posłuchać”. Rozmawialiśmy nie tylko o przeszłości, stagnacji, zasiedzeniu ale właśnie o tym aby iść do przodu porzucając swoją „ulubioną kanapę” by móc się rozwijać. Nie bać się zmian. Owszem łatwo się mówi, no ale coś za coś. Panowie świetnie to zobrazowali w teledysku, doskonale bawiąc się przy tym i z lekkim przymrużeniem oka nawiązując do czasów big-beatu na przykład. Poza tym miejscami można mieć skojarzenia z teledyskami Petera Gabriela czy The Police, a nawet samego Stinga. Tekst to utworu „Wygodnie” należy do jedynego pierwiastka kobiecego w zespole czyli Luizy Ganczarskiej. Są cztery ważne elementy w video Past & Future: walizka, kanapa, lampa i gramofon. To cztery metafory dające sygnał człowiekowi: jeśli nastała nuda, stagnacja to rusz się, wstań z kanapy, zapakuj swoje doświadczenie(walizka) masz światło(lampa), oświetlaj drogę i idź szukać nowych inspiracji by później moc słuchać na gramofonie nowych dźwięków. Odwagi! Panowie – Dzięki za rozmowę! Proszę się nie bać!

Agnieszka Wiechnik fot.AK

Przyznaję bez bicia, że z Agnieszką Wiechnik planowałem rozmowę od przynajmniej trzech lat. Ale zawsze pojawiało się „coś” co odciągało mnie od tej decyzji. Aż któregoś pięknego marcowego dnia w mojej skrzynce mailowej znalazło się jej nagranie „High Life”. No i wtedy nastąpiła jasność. Agnieszka Wiechnik jest wokalistką, autorką tekstów i trenerka wokalną. Spod jej skrzydeł na polskiej scenie muzycznej swoje pierwsze kroki stawiają Julia Gałus czy Ala Tracz, która ostatnio reprezentowała Polskę podczas ostatniego Konkursu Piosenki Eurowizji Junior z utworem „I’ll Be Standing”. Bardzo się cieszę, że mogłem z Agnieszką porozmawiać nie tylko o jej muzycznej przeszłości, która jest jak sinusoida. To wynik niestety złych głosów obok Agnieszki, które wywierały na niej presję, kompletnie nie trafnych, nierozumiejących jej myśli, planów i tego co czuje. Stąd taki szeroki rozstrzał repertuarowy w jej biografii. To nic złego, bo jej profesjonalizm nie podlega dyskusji, ale…wszyscy wiemy, że jak człowiek jest od wszystkiego to znaczy od niczego. I według mnie teraz właśnie(Aga nie chciałbym zmienić zdania) Agnieszka rozpoczęła wiosenne muzyczne porządki w swojej duszy. Kompozycja „High Life”, której producentem jest Mavooi to nic innego jak w czystej postaci disco-funky lat 70/80 XX wieku w nowej otoczce. To nareszcie kipiąca energią i dynamiczna Agnieszka, która czuje dobry bit aż nogi rwą się do tańca. Słychać, że to mogą być solidne fundamenty do nowego, konkretnego otwarcia w jej drodze muzycznej. To nie są przysłowiowe posklejane domki z kart, które przy delikatnym wietrze się przewrócą. Czekam na kolejne produkcje, wyraziste, szczere, w których tętni życie i chęć zdobywania szczytów, a nie dołujących nut. Agnieszko, pięknie dziękuję za rozmowę i do roboty!

Violetta Ozminkowski fot.AK

Gościem mojego drugiego programu „Kulturalne Mazowsze” w Radiu Płońsk 93.6 FM była Violetta Ozminkowski autorka swojej najnowszej książki „Maria Czubaszek. W coś trzeba nie wierzyć” (@proszynski_wydawnictwo). Warto pamiętać, że Pani Violetta jest także autorką biografii Michaliny Wisłockiej „Sztuka Kochania” na podstawie, której nakręcono film. Książka „Maria Czubaszek. W coś trzeba nie wierzyć” ukazała się przed piątą rocznicą jej śmierci(12.05). Biografia pokazująca nie tylko dom rodziny Marii Czubaszek, ale przede wszystkim jej drogę zawodową. To także obraz kobiety ambitnej, nie lubiącej hałasu wokół siebie, ceniącej słowo, kulturę słowa oraz wyjątkowe poczucie humoru. Stąd jej uwielbienie do „czterech muszkieterów” mistrzów słowa: męża Wojciecha Karolaka wybitnego polskiego muzyka jazzowego, Artura Andrusa, Andrzeja Poniedzielskiego i Woody’ego Allena. Na więcej szczegółów zapraszam do programu a później na mój podcast. Ja jeszcze wspomnę, że Pani Maria Czubaszek jest autorką słów do takich polskich przebojów jak: „Wyszłam za mąż zaraz wracam”(1976 r.) Ewy Bem, czy „Rycz mała rycz”(1984 r.) grupy Vox.

Krzysztof Mordyński fot.AK

W 2004 r. grupa Lady Pank zaśpiewała piosenkę do słów Andrzeja Mogielnickiego „Stacja Warszawa, gdzie początek brzmi tak: „W moich snach wciąż Warszawa. Pełna ulic, placów, drzew(…)”. To doskonały wstęp do zachęcenia Was do przeczytania książki „Sny o Warszawie. Wizje budowy miasta 1945 – 1952)”(@proszynski_wydawnictwo). Jej autorem jest Krzysztof Mordyński, Doktor historii sztuki. Kustosz muzealny. Absolwent Instytutu Historii UW. Zajmuje się historią urbanistyki i architektury Warszawy oraz dziejami Uniwersytetu Warszawskiego. Autor wystaw o profilu historycznym, artykułów naukowych i popularnonaukowych. W 2019 roku otrzymał nagrodę Uniwersytetu Otwartego UW przyznawaną najlepszym wykładowcom. Książka ta, to doskonała podróż w czasie i stopniowe poznawanie jak całkowicie zniszczona Warszawa po wojnie miała być nie odbudowana, a zbudowana. Czytelnik jest przeprowadzany przez odchodzącą przeszłość poprzez tymczasową teraźniejszość po obiecująca przyszłość. Trudno nie wspomnieć o wybitnych urbanistach i architektach tamtych czasów, którzy rozmawiali, dzielili się między sobą myślami, pomysłami np. Barbara Brukalska, Szymon Syrkus, Tadeusz Tołwiński, Stanisław Dziewulski, Kazimierz Marczewski. Nawet podczas przebywania w obozach koncentracyjnych powstawały specjalne grupy urbanistów kreślących plany na przyszłość. To trzeba przeczytać! Jak sentyment, misja a miejscami szaleńcza odwaga razem z pewnością siebie wyłania na powierzchnię Warszawy: Rekonstrukcję, Kreację i Fantazję. Już samo to, że pierwotnie tabliczka z napisem Warszawa miała być na północy w Modlinie a na południu w Górze Kalwarii, a na wschodzie w Wołominie a na zachodzie w Pruszkowie(!!!) robi gigantyczne wrażenie. A jak jest dziś? Zapraszam na blisko godzinną rozmowę z Krzysztofem Mordyńskim 30.05.2021 Niedziela g.21:10 – 22:00 program „Kulturalne Mazowsze” w Radiu Płońsk na 93,6 FM. Na koniec muszę zacytować piosenkę z 1966 r. Czesława Niemena do słów Marka Gaszyńskiego „Sen o Warszawie”: „Mam tak samo jak ty, Miasto moje, a w nim, Najpiękniejszy mój świat, Najpiękniejsze dni(…)”.

Michał Sołtan fot.AK

Z Michałem Sołtanem multiinstrumentalistą, wokalistą porozmawiałem na temat jego nowego nagrania singlowego „Spacer”. Uczestnik 9 edycji programu telewizyjnego typu talent-show „Must Be The Music” zapowiada swój album, którego premiera przewidziana jest na jesień 2021. Michałowi przy tej kompozycji wsparcia udzielili m.in. Tomasz „Harry” Waldowski (LemON, Chłopcy Kontra Basia) odpowiedzialny za perkusję, a przy warstwie tekstowej konsultacje prowadził z samą Magdaleną Czapińską odpowiedzialną za przeboje dla Hanny Banaszak, Maryli Rodowicz czy Natalii Kukulskiej. Piosenka „Spacer” to mowa o miłości w życiu codziennym, która ułatwia także przejście przez trudne momenty, problemy w naszym życiu. Ciekawy i z pomysłem utwór Michała Sołtana, który „Warto Posłuchać”.

Damian Ukeje fot.AK

Finalista The Voice Of Poland z 2011 r. a nawet jego zwycięzca Damian Ukeje w 2016 r. nagrał płytę „Uzo”. Wtedy rozmawiałem z Damianem o jej najważniejszych szczegółach w warstwie tekstowej i muzycznej. To była podróż w głąb siebie. Od tamtego momentu nieco cicho zrobiło się o naszym wokaliście, którego wszechstronność jest niepodważalna. I oto kilkanaście dni temu ukazał się najnowszy singiel Ukeje pt. „Bez Imienia”. Utwór kompletnie niepodobny do Damiana, ale ujmujący, ściskający za serce i wprowadzający odbiorcę w zadumę. Pierwszy raz w historii Damiana Ukeje, artysta pracował nad piosenką mając już gotowy tekst(!). Dotychczas wszystkie prace były prowadzone równolegle. Poza tym, tekst jest autorstwa Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. To niełatwa piosenka z mroczną poezją, ale z wyrazistymi metaforami. By podkreślić i oddać powagę treści Damianowi Ukeje na scenie również(polecam teledysk) towarzyszy kwartet smyczkowy, który moim zdaniem „zrobił całą piosenkę”. Będę się powtarzał, ale serce się raduje jak widać postępy w rozwoju artysty. Damian Ukeje kolejny raz przekroczył wg mnie „next level”. Zwracam uwagę, że poezja K.K.Baczyńskiego jeszcze dotrze do nas od Damiana, bo jest zaplanowany mini projekt poświęcony poecie. Cieszę się młodzi artyści jak Mela Koteluk, Michał Kowalonek czy teraz Damian Ukeje przybliżają słuchaczom naszą rodzimą poezję w atrakcyjnej formie i wymagającej uwagi. Bo trzeba odpocząć od codziennego „umc umc umc”.

Przygotowanie, opracowanie, autor tekstów: Arkadiusz Kałucki

Kwiecień 2021 – wywiady dla POP Radia / Radia Płońsk / Wasze Radio FM

Kwietniowa odsłona moich wybranych rozmów z artystami z różnych obszarów Kultury. Przede wszystkim muzyka wiedzie prym, ale i od strony literackiej są ciekawe propozycje. Miłej lektury.

Faustyna fot.AK

EP’ka „Przebudzenie” to absolutnie kolejny powiew świeżości tej wiosny na polskiej scenie muzycznej. Jej autorką jest przesympatyczna i utalentowana Faustyna Maciejczuk. Od ponad roku regularnie do stacji radiowych trafiały jej nagrania singlowe by „dziś” świętować ich oficjalne wspólne wydanie w postaci EP’ki na CD. Wykształcona muzycznie swoje pasje nutami dzieli między dwa obszary: w Operze i Filharmonii Podlaskiej oraz wspomnianej mainstreamowej, gdzie zwiewne, delikatne i aksamitne brzmienia elektroniki zamienia w piosenkowe perełki. Faustyna lubi w swoich tekstach piosenek stosować dwuznaczność. Bawi się nimi, że odbiorca może w nich przebierać jak w ulęgałkach. A przy tym wszystkim jest taka niewinna, słodka, taka do serca przytul. Jej najnowszy singiel promujący całość to nagranie „Krążę”, które sprawia, że kariera Faustyna zaczyna przyspieszać i to powinno zaraz przejść w karuzelę. Na koniec wspomnę o jednym spostrzeżeniu po rozmowie z nią, że jej barwa głosu dobrze by pasowała do filmów Disney’a. Może do „Pocahontas”? Mam takie nieodparte wrażenie, że udział Faustyny w tego typu przedsięwzięciu byłby dla niej kolejnym krokiem w rozwoju nie tylko artystycznym. Faustyna, dziękuje za super rozmowę.

Shama fot.AK

Shama to kwartet grający w nowoczesnej formie blues-rocka, a przy tym wszystkim nie zapominający o dokonaniach muzycznych z lat 60-tych XX wieku. Młodzi i z pomysłem na siebie wokalistka i autorka tekstów Basia Tomaszewska oraz Jimi Bachniak w krótkiej rozmowie o ich utworze „Kwiaty”, opowiedzieli o swoich dotychczasowych dokonaniach i zawirowaniach. Bo pierwotnie zespół liczył sobie pięć osób. Aktualnie zespół uzupełniają Antoni Zbytniewski oraz Kacper Smoliński. Shama ma poczucie humoru, dystans, często stosuje sarkazm w piosenkach, co można wyczytać oglądając ich teledyski. Ale naturalnie jest też mowa o sprawach ważnych jakie mają miejsce w naszym kraju i na świecie. A oni jako ci wchodzący dopiero do tego dorosłego świata widzą to w najróżniejszych barwach. Według mnie to bardzo perspektywiczny zespół, ale wiele pracy przed nimi. Są świadomi swojej pozycji, optymistycznie nastawieni do życia i ludzi. Mają energię i chęć by być lepszym każdego dnia tylko to jeszcze wiosny nie czyni. Teraz potrzebna jest im stabilizacja, spokojna praca każdego indywidualnie nad samym sobą jak i wspólne granie.

Małgorzata Beczek fot.AK

Bezkompromisowa, szczera do bólu, silna kobieta tak na pewno może o sobie powiedzieć Małgorzata Beczek. Jest kolejnym fonograficznym debiutem 2021. Promuje swoją EP’ke „2002”. Tytuł płyty nawiązuje do czasu kiedy nasza wokalistka miała 7 lat. Z wykształcenia psycholog, z muzyką związana jest od dziecka. Podpatruje i czerpie inspiracje z muzycznych dokonań Debbie Harry(Blondie) czy samej Beyonce. Piosenką „Strzelaj” pilotuje wspomniane wcześniej wydawnictwo, którego producentem jest Brainfreezer(Marika, Dawid Kwiatkowski). Zarówno na Ep’ce jak i w utworze „Strzelaj” Małgosia opisuje świat nie tylko ten, który widzi czy słyszy w mediach, ale i ten, który jest jej bliski. Nawet taki, w którym była czasami „główną aktorką”. Odważny krok z jej strony i potrzebny by wyrazić swoje emocje oczyszczając swoje myśli. Aby uwolnić się od nie wiem czy traumy, ale na pewno nieprzyjemnych zdarzeń jak np. prześladowanie w szkole, hejt. W tym wszystkim(teledysk dopełnia przesłanie piosenki) jest kilka pozytywów, które pozwalają człowiekowi wyjść z tego „złego kręgu”. Tu Małgosia Beczek w klipie zastosowała wiele metafor np. światło wpadające przez szybę w drzwiach do ciemnej klasy. Resztę proszę zobaczcie sami. Ciekawa rozmowa i konkretne plany Gosi na przyszłość. Czy to się uda? Tu zawsze mówię – „czas zweryfikuje wszystko”. Ja zaczynam trzymać kciuki. Małgosiu, pięknie dziękuję za rozmowę.

Kombi i Patrycja Kosiarkiewicz fot.AK

To już 45 lat na polskiej scenie muzycznie istnieje zespół Kombi. Jego liderem, założycielem jest Sławomir Łosowski(kompozytor, czasami autor tekstów) z którym kilka dni temu miałem przyjemność porozmawiać o najnowszym singlu grupy „Ale co z tego?”. Autorka tekstu jest sama Patrycja Kosiarkiewicz, którą równie pięknie powitałem w moich skromnych progach programu „Warto Posłuchać”. Razem opowiedzieli o tym jak doszło do tej nieoczywistej współpracy, która zaowocowała – tu zdradzę, niemal do pracy nad całym zupełnie nowym albumem Kombi(premiera jesień br.). Tu biję na stojąco brawo, że nie będzie kolejnego wydawnictw z cyklu „Best Of…” tylko zupełnie nowe, świeże podejście do muzyki jaka aktualnie dominuje w mediach. To swego rodzaju progres w rozwoju Kombi z zachowaniem jak najbardziej tożsamości muzycznej grupy. Tu także trzeba wspomnieć o towarzyszącym teledysku piosence „Ale co z tego?”, który współgra z tekstem Patrycji. Sporo humoru i lekkiego dystansu do opowiedzianej historii zakotwiczonej w bardzo melodyjnej kompozycji sprawia, że chce się zaprezentować słuchaczom nie raz nowe nagranie Kombi.

Natalia Przybysz fot.AK

Historia słynnych koncertów telewizyjnych „MTV Unplugged” sięga roku 1989. Po dziś dzień pamiętam koncerty akustyczne wykonaniu takich gwiazd jak m.in. Nirvana, Eric Clapton czy Sir Elton John. Przez kolejne lata to była pozycja obowiązkowa do obejrzenia dla prawdziwego fana muzyki. Nieoczywiste aranżacje, interpretacje, zaproszeni goście to wszystko składało się na magię tego telewizyjnego przedstawienia w ówcześnie najlepszej stacji muzycznej telewizyjnej na świecie. Tyle tytułem historii. Dziś wg mnie pozostała z tej stacji tylko marka koncertów „MTV Unplugged” i na szczęście zachowano bardzo wysokie wymogi artystyczne. Tam nigdy nie było miejsca na najdrobniejsze niedociągnięcia. Wszystko jak w szwajcarskim zegarku dopięte na ostatni guzik a na koniec na scenie pojawiają się „gwiazdy”. Polska również doczekała się swojej edycji i wydawnictw płytowych z tym związanych. Dotychczas mogliśmy podziwiać koncerty Kayah, Hey, Kultu, Brodki, Wilków czy Kasi Kowalskiej. Czas teraźniejszy przynosi nam najnowszy krążek w dyskografii – Natalii Przybysz. W dobie pandemii przyszło się jej zmierzyć z kilkoma wyzwaniami aby móc zrealizować śmiem twierdzić jedno z muzycznych marzeń. Przede wszystkim zachować ostrożność(zespół też) by się nie zarazić koronawirusem. Drugie, to dokonać selekcji utworów – przypomnę z trzech solowych płyt jakie mają być wykonane podczas koncertu. Trzecim krokiem było zaprosić wyjątkowych gości. I 19.12.2020 odbył się tej zjawiskowy koncert spod znaku „MTV Unplugged”, który został zarejestrowany na warszawskiej Scenie Relax. Zaproszenie do udziału w tym muzycznym święcie przyjęli: Hania Rani, Skubas, Ralph Kamiński, Paulina Przybysz(naturalny wybór siostry), Michał Pepola(wiolonczelista), Miłosz Pękala oraz Iza Szostak(nauczycielka tańca). Płyta wydana z ekologicznych materiałów, co jest kontynuacją do wydanej wcześniej płyty „Jak malować ogień?”. Przewidziana jest trasa koncertowa po 8 miastach np. Warszawa, Poznań, Kraków. Polecam Wam gorąco ten krążek, bo „Warto Posłuchać” akustyczne specjalnie zaaranżowane i wykonane przeboje Natalii Przybysz. Natalio, bardzo dziękuję za rozmowę.

Adam Michejda fot.AK

Blisko rok temu miałem przyjemność i zaszczyt poznać z Adamem Michejdą o jego książce „Skarb Ghetta” (Wydawnictwo @oficyna4em). Czas teraźniejszy to ponowne spotkanie z Adamem poprzez skype’a i rozmowa o książce „Tajemnica Canaletta” również wydane przez wspomniane wydawnictwo. Książka to kolejna odsłona przygód dziennikarza Rafała Pilnego razem z synami Tymkiem i Maxem. Tym razem podążamy za bohaterami, którzy chcą rozwikłać zagadkę tajemniczej kradzieży z Zamku Królewskiego w Warszawie jednego z obrazów Canaletta. To druga z trzech odsłon z serii wydawniczej „Pilny na tropie”. Bo trzecim tomem napisanym przez Adama Michejdę jest książka „Gwiazda Północy”. Nasi dobrze już znani bohaterowie czyli Rafał Pilny oraz jego synowi Tymek i Max jadą nad Bałtyk. Czy słyszeliście o statku „Hortensja”? W Rozewiu są dwie latarnie morskie. Po co? Doskonała książka przygodowa w stylu serialu telewizyjnego „Pan samochodzik i Templariusze”. Taki tryptyk polecam z czystym sumieniem nie tylko dla dzieci w wieku 8-14 lat, ale i dla dużo starszych. Doskonała propozycja dla tych, którzy planują „wakacje z książką”. Adam! Dzięki!

Krzysztof Pyzia i Marta Bil fot.AK

Krzysztof Pyzia należy do grona pisarzy młodego pokolenia, który z pełnym zaangażowaniem, starannością dziennikarską, doborem tematów, całkiem zgrabnie przeprowadza czytelnika przez swoje książki z tzw. cyklu „wywiady rzeka”. Może pochwalić się rozmowami z m.in.: Wojciechem Pokorą, Jerzym Dziewulskim czy Kajetanem Kajetanowiczem. Kilkanaście dni temu dokonałem „boardingu” do mojego drugiego programu „Kulturalne Mazowsze”(Radio Płońsk 93.6 FM) i zaprosiłem Krzysztofa do rozmowy o jego najnowszej książce „Cała prawda o lataniu. Stewardessy w rozmowie z Krzysztofem Pyzią” (@proszynski_wydawnictwo). To pierwsza tego typu książka w Polsce licząca prawie 400 stron. Wszyscy znamy powiedzenie „nic o nas bez nas”, dlatego do naszej rozmowy zaprosiłem byłą stewardessę Martę Bil, a dziś założycielkę, trenerkę w szkole „Fly High Cabin Crew Academy (@flyhigh.academy), która przeprowadza profesjonalne szkolenia dla przyszłych stewardess. Emisja naszej rozmowy będzie w najbliższą niedzielę tj.9.05. godz.21:10 – 22:00 program „Kulturalne Mazowsze” w Radiu Płońsk 93.6 FM. W skrócie napiszę, że koniecznie musicie przeczytać rozmowy Krzysztofa ze stewardessami, bo to jest bardzo hermetyczne środowisko i piekielnie trudno było namówić dziewczyny na szczere rozmowy. Tu Krzysiu – chapeau bas! Z książki dowiecie się m.in. że stewardessy to oczy i uszy pilotów; że bycie stewardessą to styl życia a nie zawód; to praca zarówno indywidualna jak i praca w grupie; to bycie pielęgniarką, psychologiem jak i ochroną jeżeli zajdzie taka potrzeba. Stewardessą jak i stewradem może zostać każdy kto skończy 18 lat, a górnego limitu nie ma! Na pewno trzeba być okazem zdrowia. Książkę „Cała prawda o lataniu. Stewardessy w rozmowie z Krzysztofem Pyzią” trudno pominąć w 2021 r. Doceniam i podziwiam pracę jaką wykonał autor by przekonać dziewczyny do rozmowy. Ale za to mamy konkrety, że palce lizać!

Przygotowanie, opracowanie, autor tekstów: Arkadiusz Kałucki

Marzec 2021 – wywiady dla POP Radia / Radia Płońsk / Wasze Radio FM

Oto wybrane marcowe rozmowy o piosence, słowach, muzyce, modzie, wyborach życiowych, planach na przyszłość. Było mega inspirująco, z uśmiechem na ustach i kreatywnie jak zawsze.

Martina M fot.AK

Pokuszę się o stwierdzenie, że rok 2021 jest bardzo wyjątkowy dla Martiny M. W tym roku mija dekada odkąd ukazała się jej pierwsza solowa EPka „Extended Play”(razem z Czarnym HiFi). Kolejne wydawnictwo to już pełnokrwisty cały album „Prozopopeja” będący podsumowaniem 3 lat życia w UK. Czas teraźniejszy to następny krok w rozwoju Martiny, nie tylko artystycznym. Bowiem od dwóch lata nasza wokalistka i songwriterka swoje życie osadziła nad Sekwaną. Można powiedzieć, że ma się „komfortowo” 🙂 Trzy nagrania singlowe od kliku miesięcy są obecne w polskich stacjach radiowych, a przynajmniej powinny być. Zwłaszcza ostatnie dwa były i są dla mnie bardzo intrygujące „Chcę być, chcę mieć” oraz ten najnowszy „Paryż”. Dlatego, kilka dni temu spotkałem się z Martiną by omówić jej muzyczne propozycje. Wszystkie zaśpiewane po polsku i zawarte w brzmieniach jakże modnych, dynamicznych i działających na wyobraźnię – urban-pop. Z jednym zaznaczeniem! To jest wyczuwalny francuski urban-pop, którego nigdzie indziej nie usłyszymy. Osiem razy będąc w Paryżu, słuchając od niepamiętnych czasów francuskiej piosenki a przede wszystkim paryskich stacji radiowych, trudno nie wychwycić pewnych „smaczków muzycznych” proponowanych przez artystów znad Sekwany. Ktoś, kto zaczyna mieszkać, żyć w Paryżu doświadczy tych brzmień szybciej niż myśli. Martina M doskonale wyselekcjonowała dźwięki i brzmienia potrzebne do jej słowiańskiego charakteru, który wyraża w piosence „Paryż”. Polecam teledysk do wspomnianej kompozycji, który można na wiele sposobów interpretować. Na koniec muszę wspomnieć o jednej rzeczy. Ważne że Martina M jak śpiewa w jednej ze swoich piosenek „w końcu jestem sobą” i może realizować to, co w niej siedziało gdzieś w na dole w sercu a teraz eksplodowało. Martina dzięki wielkie i proszę o więcej.

Stashka fot.AK

Album „Historie” to druga w dyskografii płyta Katarzyny Hain znanej szerszemu odbiorcy jako Stashka. Wydawnictwo płytowe ma dwie wersje. Podstawowa to dziesięć kompozycji natomiast wersja deluxe to trzynaście utworów, a te trzy dodatkowe to nagrania z samego początku drogi muzycznej Kasi. Płyta „Historie” to niepowiązane ze sobą opowieści, doświadczenia, emocje, spostrzeżenia otaczającego nas świata jak i sytuacje, w których była obecna nasza „bohaterka”. Ok, niech będzie „podmiot liryczny”. Trzymając się wersji podstawowej albumu, w warstwie tekstowej jest sporo o tzw. wakacyjnych miłościach, motylkach w brzuchu, rozliczeniem z miłością, emocjach jakie są między dwojgiem zakochanych w sobie ludzi. Wśród autorów tekstów znalazł się sam Wojciech Byrski(!) czy Marcin Rozynek(!). Krótko mówiąc Stashka zamyka tym krążkiem dotychczasowy etap swojego życia i zaczyna nowy. Od strony muzycznej mamy typowo popowy album o najróżniejszych jego odmianach. Jeden z utworów jest anglojęzyczny i ma w sobie charakter klubowy. Premiera płyty odbyła się w Dniu Kobiet. W jednej z piosenek Stashka śpiewa, że „(…)Układasz sobie świat, Tymczasem on układa cię(…)” i patrząc na to, co dzieje się na świecie i co koronawirus robi, to zaczynam się zastanawiać czy świat nie układa nam teraz życia wg jego zasad. Chciałbym się mylić.

Elżbieta Chrzanowska ft.AK

Perfumy „Chanel No. 5”, sukienka tzw. „Mała Czarna”, „spodnie do jazdy konnej dla kobiet”, „spodnie dzwony”, „sklep z kapeluszami” to tylko wycinek kreatywności i pomysłów jednej z najwybitniejszych kobiet XX wieku – Coco Chanel. Francuską projektantkę mody i wycinek jej przebogatego życia odkrywamy w książce „Mademoiselle Coco” (@wydawnictwo_marginesy) autorstwa Michelle Marly. Główny wątek poruszony we wspomnianym tytule to historia powstania słynnych na cały świat kobiecych perfum „Chanel No. 5”. Ale jest również wątek depresji w jaką wpadła Coco po nagłej śmierci ukochanego i powolny proces wychodzenia z tego stanu. Nie mogło zabraknąć późniejszych licznych romansów m.in. ze słynnym kompozytorem Igorem Strawińskim, czy z rosyjskim z księciem Dymitrem Romanowem. O tych i innych ciekawostkach z życia Coco Chanel jak i współczesnych motywach z czasów życia „Mademoiselle Coco” porozmawiałem z osobistą stylistką Elżbietą Chrzanowską, która funkcjonuje w mediach jako „Chrzanowska ubiera”. Pomaga ona wykreować styl swoim klientom, ale dużo więcej ciekawych informacji znajdziecie na jej kanele youtube: https://www.youtube.com/channel/UCo_rQnIl1VWvGmar-DpL1rA
Elu, pięknie dziękuję za poświęcenie swojego cennego czasu.

Kwartet Galicyjski fot.AK

Kwartet Galicyjski to nie tylko zespół instrumentalny, ale także zespół przyjaciół. Dziewczyny od 2013 r. podjęły się nie lada zadania. Przybliżają nam wszystko to, co jest związane z małopolskim folklorem, przepowiedniami, opowieściami, legendami o lekkim zabarwieniu baśniowości. Ich zamiłowanie do Pogórza, Lachów Sądeckich, Górali, Krakowiaków to tylko wycinek dotychczasowego przekazu w utworach jakie ujrzały światło dzienne na dwóch płytach. Pierwszy krążek to „Folkomania” a drugi najnowszy „Legendy”. Muzyka klasyczna w nowoczesnym wydaniu z uwzględnieniem delikatnych by nie powiedzieć elektronicznych muśnięć to znak rozpoznawczy zespołu. Wszystko to, służy Kwartetowi Galicyjskiemu przekazaniu żywiołowych rytmów, rzewnych melodii, czasami surowości a jeszcze innym razem melancholii i sentymentalnego klimatu kompozycji. Powrót do korzeni, prostoty i natury wydaje się być w dzisiejszym świecie pełnych niejasnych i niezrozumiałych dźwięków ciekawym i intrygującym pomysłem. Młode, Piękne, Zdolne, Kreatywne i Charyzmatyczne Ewa Borcz (altówka), Gabriela Szczepaniak (wiolonczela), Martyna Bulzak (skrzypce) i Joanna Kiełbasa (skrzypce) zaprosiłem do rozmowy o naszej tożsamości muzycznej, ludowości, korzeniach muzycznych wyrażanej bez słów(!). To jest wyzwanie by przekazać historię za pomocą pejzaży muzycznych zawartą pomiędzy Dunajcem a Sanem. Ktoś zapyta, czy dziewczyny grają covery? Tak, grają ale w wyjątkowych okolicznościach. To dziś nie sztuka. Sztuką jest samemu skomponować i zrobić taką aranżację by wyjść ponad przeciętność i zainteresować innych swoim pomysłem. Kwartetowi Galicyjskiemu to się udało według mnie, z jedną małą uwagą. Musi być więcej radości, optymizmu niż w dotychczasowych kompozycjach. Na szczęście dziewczyny wiedzą i zdają sobie sprawę nad czym maja pracować, a pomysłów mają, że ho ho ho. Ewo, Asiu, Martyno, Gabrysiu pięknie dziękuję za blisko godziną rozmowę.

Łukasz Zagrobelny fot.AK

Kilkanaście dni temu ukazała się kompilacja „Cinema Boogie”, na której znalazło się 12 utworów znanych z polskich produkcji telewizyjno-filmowych. Znajdziemy tu na nowo zaaranżowane i zaśpiewane utwory z seriali „Wojna domowa”, „Czterdziestolatek” czy filmów „Dziecko Rosemary”, „Tylko mnie kochaj”. Wśród aranżerów znaleźli się Adam Sztaba, Krzysztof Herdzin, Marek Stefankiewicz i Wojciech Kostrzewa, Michał Tomaszczyk i Jarema Jarosiński. Natomiast wśród wykonawców usłyszymy m.in. Dorotę Miśkiewicz, Natalie Kukulską czy Łukasza Zagrobelnego. I właśnie z Łukaszem porozmawiałem na temat jego interpretacji utworu „Przed nocą i mgłą”. Przypomnę, że to nagranie z serialu „07 zgłoś się”, którego kompozytorem jest Włodzimierz Korcz, a słowa napisał Zbigniew Stawecki. Pierwotnie piosenka zawierała tylko wokalizę Grzegorza Markowskiego zanim trafił do grupy Perfect, a dopiero później zaśpiewała to genialnie Alicja Majewska. Nową aranżację zaproponował Wojciech Kostrzewa i przy pomocy zespołu Chopin University Big Band w istnie funkowym stylu Łukasz Zagrobelny nadał piosence nowej świeżości, znaczenia i charakteru. To o to chodzi przy śpiewaniu starych przebojów na nowo. Tylko wtedy ma to sens. To doskonały przykład dla innych adeptów muzyki i wykonawców jak należy grać i śpiewać by zaistnieć w szerszym gronie odbiorców, a nie kopiować oryginał.

The Kayetan fot.AK

thekayetan czyli Kajetan Kopala to jeden z wyróżnionych artystów młodego pokolenia z projektu My Name Is New. Po dwóch latach doczekaliśmy się jego fonograficznego debiutu. Album „Dla nas dom” dostępny tylko w wersji streamingowej i składa się z 10 kompozycji. Wszystkie utwory zaśpiewane po polsku osadzone w bardzo mocnych elektronicznych brzmieniach balansujących na krawędzi z brzmieniami klubowymi. Ta płyta ma w sobie DNA tanecznych parkietów, co słychać zwłaszcza w drugiej części albumu. Trudno po przesłuchaniu całego materiału muzycznego nie odnieść wrażenia, że z tekstów wyłaniają się słowa zranienie, cierpienie, ból, obrona, ochrona, noc, niepewność jutra. Taniec wydaje się być pewnego rodzaju formą wyrazu towarzyszącym emocjom by częściowo zapomnieć o codzienności. Jest jednak nadzieja, że „będzie dobrze”. Kompozytor, autor tekstów, producent thekayetan prosto z Wielkopolski dostarczył pod koniec pierwszego kwartału 2021 r. płytę „Dla nas dom” o mocno osobistym charakterze. Ciekaw jestem jak to się przyjmie w naszym kraju? Chłopak ma coś do powiedzenia, nie boi się trudnych tematów, jest szczery, naturalny. Kajetan dziękuję za rozmowę i gratuluję fonograficznego debiutu w tych niełatwych czasach.

Kasia Dereń fot.AK

Kasia Dereń jest półfinalistką II edycji The Voice Of Poland. Po wielu latach śpiewania w chórkach i współpracach z takimi tuzami polskiej sceny muzycznej jak m.in. Natalia Kukulska, Andrzej Piaseczny, Justyna Steczkowska nadszedł moment w życiu Kasi aby podjąć odważne decyzje. Od 2018 Kasia sondowała media jak zareagują na jej solowe piosenki(„Something Special”, „Just A Few Words”) i wychodzi na to, że rok 2021 może być jej przełomowym. Od kilkunastu dni można oglądać teledysk a w stacjach radiowych słuchać piosenki „XXI”. Za muzykę odpowiada Piotr Walicki a słowa napisał Arek Kłusowski. Utwór mówi o walce o swoją niezależność , walką o samego siebie, zmierzenie się z trudnymi decyzjami, zwolnieniu w tym codziennym pędzie. Kasia Dereń słychać, że lubi i ma radość w śpiewaniu kiedy ma za sobą szeroko skład muzyczny. To też można zauważyć w jej dotychczasowych występach na scenie np. podczas trasy koncertowej Gromee’go – „Orcheston” razem z Orkiestrą Akademii Beethovenowskiej. Petarda(!). W mniejszym stopniu powszechnie dziś stosowana elektronika jest dla niej czymś inspirującym. To moje zdanie. Przestrzenie muzyczne w jej piosence „XXI” są sygnałem na przyszłość – a szykuje się nareszcie płyta, że może to być album „na wypasie”. Zebrane doświadczenie sceniczne i studyjne w końcu zaczęło procentować w karierze Kasi Dereń. Osobiście nie mogłem się doczekać jej kolejnych solowych utworów, bo to piekielnie zdolna wokalistka. Kasiu, pięknie dziękuję za rozmowę i czekam na płytę z utęsknieniem.

Nick Sincler fot.AK

Nick Sincler od 2007 r. na stałe mieszka w Polsce i doskonale mówi po polsku a nawet śpiewa! W 2018 r. ukazała się jego płyta „11×11”. Ten amerykański wokalista, autor tekstów wychowany na brzmieniach soul, r’n’b, funky wielokrotnie od przyjazdu do Polski był zapraszany do najróżniejszych projektów muzycznych – sporo o charakterze klubowym. Ponownie jednak zdecydował się na realizacje swoich solowych pomysłów. Nagranie „Soul Clap” to zwiastun jego EP’ki, na której znajdziemy pozytywne emocje, a muzyka ma być wolna i wywoływać uśmiech u słuchacza. Kompozycja od strony muzycznej przenosi nas w lata 70-te XX wieku, gdzie wspomniane funky czy disco królowały nie tylko w klubach, ale i stacjach radiowych. Sporo słychać żywych instrumentów, sekcja dęta daj czadu o Nick szaleje co możecie zobaczyć w teledysku do kompozycji „Soul Clap”. Nick! Miło było poznać i móc porozmawiać. Dzięki!

Przygotowanie, opracowanie, autor tekstów: Arkadiusz Kałucki

Luty 2021 – wywiady dla POP Radia, Radia Płońsk, Wasze Radio FM

Luty minął mojej skromnej osobie w miarę szybko, ale kreatywnie. Tradycyjnie prezentuję tutaj tylko wycinek tego, co zaplanowałem do mojego programu „Warto Posłuchać” i zostało zapisane w moim kalendarzu. Cieszą mnie kolejne wywiady na szczęście przeprowadzone w cztery oczy z małymi wyjątkami. Ta pandemia zaczęła „nam układać życie” zamiast my sami. Ale nie dajmy się! Życzę wszystkim zdrowia i miłej lektury i odbioru 🙂

Martino fot.AK

Martino prężnie działa na rynku muzycznym od 1989 r. Jest DJ-em, pracował jako dziennikarz muzyczny w jednej ze stacji radiowej, a od jakiegoś czasu prężnie działa na niwie producenckiej. W 2019 r. świętował swoje 30-lecie wydając podwójne CD. Czas teraźniejszy przynosi nam zdecydowane zmiany w postrzeganiu i poszukiwaniu w muzyce przez Martino. Od brzmień klubowych o najróżniejszych odmianach jego zainteresowanie przeniosło się na brzmienia i dźwięki związane z nowoczesnym r’n’b. Dlatego też najnowszy singiel „Elation” jest właśnie we wspomnianej stylistyce. Aby podkreślić wyjątkowość i znaczenie kompozycji Martino zaprosił amerykańskiego wokalistę Quincy’ego Thompsona. Wokalista inspiruje się twórczością np. The Temptations, Usherem czy R.Kellym. Piosenka „Elation” to przysłowiowa opowieść o motylkach w brzuchu, Wiośnie, uczuciu i towarzyszącym zachwycie drugą stroną, ale…Z upływem czasu i zbieranym doświadczeniem życiowym „ten zachwyt” jest bardziej wyważony, ostrożny bez spontaniczności, przemyślany, spokojny. Z Martino spotkałem się na krótką rozmowę o wspomnianym utworze. Ciekawa i niesztampowa propozycja do grania.

Magda Welc i Mariusz Ostański fot.AK

Zwyciężyła 3 edycję programu „Mam Talent w wieku 12 lat. Dziś mając dowód osobisty nareszcie może bez nacisków z boku zrealizować swoje muzyczne marzenia. Razem z producentem Mariuszem Ostańskim Magda Welc, bo o niej mowa, rozpoczęła podbój stacji radiowych z utworem „Między słowami”. Nowoczesna popowa propozycja, dynamiczna, utrzymana w szeroko rozumianych elektronicznych ryzach jest bardzo melodyjna. Jak do tego dodamy tekst autorstwa Wojciecha Byrskiego(DeMono, Ania Wyszkoni) mamy solidny, oficjalny solowy debiut 2021. Dobrze, że prace nad kolejnymi kompozycjami przebiegają spokojnie, do przodu, bez pośpiechu. Staranność w doborze brzmień jest dziś na wagę hitu. Wiemy doskonale, że moda i trendy zmieniają się jak w kalejdoskopie i artyści są w nieustannej pogoni za tym „króliczkiem” zapominając o swojej tożsamości, niestety. W przypadku Magdy Welc odniosłem wrażenie z rozmowy, że dla niej ważna jest solidność, precyzyjność, dokładność i estetyczność niż powierzchowność i sztuczność, która przynosi krótkotrwały sukces i do kosza. To mądry i rozsądny pomysł na siebie, nastawiony na sukces, ale na własnych warunkach i według autorskiego pomysłu. Jakoś czuję, że będzie dobrze. Magda dziękuję!!! Mariusz THX!!!

Jula fot.AK

Jula jest kobietą uśmiechniętą, zdecydowaną, konkretną, szczerą do bólu, optymistycznie nastawioną nie tylko do życia, ale i drugiego człowieka. Kiedy występuje na scenie to istny dynamit i wulkan energii. Ma super zgrany muzyczny team, z którym rozpoczęła realizację swojego czwartego muzycznego dziecka. Przypomnę, poprzednie albumy to: „Na krawędzi”, „180°”, „Milion słów”. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to jesienią 2021 będziemy „pić szampana” i słuchać całego nowego materiału muzycznego Juli. Tak się złożyło, że porozmawiałem z Julą w dniu premiery jej najnowszego nagrania singlowego „Między wierszami”. Kompozycja gitarowa, do przodu, popowa, energetyczna, a w warstwie tekstowej ma wiele płaszczyzn, które można oddzielnie omówić. I tak zrobiłem. Gorąco polecam! Warto Posłuchać!

Sonia Maselik fot.AK

Sonia Maselik to dla mnie jedno z objawień muzycznych na polskiej scenie pop music. Ukończyła szkołę muzyczną im. Mieczysława Karłowicza II stopnia w Katowicach. Jest wokalistką, kompozytorka i autorką tekstów. Oczarowała radiową publiczność nagraniem „Nie mów nic nikomu”, z którego słychać uśmiech, żart, wesołe akordy, melodyjne frazy. Istotą tej piosenki jest też to, że Sonia wie „co, gdzie, jak i kiedy, z kim, komu, kto i w jaki dzień” 🙂 Drugim tematem mojej rozmowy z Sonią była jej najnowsza propozycjaDo przodu”. Tu również mamy niesamowite poczucie humoru, dystans do siebie, pozytywne przesłanie i popową odsłonę jej twórczości. Producentami nagrania są Mavooi oraz Przemek Puk. Polecam Wam teledyski towarzyszące oby piosenkom, bo one idealnie współgrają z tekstem. Doskonale prezentuje się Sonia Maselik na naszej scenie muzycznej. Szkoda, że nie ma koncertów. To może być bardzo intrygujący występ. Czekamy na lepsze czasy i przede wszystkim na płytę Soni, która jest w trakcie nagrywania. Soniu, pięknie dziękuję za pozytywne spotkanie i rozmowę.

Grubson fot.AK

Dla mnie ma bardzo mocną, ugruntowaną pozycję na polskiej scenie hiphopowej. Na swoją markę – Grubson, pracuje od drugiej połowy lat 90-tych XX wieku. I nie poprzez skandale czy jakieś wybryki tylko poprzez solidne produkcje, mocne, wyraziste teksty nawet bym powiedział wbijające człowieka w ziemię. Rok 2020 przyniósł nam zaskakujący album tego kreatywnego artysty. Grubson jest doskonałym przykładem jak należy poszukiwać by poszerzać swoje horyzonty muzyczne, rozwijać się i czerpać od innych to, co pozwoli wejść „level wyżej”. Płyta „Akustycz(nie) zupełnie 2019 – 2020” to krążek łączący wiele gatunków muzycznych, ale głównie w akustyczno elektronicznej odsłonie. Natomiast warstwa tekstowa, to niewątpliwie najszczersza wypowiedź Grubsona. Osobista a miejscami i przejmująca historia, jest przemycona między aktualnym komentarzem społecznym oraz opowieścią o ludziach jakich spotykamy na swojej drodze. Grubson zaprosił kilku zaprzyjaźnionych artystów by wzmocnić swój przekaz. Są wśród nich takie wybitności polskiej sceny muzycznej jak: Marika, Mrozu, Jarecki, Paprodziad i Igor Herbut. Płyta Akustycz(nie) zupełnie 2019 – 2020” to wybitnie ciekawe wydawnictwo, które WARTO POSŁUCHAĆ! – I news z ostatniej chwili, specjalnie dla Was 🙂 Najnowszy singiel Grubsona „Serca twego chłód” powstał pod wpływem książki Przemka Corso pod tym samym tytułem. Muzyk zaintrygowany fabułą i klimatem powieści stworzył utwór nawiązujący zarówno do treści jak i nastroju, który buduje wokół siebie ta publikacja. Ta niecodzienna współpraca pomiędzy muzykiem, a pisarzem zaowocowała również hipnotyzującym teledyskiem, który jest dowodem na to, że sztuka może się przenikać.

Basia Derlak z Chłopcy Kontra Basia fot.AK

Od pierwszej płyty tzn. „Oj Tak” z 2013 mam ogromną słabość do zespołu Chłopcy Kontra Basia. Na początku działali jako trio, ale już dziś to dwóch dodatkowych kreatywnych muzyków. Zaczynali od muzyki korzennej, ludowej podpartej jazzowym feelingiem z nowoczesną produkcją, a w tekstach przybliżali nam wierzenia, przesądy, bajki, gawędy czy ludowe motywy napisane piórem wokalistki Basi Derlak. Basia tradycyjnie zgodziła się na rozmowę o najnowszej płycie grupy Chłopcy Kontra Basia – „Mrówka Zombie”. Niewątpliwie poszerzony skład sprawił, że od strony muzycznej otrzymaliśmy szersza paletę brzmień, tak bardzo potrzebnych do podkreślenia warstwy tekstowej. Są na przykład zabawy syntezatorami, bo i nowy materiał muzyczny znacząco zmienił się od tego co było wcześniej. Chłopcy Kontra Basia przenoszą nas słuchaczy do…miasta(!). Mamy poczuć metropolię, jego rytm, jego dźwięki i powiedzmy po części jego nieprzewidywalność. W jedenastu kompozycjach mamy opowieść o sprawach magicznych, tajemnych, dziwnych, strasznych, mrocznych. Jest mowa o świecie równoległym i poszukiwaniu innego miejsca nie tylko dla siebie. Może kosmos jest taką przestrzenią idealną na poszukiwania? A może chodzi o zajrzenie w głąb siebie i odnalezieniu coś co pozwoli nam zrozumieć „nasz świat” w którym żyjemy? Tu każdy sam powinien wyciągnąć wnioski. Tradycyjnie w piosenkach zespołu są obecne zwierzęta, potwory, zwierzęco-ludzkie hybrydy. Trudno nie wspomnieć o czasach PRL’u obecnych w tekstach piosenek…tak tak, tylko proszę dokładnie posłuchać. Powrót po czterech latach milczenia z trzecim krążkiem w dyskografii „Mrówka Zombie”, Chłopcy Kontra Basia pokazują na czym polega rozwój, progres i chęć bycia lepszym od poprzedniego albumu. W tym wszystkim jest jeszcze istotna rzecz – oni cały czas zachowują swoją tożsamość tylko w aktualnie nowoczesnej formie. Basiu dziękuję jak zwykle za owocną rozmowę 🙂

autor tekstów, przygotowanie, opracowanie – Arkadiusz Kałucki.

Styczeń 2021 – wywiady dla POP Radio, Radia Płońsk, Wasze Radio FM

Styczeń był miesiącem przede wszystkim z cyklu „The Best Of…”. Podsumowałem muzycznie miniony 2020 r. w pięciu kategoriach, co możecie tu na blogu przeczytać. Znalazłem czas na krótki odpoczynek, regenerację i planowanie kolejnych miesięcy pod kątem programu muzycznego „Warto Posłuchać”. Naturalnie wywiady też przeprowadzałem i poniżej o część z nich możecie przeczytać 🙂

Moi fot.AK

Pola Rise i Ja fot.AK

Pola Rise od 2014 roku jest w nieustanej drodze na przysłowiowy Top. Z każdym rokiem można zauważyć w jej twórczości progres. W 2018 r. doczekaliśmy się debiutanckiego albumu pt. „Anywhere But Here”. Mam przekonanie, że po jego premierze kariera Poli Rise nabrała dużo większego tempa i teraz jest już tylko „higher and higher”. Kilka dni temu porozmawiałem z Polą Rise na temat jej drogi muzycznej, a przede wszystkim tego co u niej aktualnie w duszy gra. A gra bardzo dużo, różnorodnie i nowocześnie. Przede wszystkim o współpracy z wokalistami z kompletnie innych kultur muzycznych – wcześniej z Islandii(Slowsteps – „No More”), Belgii(Konoba – „Hear You”) i aktualnie z Australii(Andy Ward – „Higher”, „We Are Done”). Na wiosnę zaplanowana jest premiera jej drugiej płyty, ale czy tak się stanie to zobaczymy. Pandemia zmieniła i wywróciła do góry nogami wszystkie dziedziny życia. Trzymam kciuki by było tak jak chce Pola, bo zaplanowała wszystko w najdrobniejszych szczegółach. Jest perfekcjonistką, wie co chce osiągnąć. Pola…grazie 🙂

Dwa razy ich słuchałem na koncertach i aż żal, że aktualna sytuacja związana z pandemią nie pozwala zobaczyć Terrefic Sunday w materiale muzycznym z płyty „Młodość”. Z Piotrem Kołodyńskim wokalistą i autorem tekstów grupy porozmawiałem na temat ostatniej – wspomnianej płyty zespołu jak i przyszłości. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem to najprawdopodobniej jesienią w nasze ręce trafi trzeci album poznańskiej indie-rockowej formacji. Jedno jest pewne – to będzie miłe zaskoczenie dla wszystkich fanów energetycznego i kreatywnego rocka. Terrefic Sunday może pochwalić się występami na prestiżowych festiwalach jak: Jarocin Festiwal, Orange Warsaw Festiwal czy Open’er Festival.

Ana Andrzejewska jest jednym z objawień muzycznych minionego 2020 r. Ukończyła Akademię Muzyczną w Katowicach na wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. W 2015 r. wzięła udział w 6 edycji programu typu talent-show „The Voice Of Poland”, gdzie była w drużynie Edyty Górniak i dotarła do 3 miejsca. Ponadto, w 2019 r. dotarła do finału innego programu „Mam Talent”. Jej dwa solowe nagrania „Po wietrze” oraz „Cicho” swoją delikatnością, melancholią, refleksją i interpretacją nie pozwalają obojętnie przejść obok wydobywających się brzmień, słów i dźwięków. Oprócz nauki na planie programów telewizyjnych, obcowania z kamerą, tremy(stresu?) z występem „na żywo” przed milionową publicznością przed telewizorami, według mnie jej wielka miłość do jazzu została delikatnie zaszczepiona do klimatów muzycznych obecnych na kompilacjach nu jazz, downtempo. To poszerzenie horyzontów muzycznych, otwarcie na nowe brzmienia przy zachowaniu swojej dotychczasowej tożsamości, którą jest w trakcie budowania. Mądre posunięcia i decyzje co do kolejnych piosenek kiedy i jak mają się ukazać, napawają optymizmem na dalszą część roku 2021. Czy będzie album? Tego jeszcze nie wiadomo. Ja bym bardzo chciał. Aniu, dziękuję za rozmowę.

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to ten młody gentleman Wojtek Sarnecki już w I kwartale 2021 będzie otwierał szampana z okazji ukazania się debiutanckiej płyty „Toward Not Carling”. Wokalista, multiistrumentalista przygotował 14 utworów o charakterze rockowym przy wsparciu dźwięków z electroniki i pop music. Pierwszym oficjalnym nagraniem singlowym pilotującym całe muzyczne wydawnictwo jest utwór „Weakling”. To opowieść o wykluczeniu, hejcie. I wszystko wygląda ładnie, pięknie tylko niestety….wszystko po angielsku. Nie mam nic przeciwko śpiewaniu w tym języku, to jest wybór artysty jak chce dotrzeć do słuchaczy. To jest jego prawo. Tylko…przy zalewie anglosaskich piosenek jeszcze polski artysta śpiewający po angielsku? A gdzie i jak ja mam wypełnić ustawę o graniu polskich utworów śpiewanych w naszym języku? To jest konieczne!!! Z tym każda stacja radiowa w Polsce musi się liczyć. Dlatego proszę się nie dziwić, że większość nie jest grana, prezentowana w takim wymiarze czasowym jak ci, co śpiewają po polsku. Co nie znaczy, że nie można poświęcić kilku minut na rozmowę np. z debiutantem czy innym projektem muzycznym, który z założenia śpiewa po angielsku. Ja ze swojego punktu widzenia jako dziennikarza muzycznego znam proporcję i nie dramatyzuję. Kilka dni temu porozmawiałem z Wojtkiem by dać mu szansę, zaprezentować słuchaczom coś nowego na naszej scenie muzycznej i mam zapowiedź, że będzie śpiewał po polsku. Chłopie nie bój się! Słownik języka polskiego ma tyle słów, że dasz radę przekazać słuchaczom co masz na myśli, jakie towarzyszą Tobie emocje etc. Dasz radę!

Z Dominiką Dmowską wokalistką zespołu NoVela porozmawiałem na temat ich fonograficznego debiutu. Nagranie „Jesteś” to rockowa propozycja z charakterem, kobiecym pazurem i subtelną estetyką zaczerpniętą z tego co najlepsze w brzmieniach z lat 80/90 XX wieku. Muzycy wchodzący w skład NoVeli z niejednego muzycznego pieca jedli chleb, bo formacje Dianoya czy Votum dla fanów progresywnego metalu czy progresywnego rocka powinno coś znaczyć. To na pewno jest spotkanie grupy ludzi mających pomysł na siebie, idących na kompromis muzyczny, a ja od siebie dodam, że chcących w swoim dotychczasowym życiu artystycznym spróbować czegoś nowego. O powołaniu do życia zespołu NoVela, Dominika mówi m.in. kilka ważnych kwestii np.: „(…)nigdy nie będziemy tego żałowali – Ja to wiem(…)”; „(…)muzyka to moja energia, mój tlen(…)” czy „(…)ciągnie człowieka do pasji(…)”. Ciekawy kolejny debiut 2021. Mocny, konkretny i zdecydowany.

Ewa Novel jest laureatka 7 edycji The Voice Of Poland. Była w drużynie Tomsona i Barona. Jest wokalistką, autorką tekstów urodzoną w Chicago a mieszkającą w Małopolsce. Pomimo wcześniejszych solowych utworów dostępnych w internecie, to w 2021 oficjalnie debiutuje solowym nagraniem „Baby blues”. Wspomnieć trzeba, że wcześniej Eva występowała w zespole Levi, z którym nagrała dwie płyty, a w 2016 r. zdobyli 1 miejsce na Rawa Blues Festival. Kompozycja „Baby blues” jest o relacji matki z dzieckiem, emocjami z tym związanymi bo Eva jest szczęśliwą dwojga dzieci. To bardzo uczuciowa ballada, która osadzona jest w amerykańskich brzmieniach soulowych rodem z początku lat dziewięćdziesiątych ub.wieku. Ciekawym rozwiązaniem w tym utworze jest umiejscowienie zdolnego i kreatywnego Kwartetu Galicyjskiego, który nadał magii i romantyzmu całej piosence. I będę się powtarzał…niestety nagranie po angielsku…spokojnie można wyrazić to po polsku. Eva pięknie dziękuję za rozmowę. Czekam na kolejne produkcje!

KasjaN z początkiem 2021 r. rozpoczął podbój polskich stacji radiowych z utworem „Zaczynam oddychać”. Uczestnik programów typu talent-show: „X-Factor”, „Idol” czy „The Voice Of Poland” jest wokalistą, kompozytorem, autorem tekstów i multiistrumentalistą. Ciekawa barwa głosu, świadomość miejsca w którym się znajduje, pomysłu na siebie dobrze wróży na przyszłość. A przy tym wszystkim skromność i taka chęć wsłuchiwania się co mówią inni, bo jest debiutantem(!) daje powody by zaufać mu i dać wsparcie. Już tytuł piosenki wskazuje, że jesteśmy świadkami nowego rozdania zarówno w życiu prywatnym i zawodowym KasjaNa. Muzyka blues, pop czy rock nie jest dla niego czymś nieosiągalnym. On potrafi konkretnie i z chirurgiczną precyzją dobrać dźwięki, które tworzą piosenkę z melodią i tekstem. Dobrze się słucha „Zaczynam oddychać” i mam nadzieje, że obrana droga przyniesie mu wiele radości i satysfakcji z wykonanej pracy. KajsjaN – dzięki!

Dokładnie 31.12.2020 r. ukazała się kolejna w dyskografii płyta Hedone pt. „2020”. Maciej Werk odpowiedzialny za ten bardzo kreatywny w elektroniczne brzmienia album, zaprezentował nam 12 utworów. Na albumie znalazło się kilku znaczących gości. Są wśród nich m.in. Guma, K-Essence, Wojtek Pilichowski czy dawno nieobecna Joanna Prykowska była wokalistka genialnego niestety nieistniejącego zespołu Firebirds. Dwa utwory są zaśpiewane po polsku („Jak?” i „Wstyd”), pozostałe po angielsku. Album „2020” jest pierwszym krążkiem po 15 latach milczenia Hedone, co nie znaczy, że Maciek nie miał co robić. A ma i to całkiem sporo. Maciej Werk jest również organizatorem fantastycznego festiwalu producentów muzycznych „Soundedit. Szkoda, że premiera płyty odbyła się w takim nietypowym dniu, bo niemal wszystkie podsumowania roczne ominęły ten krążek. No, ale jak ktoś zna bliżej twórczość, charakter i pomysł Maćka na funkcjonowanie w muzycznym show-biznesie ten wie, że tak miało być. Niesztampowo, według jego zasad i na jego warunkach. To była bardzo owocna rozmowa. Maćku, pięknie dziękuję.

Autor tekstów, opracowanie, przygotowanie: Arkadiusz Kałucki

Single radiowe i najlepiej sprzedające się płyty 2020 roku!

Związek Producentów Audio-Video przygotował roczne podsumowanie Oficjalnej Listy Sprzedaży (OLiS) oraz zestawienie najczęściej odtwarzanych radiowych przebojów – Airplay.

OLiS

Podsumowanie Oficjalnej Listy Sprzedaży (OLiS) za rok 2020 przynosi pierwsze 16 miejsc polskim wykonawcom, zaczynając od czwartego już w dorobku Quebonafide albumu, zatytułowanego Romantic Psycho. Na miejscu drugim rocznej listy najlepiej sprzedających się albumów w formacie fizycznym znalazła się grupa Kult z koncertowym albumem Live Pol’And’Rock Festival 2019. Do podium dotarł także duet PRO8L3M, którego ubiegłoroczne wydawnictwo Art Brut 2 zajęło trzecie miejsce na liście.

W 2020 r. całkowita liczba sprzedanych płyt z pierwszej setki zestawienia rocznego OLiS wyniosła 1 258 926 egzemplarzy i jest to spadek w porównaniu z rokiem 2019 o 23,8%. We wszystkich 51 notowaniach, które zostały opublikowane w roku ubiegłym, pojawiło się łącznie 421 nowości (o 50 więcej niż przed rokiem) i tylko jeden album był notowany na każdej liście – wydawnictwo duetu Kwiat Jabłoni zatytułowane Niemożliwe.

OLiS 2020

1.Quebonafide – Romantic Psycho Quequality / Step Hurt
2.Kult – Live Pol’And’Rock Festival 2019 SP Records / Złoty Melon / E-Muzyka
3.Pro8L3M – Art Brut 2 2020 / Step Hurt
4.Kazik – Zaraza SP Records / E-Muzyka
5.sanah – Królowa Dram Magic Records / Universal Music Polska
6.Paluch – Nadciśnienie B.O.R. Records / Step Hurt
7.O.S.T.R. – Gniew Asfalt Records / Asfalt Distro
8.Taco Hemingway – Jarmark 2020 / Step Hurt
9.Taco Hemingway – Europa 2020 / Step Hurt
10.Mata – 100 dni do matury SBM Label / E-Muzyka
11.Guzior – Pleśń Quequality X Eviltwin / Step Hurt
12.O.S.T.R., Hades – Hao2 Asfalt Records / Asfalt Distro
13.Szpaku, Kubi Producent – Dzieci duchy Gugu / Universal Music Polska
14.Różni wykonawcy – Męskie Granie 2020 Mystic Production / Mystic Production
15.Dawid Podsiadło – Małomiasteczkowy Sony Music / Sony Music Entertainment Poland
16.Słoń – Redrum Brain Dead Familia / Step Hurt
17.BTS – Map of the Soul: 7 Big Hit Entertainment / The Orchard / Mystic Production
18.Donguralesko Dziadzior Shpady / My Music
19.AC/DC – Power Up Sony Music / Sony Music Entertainment Poland
20.Kali & Major Hucpa – Ganja Mafia Label / Step Hurt
21.Białas H8M5 – SBM Label / E-Muzyka
22.Daria Zawiałow – Helsinki Sony Music / Sony Music Entertainment Poland
23.Różni wykonawcy – Męskie Granie 2019 Polskie Radio / Dressler
24.Różni wykonawcy – Empik prezentuje: Best Christmas Hits Vol. 4 Sony Music / Sony Music Entertainment Poland
25.Peja / Slums Attack, Prod. Magiera – Black Album RPS Enterteyment / My Music
26.Kwiat Jabłoni – Niemożliwe Agora / Agora
27.Metallica – S&M Mercury UK / Universal Music Polska
28.Paweł Domagała – Wracaj Domagała Borowiecki / Mystic Production
29.Billie Eilish – When We All Fall Asleep, Where Do We Go? Interscope USA / Universal Music Polska
30.Metallica – S&M2 Universal / Universal Music Polska

Airplay

W roku ubiegłym na playlistach radiowych, w odróżnieniu do listy OLiS, prym wiedli artyści zagraniczni. Miejsce pierwsze rocznego zestawienia Airplay zajmuje przebój Blinding Lights The Weeknd. Na pozycji drugiej uplasowała się sanah z utworem Szampan, która jako jedyna reprezentuje Polskę w pierwszej dziesiątce zestawienia. Miejsce trzecie należy do Felixa Jaehna, który połączył siły z Vize i Miss Li w utworze Close Your Eyes.

Airplay 2020

1.Blinding Lights – The Weeknd Universal Music Polska
2.Szampan – sanah Magic Records
3.Close Your Eyes – Felix Jaehn, Vize, Miss Li Universal Music Polska
4.Salt – Ava Max Warner Music Poland
5.Désolée (Paris/Paname) – Shanguy Magic Records
6.Breaking Me – Topic, A7S Universal Music Polska
7.Physical – Dua Lipa Warner Music Poland
8.In Your Eyes – The Weeknd Universal Music Polska
9.In Your Eyes – Robin Schulz Warner Music Poland
10.Numb – Dotan Firefly Music
11.Melodia – sanah Magic Records
12.Blue – Tiësto Universal Music Polska
13.Kings & Queens – Ava Max Warner Music Poland
14.Never Let Me Down – Vize, Tom Gregory Magic Records
15.Bubbletea – Quebonafide, Daria Zawiałow Quequality
16.Ramię w ramię – Viki Gabor, Kayah Universal Music Polska
17.Weekend – Lizot Sony Music Entertainment Poland
18.Rise Up – Vinai Warner Music Poland
19.Beautiful Madness – Michael Patrick Kelly Sony Music Entertainment Poland
20.Lovefool – twocolors Universal Music Polska
21.In My Bones – Ray Dalton Sony Music Entertainment Poland
22.Head Shoulders Knees & Toes – Ofenbach, Quarterhead Warner Music Poland
23.Before You Go – Lewis Capaldi Universal Music Polska
24.For Good – Foothills Firefly Music
25.Feel Me – Selena Gomez Universal Music Polska
26.Hollywood – LA Vision, Gigi D’Agostino Universal Music Polska
27.Alone, Pt. II -Alan Walker, Ava Max Sony Music Entertainment Poland
28.Not so Bad -Yves V, Ilkay Sencan Warner Music Poland
29.Roses (Imanbek Remix) -Saint Jhn Sony Music Entertainment Poland
30.Head & Heart – Joel Corry Warner Music Poland

źródło: ZPAV / QL City Ent.

opracowanie: Arkadiusz Kałucki

Best Of 2020 – Club & Dance & Electronica

Na koniec moich podsumowań za rok 2020, przedstawiam Wam moje klubowe oblicze programu „Warto Posłuchać”. Playlisty są publikowane na moim Instagramie – @wartoposluchac.

100/Alex Newell – Boy, You Can Keep It (Club Mix)
99/Anton Powers & Liam Hincks ft Carla Monroe – Over You (Majestic Remix)
98/Billie Eilish – Everything i wanted (Cosmic Dawn Remix)
97/Lexa Hill ft. Kriis – Get Up Get Down Get Funky Get Loose (Havoc & Lawn Remix)
96/Nightfreaks ft. Jess Hayes – Keep On Walking (Bas Loubert Remix / Around Us Remix)
95/Hayden James & Icona Pop – Right Time (Ferreck Dawn Remix)
94/Markus Gardeweg – Respect(Extended Mix)
93/Lexy K-Paul ft. Blake Baxter – Come Together(remix)
92/Jax Jones, Martin Solveig, Raye, Europa – Tequila (Lost Frequencies Remix)
91/Dua Lipa – Break my heart(Joris Voorn Remix)

90/Elton John & Taron Egerton – (I’m Gonna) Love Me Again (Purple Disco Machine Extended Mix)
89/Alicia Keys – Time Machine(MK Remix / Cedric Gervais Remix)
88/Camelphat & Artbat ft. Rhodes – For a Feeling(Extended Mix)
87/Yuksek F Confidence Man – Gorgeous (Mighty Mouse Remix)
86/Rhys Lewis – No Right To Love You (Joel Corry Remix)
85/Sans Souci – Fenton(Extended Mix)
84/Paul Woolford & Diplo ft. Kareen Lomax – Looking for Me(Extended)
83/Joy Club – In The Night (Harry Romero Extended Remix)
82/Just Us & Eddy & DJ Rae – Someday (Original Mix)
81/Doja Cat – Say So (Jax Jones Midnight Snack Remix)(Club)

80/Disclosure – Expressing What Matters (Club Mix)
79/Becky Hill x Sigala – Heaven On My Mind (TOPIC Remix)
78/M-22 ft. Lorne – Think About Us (90s Club Mix Extended)
77/Sonic One – Show Me Love (Kyanu Remix)
76/Sunnery James & Ryan Marciano ft. Rani – Life After You (Sisco Kennedy Intro Edit)
75/Madison Beer – Baby(Jonas Blue Remix)
74/Toni Braxton, Gozzi – Dance (Gozzi Remix)
73/WEISS & Harry Romero – Where Do We Go (CINTHIE Remix)
72/Philip George & Salena Mastroianni – Same Love (Elliot Adamson Remixes)
71/Mind Enterprises – Mont Blanc (Purple Disco Machine Remix Extended)

70/Alan Walker & Hans Zimmer – Time(Extended)
69/Jennifer Lopez – Baila Conmigo (Eric Kupper Dub)
68/Selena Gomez – Rare (Charlie Lane Remix)
67/Halsey – You Should Be Sad (Colin Jay & J Bruus Remix)
66/Just Kiddin – Hurting (VIP)
65/Lady Gaga- 911 (WEISS Remix)
64/Dua Lipa – Physical(Claptone Remix)
63/Tiesto ft. Stevie Appleton – Blue (Wh0 Remix / Moska Remix / Dirty South Remix)
62/Galantis & Dolly Parton ft. Mr. Probz – Faith (David Michael Remix / Just Rob Remix)
61/Earth, Wind & Fire – September(Eric Kupper Remixe)

60/Martin Solveig ft. Roy Woods – Juliet & Romeo (Fabio Neural Underground Remix / Hannah Wants Remix / Joy Club Remix)
59/Denis First ft. Curtis Richa – Do You
58/Stonebridge – Sometimes (Michael Anthony Extended Mix)
57/Thomas Gold – Do You Love Me (Original Mix)
56/Ultra Naté – Free 2020 (B-Sights Extended Remix)
55/Manuel Riva ft. Misha Miller – What Mama Said (Razar Dalvyn Remix)
54/Dua Lipa – Don’t Start Now (Vanrod & Mark Alvardo Remix)
53/Jonas Blue & Paloma Faith – Mistakes (Paul Woolford Remix)
52/Duke Dumont ft. RY X – Let Me Go (Cerrone Remix)
51/Marshmello & Halsey – Be Kind (Joy Club Remix)

50/CLiQ ft. Alika & Ms Banks – Google Me (Club Mix)
49/DJ Solo, FREQ, Bluey Robinson – Crazy Love (James Hype Remix)
48/Jetta – I Wanna Know (Joe Goddard Remix)
47/Gregory Porter – Revival (Roman Kouder Remix)
46/Alesso feat. Liam Payne – Midnight (Jack Wins Remix)
45/Joel Corry – Lonely(Vip Mix)(Extended Mix)
44/Janieck – Somebody New (Booze Willis Extended Mix)
43/Picard Brothers – Won’t Let Go (Todd Edwards Remix)
42/Angie Stone – Life Story(The Retrotech Classic Mix)
41/James Chris F.Katie Elle – Owned By The Night(Club Mix)

40/Jessie Ware – Ooh La La (Honey Dijon Remix)
39/Star.One & Trillary Banks – This Way (Friend Within Extended Mix)
38/Gorgon City ft. Evan Giia – Burning (Ben Hemsley Remix Extended Mix)
37/Ofenbach & Quarterhead – Head Shoulders Knees & Toes(Alle Farben Remix)
36/Tom Everett – Patti (Melé Extended Mix / Jack Wins Club Mix)
35/Olivia Holt, R3HAB – love u again (Ralphi Rosario Remix)
34/CamelPhat ft. Lowes – Easier
33/Raye- Natalie Don’t (Punctual Remix / PS1 Remix)
32/Madonna – I Don’t Search I Find (Kue Remix)
31/Bow Anderson – Sweater (M-22 Remix)

30/Dale – Funky Train (Moon Rocket Remix)
29/Meduza x Becky Hill x Goodboys – Lose Control (Pink Panda Remix)
28/Rosabel ft. Tamara Wallace – Anything For You (Extended Club Mix)
27/PTHDZ & Yomanda – Youre Free (Deeperlove Remix)
26/Yves V ft. Alida – Home now(ManyFew Remix / Extended Mix)
25/Duck Sauce – Smiley Face (Extended Mix)
24/Sigma x John Newman – High On You (Illyus & Barrientos Remix)
23/PS1 ft. Alex Hosking – Fake Friends (Disciples Remix / PBH & Jack Remix)
22/Yves V & Illkay Sencan ft. Emie – Not so bad(Extended Mix)
21/Duke Dumont – Ocean Drive (Purple Disco Machine Remix Extended Mix)

20/Lady Gaga, BloodPop® & BURNS ft. Vitaclub – Stupid Love (Vitaclub Warehouse Mix)
19/Katy Perry – Daisies (MK Extended Remix)
18/Dj Georgie Porgie – Going To Church (Georgie’s Jackin House Mix)
17/Lady Gaga with Ariana Grande – Rain on me (Ralphi Rosario Remix / Purple Disco Machine Remix)
16/Love Regenerator & Steve Lacy & Calvin Harris – Live Without Your Love
15/Michi Lange – Brothers Sisters(Eric Faria Remix)
14/Sigala & James Arthur – Lasting Lover(Michael Calfan Remix)
13/Gloria Estefan – Rhythm Is Gonna Get You 2020 (Mauro Mozart Remix)
12/Eric Prydz – Nopus (Extended)
11/Topic, A7S – Breaking Me (Hugel Remix / Riton Remix Extended Mix)

10/Love Regenerator, Eli Brown, Calvin Harris – Don’t You Want Me

9/Purple Disco Machine & Sophie and the Giants – Hypnotized(Roosevelt Remix)

8/Regard & Raye – Secrets(HUGEL Extended Remix / Tom Field Extended Remix)

7/Kyle Watson ft. Apple Gule – I Got You (Wh0 Extended Mix)

6/Nervo & Plastik Funk & Tim Morrison – Dare Me (Extended Mix)

5/Duke Dumont ft. Say Lou Lou – Nightcrawler (Tensnake Extended Remix)

4/Arno Cost & Norman Doray – Darlin’ (Mark Broom Extended Mix)

3/Armand Van Helden x Riva Starr ft. Sharlene Hector – Step It Up
Legenedarny house’owy producent Armand Van Helden przedstawia nowy singiel „Step It Up”. Obok niego jest Riva Starr czyli włoski przedstawiciel sceny klubowej, z którym Armand Van Helden ma po drodze. Panowie już współpracowali ze soba np. przy nagraniu „Je T’Aime” w 2007 r., gdzie Riva Starr był jednym z autorów remixu. Utwór „Step It Up” w klimacie oldschoolowego house’u, nagrany z brytyjską wokalistką soulową Sharlene Hector.(*)

2/Jay Pryor – Aside (Just Kiddin Remix)
Irlandzki DJ, producent i remixer sceny house music od blisko pięciu lat starannie, krok po kroku wzbogaca swoje muzyczne doświadczenie. Jego współpraca ze Steve’em Aokim czy remixy dla Seeba, Bastille czy Anne-Marie muszą przynieść efekty. Według mnie ten mijający rok 2020 beznadziejny, fatalny i smutny dla branży klubowej spowodowany pandemią koronawirusa być może niektórym mógł wyjść na dobre. Zero imprez, zero przemieszczania się z klubu do klubu, z kontynentu na kontynent, więcej czasu spędzali wszyscy w domu i była możliwość poukładania sobie wszystkiego od początku. Był i jest nadal czas na popracowanie nad innymi kwestiami, na które nie było czasu bo…były imprezy do zagrania, eventy, festiwale, konferencje etc. Granie swoich setów DJ’skich „online” nigdy nie oddadzą całej klubowej otoczki, zaczynając od reakcji bawiących się na parkiecie. Pozostaje zająć się produkcjami, remixami dla innych, ale i zrobienie czegoś dla siebie. Bez presji czasu. Tak ja uważam było w przypadku utalentowanego Jay’a. Nie wiem jakie ma sny przedstawiciel irlandzki mistrz konsolety, ale z takim podejściem, zaangażowaniem do muzyki może spać spokojnie. Na koniec dodam – rok temu w podsumowaniu za rok 2019 Jay był w moim TOP 10 a konkretnie na #7 z utworem „Make Luv(Illyus & Barrientos Extended Mix)” 🙂

1/Love Regenerator, Eli Brown, Calvin Harris – Moving
Na początku 2020 roku Calvin Harris połączył siły z jednym z najbardziej wyróżniających się house’owych producentów – Eli Brownem, tworząc nową EPkę jako Love Regenerator. Ten projekt bardzo szybko wzbudził zainteresowanie wśród DJ-ów, ale i zaskoczył swoją kreatywnością obserwatorów scenu klubowej. Z dużym optymizmem obserwowałem co będzie dalej.
Nieszablonowe i nieoczywiste rozwiązania brzmieniowo-produkcyjne, z sentymentalnymi motywami z lat 90-tych XX wieku moją osobę bardzo zauroczyło. Trzy utwory z kilku EPek, które ukazały się w 2020 r. znalazły się w moim klubowym podsumowaniu roku: „Don’t You Want Me”(#10), „Live Without Your Love”(#16) no i ten według mnie najlepszy – „Moving”. Na koniec przytoczę wypowiedź pomysłodawcy tego klubowego zamieszania Love Regenerator:

„Chciałem odkryć na nowo sposób w jaki produkowałem muzykę 22 lata temu, zanim jeszcze myślałem o tym, jak ona będzie odbierana przez środowisko. To czysta zabawa I eksperymenty z tym co dla mnie brzmi dobrze.” – mówił o swoim nowym projekcie Calvin Harris.(*)

Przygotowanie, opracowanie, autor tekstów – Arkadiusz Kałucki
Materiały promocyjne, prasowe, źródła:
(*) Sony Music

Best Of 2020 – Albumy – Polska

Chciałbym i marzę o tym aby za rok przy kolejnym rocznym podsumowaniu móc napisać – „wróciliśmy do normalności, nie ma koronawirusa”. Brak koncertów, zamknięte Teatry, Kina, Domy Kultury całe życie kulturalne niemal legło w gruzach. Korzystanie z dobrodziejstw technologicznych, transmisje internetowe tzw. „online” nie oddają tego klimatu obcowania z artystą. Przeżywania z nimi każdego dźwięku, słowa, zdjęcia, krótkiej rozmowy twarzą w twarz bardzo często zmieniało obraz w naszych głowach na dany temat, wielokrotnie mylnie a nawet błędnie przedstawiany w mediach. Dziś pozostaje mieć nadzieję, że szczepionka na Covid-19 przyspieszy proces wracania do normalnych koncertów, bo materiał muzyczny na płytach jest inna bajką gdy wykonany jest „na żywo”. A rok 2020 przyniósł nam niezwykłe albumy, których koncertowe wydanie byłoby niezapomnianym wydarzeniem, tego jestem pewien. Moje podsumowanie muzyczne za rok 2020 tradycyjnie składa się z 50 albumów. Obowiązkowo znalazły się krążki artystów, z którymi rozmawiałem w moim autorskim muzycznym programie „Warto Posłuchać” w POP Radio 92.8 FM także Radiu Płońsk 93.6 FM i Wasze Radio FM 89,0 / 97,2 / 99,7 /105,8. To będę powtarzał jak mantrę!!! Proste i jasne. Dlatego też bardzo dużo innych wydawnictw nie znalazło swojego miejsca w moim zestawieniu.

albumy fot.AK

50/Olena – W świetle gwiazd (Olena Records)
49/Vüjek Väsyl – Żyjemy pod wulkanem (Bullshit Records)
48/Stefski & Hutch – Piosenki z kraju Apokalipsy (Stefski & Hutch)
47/Ladaco – Jest dobrze (Ladaco)
46/Ola Igboaka – Belo (Ola Igboaka)
45/Paweł Tur – Wilk (GM Event)
44/Piotr Lato – Dust bowl desert night fantasies (Piotr Lato)
43/The Fruitcakes – Into the sun (P.I.A.S.)
42/Natalia Świerczyńska – O północy (MTJ)
41/Florence Jenkins Project – III x III / życie i inne katastrofy (Florence Jenkins Project)

40/Dr. Misio – Strach XXI wieku (Universal Music)
39/Tęskno – Tęskno (P.I.A.S.)
38/Milomi – Mogę (Milomi)
37/Jeszcze – Niesen (Jeszcze)
36/Cleo – Supernova (Universal Music)
35/Monika Lidke – Let the world be a questions (Monika Lidke)
34/Mgły – Samotna podróż do Arkadii (Mgły)
33/Mela Koteluk & Kwadrofonik – Astronomia poety (Warner Music)
32/Lanberry – Co gryzie panią L? (Universal Music)
31/Joanna Knitter – Aretha (Allegro Records)

30/Elektryczne Gitary – 2020 (S.P. Records)
29/Popkultura – Miłość, zdrada (Agora SA)
28/Kasia Cerekwicka – Pod skórą (Agora SA)
27/Ptakova – Suma wszystkich dźwięków (Sony Music)
26/Kasia Lins – Moja wina (Universal Music)
25/Kazik – Zaraza (S.P. Records)
24/Clock Machine – Prognozy (Clock Machine / Agora SA)
23/Maria Sadowska – Początek nocy (Agora SA)
22/Patrycja Kosiarkiewicz – Chodzi właśnie o to (Patrycja Kosiarkiewicz)
21/Grubson – Akustycz(nie) zupełnie (Mystic Prod.)

20/Mortas – Tu (S.P. Records)
19/Artur Rojek – Kundel (Kayax Prod.)
18/sanah – Królowa dram (Magic Records)
17/Bloo Crane – Bloo feelings (Kayax Prod.)
16/Mikromusic – Kraksa (Mystic Prod.)
15/Ola Jas – Jasne (Ola Jas)
14/Karaś/Rogucki – Ostatni bastion Romantyzmu (Kayax Prod.)
13/Bartek Królik – Pan od muzyki (Agora SA)
12/Bovska – Sorrento (Agora SA)
11/Swiernalis – Psychiczny fitness (Kayax Prod.)

10/Kasia Popowska – Toast (GT Event)

9/Skubas – Duch (Kayax Prod.)

8/Adam Nowak & Akustyk Amigos – Pół płyty (Agora SA

7/Baasch – Noc (P.I.A.S.)

6/Krzysztof Zalewski – Zabawa (Kayax Prod.)

5/Igor Herbut – Chrust (Agora SA)
Igor Herbut jest Wam na pewno doskonale znany z zespołu LemON. Czas teraźniejszy przynosi nam jego pierwszy solowy album. Aż osiem lat czekaliśmy na to wydarzenie i mówię z czystym sumieniem – BYŁO WARTO!!!WARTO POSŁUCHAĆ!!! Płyta nosi tytuł „Chrust”. Jest emocjonalna, szczera, wzruszająca i bardzo obrazowa by nie powiedzieć jak ścieżka filmowa. Igor zaprasza nas do swojego świata, który już od roku zaczął wyglądać zupełnie inaczej, jaśniej, radośniej, optymistycznie bo urodził mu się syn. Tam kilka piosenek to jest wręcz o tym stanie miłości ojcowskiej. Ognisko domowe, rodzina, miłość i muzyka zagrana na pianinie Igora sprawi, że nie pozostaniecie obojętni na opowiedziane historie. Ta płyta porusza serce. Muszę wspomnieć o niesamowitej interpretacji absolutnego klasyka polskiej piosenki „Karkowski spleen” Maanamu. Bardzo trudnego zadania podjął się Igor i podobnie jak zrobiła to Natalia Przybysz na swojej płycie, nadał piosence nowe znaczenie, bo oto chodzi śpiewając na nowo stare przeboje. Mega!!!! To był mocny muzyczny akcent Wiosny 2020.

4/Coals – Docusoap (P.I.A.S.)
Duet Coals wiosną 2020 wypuścił na światło dzienne swój drugi album w dyskografii pt. „Docusoap”. Katarzyna Kowalczyk i Łukasz Rozmysłowski tworzący Coals na nowym krążku dostarczają nam mnóstwo odważnych i kreatywnych rozwiązań muzycznych. To nie tylko sample i zapożyczenia z muzyki folkowej, dream pop czy R&B, to także modulowanie, przekształcanie wokali Kasi, a nawet Łukasza(w „Sleepwalker”), który z mojej wiedzy pierwszy raz się udzielił wokalnie. Taka sytuacja. To żonglowanie konwencjami a przy tym zawartymi emocjami w tekstach Kasi uruchamia w słuchaczu wyobraźnię i pełno skojarzeń, obrazów. Mam na myśli np. Muzeum Sztuki Nowoczesnej „gdzieś w nieokreślonym miejscu”, gdzie zwiedzający wchodząc do każdego pomieszczenia aby go zobaczyć co jest w środku wchodzi nijako do piosenki.
I tak jest z każdą kolejną salą. Cały budynek to album, pomieszczenia w środku to wszystkie zawarte piosenki. Caols ze swoim krążkiem „Docusoap” powaliło mnie tą innością i oryginalnością. Nie jest to płyta z przebojami, a innym wymiarem i spojrzeniem na kompozycje w niebanalny sposób. Wymagająca pozycja muzyczna, ale WARTO POSŁUCHAĆ!!!

3/Robert Cichy – Dirty sun (Nana Music / Agora SA)
Robert Cichy niemal od zawsze kojarzony był i bardzo ceniony ze swojej solidności, pomysłowości, wykonania, fachowości jako kompozytor, aranżer, producent, gitarzysta. Tylko przypomnę dla tych co nie wiedzą: Ania Dąbrowska, Ania Rusowicz, Monika Brodka czy Urszula Dudziak maja sporo mu do zawdzięczenia. Kiedy wyszedł z drugiego a nawet trzeciego szeregu z pierwszym solowym albumem „Smack”(2018 r.) powiedziałem „nareszcie”(!). Robert w swoim debiucie od strony muzycznej zabrał nas do delty Missispi, gdzie blues ma swoje korzenie. Przeplatając to razem z rockowo-folkowymi dźwiękami ujął swoim wykonaniem, przesłaniem i przekonał Akademię Fonograficzną(gdzie też mam być przyjemność i zaszczyt być jej członkiem), która przyznała mu Fryderyka 2019 czyli najważniejszą muzyczną nagrodę w Polsce. Zwyciężył w kategorii „Album Roku Blues / Country”. Rok 2020 może być również udany dla niego jak i debiutancki 2018. Robert zasmakował wywiadów…autografów…wizyt w zakładach pracy i w nasze ręce oddał krążek „Dirty Sun”. Druga propozycja w dyskografii to 11 utworów. Są zaproszeni goście: Kasai, Mrozu, Sosnowski, Rahim. Bardzo ważnym elementem tego wydawnictwa, na co Robert zwrócił uwagę w wywiadzie to sesja zdjęciowa w Nowym Jorku autorstwa Lukasa Chmiela. Bo oto mamy na płycie brzmienia już związane z miastem, metropolia niż z prerią, odludziem o zupełnie innym charakterze i wymiarze, ale z zachowaniem korzeni i tożsamości muzycznej. Robert poszukuje po pięciolinii nowych brzmień za pomocą większej liczby instrumentów strunowych. Nie boi się nowych rozwiązań. Tu jest więcej rockowych mocniejszych akcentów o folkowym feelingu, szczyptą country bo z Missisipi do Nowego Jorku trochę kilometrów jest. Ta miejskość na „Dirty Sun” ukazuje człowieka z jednej strony wolnego, anonimowego, ze swoim zdaniem i pomysłem na siebie. Z drugiej daje do myślenia: dlaczego jest tyle agresji, przemocy wokół nas. Jak kształtują się społeczeństwa na świecie, jak człowiek jest niedoskonały, o carpe diem. Ta bardzo wyrazista forma wyrazu Roberta, jego odczuć, obserwacji zaśpiewana zarówno po polsku jak i po angielsku. Robert nawet postanowił miejscami zabawić się melorecytacją, co natychmiast przywołało moje skojarzenia z Crazy Town a nawet Public Enemy z Anthraxem, Aerosmith i Run DMC nie mówiąc o ICE T & Body Count. Piekielnie dobra płyta „Dirty Sun”.

2/Rosalie – Ideal (Universal Music)
Zadebiutowała 4 lata temu EP-ką „Enuff”. Tuż po wydaniu długogrającego „Flashbacku” otrzymała nominacje do nagrody Fryderyk w kategorii Debiut roku. Kontynuacją od początku konsekwentnie realizowanej drogi muzycznej jest płyta „IDeal”. Album „IDeal” to przede wszystkim rozliczenie z ostatnimi dwoma latami na scenie. Życiem w ciągłej trasie, nowymi doświadczeniami i oczekiwaniami. To z jednej strony poszukiwanie twórczej tożsamości, a z drugiej próba odnalezienia równowagi między życiem prywatnym i pracą artystyczną.(*)

1/Natalia Kukulska – Czułe struny (Agora SA)

Rozmawiałem z Natalią Kukulską na temat jej nowej piętnastej płyty w dyskografii pt. „Czułe Struny”. To Płyta Roku 2020 i każdy kolejny dzień potwierdza moją opinie. Naturalnie, że na podsumowania jeszcze przyjdzie czas, ale to nastąpi lada moment bo mamy już czwarty kwartał br. Na rok 2020 przypada jubileusz 210 urodzin Fryderyka Chopina i uczczenie pamięci naszego wybitnego kompozytora, którego podziwia po dziś dzień cały muzyczny świat wymaga nie lada wysiłku a przede wszystkim pomysłu. I tu zaczynają się konkrety. Wybrane dzieła F.Ch. pierwszy raz zostały opracowane w formie utworów symfonicznych, do których powstały teksty! Kluczowy był wybór tych utworów by pasowały do wokalu! Natalia Kukulska poprosiła pięciu najlepszych polskich „Muszkieterów”, których drugie imię na przemiennie to aranżacja lub komponowanie: Adam Sztaba, Nikola Kołodziejczyk, Krzysztof Herdzin, Paweł Tomaszewski, Jan Smoczyński by ci nie konsultując się ze sobą stworzyli urozmaicone i różnorodne aranżacje. Całość zagrała jedna z najwybitniejszych orkiestr – Sinfonia Varsovia. Za teksty są odpowiedzialne oprócz samej Natalii(sama napisała pięć) Bovska, Mela Koteluk, Kayah, Gaba Kulka i Natalia Grosiak. Chodziło oto aby były one rozwijające, niosące ciekawe interpretacje i bliskie samej Natalii. Oprócz tego udział w nagraniu wzięło kilku zaproszonych muzyków m.in.: Robert Kubiszyn, Michał Dąbrówka, Piotr Wrombel oraz wybitny pianista Janusz Olejniczak. Reżyserem dźwięku i mix utworów przypadł cenionemu Leszkowi Kamińskiemu. Ogólnie blisko 100 osób zostało zaangażowanych w to ważne wydawnictwo. Z ogromnym szacunkiem, pietyzmem wykonania, odwagą, szczerością i powagą Natalia Kukulska oddała w nasze ręce płytę, z której wyłaniają się obrazy filmowe o istnie disney’owskiej tożsamości. Ale to także odczucia znane z baletowego przedstawienia historii, to płynąca z niego bajkowość a nawet słowo baśń mi przychodzi na myśl. Trudno nie zauważyć i nie mieć skojarzeń z musicalowymi rozwiązaniami, szerokimi przestrzeniami. Sesja zdjęciowa do płyty „Czułe Struny” ma tu również niebagatelne znaczenie. Są dopełnieniem tekstów a Natalia ubrana raz na biało a raz na czarno nawiązuje do kolorów klawiszy jakie ma pianino. Tak też można odczytać. Na koniec dodam, że cały album ma wiele możliwości interpretacji w związku z tym poprzestanę bo każdy indywidualnie powinien zmierzyć się z tym tematem. Płyta REWELACJA!!!

Już na zakończenie polskiego podsumowania polskiej sceny muzycznej jeszcze wspomnę o dwóch kwestiach. Na pierwszy ogień są to jubileusze artystów.
W 2020 r. swoje 55-lecie działalności artystycznej świętowali królowie big beatu Skaldowie. Na rockowej scenie 35-lecie toast wznosił zespół Kobranocka. Swoje sześć dekad w muzyce świętuje Aleksander Nowacki, kompozytor, auto tekstów, producent muzyczny, wokalista. Grał w zespole Czerwono-Czarni. Założył zespół Nastolatki, gdzie śpiewała w nim Kasia Sobczyk. Występował także jako wokalista w zespole Quorum.
Równe 50 lat temu powstał zespół ekspertymentalno-akustyczny Laboratorium. Natomiast 80 urodziny obchodził wybitny kompozytor, człowiek niezwykle wszechstronny Andrzej Korzyński. Jest twórcą muzyki ilustracyjnej do setki filmów, piosenek i muzyki ilustracyjnej np. „Akademia Pana Kleksa”, „Człowiek z żelaza”, „Człowiek z marmuru”. Również korek od szampana wystrzelił 6 lipca u Jacka Cygana wybitnego autora tekstów do takich hitów jak m.in.: „Wypijmy za błędy”, „Jaka róża, taki cierń” czy „Diamentowy kolczyk”. Były wokalista Budki Suflera Krzysztof Cugowski skończył 70 lat(hity „Takie Tango”, „Bal wszystkich świętych”).
Wojciech Waglewski ze swoim zespołem Voo Voo świętował 35-lecie na scenie, a 45 lat zespół wolakno-instrumentalny Nasza Basia Kochana związany z piosenka studencką i szufladkowany w tzw. „krainie łagodności”. I na koniec wspomnę o kobiecie, która znowu skończyła „18 lat”. Nie wiem jak to robi, ale niech to pozostanie jej słodką tajemnicą, a mówię o Izabeli Trojanowskiej (przeboje: „Wszystko, czego dziś chcę”, „Tyle samo prawd, ile kłamstw”).(**)

Drugą kwestią, którą chciałem odnotować przy podsumowaniu 2020 na polskiej scenie muzycznej, to wspomnieć o tych, którzy nagle, niespodziewanie odeszli od nas pozostawiając nam swój dorobek artystyczny. (***)W marcu zmarł Winicjusz Chróst, gitarzysta, kompozytor, muzyk słynnego zespołu Breakout. Był też założycielem studia nagraniowego w Sulejówku, gdzie swoje płyty nagrywali m.in. Monika Brodka, Stanisław Soyka, Kasia Kowalska, Kayah, Maryla Rodowicz.(***) Andrzeja Adamiak lider, założyciel i wokalista kultowego zespołu Rezerwat (przebój „Zaopiekuj się mną”) zmarł nagle w 8 kwietnia.(***)Romuald Lipko multiinstrumentalista, kompozytor, założyciel rockowego zespołu Budka Suflera(„Jolka, Jolka pamiętasz”, „Za ostatni grosz”, „Cień wielkiej góry”). Zmarł 6 lutego. (***) Jerzy Kaszycki (zm.11 stycznia) pedagog, kompozytor, pianista. Skomponował kilka estradowych piosenek dla m.in.: Anny German, Andrzeja Zauchy, Sławy Przybylskiej. Związany z telewizją oraz teatrem, gdzie komponował muzykę do spektakli.(***)29 marca 2020 skończyła się pewna epoka nie tylko w polskiej muzyce, ale i światowej. Zmarł Krzysztof Penderecki dyrygent, kompozytor, pedagog. Był twórcą symfonii, oper, utworów instrumentalnych, kameralnych, koncertów instrumentalnych czy utworów koncertowych.(**)


Przygotowanie, opracowanie, autor tekstów – Arkadiusz Kałucki
Materiały promocyjne, prasowe, źródło:
(*) Universal Music (**)Zaiks