Sexy Suicide – wywiad (16.08.2016 r.)

 

 

 

SexySuicide_fot_Jacek Tomaszewski

fot. Jacek Tomaszewski

Sexy Suicide to duet Mariki Tomczyk i Bartłomieja Salamona. Pomimo, że ich droga muzyczna traw już od kilku lat, to jako Sexy Suicide debiutują w tym roku. Nagrali krążek „Intruder”.

 

 

 

Arkadiusz Kałucki: Czy udział w programie telewizyjnym typu talent-show „Must Be The Music – Tylko Muzyka” to była chęć sprawdzenia się czy zabawa?

Bartłomiej Salamon: Zabawa i zdobycie nowego doświadczenia, wynikające właściwie z przypadku. Nie ukrywam że bardzo zależało mi na opinii Kory, gdyż to moja ulubiona polska wokalistka z 80s i osoba którą cenie za wiele rzeczy. Ocena okazała się bardzo przychylna i dało mi to jeszcze większego kopa. To chyba najistotniejsza dla mnie sprawa, w tym całym cyrku. Nie zamierzaliśmy z nikim konkurować i nie zależało nam na przechodzeniu na kolejne etapy itp.

Marika Tomczyk: Dla mnie to był sposób na dotarcie do ludzi, którzy sami nie szukają muzyki, a którym nasza stylistyka mogłaby się podobać. I w sumie w jeden wieczór przybyło nam ponad tysiąc likeów! Kilka propozycji koncertowych, i jedna b. dziwna oferta kupna moich butów, które miałam założone na występie… nie wnikam 😀

Arkadiusz Kałucki: Album „Intruder” to debiut jako Sexy Suicide, a w sumie drugi w dyskografii. Proszę powiedzcie o swoich inspiracjach muzycznych, które wpłynęły na waszą dotychczasową działalność artystyczną.

Bartłomiej Salamon: Tak,3 lata temu wydaliśmy pierwszy album będąc w innym składzie i pod inna nazwą, z tamtych czasów pamiętam, że na pewno sporym bodźcem i chyba właśnie taka kropla przepełniającą kielich, która zaważyła o założeniu zespołu była premiera filmu „Drive” oraz cała rodząca się wtedy fala New Retro Wave. To był wtedy taki zapalnik do tego wszystkiego co nagromadziło się w mojej głowie przez długie lata. Jest ich na prawdę dużo. Sądzę,  że gdybym tworząc muzykę synthpop, słuchał i inspirował się tylko tym gatunkiem to byłaby ona strasznie nudna. Pomysły i natchnienie czerpię z różnych źródeł, od jednych z awangardowych pionierów industrialu jak Test Dept, Einstürzende Neubauten cz SPK, przez klasyki postpunku i zimnej fali, zarówno ze sceny zagranicznej jak i krajowej, po melancholijne Italo Disco… Z reszta muzyka to tylko część moich inspiracji, sądzę że ona może znajdować się wszędzie, trzeba mieć tylko oczy i uszy szeroko otwarte.

Marika Tomczyk: Ja jestem poszukiwaczką dobrych melodii. Dla mnie kawałek oprócz fajnej muzyki, musi mieć chwytliwy refren, taki zapadający w ucho. Takie chwytliwe kawałki dla mnie były wszechobecne w 80s. Teraz jest taka muza, że czasem mi się wydaje, że słyszę jedną i tą samą piosenkę… a któs mi mówi np, że to trzecia czy czwarta radiowa piosenka tego artysty. Dodatkowo inspirują mnie ciekawe, ludzkie historie. Lubie się wczuwać i pisać tekst wyobrażając sobie, że jestem kimś innym. Cóż ja mogę pisać w oparciu o własne doświadczenia? Impreza, wakacje, praca, narzeczony – takie kawałki były by nudne i płaskie 😀

SexySuicide_023 ft Rafał jakubek

fot.Rafał Jakubek

Arkadiusz Kałucki: Różne natężenie muzyki elektronicznej lat 80-tych XX wieku, wielobarwność, melancholijność, ale miejscami jej industrialny charakter jaki zawarliście na płycie to jest według was przepis na sukces?

Bartłomiej Salamon: Nie, haha, na sukces na pewno nie, ale to jest dla mnie ok, bo liczyłem się z tym od początku. Gdybyśmy chcieli popularności i pieniędzy, domyślasz się jaki gatunek muzyki tanecznej w Polsce wykonywalibyśmy 🙂 Chcemy robić, to co robimy i dokładnie w taki sposób, a że przy tym mamy jeszcze jakichś sympatyków, którzy mogą pod kątem swojej wrażliwości muzycznej się z nami utożsamić, to już w ogóle bomba. Niech dalej będzie tak, a będzie super.

Marika Tomczyk: Ja uważam, że będzie jeszcze lepiej. Przybywa nam fanów, wydaje mi się, że ludzie szukają ciekawych rozwiązań muzycznych. Myślę, że dojdzie do tego, że coraz więcej osób zmęczy się tą papką, którą słyszą w radiu czy tv i będą poszukiwać muzyki dla siebie, a tam będziemy my na nich czekać:]

Arkadiusz Kałucki: W warstwie tekstowej poruszacie kilka niewygodnych tematów, które w naszym społeczeństwie wywołują skrajne emocje. Chcecie być głosem tych, którzy boją się głośno powiedzieć o swoich problemach, tajemnicach życiowych żeby uniknąć napiętnowania?

Bartłomiej Salamon: Przede wszystkim swoim głosem, głosem osoby której nie podobają się pewne zjawiska, jak alienacja między ludzka w dobie dzisiejszych zaawansowanych technologicznie czasów, brak wzajemnej tolerancji w kwestii koloru skóry, wyznania czy właśnie orientacji seksualnej… Ludzie zapominają też o wielu istotnych wg. mnie rzeczach.

Marika Tomczyk: Śpiewamy o tym co nam w duszy gra. A grają nam różne, dziwne rzeczy:] Nie podoba mi się to, że trudne tematy rzadko podejmowane są w muzyce popularnej. Dlaczego? Przecież to idealny nośnik. Nie dość, że wpada w ucho i można się przy niej pobujać to można przekazać znaczącą treść, która pozostanie na dłużej w naszych głowach.

SexySuicide-Intruder

Arkadiusz Kałucki: Jaki był plan działania Sexy Suicide przy pracy na płyta „Intruder”? Najpierw powstały teksty czy muzyka?

Bartłomiej Salamon: Zawsze najpierw powstawała muzyka, utwory, a raczej ich szkielety w formie dem, trafiały do Mariki, która zaczynała prace nad swoją działką. Później często razem dokonujemy wspólnego szlifu względem całokształtu.

Marika Tomczyk: Ja z kolei teksty piszę zazwyczaj pod muzykę, nie mam gotowych tekstów zapisanych w jakimś zeszycie… mam taki notes inspirujących tematów czy zasłyszanych zdań i tam często sięgam, ale temat na kawałek pojawia się gdy usłyszę muzę.

Arkadiusz Kałucki: Zdjęcia jakie znalazły się na płycie są czarno-białe. To jest też nawiązanie do tego, że nasze życie nie jest tak kolorowe? I muszę dodać, że bardzo współgrają z tekstami piosenek na albumie.

Bartłomiej Salamon: Uważam ze świat to nie tylko słońce i tęcza, to na prawdę paskudne miejsce, szczególnie jeżeli starasz się myśleć samodzielnie i nie możesz wpasować w utarte schematy. Są ciężkie czasy dla wrażliwych. Jak to ktoś powiedział, kiedyś bloki były szare, ale życie było barwne, więcej musiałeś zdobyć, ale przez to więcej czułeś , więcej szaleństwa i radości, teraz bloki mamy kolorowe, a z życiem jest na odwrót. Czasami odnoszę wrażenie że ludzie w dużej mierze są zalani masą gównianej brei i mało czego są tak na prawdę głodni, bo przyjmują to wszystko jak leci. Nie myślą samodzielnie.

Marika Tomczyk: Życie w ogóle nie jest kolorowe. My sobie sami te barwy nadajemy. Każdego dnia budząc się decydujemy, czy będzie w nim trochę fioletu, różu czy czerwieni. To jest często bardzo trudne, szczególnie w trudnych życiowo sytuacjach. Gdy jesteśmy nieszczęśliwie zakochani, straciliśmy ukochaną osobę lub czujemy że nie pasujemy do nikogo i niczego – świat wydaje się być pozbawiony koloru. Takie sytuacje są również bardzo inspirujące. Nie wiem czemu z resztą, ale w tym najtrudniejszych momentach w moim życiu, piszę najlepsze rzeczy:]

Arkadiusz Kałucki: Kto jest pomysłodawcą aby zamieścić na płycie sentencje Oscara Wilde’a? Możecie wyjaśnić jakie jest jej znaczenie w kontekście płyty?

Bartłomiej Salamon: Pomysł był mój, bardzo cenie tego człowieka, uważam ze był jednym z najmądrzejszych, jacy stąpali to tej ziemi. Sam hołduję estetyzmowi, sadzę z resztą że dekadentyzm jest słyszalny w jakimś stopniu w tym co robimy. Co do samego cytatu, to jeden z moich ulubionych i w moim odczuciu traktuje o tym , że trzeba mierzyć ponad poziom i nie bać się sięgać po swoje marzenia, czasami nawet na przekór wszystkim , nawet żyjąc w świecie i będąc w sytuacji o której pisałem w poprzedniej odpowiedzi.

Arkadiusz Kałucki: Dziękuję za rozmowę
Bartłomiej Salamon: Dziękujemy również bardzo!
Marika Tomczyk: :*