Marcin Spenner -wywiad 8.04.2019 r.

01.Marcin Spenner_i_Ja_2019a

Marcin Spenner i Moi fot.AK

Marcin Spenner nareszcie doczekał się fonograficznego debiutu. Jego płyta nosi tytuł „Na czas”. Prace nad nią trwały blisko 7 lat czyli od pamiętnego finału II edycji X-Factora, gdzie Marcin do samego końca walczył dzielnie z…Dawidem Podsiadło. O tych minionych latach i współpracy z bardzo znaczącymi ludźmi ze świata muzyki rozmawiałem z Marcinem do programu radiowego „Warto Posłuchać” w POP Radio 92.8 FM oraz Radia Płońsk 93.6 FM. Poniżej krótkie resume naszego spotkania 🙂

02.Marcin Spenner okladka
Arkadiusz Kałucki: Jakie było pierwotne założenie przy procesie twórczym twojej płyty „Na czas” a jakie otrzymaliśmy w finale? Dużo się zmieniło?

Marcin Spenner: Od pierwszego spotkania z Producentem Bogdanem Kondrackim założenia były przede wszystkim takie, że chcemy stworzyć płytę, która będzie szlachetna. Chcieliśmy najpierw nagrać wszystkie numery, a potem ewentualnie szukać utworów, które zaproponujemy jako single promujące płytę. Zupełnie odwrotnie, jak miało to miejsce przy moim poprzednim projekcie. W moich wyobrażeniach płyta miała być tak dobra, że słuchacz po wielokrotnym odsłuchaniu, chętnie wróciłby do niej nawet po dłuższym czasie. W moim odczuciu ta sztuka się udała.

Arkadiusz Kałucki: W kontekście twojej płyty, proszę abyś się odniósł i wyjaśnił znaczenie poniższych słów: Studio, Pamięć, Estetyka, Nostalgia, Nerwy, Edukacja, Romantyzm.

Marcin Spenner:

Studio – Jeśli chodzi o studio nagraniowe to pierwsza myśl i nie mogłoby być inaczej to Custom34. To studio, które śmiało mógłbym nazwać swoim drugim domem, spędzam tam bardzo dużo czasu, tam nagraliśmy moja debiutancką płytę i z tym miejscem czuje wyjątkową więź. Studia radiowe to miejsca, które coraz częściej odwiedzam przy okazji promocji płyty. Tam nigdy do końca nie wiadomo czego można się spodziewać, jaki będzie rozmówca, o co zapyta, jednak to jest ekscytujące. Kiedyś stresowały mnie takie wizyty, teraz jedynie się to pojawia w przypadku kiedy mamy zagrać rejestrowany koncert, a takie wydarzenia czekają nas jeszcze w tym roku.

Pamięć – Trudno stwierdzić, staram się nie rozpamiętywać przeszłości, z czym przyznaje wcześniej miałem pewien problem. Tytuł albumu “Na czas” jest z tym mocno związany, ponieważ przez długi okres walczyłem z tykającą w głowie zegarową wskazówką i myślami w stylu “co by było gdyby”. Dojrzałem jednak do tego, żeby porzucić takie podejście i i skupiłem się na tym co “tu i teraz”. Z drugiej strony jeśli pytasz o to, czy jestem pamiętliwy w aspekcie kogoś kto wyrządził mi krzywdę, czy w jakiś sposób mnie zawiódł to nie. Staram się zawsze dawać druga szansę.

Estetyka – Na pewno zależało mi na tym, aby dotrzeć do słuchacza poprzez emocje, którymi płyta jest przepełniona. To zawsze jest głównym założeniem, wywołanie emocji, wspomnień i stworzenie warunków do tego, aby słuchacz mógł odnieść się do swoich doświadczeń.

Nostalgia – Można powiedzieć, że jestem typem myśliciela i są takie momenty na płycie, szczególnie te, w których rozprawiam się, czy też rozliczam z przeszłością.

Nerwy – Z natury jestem cholerykiem, szybko się denerwuje, bądź łatwo wyprowadzić mnie z równowagi. Pomimo tego, że warunki, w których dane nam było pracować były idealne, stresowałem się czy podołam zadaniu. Myślę, że nie tylko ja tak mam i traktuje to jako wartość wpisaną w ten zawód, bądź po prostu w swoją naturę. Nie będę starał się zmieniać czegoś, co w rzeczywistości mnie mobilizuje.

Edukacja – Muszę od razu podkreślić, że nie mam wykształcenia muzycznego, jednak pozbyłem się kompleksów w tej materii. Od 4 lat współpracując z Piotrem Łukaszewskim nauczyłem się bardzo wiele, nadrobiłem zaległości, poznałem instrumenty i brzmienia, o których wcześniej nie miałem pojęcia. Moja świadomość muzyczna rozwinęła się na tyle, że wiem w która stronę zmierzam na parę lat do przodu.

Romantyzm – Bywam romantyczny, jednak z tego co pamiętam ten okres w literaturze nie do końca przypadł mi do gustu.

04.Marcin Spenner fot.Maciej Tyma_studio Sezmoo

Marcin Spenner fot.Maciej Tyma/Sezmoo

Arkadiusz Kałucki: Sesja zdjęciowa towarzysząca wydaniu płyty „Na czas” według mnie bardzo koresponduje z tekstami i opowiedzianymi historiami. Dla czytelników w telegraficznym skrócie powiem: siedzisz na oknie, następnie na łóżku później na schodach, jest winda, kanapa, brama i…to jest taka metafora twojej drogi z nieba na ziemię. Taka jest moja interpretacja, a co ty sądzisz o tym?

Marcin Spenner: Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się Twoja interpretacja, sam na to nie wpadłem. Prawdą jest, że staraliśmy się, żeby zdjęcia były spójne z tekstami i historiami, które za nimi stoją. Nie patrzyłem jednak na całość w taki sposób jak Ty, bardziej zależało mi na tym, żeby zdjęcia oddawały klimat i tworzyły pewną całość. Mieliśmy znacznie więcej dobrych ujęć jednak nie chcieliśmy robić z tego sesji modowej.

Arkadiusz Kałucki: W nagraniu „Milion” śpiewasz m.in. że: „(…)Mógłby powstać o nas film, tyle się zdarzyło już(…)”. Wiem, że lubisz X Muzę więc proszę powiedz, który z aktorów zarówno polskich jak i zachodnich byłby najlepszy gdyby miał wcielić się w Ciebie w filmie biograficznym o Marcinie Spennerze? I dopytam jeszcze o rolę kobiecą, bo kobieta odgrywa ważną rolę na albumie „Na czas”.

Marcin Spenner: Podoba mi się Twoje myślenie, lubię takie wizualizacje. Tutaj musiałbym spojrzeć na sprawę trochę z dystansu, bo od razu podałbym aktorów, których podziwiam, takich jak DiCaprio, Edward Norton, czy Christian Bale, a rolę kobiecą Margot Robbie, Marion Cotillard, Kate Beckinsale, mógłbym tak wymieniać bez końca. Jeśli jednak miałbym podejść do tematu realnie, to trochę bym się podrasował i rolę męską mógłby zagrać Sebastian Fabiański, a żeńską Joanna Kulig, która zachwyciła mnie swoją ostatnia rolą w „Zimnej Wojnie”.

Arkadiusz Kałucki: Dwanaście utworów składa się na debiutancki album „Na czas” o bardzo dopieszczonych dźwiękach z lekką nutą romantycznego rocka. Czas abyś mógł pochwalić się z kim ci przyszło pracować nad płytą. Przyznasz, że jest wielu, którzy mogliby ci pozazdrościć? ☺

Marcin Spenner: Rzeczywiście jest się czym chwalić. Producentem płyty jest Bogdan Kondracki, który jest w mojej opinii muzycznym wizjonerem. Dawno temu, kiedy robiłem rozeznanie pośród artystów, których muzyka do mnie przemawia i producentów, z którym pracują, Bogdan był zdecydowanym numerem 1 na mojej liście. Wtedy jednak wizja współpracy z Nim wydawała mi się mało realna. Drugą ważną postacią jest wcześniej przeze mnie wspomniany Piotr Łukaszewski, który na moje szczęście gra ze mną w zespole, co dodaje mi wiele pewności podczas koncertów. Oprócz tego, że jest bardzo cenionym gitarzystą i producentem, posiada olbrzymią wiedzę muzyczną i nie tylko, to bardzo mądry człowiek. Nie sposób też nie wspomnieć o Karolinie Kozak, która napisała wszystkie polskie teksty na moja płytę, niejako wnikając w głąb moich myśli. Razem z Karoliną nagrywaliśmy też wszystkie partie wokalne, pokazała mi gdzie popełniam błędy i jak świadomie panować nad głosem. Współpraca z Nią to też spełnienie moich marzeń, bo robiłem już pewne podchody w Jej kierunku jakiś czas przed nagraniami. Ostatnią jednak nie mniej ważna postacią jest Sławomir Mroczek, właściciel studia Custom34, to On jest katalizatorem całego przedsięwzięcia i dzięki Niemu mieliśmy idealne warunki do pracy. Praca z tymi ludźmi to dla mnie wielka nobilitacja.

03.Marcin Spenner fot.Maciej Tyma_studio Sezmoo

Marcin Spenner fot.Maciej Tyma/Sezmoo

Arkadiusz Kałucki: Podobno „błądzić jest rzeczą ludzką”. O tych siedmiu latach od programu do ukazania się płyty „Na czas” można powiedzieć, że błądziłeś?

Marcin Spenner: Można powiedzieć, że połowę tego czasu tak, drugą połowę spędziłem na świadomym dążeniu do chwili obecnej. Wychodzę z założenia, że całe te 7 lat bez względu na to czy błądziłem czy nie służyły temu, abym znalazł się dokładnie tu gdzie jestem, idealnie “na czas”. Spotkałem na swojej drodze wielu ludzi i to Oni kształtowali moje spojrzenie na świat muzyki, które dzisiaj mogę nazwać dojrzałym. Wiem jednak , że dużo jeszcze przede mną.

Arkadiusz Kałucki: Często w codziennych rozmowach pada hasło: „Szczęśliwi czasu nie liczą”. Czy dziś Marcin Spenner jest szczęśliwy?

Marcin Spenner: Szczęście jest kwestią względną, wiadomo, że każdy chciałby osiągnąć ten stan, jednak ja się go trochę obawiam. Z doświadczenia wiem, że nic nie trwa wiecznie, więc wolę stan, w którym wciąż dążę do szczęścia. Można by więc powiedzieć, że od pełni szczęścia wole wieczną pogoń za nim.

Arkadiusz Kałucki: Bardzo dziękuję za rozmowę i gratuluję udanego debiutu fonograficznego.

Marcin Spenner: Ja również dziękuję za tak wnikliwą analizę mojej płyty, to bardzo miłe i budujące.

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: