De Mono – Tomasz Korpanty – wywiad 28.08.2017 r.

01.17.08.2017 De Mono i Ja 1

De Mono – Tomasz Korpanty(w środku), Marek Kościkiewicz(z prawej), no a moi wiadomo 🙂 fot.AK

Jak ten czas szybko mija 🙂 Już 30 lat na scenie działa zespół De Mono, którego założycielem i pomysłodawcą jest Marek Kościkiewicz. Nowym wokalistą kultowego zespołu jest Tomasz Korpanty. Z Tomkiem Korpantym poznaliśmy się w lutym 1999 r. kiedy do życia powołany został duet Sigma. Kolejne losy jego muzycznej kariery poznacie w poniższym wywiadzie, bo Tomek jest bardzo rozmownym człowiekiem 🙂 Ale nasze spotkanie jest niejako kontynuacją tego o czym rozmawiałem w czerwcowej audycji „Warto Posłuchać” (POP Radio 92,8 FM oraz Radio Płońsk 93,6 FM) z Markiem Kościkiewiczem. Jesienią ukazuje się nowa płyta De Mono. Nie mogłem sobie odmówić wymiany kilku zdań i pytań z wokalistą grupy na temat ich nowego materiału muzycznego:)

 

Arkadiusz Kałucki: Zanim porozmawiamy o De Mono, chciałbym Ciebie poprosić o nakreślenie swojej kariery muzycznej przed dołączeniem do zespołu. Tylko nie mów, że byłeś bliski zmiany zawodu bo nie uwierzę 🙂

Tomasz Korpanty: Spodziewałem się tego pytania, które dla każdego muzyka jest pytaniem bardzo otwartym, trudnym do sprecyzowania ale postaram się przybliżyć, co działo się ze mną, zanim dołączyłem do zespołu De Mono. Nie pochodzę z rodziny muzycznej, chociaż mój tata muzykował trochę jako perkusista ale nie osiągnął on sukcesu w tej dziedzinie. Już jako dziecko zainteresowałem się muzyką, instrumentami, dźwiękiem i harmonią ale wówczas jeszcze nie miałem tej świadomości jak wyrażać siebie poprzez tą dziedzinę artystyczną. Nie sądziłem też, że stanie się ona moja pasją, towarzyszką życia oraz pracą zawodową.

Jako nastolatek grywałem w zespołach, z którymi jeździłem na festiwale muzyczne, próby robiliśmy najczęściej w domach kultury, były to czasy szkoły średniej, muzyka była wtedy bardzo spontaniczna i te lata wspominam bardzo dobrze. Z zespołem FRESH na przykład zagraliśmy na profesjonalnej scenie w Krakowie podczas MALBORO ROCKING, a także nagraliśmy pierwszą „demówkę” z autorskimi piosenkami.

Jednocześnie, a wynikało to chyba z rodzinnych tradycji uprawiałem piłkę nożną w Stali Mielec i nawet udało mi się strzelić kilka bramek 🙂 To bardzo fajny okres mojego życia, edukacja w szkole sportowej, wyjazdy na obozy sportowe, do tej pory spotykam się od czasu do czasu z kolegami aby „haratnąć w gałę” 🙂

No ale idźmy dalej z tą moją biografią :)….

Pod koniec lat 90 –tych podjąłem męską decyzję, spróbuję swoich sił w telewizji. Nie z pobudek, nie po to by wylansować się ale z powodu czystej ciekawości tego świata. Wystąpiłem w jednym z popularnych talent show emitowanym przez telewizję TVN – „Twoja droga do gwiazd”. To był chyba pierwszy taki program w Polsce, prowadził go Krzysztof Ibisz.  Dotarłem do finału całej serii, a w odcinku finałowym zaśpiewałem, o ile się nie mylę piosenkę „If You don’t know me by now” z repertuaru zespołu Simply Red. Biorąc udział w tym programie pierwszy raz poczułem światła i kamery oraz tremę.

Jakiś czas później zatelefonował do mnie Paweł Marciniak z zespołu Varius Manx z zapytaniem czy nie przyjechałbym do Łodzi na przesłuchania. Opowiedział mi po krótce, że bardzo mu się spodobał mój występ w telewizji, że szykują płytę i że szukają wokalisty, który zaśpiewałby na niej.

Moja decyzja o przyjeździe do Łodzi była chyba przełomową w moim życiu, bo tak naprawdę od tego momentu rozpoczęła się moja przygoda z muzyką. Po przesłuchaniach w studio chłopaki z Varius Manx zgodnie uznali, że mój głos pasuje do konwencji muzyki, klimatu muzycznego i podjęliśmy decyzję, że nagrywamy płytę.

Moje zetknięcie się z profesjonalnym studiem, zawodowymi muzykami oraz z show biznesem było dla mnie bardzo ważnym i inspirującym doświadczeniem. Efektem naszej pracy powstała płyta „Emphasis” a zespół złożony z nuzyków Varius Manx nosił nazwę SIGMA. Rozpoczęliśmy promocję płyty, nagraliśmy teledysk promujący to wydawnictwo i zagraliśmy kilka koncertów. Jednocześnie zespół Varius Manx funkcjonował normalnie, śpiewała w nim w tym czasie Kasia Stankiewicz.

I staje się rzecz niespodziewana, los szykuje mi kolejną niespodziankę, dostaję propozycję wyjazdu do USA i Kanady z Varius Manx jako gitarzysta akustyczny. Spędziliśmy za oceanem prawie miesiąc grając dla amerykańskiej i kanadyjskiej Polonii, zwiedzając jednocześnie tak fascynujący i zróżnicowany kontynent jakim jest Ameryka Północna.

Po powrocie z Ameryki zespół SIGMA zawiesił działalność a ja wróciłem do swojego rodzinnego miasta Mielca. Nie ukrywam, że poczułem wówczas dość przykry „upadek z konia”.

Uświadomiłem sobie wówczas, że to był tylko pewien etap mojego życia artystycznego i że po drodze do dnia dzisiejszego czekać mnie będą jeszcze różne wzloty, upadki, sukcesy oraz porażki.

„Najlepsze kasztany rosną na Placu Pigalle 😉 Tak rzeczywiście potwierdzam, bo jakiś czas później wyjechałem w poszukiwaniu życia do Paryża, gdzie mieszka moje rodzeństwo i tam przeżyłem bardzo burzliwe i pełne nostalgii życie na emigracji. Tam poznałem zupełnie przypadkowo gitarzystę Darka Eskanowa, znanego starszej publiczności z pierwszych koncertów m.in. z Krystyną Prońko. Spotykałem się z nim żeby pomuzykować, on mieszkał w Paryżu już bardzo długo, znał to miasto, znał jego specyfikę.

Jednocześnie czułem, że życie we Francji nie jest moim celem i zdecydowałem się wrócić do Polski, gdzie rozpocząłem edukację w Akademii Muzycznej w Katowicach na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w klasie Pani Profesor Renaty Danel. To była bardzo dobra decyzja, ponieważ, zarówno studiom jak i samej Pani Profesor zawdzięczam to, że uprawiam dziś zawód muzyka.

W moim życiu to przede wszystkim ludzie, których spotykałem na swojej drodze byli i są dla mnie najważniejsi i inspirują mnie do tego żeby podążać ścieżką muzyczną. Takim też człowiekiem jest Prof. Renata Danel, której zawdzięczam bardzo wiele. Studiując w Katowicach mieszkałem wtedy w Krakowie, gdzie pracowałem i grałem. To tam miałem okazję współtworzyć zespół GARDEN PARTY, którego założycielką była Dominika Kurdziel. Graliśmy głównie w krakowskich klubach muzycznych, w repertuarze mieliśmy zarówno utwory autorskie Dominiki ale również sporo coverów. Z zespołem GARDEN PARTY pojechaliśmy zagrać koncert do Moskwy dla Polskiej Ambasady. Był to fantastyczny wyjazd, miałem okazję pozwiedzać rosyjską metropolię i pooddychać trochę moskiewskim powietrzem. To był niezwykle inspirując wyjazd a wrażenia pozostają do dziś.

Z Dominiką Kurdziel przyszło mi się spotkać jeszcze raz, kiedy to zadzwonił do mnie Łukasz Kowalski, kierownik muzyczny Andrzeja Piasecznego z propozycją zasilenia przeze mnie zespołu „PIASKA” w charakterze chórzysty. Tym razem już zupełnie w innej roli rozpocząłem nowy etap swojego życia grając przez trzy lata w tym zespole. To tam nabrałem większego doświadczenia na scenie, poznałem trudy długiej trasy koncertowej, a także miałem okazję śpiewać na dużych koncertach plenerowych oraz największych festiwalach muzycznych w naszym kraju m.in w Opolu i Sopocie.

Postanowiłem odejść z zespołu Andrzeja Piasecznego, ponieważ uznałem, że to już czas abym zajął się swoją twórczością.

W międzyczasie w 2007 r. nagrałem anglojęzyczną płytę z zespołem BE FREE, którego współzałożycielem był Paweł Pasieka. To wydawnictwo realizowane było, przez Firmę Rossmann, która uruchomiła wtedy akcję promocyjną pt: „Pierwsza płyta”. Nagraliśmy całkiem fajny materiał i z zespołem BE FREE zagraliśmy tu i tam sporo koncertów.

Kolejnym etapem i zarazem wyzwaniem był mój udział w Super Debiutach z Marylą Rodowicz w debiutach na festiwalu w Opolu. Wystąpiłem na Festiwalu w Opolu wykonując utwór „Łatwopalni” do tekstu Jacka Cygana a towarzyszył mi zespół Maryli Rodowicz. Mam z tym wydarzeniem bardzo dobre wspomnienia.

W 2013 r. przyszedł czas na realizację mojego kolejnego przedsięwzięcia – mojej solowej, polskojęzycznej płyty. Podpisałem kontrakt z firmą fonograficzną MJM Music i przystąpiłem do nagrań. Mając w swoich zasobach sporo piosenek i tekstów, które sam skomponowałem i napisałem chciałem aby ujrzały one światło dzienne i pragnąłem konfrontacji mojej twórczości z publicznością. Los sprawił, że producentem tego wydawnictwa był Wiesław Pieregorólka, który pomógł mi nagrać i z interpretować piosenki. To fantastyczny człowiek, oraz bardzo dobry muzyk i aranżer i to przede wszystkim jemu zawdzięczam, że sfinalizowałem naszą wspólną pracą nad albumem płytą : Taki jestem” . Tak jak już wcześniej wspomniałem to ludzie, których spotykałem na swojej drodze byli dla mnie inspiracją i wsparciem. Tak też było w przypadku Wiesława Pieregorólki.

Odpowiadając na Twoje pytanie dotyczące mojej kariery muzycznej warto też wspomnieć, że brałem i biorę udział w wielu projektach komercyjnych z racji głosu jako mojego narzędzia pracy. Tu można wymienić m.in. udział w programach „Szymon Majewski Show”, „Hity Dekady” kabaretonie „Kraj się śmieje” oraz śpiewając na ścieżce dźwiękowej do filmu „Kochaj i tańcz” piosenkę „Cross for love”. Do tej pory współpracuję ze studiem produkcyjnym Nieustraszeni Łowcy Dźwięków” gdzie udzielam swojego głosu w nagraniach dla polskich rozgłośni radiowych.

Od 10 lat mieszkam na Lubelszczyźnie, gdzie również pracuję i tu udało mi się zrealizować kilka fajnych pomysłów. Zająłem się organizacja koncertów m.in. wymyśliłem i zrealizowałem dwie edycje koncertu charytatywnego „Kolęda dla każdego”. Ideą tego przedsięwzięcia byłą chęć niesienia pomocy ludziom potrzebującym. Pierwsza edycja była zorganizowana w mniejszym , bardziej kameralnym wymiarze, natomiast druga była już nie lada wyzwaniem. Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku koncerty były w okresie Święta Trzech Króli z tym jednak wyjątkiem, że druga edycja „Kolędy dla Każdego” poprzedzona była nagraniem płyty z kolędami i pastorałkami z udziałem Artystów, którzy zaśpiewali te nagrane wcześniej utwory już podczas samego koncertu, który miał miejsce w Radio Lublin.

Już w roli producenta i wydawcy nabrałem dzięki temu przedsięwzięciu kolejnego doświadczenia w branży muzycznej. To wydawnictwo nie jest komercyjne i nie można tej płyty kupić.

Dwa lata temu miałem również okazję uczestniczyć przy realizacji programu muzycznego, emitowanego i realizowanego przez TVP LUBLIN pt: „Przestrzeń dźwiękowa”. Formuła tego programu była taka, że staraliśmy się promować Artystów, zespoły z Lubelszczyzny poprzez wywiady, pokazywanie ich teledysków. Program ukazywał się przez dwa lata w lubelskiej telewizji co czwartek. Byłem tam współautorem i współprowadzącym. To ciekawe doświadczenie kiedy przez chwilę można popatrzeć na show biznes z drugiej strony obiektywu.

Warto przy okazji mojej historii wspomnieć o wydawnictwie „Góry są bo są” z tego roku. To trzypiosenkowa Epka o tematyce sportu, pasji do gór, miłości i wierze we własne siły. Teksty do tych trzech piosenek napisał lubelski Bart Jan Kondrak a muzykę skomponowałem ja. To wydawnictwo można znaleźć w sprzedaży internetowej. Jestem jego producentem oraz wydawcą. Od 10 lat jestem w bardzo udanym i pełnym miłości związku i to także Ania oraz jej pasja jaką są góry spowodowała, że nagrałem te piosenki.

W Lublinie pracuję obecnie w Szkole Jazzu i Muzyki Rozrywkowej jako nauczyciel śpiewu i muszę powiedzieć, że to bardzo inspirująca praca. Młodzi ludzie, z którymi prowadzę zajęcia oraz ich sukcesy i rozwój to największa satysfakcja w tym zawodzie.

A teraz przyszedł czas na DE MONO 🙂

02.17.08.2017 Tomasz Korpanty(De Mono) i Ja 2

Tomasz Korpanty wokalista De Mono fot.AK

Arkadiusz Kałucki: Kiedy i w jakich okolicznościach zapadła decyzja, że stajesz się ważnym ogniwem grupy De Mono?

Tomasz Korpanty: Któregoś dnia, na początku tego roku zatelefonował do mnie menadżer DE MONO Jarek Paprocki z propozycją spotkania w Warszawie z Markiem Kościkiewiczem. Byłem wtedy na wakacjach na Jamajce, trochę w innych szerokościach geograficznych i z początku myślałem, że upał oraz muzyka Boba Marleja mocno uderzyła mi do głowy ale nie, nie przesłyszałem się, chodziło o tego Marka Kościkiewicza 🙂
Po powrocie z wakacji pojechałem do Warszawy na to spotkanie, pełen ciekawości i ze świadomością, że nie będzie to tylko kurtuazyjne spotkanie ale że będzie chodziło o coś więcej…

Zaproszono mnie ponieważ zespół DE MONO miał w swoich planach nagranie nowej płyty oraz szukał wokalisty do zespołu. Marek puścił mi swoje nowe piosenki w wersjach demo, dużo tez rozmawialiśmy o muzyce, historii DE MONO, o naszych wspólnych inspiracjach ale też trochę pośpiewaliśmy.

I tak się zaczęło. Wspólnie podjęliśmy decyzję, że zasilę szeregi tej jednej z najbardziej popularnej i kultowej grupy.

Arkadiusz Kałucki: Na przebojach De Mono już kilka pokoleń się wychowało. Dołączając do zespołu jako wokalista traktujesz to jako spełnienie marzeń czy może jako niesamowite wyzwanie zawodowe, które pozwoli Tobie wejść na jeszcze wyższy poziom artystyczny?

Tomasz Korpanty: Pamiętam, że jako nastolatek słuchałem dużo polskiej muzyki, były to lata 90 – te, czas kiedy polska muzyka była bardziej prawdziwa, przekonywująca i kompozytorzy przykładali więcej uwagi na jakość piosenek, tekst i melodię. Oczywiście teraz też jest sporo muzyki dobrej ale nie wszystko jestem w stanie zaakceptować.

Moją uwagę w owym czasie przykuło uwagę kilka piosenek DE MONO m.in.: „Statki na niebie” i „Znów jesteś ze mną”. Przede wszystkim tekst, melodia i oraz brzmienie samej muzyki jakby wyjęte z kultury anglosaskiej. Oczywiście nie miałem wtedy żadnych przeczuć, że kiedyś przyjdzie mi się kiedyś zmierzyć z tym repertuarem na scenie.

W DE MONO śpiewam od marca tego roku i muszę powiedzieć, że moje życie artystyczne i muzyczne wskoczyło na bardzo wysokie obroty. Po pierwsze jest duże wyzwanie, że będę śpiewał stare i doskonale znane publiczności przeboje zespołu na koncertach. Po drugie praca nad nową płytą z piosenkami i tekstami Marka Kościkiewicza to dla mnie ogromny skok w stronę esencji muzyki. Po trzecie jest to moje spełnienie marzeń.

Ja lubię wyzwania i mam nadzieję, że i tym razem będzie to dla mnie coś wyjątkowego.

03.Demono_04381maly

De Mono fot. Maciej Cioch

Arkadiusz Kałucki: Kiedy kilkanaście tygodni temu rozmawiałem w audycji z Markiem Kościkiewiczem o 30-leciu zespołu, to był niezwykle radosny, uśmiechnięty i bardzo nakręcony pracą w studiu nad nowym materiałem muzycznym. A jak Ty wspominasz sesję w studiu? Bardziej towarzyszyła Tobie trema – w końcu to De Mono, czy pełne skupienie i wyciszenie?

Tomasz Korpanty: Nad piosenkami pracowaliśmy od kwietnia, głównie nagrywaliśmy partie wokalne u Marka w domu. To bardzo fajna metoda pracy, ponieważ można wytworzyć podczas nagrań inną atmosferę niż w studio. Co ciekawe, garderoba, którą Marek zaadoptował do nagrań doskonale się do tego nadaje chociażby w sensie akustyki. W międzyczasie miałem okazje poznać wszystkich członków DE MONO: Wojtka Wójcickiego, Dariusza Krupicza, Łukasza Przesmyckiego, Roberta Chojnackiego ponieważ równolegle z pracą nad nowym albumem, graliśmy próby i koncerty z DE MONO. To bardzo zgrany zespół, który zna się od lat, wspólnie zagrali setki koncertów, przeżyli ze sobą wiele chwil i to bardzo duża satysfakcja móc z nimi pracować i tworzyć.
Piosenki, które znajdą się na płycie to w większości kompozycje Marka Kościkiewicza. Jedna piosenka będzie Wojciecha Wójcickiego, który z resztą bardzo mi pomógł podczas nagrań. Chłopaki postawili mi bardzo wysoką poprzeczkę i jeśli mówią, że jest „OK” to znaczy że chyba podołałem wyzwaniu. Okazało się również, że mamy wspólne inspiracje muzyczne, słuchaliśmy i słuchamy tej samej muzyki lub podobnej. Wydaje mi się, że płyta „Enter” bo tak się będzie nazywać to taki hołd muzyce świata lat 80, 90. Oczywiście Marek poszedł z duchem czasu i będzie ona nowoczesna, dobarwiona elektroniką i samplami ale same teksty, melodie nawiązują do tych lat a także do charakterystycznego brzmienia i muzyki DE MONO.

Arkadiusz Kałucki: Jakie trzy przeboje z repertuaru De Mono są Tobie najbliższe? I jakbyś krótko uzasadnił swój wybór?

Tomasz Korpanty: Jak już wspomniałem DE MONO pamiętam poprzez „Statki na niebie: oraz „Znów jesteś ze mną” ale grając piosenki na koncertach i biorąc pod uwagę to, że praktycznie każda z nich jest doskonale znana przez publiczność lubię śpiewać je wszystkie. Staram się też zachować nie odbiegać od oryginalnej interpretacji tych przebojów ale dokładam od siebie swoją własną interpretację słów.

Jednocześnie do naszej propozycji koncertowej dołożyliśmy dwie nowe piosenki z płyty, która ukaże się 13 października : „Ty jesteś jutrem” i „Kiedy pada deszcz” i nie będzie to tajemnicą jeśli powiem, że chyba te piosenki są dla mnie najważniejsze ponieważ jestem przy ich tworzeniu.

04.Demono_0159 maly

De Mono fot. Maciej Cioch

Arkadiusz Kałucki: Już jesienią ukazuje się nowa płyta zespołu De Mono. Czego możemy się spodziewać? Masz swój udział w pisaniu tekstów czy wszystkie napisał Marek Kościkiewicz?

Tomasz Korpanty: Płyta „Enter” będzie bardzo spójną opowieścią. Marek tak ułożył piosenki , żeby słuchając całej płyty słuchacz miał wrażenie, że czyta jedną książkę. Będzie kilka dynamicznych utworów z energetycznym pulsem, ale też będzie sentymentalnie. Marek napisał kilka naprawdę pięknych ballad i z wielka przyjemnością śpiewałem je podczas nagrań. Ja bardzo lubię pracować na muzyką i także tym razem przeżyłem niezwykłą podróż. Jeśli chodzi o autorstwo kompozycji to wszystkie teksty napisał Marek Kościkiewicz, dziesięć kompozycji jest jego autorstwa, jedną piosenkę skomponował Wojciech Wójcicki a pomysł na jedną przyniósł basista Łukasz Przesmycki czyli można powiedzieć, że jest współautorską. Nagrałem sporo chórkowych partii wokalnych i dużo moich pomysłów było trafionych.

Teksty traktują nie tylko o miłości, rozstaniu i życiu dwojga ludzi ale też mówią o życiu w korporacji, zawiści, zbyt wygórowanej ambicji. Jeden utwór nawiązuje do życia młodego człowieka, który dopiero wtedy postanawia spotkać się dziewczyną kiedy wyłącza mu się gra komputerowa z powodu braku prądu. To chyba piosenka na czasie 🙂
Oczywiście najtrudniej jest w piosence zinterpretować tekst ale teksty Marka są tak napisane, tak czytelne, że śpiewałem je z dużą świadomością tematu. Przy nagrywaniu wokalu pomagał mi sam Marek ale również Wojciech i to dzięki ich pomocy jestem zadowolony z mojej pracy nad płytą. W październiku będzie premiera tego wydawnictwa i nie mogę się do czekać jaki będzie efekt finalny a tym bardziej jestem ciekaw jak przyjmie tą płytę publiczność, bo to przecież dla niej tworzymy.

Arkadiusz Kałucki: Tomek, na koniec pytanie: Miałeś już chrzest w zespole czy to dopiero przed Tobą? 🙂

Tomasz Korpanty: Hehehehe…. Chrzest ? Myślę, że chrzęstem bojowym jest każdy koncert, oraz praca nad płytą. Właśnie wróciliśmy z trzech koncertów, które zagraliśmy w trzech oddalonych od siebie miejscach : Wrocławiu, Kole i Bobowej. To były trzy zupełnie inne koncerty, inna publiczność i to był prawdziwy chrzest bojowy. Ale tak zupełnie poważnie, naszym najważniejszym i najbliższym chrztem będzie występ podczas Premier w Opolu z piosenką zwiastującą płytą pt: „Ty jesteś jutrem”. Zapraszam do Opola 16 września.

Arkadiusz Kałucki: Dziękuję za spotkanie i do zobaczenia na koncertach 🙂

Tomasz Korpanty: Dziękuję za rozmowę 🙂

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: