Mery Spolsky – wywiad (12.08.2016 r.)

 

 

 

Mery Spolsky 3- fot_ Agnieszka Żdanuk

fot.Agnieszka Żdanuk

Marysia Żak czyli Mery Spolsky. Wokalistka, gitarzystka, autorka tekstów, kompozytorka i projektantka ubrań. Jest m.in. finalistką 36 Przeglądu Piosenki Aktorskiej – Wrocław 2015, otrzymała wyróżnienie za Najlepszego wykonawce SuperDebiutów podczas 52 Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej Opole 2015 czy zdobyła 2 miejsce na Grechuta Festival – Kraków 2014. Kilka tygodni temu do stacji radiowych trafiło nagranie „Where are you”, gdzie Mery Spolsky występuje gościnnie w projekcie Mod Machine. I to był jeden z impulsów aby przepytać Marysię co słychać u niej ciekawego.

 

 

Arkadiusz Kałucki: Już ponad rok minął od twojego występu na festiwalu w Opolu. Co od tego czasu zmieniło się w twoim życiu muzycznym?

Mery Spolsky: Urosły mi włosy i już nie są do ramion. 😉 A tak całkiem poważnie to napisałam teksty i skomponowałam muzykę na swoją pierwszą, debiutancką płytę oraz pojeździłam trochę po Polsce żeby przetestować te piosenki. Wystąpiłam na bardzo ciekawym festiwalu w Łodzi „Songwriter Festival” gdzie reakcja publiczności dodała mi skrzydeł, wróciłam jako laureatka na Przegląd Piosenki Aktorskiej z autorskim koncertem i zahaczyłam o bardzo ważny dla mnie festiwal „Carpathia”, który dopuszcza jedynie własne utwory. Wróciłam z nagrodą za najlepszą kompozycje, czyli piosenkę „Szach Mat” i przekonałam się, że jestem gotowa na wydanie płyty.

Arkadiusz Kałucki: Ile razy się spotykamy, tyle razy pytam – kiedy wydasz swoją debiutancką płytę? Czy możesz powiedzieć coś więcej niż „jeszcze trzeba poczekać” ?

Mery Spolsky: Nauczyłam się, że nie wolno nic obiecywa, najlepiej trzymać wszystko w tajemnicy dopóki nie jest już na półce. Energii i weny twórczej mi nie brak, szwankowały inne sprawy i dlatego jeszcze nie mam swojej wymarzonej, debiutanckiej płyty. Zagłębiłam się w czeluściach zaplecza wydania takiej płyty, poznałam różne drogi wydawnicze i długo się zastanawiałam, którą wybrać aby nie popełnić błędu. Myślę, że teraz już wiem o wiele więcej i wydam swoją muzykę w najlepszy sposób jaki potrafię. Kiedy to będzie? Może za rok, może za dziesięć. Nie interesuje mnie szybki strzał, interesuje mnie jakość i moja satysfakcja.

Arkadiusz Kałucki: Zauważyłem, że w ostatnich tygodniach by nie powiedzieć miesiącach robisz w swojej twórczości wycieczki w brzmienia elektroniczne. To nowa fascynacja czy chwilowa zabawa?

Mery Spolsky: Zawsze podobała mi się elektronika, potrzebowałam tylko czasu aby nauczyć się ją tworzy, bo z komputerami byłam zawsze na bakier. Akustyczne brzmienia, gitarowe piosenki i żywe instrumenty było mi o wiele prościej skompletowa , bo w szkole muzycznej miałam z nimi styczność. Elektroniki słuchałam w swoich ulubionych zespołach typu Black Eyed Peas, Gwen Stefani, MGMT itd. W ostatnim roku rozpracowałam programy do perkusji elektronicznej, kupiłam sobie pada, zainwestowałam w klawiaturę i poeksperymentowałam z brzmieniami przeróżnych syntezatorów. W taki sposób powstał materiał na płytę więc myślę, że na pewno nie była to chwilowa zabawa.

Mery Spolsky 1- fot_ Agnieszka Żdanuk

fot.Agnieszka Żdanuk

Arkadiusz Kałucki:Nie da się ukryć, że twoja kariera rozpoczęła się od pracy w zespole. Jak wiemy to ma wady i zalety. Ale praca niemal w samotności jest jeszcze większym wyzwaniem. Wszystko jest na twojej głowie. Wnioskuję, że Mery Spolsky to już samodzielnie działająca maszyna w branży muzycznej i powrót do pracy w zespole czy w duecie nie jest możliwa.

Mery Spolsky: Jak najbardziej jest możliwa! Praca z przeróżnymi muzykami bardzo mnie inspiruje i uczy pokory. Szykuję teraz płytę i chciałabym promować ją koncertami, na których będą grali muzycy. Obecnie gram sama z loopami, ponieważ nie chcę angażować ludzi w projekt, który dopiero rozkręcam. Jest to dla mnie również sprawdzenie samej siebie czy potrafię poprowadzić koncert w pojedynkę. Chciałam pozbyć się uczucia zależności od kogoś i stąd utworzyłam set typowo solowy, aby na spokojnie jeździć po Polsce na swoich warunkach. Jak już będzie płyta pojawi się możliwość pojechania na większe festiwale, a tam już z chęcią poczułabym prawdziwy bas pod nogami. Jeśli chodzi o komponowanie i tworzenie wizerunku to nie widzę innej opcji niż samotne działanie. Myślę, że nie ma demokracji w muzyce.

Arkadiusz Kałucki: Słowa, muzyka, aranżacje, produkcja, miks to tylko przykłady etapów powstania piosenki. Z dotychczasowego doświadczenia muzycznego, który jest dla Ciebie najbradziej pracochłonny i dlaczego?

Mery Spolsky: Ostatni etap, czyli produkcja i miks. Przede wszystkim trzeba znaleźć odpowiednią osobę, która będzie umiała uruchomić swoje producenckie ucho i sfinalizować proces powstawania utworu. Z mojego doświadczenia znalezienie takiej osoby jest najbardziej pracochłonne. Słowa i muzyka to proces błyskawiczny. Zdarza mi się pójść na studia na wykład i wrócić z piosenką w zeszycie. Czasem wydaje mi się, że nawet za szybko poszło mi napisanie jakiegoś tekstu. Wtedy silę się na poprawki, które ostatecznie kasuję, bo najbardziej jestem zadowolona z wersji numer jeden. Może to źle? Nie wiem. Będę się pewnie łapać za głowę za kilka lat.

Mery Spolsky 2- fot_ Agnieszka Żdanuk

fot.Agnieszka Żdanuk

Arkadiusz Kałucki: Już dawno nie słyszałem żebyś śpiewała covery. To już etap, który się Tobie znudził i czas na własne teksty i muzykę?

Mery Spolsky: Tak! Zawsze na pierwszym miejscu były własne piosenki, mam ich w szufladzie ponad dwieście. Za każdym razem kiedy śpiewam cover myślę o tym, że fajnie by było wyskoczyć zaraz z czymś swoim, powiedzieć coś od siebie. Za interpretacje cudzych utworów brałam się głównie ze względu na festiwale, na których chciałam się pojawi. Intrygowały mnie tamtejsze sceny i klimat. Tak naprawdę w pełni szczęśliwa jestem gdy stoję i śpiewam swój własny wiersz, bo wiem w stu procentach o co mi chodzi. Wchodząc w czyjeś teksty muszę dorabiać im swoje emocje i myśli, być może nadaję drugie życie znanym utworom, a może niszczę je swoją wizją.

Arkadiusz Kałucki: Co zaplanowałaś sobie zrealizować do końca 2016 r. jeżeli chodzi o muzykę oraz twoją markę mody?

Mery Spolsky: Wejść do studia, nagrać płytę, stworzyć nową kolekcję jesień/zima (bo projekty i pomysły już dawno śnią mi się po nocach) i pojechać na trip po Europie we wrześniu. Chciałabym zjechać starówki w Europie i nawiedzić je swoją gitarą i muzyką spolsky. Będzie to akcja totalnie spontaniczna i eksperymentalna. Posiadam angielskie teksty do swoich piosenek, chciałabym sprawdzić je w innych krajach i przede wszystkim zwiedzić trochę świata. Potem to już tylko ostra robota nad pierwszą płytą i pisanie pracy magisterskiej.

Arkadiusz Kałucki: Dziękuję za rozmowę.

Mery Spolsky: Dziękuję 🙂

 

 

 

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: