Grudzień 2019 – wywiady dla POP Radio i Radia Płońsk

Tradycyjnie na koniec miesiąca zamieszczam informacje z recenzjami, ze spotkań które nagrywałem do swojego muzycznego autorskiego programu radiowego „Warto Posłuchać”. Wszystkie wywiady będą miały swoją emisję niebawem, część już miała i można posłuchać na moim podcaście. Natomiast recenzje zamieszczone pod zdjęciami najpierw widnieją na moim Instagramie tuż po nagraniu 🙂 Nowy Rok tuż tuż, a wywiadów zaplanowanych na 2020 jest mnóstwo, o czym będę Was informował 🙂 Wszystkim odwiedzającym mój blog, profile na Instagramie, Facebooku, Twitterze życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Zdrowia, pomyślności, spełnienia marzeń, szczęścia i uśmiechu każdego dnia 🙂

01.Stefski & Hutch w POP Radio_2019_d

Stephane Włodarczyk(Stefski & Hutch) fot.AK

Duet Stefski & Hutch zapowiedział wydanie płyty na początku 2020 r. Krążek będzie nosił tytuł „Piosenki z kraju Apokalipsy”. Niedawno spotkałem się z ½ duetu a konkretnie ze Stephanem Włodarczykiem(założycielem i pomysłodawcą Stefski & Hutch) by porozmawiać o zbliżającej się premierze, ale przede wszystkim o nagraniu singlowym, które trafiło do stacji radiowych pt. ”Tajemnica”. Od 2015 r. kiedy rozpoczął działalność Stefski & Hutch czyli Stephane Włodarczyk(ur. w Paryżu) i Tomasz Bogacki na światło dzienne wychodziły od nich nagrania w indie-rockowych brzmieniach śpiewane po angielsku lub po francusku np. „A Varsovie” francuskojęzyczna wersja przeboju „Snu o Warszawie” Czesława Niemena. Teraźniejszość przynosi nam kilka zmian, dość ważnych. Duet zaczął śpiewać po polsku! Z Indie-rocka delikatnie i subtelnie przeszli na ścieżkę indie-pop z domieszką brzmień szeroko rozumianej „world music” z akcentem na kontynent afrykański. Do tego wszystkiego dołożyli pulsującego funky i ze smugą jazzu nagrali „Tajemnicę”. Tej wyjątkowości kompozycji nadali także zaproszeni goście. Saksofonista Marcin Gańko(Ania Dąbrowska) czy perkusista Maciej Duszak(Sidney Polak). Teledysk do wspomnianej kompozycji jest skromny, prosty i estetyczny. Przydałby się remix clubowy tego utworu, bo jest w tym potencjał.

02.FJP w Radiu Plonsk_12_2019_a

Borys Stokalski(Florence Jenkins Project) fot.AK

Z liderem zespołu Florence Jenkins Project – Borysem Stokalskim ponownie spotkaliśmy się w mijającym 2019 r. Tym razem tematem naszego spotkania był zupełnie nowy singiel grupy pt. „Kairos”, a także koncerty plenerowe np. Florence Jenkins Project występowali jako support przed jednym z koncertów Varius Manx(!). Ja przypomnę tylko, że Florence Jenkins Project to zespół założony w 2008 r. w Warszawie. Nagrali album pt.”Antymetafizyka” zdominowany przez progresywne dźwięki muzyki rockowej o charakterze balladowym. Jest element uzupełniający część kompozycji w postaci jazzowych smaczków. W tekstach są nawiązania do…Starego Testamentu…Średniowiecznej Polski za sprawą Galla Anonima. Ma swoje miejsce i to godne na płycie Czesław Niemen. Całkiem nieźle umiejscowiono Krzysztofa Komedę oraz mój faworyt na albumie „Ty i Sahara” przetłumaczona piosenka grupy The Police. Całej płycie towarzyszy myśl austriackiego filozofa Ludwiga Wittgensteina, która w skrócie brzmi tak: „O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć”. Ja im nie dałem milczeć i dalej nie pozwolę, bo teraz nowa opowiedziana historia pt. „Kairos” głosem Borysa(!) jest podparta bożkiem silnie związanych ze starożytną Grecją, a nazywa się po prostu – Kairos.

03.Mariposa w POP radio_12_2019_a

Mariposa fot.AK

Nasze pierwsze spotkanie odbyło się wiosną tego roku, kiedy ukazał się jej singiel Miałam sen”. Mowa o Asi Pyrek występującej pod pseudonimem artystycznym Mariposa. Wokalistka, kompozytorka, multiinstrumentalistka, podróżniczka, fotografka. Uczyła się improwizacji wokalnej u samego Bobby’ego McFerrina. To tak w telegraficznym skrócie dla przypomnienia. Więcej też tutaj(jest zdjęcie i pełny opis). Niedawno spotkaliśmy się ponownie tym razem omawiając szczegółowo jej album „Efekt Motyla” mówiący o poszukiwaniu i odnajdywaniu szczęścia. Przez wiele lat mieszkała na Karaibach, a ostatnie lata zaowocowały nagraniem płyty w na Kubie w Hawanie. Żeby być precyzyjnym to powiem, że w słynnym studiu Egrem, gdzie nagrywali swoje cuda muzyczne Buena Vista Social Club(!). Swoją obecnością zaszczyciła na albumie Urszula Dudziak. Jest też gwiazda opery kubańskiej Milagros de lis Angeles Soto; Są Afro-Cuban All-Stars Chuco Valdes. To bardzo dobrze zaaranżowana płyta.

04.Sonbird(Dawid Mędrzak) w POP Radio_2019_a

Dawid Mędrzak(Sonbird) fot.AK

Piękny, skromny, rzetelny w brzmienia, szczery, prawdziwy tekstowo tak mogę powiedzieć o zespole Sonbird. Są debiutantami 2019 r. Wystąpili podczas tegorocznego Festiwalu w Opolu w konkursie „Debiutów”. Ich album „Głodny” na pewno będzie brany pod uwagę w podsumowaniach mijającego roku. Z wokalistą, gitarzystą i autorem tekstów Dawidem Mędrzakiem tuż przed warszawskim koncertem w klubie Stodoła(koncert był wyprzedany!) porozmawiałem o fonograficznym debiucie. Czterech młodych gentlemanów z Żywca w 2017 r. wygrało konkurs Festiwal Supportów, gdzie poznali Tomasza „Serka” Krawczyka, co zaowocowało współpracą przy wspomnianej płycie. Ponadto, na albumie jest kwartet smyczkowy, którego obecność dla niektórych może być zaskoczeniem, a ja powiem, że to jest tylko na plus tej płyty(„Wodospady”). Panowie pokazują, że są otwarci na inne rozwiązania muzyczne by wzbogacić swój wizerunek. Z albumu słychać pewność siebie połączoną z pokorą i szacunkiem do drugiego człowieka, do tego w jakim są miejscu. Nie grozi im „woda sodowa” a przynajmniej nie ma takich symptomów. Indie-rockowe oblicze zespołu Sonbird przypomina mi aurę i odcień tej sceny muzycznej, która znana jest znad Tamizy niż tej zza oceanu. Dziesięć utworów zaśpiewanych po polsku o różnym natężeniu, energii i dynamiczności stawia Sonbird wśród Top 5 polskich debiutów, a przynajmniej u mnie.

05.Sedguy w POP Radio 2019_c

Sedguy fot.AK

Projekt muzyczny „My Name Is New” przy wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Kayax Prod. ma się dobrze by nie powiedzieć bardzo dobrze. Kolejny raz w mijającym już 2019 r. wyróżniono kilku wykonawców. Jednym z nich jest SEDGUY. I tu uwaga! To solowy debiut Piotra Kazimierczuka, który w przeszłości występując w innych zespołach muzycznych, doświadczył występów przed publicznością na Festiwalu w Jarocinie, Festiwalu Fama, Openerze(!). Ze wzruszeniem dziś może wspominać support przed samym Roxette. Sedguy i jego nagranie „Słońce” może u niektórych wywołać wspomnienie z twórczością Grzegorza Ciechowskiego, ale w nowoczesnej formie. Z lekkim sentymentem skierowanym na lata 80-te. Jest mniej energetycznie za to bardzo intensywnie i spokojniej niż dzisiejsze produkcje osadzone w stylistyce synth-wave, elektronica. Tekstowo słychać, że dotychczasowe doświadczenia Piotra dużo mu pomagają w realizacji nowej muzycznej drogi. To inne podejście do piosenki, chęć śpiewania po polsku i co ważne ma ten wspomniany pomysł na siebie tylko potrzebował wsparcia. I ma od My Name Is New.

06.Warpp w POP Radio 2019_a

Warpp fot.AK

Warpp & Olqa to duet rodzeństwa z Wrocławia. Karol i Aleksandra Andrzejewscy są po szkołach muzycznych. On po klasie fortepianu, Ola po klasie skrzypiec. Karol jako starszy brat, mający doświadczenie kompozytorsko-producenckie odpowiedzialny jest za muzykę i wszystko co jest z tym związane, natomiast sister pisze teksty po polsku. Szczerze, prawdziwie, z serca, z emocjami o dość dorosłym charakterze z użyciem metafor. Duet Warpp & Olqa z utworem „Pociąg” został wyróżniony przez projekt „My Name Is New”. Nagranie o bardzo trappowym charakterze z najróżniejszymi ozdobnikami elektronicznymi, wyrazistymi w swoim wyrazie są przepustką do dalszej drogi muzycznej duetu rodzeństwa. Tylko od nich zależy, którą drogę wybiorą, bo My Name Is New daje pewne drogowskazy. Oby dokonali dobrych wyborów, mądrych, na spokojnie, bez pośpiechu. Wszyscy wiemy jak dziś jest łatwo zboczyć z obranej drogi. Przyszłość przed nimi. Są młodzi, tryska z nich energia, ale muszą mieć przygotowany Plan A, Plan B czy Plan C na swoja drogę. Życie już nie jednego zaskoczyło, mam nadzieje że oni się obronią.

07.Kwiat Jabłoni_Kasia Sienkiewicz w POP Radio 2019_a

Kasia Sienkiewicz(Kwiat Jabłoni) fot.AK

Kwiat Jabłoni…jestem w nich zakochany od pierwszej do ostatniej piosenki. Brat i siostra czyli Kasia i Jacek Sienkiewiczowie nagrali album „Niemożliwe”. Śpiewają na dwa głosy. Ich teksty mówią o radości z tego co mamy tu i teraz, korzystaniu z życia bo nie wiadomo co przyniesie jutro. To także zwrócenie nam wszystkim uwagi, że ta pogoń za sukcesem i towarzyszącym temu konsumpcjoniźmie do niczego dobrego nie prowadzi. Mandolina, fortepian i pierwiastek elektronicznych przestrzeni tworzy dopełnienie tego objawienia 2019 jeżeli chodzi o debiutantów. Refleksyjnie, poruszająco i melodyjność całej płyty sprawia, że Kwiat Jabłoni to nie tylko folkowo-elektroniczny duet. Oni są jak radość o poranku, kwitnący, pachnący, radośni w tym co robią, są jak lekki ciepły powiew świeżości i nadziei, że można jeszcze czymś zaskoczyć słuchacza. Brawo dla debiutującego realizatora dźwięku Łukasza Zięby – chłopie szacun i piona za ogarnięcie całości! Aha koniecznie proszę iść na koncert…petarda! A jeśli nie możecie, to akurat ukazał się album CD+DVD pt.”Pol’and’Roll – Kwiat Jabłoni”. To zapis ich koncertu z tegorocznego festiwalu Pol’and’Roll na czele, którego stoi Jurek Owsiak. Nieco ponad godzinny koncert Kwiatu Jabłoni macie do wyboru do koloru w wersji audio i video, którego świadkami była blisko 100 tysięczna publiczność. Niesamowita atmosfera tego miejsca dały rodzeństwu dodatkowego power’u z bodźcem kreatywności scenicznej co jest uchwycone na wspomnianym wydawnictwie. Spełniło się ich jedno z muzycznych marzeń. Jacek z mandoliną, Kasia przy fortepianie…cała na biało…to trzeba zobaczyć, przeżyć i cieszyć się razem z nimi.

08.Perfect Son w POP Radio_2019_a

Perfect Son fot.AK

Tobiasz Biliński poprzednio występował jako Coldair. Na początku 2019 pojawił się na rynku muzycznym pod pseudonimem Perfect Son. Nagrał płytę „Cast” pod szyldem kultowej wytwórni Sub Pop, dla której nagrywali Nirvana czy Soundgarden a ostatnio rewelacyjna artystka folkowa Shannon Lay. Nowe otwarcie w karierze Tobiasza, to przede wszystkim znacznie lżejsze brzmienie, bardziej melancholijnie, melodyjnie, syntezatorowo bez jakichkolwiek skojarzeń z artystami lat 80-tych XX wieku, ale z pazurem. Twórczość na albumie zawarta w dziesięciu kompozycjach, to także zawarta nostalgia z przenikającą nadzieją, dynamizmem, energią oraz intensywnością i rozbudowanymi początkami utworów by ich końcówka wprowadzała nas w obszar wyciszenia. Album „Cast” to wyjątkowo emocjonalna płyta, mówiąca o człowieku który ma swoje upadki i wzloty. Człowieku wyciągającym wnioski z popełnionych błędów, odkrywającym w sobie przez całe swoje życie moc i wytrwałość w nazwijmy to walce z demonami z przeszłości czy słabościami by móc później spokojnie spojrzeć w przyszłość. Wszyscy wiemy jakie to bywa trudne, prawda? Tobiasz jednak mierzy się z tymi życiowymi i przyziemnymi myślami dostarczając nam jeden z ciekawszych albumów 2019 r. Skromny, konkretny, precyzyjny w działaniu, wiedzący gdzie zmierza i co chce osiągnąć Perfect Son jest naszą mocną i wyrazistą wizytówka muzyczną na scenie alternatywnej, o którą świat zachodni bardzo zabiega. Efekt? Trasa koncertowa po Stanach Zjednoczonych, to tak dla przykładu. Tobiasz – Brawo TY!

Autor, opracowanie i przygotowanie: Arkadiusz Kałucki

Florence Jenkins Project – wywiad 15.05.2019 r.

01.Florence Jenkins Project i Ja_2019a

Borys Stokalski(F.J.P.) i Ja fot.AK

Florence Jenkins Project to zespół założony w 2008 r.w Warszawie. F.J.P. nagrali album pt.”Antymetafizyka” zdominowany przez progresywne dźwięki muzyki rockowej o charakterze balladowym. Jest element uzupełniający część kompozycji w postaci jazzowych smaczków. Generalnie 15 utworów ma bardzo wiele odniesień do naszego życia, do znaczenia wypowiadanych słów, do życiowych doświadczeń z bòlem, cierpieniem i nieszczęśliwą miłością na czele. To są nawiązania także do…Starego Testamentu…Średniowiecznej Polski za sprawą Galla Anonima. Ma swoje miejsce i to godne na płycie Czesław Niemen. Całkiem nieźle umiejscowiono Krzysztofa Komedę oraz mój faworyt na albumie „Ty i Sahara” przetłumaczona piosenka grupy The Police. Całej płycie towarzyszy myśl austriackiego filozofa Ludwiga Wittgensteina, która w skrócie brzmi tak: „O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć”. Ja im nie dałem milczeć i porozmawiałem z liderem zespołu Florence Jenkins Project – Borysem Stokalskim🙂

 

02.ANTYMETAFIZYKA

Arkadiusz Kałucki: Zacznę od początku tzn. od okładki i całej poligrafii całej waszej płyty „Antymetafizyka”. Wszystko bardzo współgra z tekstami na albumie. Skąd taki a nie inny pomysł na taką szatę graficzną? Kto jest autorem i dlaczego jest tak czarno-biało?

Borys Stoklaski(F.J.P.): Kiedy zakończyliśmy większość pracy w studio i było jasne „o czym” będzie „Antymetafizyka” zdecydowaliśmy też, że oprawa ma się stać częścią naszego przekazu. Dajemy słuchaczom kawałek samych siebie, dlatego album miał być czymś w rodzaju intymnego szkicownika: zapisane „odręcznie” teksty i ilustracje zrobione jakby od niechcenia, przy okazji pracy nad tekstem. Do tego ważną rolę miała też pełnić główna grafika okładki. Autorką całości oprawy graficznej jest Zuzanna Królik, utalentowana, młoda graficzka, ilustratorka i … tatuatorka. Miałem okazję oglądać prace Zuzy jeszcze z okresu jej studiów w Anglii. Zrobiły na mnie spore wrażenie, szczególnie praca dyplomowa, słowiański bestiariusz. Bardzo pasowała nam technika grafik Zuzanny, zaczerpnięta ze sztuki tatuażu. Daje naprawdę niepowtarzalny efekt. Zuza potrafi umieszczać w swoich pracach detale, których dostrzeżenie nadaje znaczenie całości, czasem zmieniając początkową wymowę radykalnie. Ten efekt widać na naszej okładce. Przy pracy nad moodboardem pojawił się pomysł aniołów tańczących na szpilce, motyw ten występuje też w tekście tytułowej piosenki. Zuza sprawiła, że ten symbol oderwanych od życia dociekań średniowiecznych filozofów i teologów zamienił się w obraz swego rodzaju zmagania z tajemnicą, której stawką jest życie. Anioły Zuzanny mają eteryczne, rafaelickie kształty ale pozornie beztroski taniec na szpilce rani ich stopy. Przy bliższym oglądzie okazuje się że taniec aniołów to pełna cierpienia walka o utrzymanie się na szczycie, w życiodajnym świetle. Żeby ogarnąć całość tej sceny warto sięgnąć do skrzydełka okładki. W środku jest niespodzianka – plakat odsłaniający jej kolejne, ukryte elementy. Co do palety – testowaliśmy różne warianty, od psychodelicznej poprzez odpustową (ostała się na odwrocie okładki) aż po niemal monochromatyczne, nisko nasycone. Biorąc pod uwagę wyjściowy pomysł – płyta jako szkicownik – te ostatnie stały się dość oczywistymi zwycięzcami.

Arkadiusz Kałucki: Duży rozstrzał muzyczny zaprezentowaliście na płycie, chociaż przewaga jest progresywnych brzmień rockowych. Zamieszczone kompozycje też nie należą do najkrótszych. Proszę powiedz jak wyglądał u Was proces komponowania na płytę „Antymetafizyka”?

Borys Stoklaski(F.J.P.): Faktycznie – na pierwszy „rzut ucha” płyta wydaje się dość eklektyczna. Ale zwykle słyszymy, że kolejne przesłuchania pozwalają odkryć to co nadaje jej spójność – jest to spójność przekazu i wyobraźni muzycznej a nie konwencjonalnie traktowanego stylu. Cieszy nas kiedy ludzie to dostrzegają, bo to ważny klucz do naszego grania. Często bywamy kojarzeni ze światem progrocka, co mnie to trochę dziwi. Nie znajdziesz w naszej muzyce wyrafinowanych podziałów rytmicznych, wirtuozerskich partii solowych czy bardzo rozbudowanej formy. Partie instrumentalne pojawiają się u nas jako elementy dość typowe dla kompozycji rockowych. Intro służące zbudowaniu klimatu, jak w otwierającej płytę „Walce Jakuba”, czasem instrumentalny „bridge” podkreślający jakiś aspekt opowiadanej historii, tutaj przykładem może być „Golem”, „Absalom” czy „Warowny gród”. Nasz „sekretny sos” to po prostu rockowa tradycja (szczególnie alternatywa przełomu lat 80/90-tych), odrobinę wzbogacona o skale i harmonię podsłuchanej w muzyce etno, czasem zaczerpniętej z jazzu, elektroniczne i akustyczne „smaczki” w instrumentacji a w warstwie tekstowej – opowiadanie ciekawych historii. Wolimy naszą muzykę określać jako „autorski rock”. Staramy się unikać banału ale tak naprawdę cenimy prostotę i bezpretensjonalność. Pytałeś o proces komponowana i pracę nad płytą – pracujemy dość typowo. Muzyczne pomysły, przynosimy na próby gdzie dojrzewają i nabierają finalnego kształtu a w końcu zamieniają się w piosenki i trafiają do koncertowego „setu”. „Antymetafizyka” to wybór utworów z repertuaru, który powstał właśnie w ten sposób w ciągu ostatnich 10 lat. Nasza produkcja była w stu procentach niezależna, więc mogliśmy sobie na nią dać tyle czasu ile było trzeba – w efekcie praca nad albumem zajęła nam niemal 2 lata. To było dość ważne ze względu na zawodowe ograniczenia uniemożliwiające nam intensywną pracę typową dla profesjonalnych produkcji. My zaczęliśmy od nagrania „setek”, w aranżacjach koncertowych i to one stanowiły punkt wyjścia dla dalszej pracy. Współczesna technika nagrań daje ogromną pokusę „lukrowania” i poprawiania tego co zrobią muzycy. I oczywiście trzeba w jakiejś mierze z tych możliwości korzystać, słuchacze oczekują od nagrań profesjonalnego brzmienia. Jednak zależało nam, aby cyzelowanie partii i aranżacji nie odebrało płycie autentyzmu. Naszym celem było pokazanie światu FJP a nie stworzenie perfekcyjnego produktu muzycznego. Stąd w pracy z ekipą warszawskiego Quality Studio skupialiśmy się raczej na selekcji i dopracowywaniu pomysłów i brzmień, które dadzą się przenieść z powrotem na scenę niż na perfekcyjnej edycji i maskowaniu wszelkich naszych niedoskonałości, czy mnożeniu śladów. Bezcennym partnerem w wypracowaniu brzmienia partii gitarowych był Radek Bednarek. Bardzo ważna była praca z Bartkiem Mielczarkiem przy produkcji „Walki Jakuba” i „Absaloma”, znakomitą pracę przy miksach i masteringu reszty numerów wykonał Marek Piotr Szumski, który zapewnił płycie finalny szlif i spójne brzmienie.

03a.FJP fot.Jarosław Wiśniewski

F.J.P. fot.Jarosław Wiśniewski

Arkadiusz Kałucki: Na albumie znajdują się odniesienia, nawiązania do wybitnych postaci sceny muzycznej, zarówno polskiej jak i tej zachodniej. I tu przytoczę nazwiska: Krzysztof Komeda, Czesław Niemen, Sting(The Police) nie mówiąc o postaci historycznej…Gall Anonim. Poproszę o kilka słów wyjaśnień do każdego z tych utworów.

Borys Stoklaski(F.J.P.): Kołysanka Krzysztofa Komedy z filmu „Dziecko Rosemary” jest inspiracją jednego z moich ulubionych kawałków na płycie – ballady „W moim śnie” przepięknie zaśpiewanej przez Anię. Nie jest to w zasadzie typowy „cover” – struktura i harmonia tego utworu w wielu miejscach odbiega od utworu Komedy. Ale temat tego genialnego kompozytora jest tak sugestywny, że zdominowałby chyba każdą piosenkę, w której zostałby użyty. Nam pomógł w uzyskaniu onirycznego klimatu chwil „między jawą a snem”, kiedy realność miesza się z wyobrażeniami, myśli gubią racjonalność, uwalniają się tłumione emocje. Kiedy każdy staje się na powrót zagadką, „bytem osobnym”, wszelkie relacje podlegają zawieszeniu. Trudna chwila dla zachłannej miłości. Pieśń wojów Bolesława Chrobrego z kronik Galla Anonima została skomponowana i nagrana przez Czesława Niemena w 1978. Niestety nie trafiła chyba nigdy na płytę i dzisiaj można ją znaleźć tylko w postaci cyfrowej. Nagranie Niemena jest niesamowite. Pieśń zaśpiewana a capella zwielokrotnionym głosem Mistrza gwarantuje za każdym razem ciary. Wierzę, że znaleźliśmy świeży pomysł na ten hymn o nieustępliwej sile jaka każe kolejnym pokoleniom stawać na barkach przodków i sięgać po więcej. „Ty i Sahara” to próba zmierzenia się z piękną balladą Police z płyty „Synchronicity”. Świetny tekst „Tea in the Sahara” inspirowany jest powieścią Paula Bowlesa „Pod osłoną nieba”, a właściwie z zawartą w niej legendą beduińską. Ta z kolei stanowi metafizyczną syntezę historii o niespełnieniu jaka w realnym świecie jest udziałem bohaterów powieści. Uwielbiam takie wielopiętrowe „matrioszki” narracyjne. Fakt, że prostym zabiegiem można było uzyskać dobrze brzmiący, nawiązujący do oryginału i sensowny z punktu widzenia treści refren ośmielił mnie do spolszczenia całego tekstu. Sting napisał swój tekst bardzo zwięzłą, niemal ascetyczną frazą, która jest jednocześnie bardzo plastyczna, jakby tworzyła filmowy obraz. Oddanie tego w języku polskim było wyzwaniem, ale myślę, że udało się uzyskać fajny efekt. Kluczem do muzycznej strony coveru była zmiana reagge’owego pulsu oryginału na bluesowy shuffle. Potem wyobraziliśmy sobie, że gramy ten kawałek w małym klubie, tuż przed zamknięciem, przy niemal pustej sali, w zasadzie sami dla siebie, dżemujemy. Pojawienie się solówki trochę w stylu Pata Metheny (z zachowaniem wszelkich proporcji) było już w zasadzie oczywistą konsekwencją.

Arkadiusz Kałucki: W waszych tekstach jeżeli nie wprost to poprzez metafory, grę słów a nawet dosłownych wyrażeń nawiązujecie do Starego Testamentu, Średniowiecznej Polski. Ale jest także miejsce na ból, cierpienie, blizny po nieudanych związkach. To również niewłaściwe używanie słów, języka w mowie i wynikających z tego błędów, pomyłek.

Borys Stoklaski(F.J.P.): Zdecydowanie interesuje nas współczesność. Jeżeli sięgamy po inspiracje i tematy głęboko w czas to tylko po takie, które pozwalają powiedzieć coś o nas dzisiaj. Pieśń Galla Anonima jest zdumiewająco aktualna w XXI wieku, mimo że od powstania tekstu dzieli nas 1000 lat. Wystarczy odrobina wrażliwości na przyspieszające wokół nas zmiany, całą technoewolucję i związane z nią przewartościowania. Z kolei treści Starego i Nowego Testamentu, psalmy to nie jakaś abstrakcyjne dywagacje czy filozofia – to przede wszystkim kopalnia dramatów i historii jakie przeżywali konkretni ludzie, z krwi i kości. To historia Dawida – ojca, którego błędy i słabości sprawiły, że ukochany syn, Absalom, stał się jego zawziętym wrogiem. Jak bardzo współczesna jest ta historia, jak wielu ludzi dzisiaj dotyka? To też historia Jakuba, walki jaką musiał stoczyć gdy zrozumiał, że zdobyte bogactwo, pozycja, władza pozostawia go bezradnym wobec potrzeby pojednania się z bratem, któremu skradł ojcowskie błogosławieństwo. Walka, którą przechodzi zwycięsko dopiero rezygnując z pretensji do tego by być „self-made-manem”, kontrolującym swoje życie poprzez władzę i pieniądz, a staje się Izraelem, człowiekiem „potężnym w Bogu”. Ta historia ma swoją dobrze znaną współczesną nazwę – „kryzys wieku średniego” 😉 Nie chcę ciągnąć tej „egzegezy” – w końcu muzyka jest do słuchania a nie do tego by się rozpisywać „co poeta miał na myśli”. Zachęcam do sięgnięcia po Antymetafizykę czy to w dystrybucji elektronicznej czy na stronie http://www.antymetafizyka.pl gdzie można jej posłuchać bezpłatnie.

Arkadiusz Kałucki: Jednym z przesłań na waszej płycie jest myśl filozoficzna austriackiego filozofa Ludwiga Wittgensteina a brzmi ona w skrócie: „O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć”.

Borys Stoklaski(F.J.P.): To teza podsumowująca najbardziej znany traktat Wittgensteina. Definiuje on miejsce i granice języka rozumianego jako narzędzie wyrażania sensownych, poddających się obiektywnej weryfikacji zdań o rzeczywistości. Jednocześnie sam Wittgenstein wydaje się puszczać do czytelnika oko mówiąc, że kto pojmie jego wywód, musi uznać go za niedorzeczny, i odrzucić jak drabinę służącą jedynie temu by wspiąć się na wyższy poziom. Czym jest ów „wyższy poziom”, tego Wittgenstein już nie mówi. Być może celem traktatu jest oddzielenie zagadnień banalnych, dla których potrzebna i wystarczająca jest dyscyplina języka, od tych dla których jest ona nieprzydatna, bo język zamienia się w bełkot. Takich jak pytanie o sens życia, cierpienia, miłości. Wówczas ujawnia się jednak dramatyczny wybór – czy ograniczyć swoją relację ze światem i ludźmi do sfery, w której język daje jakąś pewność sądów, a milcząc ignorować najważniejsze skądinąd pytania przed jakimi stajemy w życiu? Bezczelnie wtrącamy w tytułowej piosence albumu nasze „trzy grosze”: czego się nie da powiedzieć, o tym trzeba śpiewać, o tym pisać wiersze … Wittgenstein twierdził podobno, że jego prace rozumiał tylko Bertrand Russel, a i ten rozumiał go źle, więc wkraczamy tu na grunt wymagający nieco pokory. „Antymetafizyka” jest prostą, taneczną piosenką – wtrącamy się w dyskurs tytana intelektu trochę jak nakręcony licealista 😉

04a.FJP fot.Jarosław Wiśniewski

F.J.P. fot.Jarosław Wiśniewski

Arkadiusz Kałucki: Teraz czas na magiczne pytanie, które wywołuje uśmiech u niejednego fana muzyki. Nazwa zespołu…Florence Jenkins Project. Gracie poważnie, solidnie, rockowo z pomysłem na siebie, a tu nazwa, która mówi o kobiecie beztalenciu wokalnym. Musisz to wytłumaczyć 🙂

Borys Stoklaski(F.J.P.): „Ludzie mogą mówić, że nie potrafię śpiewać. Ale nikt nie może nigdy powiedzieć, że nie śpiewałam.” Dla nas Florence Foster Jenkins nie jest po prostu „najgorszą śpiewaczką świata” (choć na ten akurat tytuł niewątpliwie uczciwie zapracowała). Z całą pewnością nie jest naszym celem zasłużyć na tytuł najgorszego zespołu świata 🙂 Dla nas Florence to kobieta-zagadka. Była osobą wrażliwą i inteligentną. Jest nie do pomyślenia, żeby nie zdawała sobie sprawy jakie reakcje musi wywoływać na słuchaczach. A jednak nie była w stanie oprzeć się sile, która kazała się jej dzielić miłością do muzyki w tak szalony sposób. Co sprawia, że ludzie chcą śpiewać, tańczyć, pisać, malować dla innych, podejmując tym samym ryzyko przekraczania granic żenady, śmieszności i narażając się na odrzucenie? Dlaczego ktokolwiek chce w tym uczestniczyć jako widz, czytelnik i słuchacz? Dlaczego poszukujemy afirmacji naszego stosunku do świata który wyrażamy przez sztukę? I dlaczego poszukujemy ludzi, których tak wyrażony stosunek do świata moglibyśmy afirmować? Nasza patronka jest tej zagadki uosobieniem.

Arkadiusz Kałucki: Jak wyglądała dotychczasowa promocja płyty tzn. gdzie i ile zagraliście koncertów i jak to wygląda na przyszłość? Bo zbliżają się koncerty plenerowe etc. i czy jest szansa was w najbliższym czasie zobaczyć.

Borys Stoklaski(F.J.P.): Wystąpiliśmy na minifestiwalu „Loud & Clear” tworzonym przez Wojtka Stasiaka, gitarzystę zespołu Vahanara. Podczas jednego z wywiadów promocyjnych przed festiwalem padło pytanie: kiedy wydacie płytę? Na moje stękanie, że może EP-kę faktycznie kiedyś wydamy, dziennikarz powiedział żeby sobie nie zawracać głowy EP-ką tylko nagrać porządny album. Wydawało się to wtedy kosmicznym pomysłem, ale dzisiaj trzymam w ręku album „Antymetafizyka” i myślę że bez tamtej rozmowy to by się chyba nie wydarzyło. „Antymetafizyka” miała natomiast sporego pecha do promocji koncertowej. Najpierw czekaliśmy na powrót do zdrowia Wojtka, naszego bębniarza. Miał w końcówce pracy nad płytą bardzo groźny wypadek na kajcie. Cieszyliśmy się, że przeżył, mieliśmy też szczęście w nieszczęściu, że bębny mieliśmy nagrane, więc płyta mogła się ukazać. Ale o koncertowaniu nie było mowy – nie chcieliśmy grać bez Wojtka. Zanim wygoiły się złamania (ponad dwadzieścia!), zanim Wojtek pozbył się całego żelastwa jakie wspierało zrastanie kości była już jesień 2018 i dopiero mogliśmy myśleć o przygotowaniu koncertu premierowego! Jeszcze bez Wojtka zagraliśmy na Petardach ks Kaczkowskiego (fantastyczny, doroczny koncert na rzecz sopockiego hospicjum im Św O. Pio, które współtworzył ks Jan). Potem w grudniu mieliśmy wreszcie nadzieję na zagranie koncertu premierowego w Proximie – ostatni dzwonek bo z kolei Ani zbliżał się termin porodu . Niestety wróciły problemy Wojtka z ręką i również w tym występie zastępował go Kamil Siciak (n.b. świetny perkusista). Wreszcie udało się i w styczniu na finale WOŚP Wojtek był już z nami na scenie. Dla odmiany … zabrakło Ani, która urodziła piękną córeczkę, Basię – trzecie dziecko Kuby i Ani. Mamy nadzieję, że już w czerwcu będziemy mogli znów w komplecie stanąć na scenie, szykujemy tutaj pewną niespodziankę, nie chcę zapeszać więc na razie bez szczegółów. Ale zapraszam do śledzenia naszej strony http://www.florencejenkins.pl a zwłaszcza fanpage – http://www.facebook.com/florencejenkineproject. Znajdziecie tam też nagrania z koncertu ANTYMETAFIZYKA LIVE w Proximie.

Arkadiusz Kałucki: Dziękuję za rozmowę i trzymam kciuki aby był sukces 🙂

Borys Stoklaski(F.J.P.): Dzięki również. U nas recepta na sukces jest prosta – więcej ludzi na widowni niż na scenie 🙂