Książki / Ebook / Audiobook cz.6/2017

8 Targi Książki 2017 odbędą się w dniach 18.05 – 21.05.2017 na Stadionie Narodowym w Warszawie 🙂 Swój udział zapowiedziało blisko 800 wystawców z 32 państw!!! Tegorocznym gościem honorowym Targów Książki są Niemcy, a przypomnę tylko, że w 2016 gościem honorowym były Węgry a jeszcze wcześniej czyli w 2015 r. była Francja 🙂 Najbliższe dwa wpisy na moim blogu, to tylko wybrane z setek książek pozycje wydawnicze, które znajdą się na pewno na stoiskach wydawców 🙂

 

 

01.Agata MlynarskaAgata Młynarska – „Moja wizja”. Rozmawia Agnieszka Litorowicz-Siegert (Wydawnictwo Literackie)

Moja wizja to zapis tej drogi i dowód, że Agata to przypadek szczególny. Brała udział w tworzeniu telewizji, która po roku 1989 rodziła się na nowo w wolnej Polsce. Z Jurkiem Owsiakiem współtworzyła Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, uczestniczyła w telewizyjnych rewolucjach – powstaniu pasma „śniadaniowego” i wprowadzeniu na antenę spektakularnych show. Prowadziła największe telewizyjne koncerty i gale, uczyła się od mistrzów. Po uszy zanurzyła się w telewizyjnej pracy na Woronicza, zna życie, które kipiało w redakcjach, ale także na korytarzach i w przystudyjnych bufetach. Na wizji przeżywała wzloty i katastrofy. Miała pomysł na to, jak nie być sztywną „panią z telewizji” i własny przepis na wykorzystanie popularności. Pomagała innym, udowadniając, że telewizja ma nie tylko misję, ale także serce. Ze wszystkich nagród na świecie najbardziej ceni sobie Order Uśmiechu, który przyznały jej dzieci.

To książka o niej – dziennikarce, spełnionej kobiecie. Która – jak twierdzi – najlepsze lata przeżywa teraz. Ale to przede wszystkim książka o telewizji, jej kulisach i ludziach ją tworzących. Szczerość musi mieć klasę. „Dziennikarz to nie ksiądz, a wywiad to nie spowiedź” – pada w tekście. I ta zasada obowiązuje.

Partnerką w rozmowie z Agatą jest Agnieszka Litorowicz-Siegert. Doświadczona dziennikarka – od lat w miesięczniku „Twój STYL”. Ale także przyjaciółka Agaty, osoba o podobnej energii. Dzięki temu klimat książki jest wyjątkowy – to więcej niż wywiad-rzeka. To głęboka rozmowa o życiu. Raz zabawna, raz poważna. W każdym momencie prawdziwa.

 

 

źródło: Wydawnictwo Literackie

02.Tom ClavinTom Clavin, Bob Drury – „Serce wszystkiego co istnieje. Nieznana historia Czerwonej Chmury, Wodza Siuksów” (Wydawnictwo Czarne)

Czerwona Chmura to jedyny Indianin, który zdołał pokonać armię Stanów Zjednoczonych i narzucić jej pokój na własnych warunkach. Aby zyskać szacunek współplemieńców, syn zmarłego w delirium alkoholika musiał być odważniejszy, sprytniejszy i okrutniejszy od innych. Od najmłodszych lat wykazywał się wyjątkową rozwagą i zmysłem strategicznym. Był śmiały, bezwzględny i niezwykle brutalny. Jednak ten być może najpotężniejszy indiański wojownik na wiele lat popadł w zapomnienie.

Bob Drury i Tom Clavin malują biografię wodza w żywych barwach, a w tle kreślą sylwetki jego towarzyszy, rywali i nieprzyjaciół: wodzów Siedzącego Byka i Szalonego Konia, człowieka gór Jima Bridgera, genarała Williama Shermana, odkrywcy Johna Bozemana i wielu innych. Ta książka to również dramatyczna kronika ostatecznego starcia amerykańskich cywilizacji i hołd oddany rdzennym mieszkańcom Wielkich Równin.

 
źródło: Wydawnictwo Czarne

03.Christina LaurenChristina Lauren – „Piękny” (Wydawnictwo Zysk i S-ka)

Niezależna dziewczyna, która potrzebuje odmiany. Mężczyzna przygnieciony odpowiedzialnością. Wakacyjna wycieczka, na której wszystko może się zdarzyć. Aha – i morze wina…Po tym, jak zaskoczyła swojego chłopaka w łóżku z inną kobietą we własnym mieszkaniu, Pippa Bay Cox porzuca Londyn i wyjeżdża do Stanów, na mocno nietrzeźwą wycieczkę z Ruby Miller i jej przyjaciółmi. Wspinaczka po szczeblach kariery jest jedynym sposobem radzenia sobie ze złamanym sercem — i z życiem w ogóle — dla Jensena Bergstroma. Po uszy zanurzony w pracy i napędzany ambicją, rzadko znajduje czas dla siebie. Jednak kiedy jego siostra Hanna przekonuje go, by dołączył do jej przyjaciół na dwutygodniową wycieczkę po winnicach, zdobywa się na rzadkie u niego rozluźnienie. Oczywiście, dopiero po podjęciu decyzji uświadamia sobie, że dziwna dziewczyna, którą przelotnie spotkał w samolocie, również jedzie na tę samą wycieczkę. Może się okazać, że to dla niego za dużo… a może uświadomi sobie, że jego życie zbyt się skurczyło, że potrzebuje oddechu i odrobiny szaleństwa…

 
źródło: Wydawnictwo Zysk i S-ka

04.Magdalena ZawadzkaMagdalena Zawadzka – „Moje szczęśliwe wyspy” (Wydawnictwo Marginesy)

Długo oczekiwana nowa książka Magdaleny Zawadzkiej.

Powiedzenie „podróże kształcą” ma swój głęboki sens i tego się trzymam – mówi autorka i zabiera nas na wyprawę. Ciekawie, wnikliwie, z dystansem, a przede wszystkim z wrodzonym poczuciem humoru opowiada o tym, co drogie jej sercu. Ale też o tym, co tylko pozornie jest zwyczajne.

Tytułowe szczęśliwe wyspy to nie tylko zakątki na całej kuli ziemskiej, odwiedzane przez pełną pasji podróżniczkę. To także spokojne przystanie, do których wracamy we wspomnieniach: ludzie, chwile, przedmioty i miejsca – kotwice łączące nas mocno z przeszłością, z najmilszym światem.

To opowieści o przyblokowym podwórku i dziecięcych zabawach, wspomnienia codziennego życia, dawnego smaku chleba, truskawek i wody z saturatora, anegdoty związane z ludźmi i sprawami, do których po latach, tak jak autorka, lubimy powracać – jak do bezpiecznej przystani.

Pamiętam swoją pierwszą zagraniczną podróż – wyjazd do Bułgarii z wycieczką Orbisu. Przygoda, która przytrafiła mi się na tym wyjeździe, uświadomiła mi, że znacznie lepiej znoszę niespodziewane przykrości, niż mi się wcześniej wydawało. Wracając pociągiem ze Słonecznego Brzegu, wysiadłyśmy na chwilę ze znajomą w Bukareszcie, żeby kupić koniak na prezenty.

Po powrocie na dworzec stwierdziłyśmy, że pociąg gwizdnął i odjechał. To był szok. Moja znajoma zemdlała. A ja, choć miałam zaledwie 22 lata, przejęłam inicjatywę. Tak sprytnie udało mi się wszystko zorganizować, że pojechałyśmy do Warszawy wieczornym pociągiem, a w ciągu dnia zwiedziłyśmy jeszcze Bukareszt.

To dało mi poczucie siły i przekonanie, że nawet w obcym kraju i w sytuacji kryzysowej nie można popaść w otchłań rozpaczy, tylko trzeba działać. I to działanie spodobało mi się i pobudziło apetyt na kolejne podróże.

 

 

źródło: Wydawnictwo Marginesy

05.Nora RobertsNora Roberts – „Szklana wyspa” (Wydawnictwo Prószyński i S-ka)

Trzeci tom trylogii „Strażnicy” Nory Roberts.

Archeolog Riley Gwin nie pierwszy raz prowadzi poszukiwania w Irlandii, ale teraz jest to gra o najwyższą stawkę. Zła bogini Nerezza nie tylko zamierza zdobyć gwiazdy, lecz także spragniona jest krwi strażników. Szukając w źródłach historycznych wskazówek, które ich zaprowadzą do ostatniej gwiazdy i tajemniczej Szklanej Wyspy, Riley musi zrezygnować ze swojego zwykłego racjonalnego myślenia i przyznać, że jej nagłe zainteresowanie Doyle’em to coś więcej niż przejściowe zauroczenie. Z początku żadne z nich nie chce i nie potrzebuje tego związku…

Nora Roberts jest autorką ponad 200 romansów. Pod pseudonimem J.D. Robb pisze również bestsellerowe kryminały futurystyczne. Wydrukowano ponad 400 milionów egzemplarzy jej książek.

 
źródło: Wydawnictwo Prószyński i S-ka

06.Andrea de la Barre de NanteuilAndrea de La Barre de Nanteuil i Lovisa Burfitt – „Historia Mademoiselle Oiseau” (Wydawnictwo Literackie)

Pięknie ilustrowana opowieść o przyjaźni, marzeniach, dorastaniu i bajkowej paryskiej modzie.

Aleja Minionych Czasów. Serce Paryża. To tutaj, na ostatnim piętrze starej kamienicy mieszka elegancka i bardzo osobliwa Mademoiselle Oiseau. Ile ma lat? Nie pytajcie, tego nie wie nikt. Prawdę mówiąc, sąsiedzi z rzadka tylko widują ją na balkonie, gdzie wystrojona w perłowy naszyjnik pokazuje się w towarzystwie swoich kotów i ptaszków. Piętro niżej mieszka dziewięcioletnia Isabella, dziewczynka tak zwyczajna, że aż niewidzialna. Tak, nikt jej nie dostrzega, nikt z nią nie rozmawia, nie chce się z nią bawić. Pewnego dnia po powrocie ze szkoły Isabella naciska zły guzik windy i przez pomyłkę wjeżdża do mieszkania panny Oiseau… Tak zaczyna się historia pewnej niezwykłej, pełnej magii i przygód, przyjaźni.

Panna Oiseau to połączenie Pippi Pończoszanki, panny Havisham i Amelii z Montmartre’u – ubranych w doskonałe i ponadczasowe kreacje świata mody.         Belinda Graham, „Kulturen”

Cudownie kapryśna! Mademoiselle Oiseau to prawdziwa paryżanka! – Jennifer L. Scott, autorka Lekcji madame Chic.

 

 

źródło: Wydawnictwo Literackie

07.Anna FryczkowskaAnna Fryczkowska – „Żony jednego męża” (Burda Media)

powieść obyczajowa, która trzyma w napięciu jak najlepszy kryminał. W domu

z ogródkiem żyje rodzina jak z obrazka: ona, on, dwoje dzieci. Ale jest jeszcze druga ona, druga żona. A może pierwsza? Dwie kobiety i mężczyzna: Tunia mieszka na parterze, Anita na piętrze, Wojtek

z każdą z nich. Obie są matkami jego dzieci. Męża mają wspólnego, podzieliły się nim dobrze. To nie jest kompromis, brak decyzji, stan chwilowy ani zdrada. Dla nich to idealny model rodziny. Czy w takim układzie mają szansę na szczęście? Opowieść o dwóch pokoleniach rodziny, która przez dwadzieścia lat udawała, że jest zwyczajna.

 
źródło: Burda Media

08.Anna Laura RucińskaAnna Laura Rucińska – „Zagubieni w Paryżu” (Wydawnictwo Marginesy)
Valérie – z dwójką dzieci i trzecim w drodze – odchodzi od męża i postanawia ułożyć sobie życie we Francji. Jest rok 1980.

W Paryżu poznaje dużo od siebie starszego Andrzeja, pisarza i tłumacza. I choć wie, że Andrzej ma żonę, zakochuje się bez pamięci. Poznaje też środowisko polskich intelektualistów i artystów i postanawia nauczyć się polskiego. Po jakimś czasie Valérie uzmysławia sobie, że jej ukochany działa w opozycji i jego wizyty w Paryżu mają konspiracyjny charakter.

13 grudnia 1981 świat wstrzymuje oddech.

Valérie nie wie, czy Andrzej w Warszawie żyje. Wbrew wszystkiemu decyduje się na szalony krok: zorganizować pomoc humanitarną i wyruszyć do objętej stanem wojennym Polski. Nie wie jednak, że czeka ją tam kilka przykrych niespodzianek…

Zagubieni w Paryżu to opowieść o przyjaźni między kobietami, ścieżkach prowadzących do wolności, o wzajemnym wspieraniu się i walce o siebie.

 

 

źródło: Wydawnictwo Marginesy

09.Ian McGuireIan McGuire – „Na Wodach Północy” (Wydawnictwo Prószyński i S-ka)

Finalista Booker Prize 2016.

Okręt z mordercą na pokładzie wyrusza w rejs.

Rok 1859. Do załogi statku wielorybniczego wypływającego na Morze Arktyczne dołącza Patrick Sumner, który ze zszarganą reputacją odszedł z armii, a teraz obejmuje stanowisko lekarza okrętowego.

Gdy statek jest już daleko od portu, znalezione zostają zwłoki zamordowanego chłopca. Sumner, choć niechętnie, wchodzi w rolę detektywa. Wkrótce stanie twarzą w twarz z potwornościami większymi nawet od tych, z jakimi zetknął się podczas powstania sipajów. Uosobieniem zła okazuje się Drax. Harpunnik. Morderca. Bestia.

Kiedy stanie się jasne, jaki jest prawdziwy cel wyprawy, a załoga straci wszelką nadzieję, między Sumnerem a Draxem w przerażających ciemnościach arktycznej zimy dojdzie do nieuchronnej konfrontacji.

Zapierające dech w piersiach osiągnięcie – naprzemiennie jest kapitalną rozrywką, szokuje, przeraża i prowokuje. Nie przegapcie, to jedna z najważniejszych książek roku. James Kidd, „Independent”

McGuire oferuje jeden popis narracyjny za drugim. W „Na Wodach Północy” wyczuwa się miejscami Conrada i Melville’a, ale generalnie najbardziej zauważalny jest wpływ Dickensa. Oszałamiająca powieść. Należy do tych, które usidlają od samego początku i od których nie można się oderwać aż do gorzkiego finału. „Financial Times”

 
źródło: Wydawnictwo Prószyński i S-ka

10.Kazuki SakurabaKazuki Sakuraba – „Czerwone dziewczyny (Legenda rodu Akakuchibów)” (Wydawnictwo Literackie)

Trzy kobiety, trzy historie, trzy epoki. Epicka, wielowątkowa opowieść o trzech pokoleniach rodziny Akakuchibów, barwny portret Japonii od 1945 roku po czasy współczesne i mroczna zagadka pewnego morderstwa.

Manyo. Babka. Jasnowidzka, pochodzi z tajemniczego ludu zamieszkującego góry. Porzucona jako małe dziecko przez rodziców i przygarnięta przez obcą rodzinę, przez całe życie będzie inna, odmienna. Zachowa jednak wrodzoną pogodę ducha i życzliwość. Wyjdzie za mąż za syna miejscowych bogaczy, właścicieli ogromnej huty.

Kemaris. Jej córka. Nieprzewidywalna, wiecznie zbuntowana, żywiołowa. Będąc nastolatką została szefem gangu motocyklowego, potem zainteresowała się komiksami manga i jako ich autorka odniosła w Japonii sukces. Artystka, która nie umie dać miłości swemu dziecku, a mężczyzn wybiera wyłącznie szpetnych.

Toko, najmłodsza bohaterka tej sagi. Córka i wnuczka tak nieprzeciętnych kobiet jak Kemaris i Manyo jest zupełnie zwyczajna. To jej historia. A także historia śledztwa, które poprowadzi, gdy babka na łożu śmierci wyzna jej, że jest morderczynią. Kogo zabiła, dlaczego i w jakich okolicznościach – tego Toko będzie chciała się dowiedzieć.

Ta wielowątkowa saga, osadzona w realiach odległej prowincji, gdzie wciąż rządzą matriarchat i więzy krwi, jest też mistrzowskim portretem wielorodnej kultury Japonii, w której szczątki zmarłych powierza się górom, ogniowi, wiatrowi i drzewom, a jednocześnie chłonie się nowoczesność. Wspaniały epicki fresk, jednocześnie realistyczny i zanurzony w atmosferę baśni i legendy.

 

 

źródło: Wydawnictwo Literackie

11.Jan KaronJan Karon – „W słońcu i w deszczu” (Wydawnictwo Zysk i S-ka)

Jan Karon opisuje wesele, na które czekały miliony fanów opowieści o Mitford! Przez cały cykl dotychczasowych powieści o Mitford fani zachowali w swoich sercach specjalne miejsce dla Dooleya Kavanagha, którego poznali w tomie zatytułowanym W moim Mitford jako bosego chłopca w brudnych ogrodniczkach. Teraz adoptowany syn ojca Tima Kavanagha ukończył studia weterynaryjne i otworzył własną lecznicę dla zwierząt. Ponieważ przez jakiś czas budżet będzie napięty, on i Lace Harper, jego bratnia dusza od czasów dzieciństwa, chcą urządzić skromne wesele. I tak, plan przewiduje wyeliminowanie kosztów cateringu i zorganizowanie przyjęcia składkowego. Będzie zabawnie. Stary przyjaciel oferuje zjawienie się ze swoją wiejską kapelą. Gratis. Wysprzątana na błysk stodoła okazuje się idealnym miejscem na zorganizowanie przyjęcia dla przyjaciół i rodziny. Bułka z masłem, zgadza się? W W słońcu i w deszczu Jan Karon opisuje wesele, na które czekały miliony fanów opowieści o Mitford. Jest czerwcowy dzień w górach, całkiem sporo stworzeń małych i dużych i wy także jesteście zaproszeni – bo należycie do rodziny. Na marginesie, to dość niezobowiązująca okazja, więc przyjdźcie tak jak jesteście i nie zapomnijcie o chusteczkach. Co by to było bowiem za wesele, gdyby ktoś nie uronił łzy?

„Witajcie w domu, fani opowieści o Mitford… Możecie znowu cieszyć się darem Jan Karon do portretowania w intrygujący sposób trudów codziennego życia i kreślenia wyrazistego obrazu świata”. „People”

 
źródło: Wydawnictwo Zysk i S-ka

12.Stefan HertmansStefan Hertmans – „Głośniej niż śnieg” (Wydawnictwo Marginesy)
Miłość w czasach terroryzmu i paranoi.

John De Vuyst jest redaktorem w wydawnictwie. Szczęśliwie się ożenił. Pewnego dnia dostaje dwa tajemnicze listy w języku, który jest mu obcy. Niecałe dwadzieścia cztery godziny później na drugim piętrze Instytutu Świata Arabskiego w Paryżu wybucha bomba, a wkrótce potem dochodzi do potężnej eksplozji w bazylice Świętego Piotra w Rzymie.

Sprawy nabierają tempa, kiedy de Vuyst odkrywa, że istnieje związek między zaadresowanymi do niego listami i atakami terrorystycznymi nieznanych wtedy jeszcze fundamentalistów.

Głośniej niż śnieg to wnikliwa analiza współczesności, w której zacierają się granice tożsamości, religia dzieli jak nigdy, a terroryzm i wiara w globalny spisek ciągnie ludzkość w odmęty psychozy i strachu.

Hertmans napisał coś więcej niż thriller – jego powieść rozsadza ramy gatunku. To powieść krwawa i czuła, brutalna i sensualna. Niezapomniana.

W Głośniej niż śnieg znajdują się fragmenty, których z powodów osobistych nie zapomnę. Opisy regularnie doznawanych emocji, na które zwykłemu śmiertelnikowi zawsze jednak brakowało słów. Jeroen de Preter, „De Morgen”

 
źródło: Wydawnictwo Marginesy

13.Krystyna JandaKrystyna Janda – „Dziennik 2000-2002” (Wydawnictwo Prószyński i S-ka)

Pierwszy tom otwierający pełne wydanie dzienników Krystyny Jandy.

Na swojej stronie internetowej Krystyna Janda od ponad piętnastu lat nieprzerwanie prowadzi dziennik i wpuszcza czytelników do swojego świata. Od teatralnych kuluarów, kolejnych premier, rodzinnych rozmów w Milanówku, przez czytane właśnie książki, aż po ukochane Włochy. W tym głodzie życia wszystko chce nazwać, uporządkować, zapisać. Na tyle, na ile tylko może w natłoku obowiązków. Z właściwą sobie precyzją myśli, trafnością spostrzeżeń i ciepłem.

Część zapisków czytelnicy poznali w dwutomowym wydaniu. Teraz – poszerzone – otwierają czterotomowe, pełne wydanie dzienników Krystyny Jandy. Kolejne tomy już w przygotowaniu!

Od kilku dni ten dziennik mnie uwiera, piszę jak do przyjaciół, znajomych. Czy słusznie? Czy nie powinnam więcej wyjaśniać, opisywać rzeczy precyzyjniej, żeby zostać zrozumiana? A może odwrotnie? Może powinnam pisać jeszcze bardziej nonszalancko, bezpośrednio, skrótami? Gdzie wyznaczyć granice zwierzeń, podawanych faktów, intymność zapisów? Niewątpliwie trochę się w tym pogubiłam albo, jak wolicie, nie wydaje mi się to tak oczywiste jak dotąd. Co więcej, zaczynają mnie czasem te zapiski krępować, a następnym razem myślę o Was tak serdecznie, z taką wdzięcznością, że mam ochotę być dużo bardziej otwarta.
Krystyna Janda, 25 października 2002

Krystyna Janda – aktorka teatralna i filmowa, reżyserka, pisarka i piosenkarka. Ma na koncie ponad sześćdziesiąt ról teatralnych i ponad pięćdziesiąt filmowych. Wielokrotnie nagradzana w kraju i na świecie. Uznana za aktorkę stulecia polskiego kina i Człowieka Wolności w kategorii „Kultura” z okazji 25-lecia przemian ustrojowych. W 2004 roku stworzyła fundację, a w jej ramach dwa teatry: Teatr Polonia i Och-Teatr, które prowadzi do dziś.

 

 

źródło: Wydawnictwo Prószyński i S-ka

14.Barber_500„Barber” (Wydawnictwo Zysk i S-ka)

Dla mężczyzn modnych, poszukujących swego stylu lub po prostu dla wszystkich, którzy lubią dobrze wyglądać i swobodnie poruszać się wśród trendów. Barber to ciekawy przewodnik po najpopularniejszych rodzajach stylizacji włosów na przestrzeni dwudziestego wieku, pomagający w osiągnięciu wymarzonego wyglądu i fryzury od undercut przez afro i rockabilly po hipsterski look. Skupia się na kulturze, modzie i wydarzeniach kulturalnych oraz prezentuje osobowości, które stały się inspiracją dla każdej z fryzur począwszy od lat 40. ubiegłego wieku. Zawiera wskazówki pozwalające na wykonanie fryzur, a także spis najlepszych zakładów fryzjerskich na świecie.
Barber – zaproszenie do świata mężczyzn z pasją. Irokez nie jest wymysłem angielskich punków z drugiej połowy XX wieku, był już noszony przez żołnierzy elitarnych amerykańskich jednostek podczas drugiej wojny światowej. Artyści tacy jak Salvadore Dali czy Jean Cocteau wyrażali siebie nie tylko poprzez sztukę, ale także przez rodzaj uczesania włosów czy zarostu. Gajusz Juliusz Cezar nie przez przypadek sczesywał włosy do na czoło. Rewolucjoniści Fidela Castro zaprzysięgli sobie, że nie będą się strzyc i golić do czasu pokonania reżimu Batisty, stąd nazwa „rewolucja brodaczy”. Barber pokazuje, że świat facetów, choć specyficzny, jest barwny i że każdy z nas może w ciekawy sposób wyrazić siebie.

Możesz być, kim chcesz, a Twoja fryzura wyraża Ciebie i nikomu nic do tego.
Adam Szulc, barber

 

 

źródło: Wydawnictwo Zysk i S-ka

15.Jacek TacikJacek Tacik – „Zamach. Jan Paweł II – 13 maja 1981. Spisek. Śledztwo. Spowiedź” (Wydawnictwo Literackie)

Pociągnął za spust. Pistolet Browning HP zareagował – wyrzucił z siebie dziewięciomilimetrowy pocisk, który leciał z prędkością trzystu pięćdziesięciu metrów na sekundę. Niewidoczny dla ludzkiego oka.
Pielgrzymi, którzy byli na placu Świętego Piotra, usłyszeli przeraźliwy huk. A po nim drugi. Trzecia kula nie wydostała się z lufy…

Cały świat zamarł, kiedy 13 maja 1981 roku głównym placem Watykanu wstrząsnęły huki wystrzałów. Czy Jan Paweł II przeżyje? – to dramatyczne pytanie cisnęło się na usta milionów wiernych pod każdą szerokością geograficzną.

W 100. rocznicę objawień fatimskich, które zapowiedziały śmierć „biskupa odzianego w biel”, te mrożące krew w żyłach wydarzenia możemy przeżyć na nowo dzięki relacjom osób, które były wówczas najbliżej Jana Pawła II i zamachu. W książce opowiada o nich m.in. Mehmet Ali Ağca, który tego majowego dnia przed 36. laty oddał strzały na placu Świętego Piotra. Jacek Tacik namawiał go na rozmowę przez kilka lat i do ostatniej chwili nie był pewien, czy do spotkania z zamachowcem rzeczywiście dojdzie. Udało się. Autor Zamachu był drugim po papieżu Polakiem, który rozmawiał o wydarzeniach z 1981 roku z tureckim zabójcą.

Ağca to jednak nie jedyny bohater i narrator tej opowieści. Do głosu zostali dopuszczeni naoczni świadkowie – poczynając od kardynała Dziwisza, ówczesnego sekretarza papieskiego, przez siostrę Letizię Giudici, która zatrzymała uciekającego zamachowca, osoby poszkodowane w wyniku strzałów i ich rodziny, aż po lekarzy, którzy uratowali życie rannemu Papieżowi. Nie brakuje także wywiadów z postaciami kontrowersyjnymi: generałem Wojciechem Jaruzelskim, bp. Johnem Magee,drugim sekretarzem Papieża oskarżonym niegdyś przez media o zabójstwo Jana Pawła I czy o. Konradem Hejmo, posądzanym o zdradę Jana Pawła II. Jacek Tacik rozmawia też z Lechem Wałęsą oraz włoskimi śledczymi (Rosario Priore oraz Ilario Martellai sędziami, którzy prowadzili dochodzenie w sprawie zamachu, a teraz zdradzają kulisy śledztwa.

Autor niczym zawzięty śledczy odtworzył najważniejsze detale. Pracował nad tą książką ponad trzy lata. Pokonał czterdzieści pięć tysięcy kilometrów, przemierzył trzy kontynenty, wykonał setki telefonów, dociekał, porównywał szczegóły, nie stronił od pytań trudnych i niewygodnych. Siłą stworzonej przez niego opowieści są rozmaite punkty widzenia, rozmówcy pochodzący z różnych warstw społecznych, zajmujący odmienne stanowiska i wspominający zamach poprzez pryzmat własnych przeżyć, lęków i kontaktów z Janem Pawłem II. To nie tylko wspomnienia dotyczące zamachu, ale także ich prywatnego życia. Dla każdej z tych dwudziestu sześciu osób prawda ma inne oblicze. I to sprawia, że Zamach jest fascynującą lekturą!

 

 

źródło: Wydawnictwo Literackie

Reklamy

Agnieszka Chrzanowska – wywiad (29.10.2016 r.)

agnieszka-chrzanowska-1-fot-marcin-brzozka

Agnieszka Chrzanowska fot. Marcin Brzózka

Piosenkarka, aktorka, autorka tekstów, kompozytorka Agnieszka Chrzanowska nagrała koncertowy album pt. „Dom na skale”(live in Wadowice)” (wyd. Universal Music). Mająca w swojej biografii występy w słynnej „Piwnicy Pod Baranami” (1996 – 2003) a także 8 nagranych płyt, dostarcza w nasze ręce krążek, który ukazał się w 95 rocznicę urodzin św.Jana Pawła II oraz 20-lecie działalności na scenie Agnieszki. O tym wyjątkowym wydawnictwie i związanym z nim aspektach porozmawiałem nie tylko w swojej audycji „Warto Posłuchać” w POP Radiu na 92,8 FM, ale także na moim blogu 🙂

 

Arkadiusz Kałucki: Wyjątkowe wydawnictwo przygotowałaś na swoje już 20-lecie działalności scenicznej. Płyta pt. „Dom na skale” to wydawnictwo koncertowe. Skąd taki pomysł?

Agnieszka Chrzanowska: „Dom na Skale” powstawał wiele lat, swoją premierę miał w 2007 roku, na scenie przy Bazylice św. Michała Archanioła, czyli w Sanktuarium Męczeństwa św. Stanisława BM na Skałce w Krakowie, ale jego forma różniła się nieco od tego, co możemy usłyszeć na albumie. Muszę przyznać, że nie sądziłam, iż zmaterializuje się w postaci płyty, w tak wyjątkowym dla mnie roku. Wyjątkowe jest także to, że to nagranie koncertu z okazji 95. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II, w bazylice w Wadowicach, gdzie został ochrzczony. To wszystko nie zostało zaplanowane, ale się zdarzyło. Samo nagranie koncertu było realizowane jedynie dla krakowskiej telewizji do programu „Parafia z sercem”, bez żadnych planów wydawniczych i przeleżało rok, aż odkrył go pewien dobry duch i tak zadziałał, że jest i kontrakt z dużą wytwórnią, jest płyta i jest już pierwszy teledysk do utworu „Niebo ciągle nade mną”, z kluczową rolą Anioła Stróża, którą stworzył wyjątkowy aktor Wojciech Gałziński. Wszystko to się wydarzyło w ciągu nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności i przypadków, na pewno musiało zadziałać wiele dobrych aniołów, były chwile, kiedy przecierałam oczy ze zdziwienia. Pomysłu na wydanie płyty nie było, a płyta jest. Nie jest natomiast przypadkowe to, co na niej się znajduje. Sporo czasu zajęło mi szukanie ostatecznej formy koncertu, wybieranie odpowiednich fragmentów prozy i kompilowanie ich, tak by stworzyć pełną wypowiedź. Znalazłam odpowiednie treści w książce „Świety Jan Paweł II. Papież wysłuchanych modlitw”, autorstwa włoskiego dziennikarza Franco Bucarellego oraz w „Darze i Tajemnicy”, którą napisał sam Papież.

Arkadiusz Kałucki: Muzycy jacy Tobie towarzyszyli podczas koncertu, to prawie ci sami z którymi pracujesz o lat. To niewątpliwie ułatwia pracę. Proszę Agnieszko o ich krótką charakterystykę i mocne atuty.

Agnieszka Chrzanowska: To jest grono prawdziwych wrażliwców, którzy potrafią wyrazić swoją grą mnóstwo emocji. To jest niezwykle istotne. Wojciech Pieczka gra znakomicie na fortepianie i akordeonie, zamyka oczy i muzyka po prostu przez niego przepływa. Przemysław Sokół jest według mnie, w tym momencie w Polsce, najlepszym trębaczem. Jego technika gry jest świetna, a chwile w których wydobywa dźwięki z flugelhornu magiczne. Szymon Frankowski dba o wszystkie elementy związane z brzmieniem swojego kontrabasu i choć wydawałoby się, że na tym instrumencie nie da się za bardzo ilustrować tekstu, to jednak Szymon zawsze gra na temat. Dominik Klimczak jak nikt potrafi podbić dynamicznie właściwą frazę tekstu, podąża za emocjami, które są zawarte w słowach, stwarza całą gamę kolorów używając przeszkadzajek. Nie jest perkusistą tuzinkowym. Jarosław Meus zaś, jest bardzo wszechstronny, otwarty, czy wydobywa dźwięk z gitary akustycznej, elektrycznej czy bouzouki to jest to zawsze piękne. Mam więc szczęście trafiać na wyjątkowe osoby.

Arkadiusz Kałucki: Teksty do których śpiewasz są autorstwa nie tylko twojego, ale innych poetów, a przede wszystkim św. Jana Pawła II. Jakie było kryterium w doborze tych mistrzów słowa?

Agnieszka Chrzanowska: Teksty piosenek są autorstwa Michała Zabłockiego, Włodzimierza Dulemby, Krzysztofa Sikory, Kamila Śmiałkowskiego, moje i młodego Karola Wojtyły. Wszystkie one podejmują istotne dla mnie tematy. Zbierałam je na przestrzeni lat, niektóre są wynikiem mojego dialogu z autorami i wyrażają dokładnie to co czuję i czym chciałabym się dzielić z widzami, a kilka z nich po prostu pojawiło się jako prezent od losu i okazały się absolutnie niezbędne w „Domu na Skale”. Bez tekstu „Ktoś się długo pochylał nade mną”, będącego fragmentem „Pieśni o Bogu ukrytym”, napisanego przez młodego poetę Karola Wojtyłę, album byłby niepełny. Ten tekst akurat przywędrował do mnie sam, wraz z zaproszeniem wzięcia udziału w nagraniach dość niezwykłego wydawnictwa, którego pomysłodawcą był Igor Jaszczuk. Stworzył album zatytułowany „Słowa”, na którym znalazły się piosenki z tekstami Wojtyły, a jeden z nich przydzielił mnie. Od tego czasu wędruje ze mną i stał się częścią koncertu dopełniając go. Podstawą zaś są teksty Michała Zabłockiego „Dom na Skale”, „ Tak wiele przeszkód między nami”, „Natchnienie do kochania”, „Mleczna droga” i „Panie nasz”, który jest w moim odczuciu, prawdziwie ekumeniczny, napisany po wnikliwym studiowaniu tematu i wsłuchaniu się w wewnętrzny głos. Wyraża jednocześnie smutek i radość. Smutek, z powodu uprzedzeń, zamykania się na innych i niepotrzebnego oceniania, natomiast radość z miłości, którą możemy odczuwać w każdej chwili, kiedy spoglądamy na świat z większej perspektywy. Uzupełnieniem tej myśli jest przekaz zawarty w „Mlecznej drodze”, mówiącej o możliwościach „wolnej woli”, która zawsze związana jest z decyzją i pracą. To jest cudowne zjawisko, możemy być albo stale rozgoryczeni i roszczeniowi, albo możemy kreować naszą rzeczywistość wypełniając ją pięknymi zdarzeniami i relacjami. Z całą pewnością, wyznawane przez nasz wartości, mają tu decydującą rolę. Zdarza się, że mamy szczęście obcować z dobrem od dzieciństwa, ale czasem nie mamy dobrego oparcia, poczucia bezpieczeństwa i kierunkowskazów i wtedy odnajdywanie się w świecie jest znacznie trudniejsze. O tym zmaganiu się z niemocą pojęcia zjawisk panujących na świecie mówi też wiersz „Natchnienie”, który szczególnie lubię i który powstał naprawdę bardzo dawno temu, niemal zaraz po tym, jak Piotr Skrzynecki, poznał mnie z Michałem Zabłockim, czyli w latach dziewięćdziesiątych. Wtedy też szukałam dla siebie odpowiednich tekstów i chodziłam na wieczory autorskie poetów i wsłuchiwałam się w ich twórczość. Właśnie dzięki temu poznałam Krzysztofa Sikorę, który przepięknie opisał odbieranie świata poprzez wszelkie stworzone na ziemi zjawiska. Również w tamtych czasach poznałam Kamila Śmiałkowskiego, autora „Ulicy Rajskiej”, opowiadającą poruszającą historię dwojga ludzi, których losy wpisane były w czas II. Wojny Światowej i nie miały szczęśliwego zakończenia. Losy Papieża Polaka, także były naznaczone bardzo mocno piętnem wojny, wpłynęły na jego życiowe decyzje i dlatego w koncercie nie mogło zabraknąć tej historii. Jest jeszcze jeden ważny poeta, którego wiele tekstów zamieniłam w piosenki. Pochodzimy z tego samego miasta, z Sosnowca, ale połączył nas Kraków i Artyści Piwnicy pod Baranami, którzy śpiewali jego wiersze z muzyką Jana Kantego Pawluśkiewicza. Włodzimierz Dulemba, bo o nim mowa, podarował mi, między innymi, „Miriam” i „Hosannę”, pierwsza stała się częścią mojego koncertu świątecznego „Święta robota”, natomiast druga trafiła do „Domu na Skale”.

agnieszka-chrzanowska-3-fot-marcin-brzozka

Agnieszka Chrzanowska fot. Marcin Brzózka

Arkadiusz Kałucki: Słowa: sen, drzewo, świt, cień, wiatr, droga, kwiaty są bardzo wyraźnie obecne w tekstach, które śpiewasz. Proszę powiedz o każdym z nich co dla Ciebie znaczą.

Agnieszka Chrzanowska: Od zarania dziejów elementy natury inspirowały człowieka. Żywioły i zjawiska ziemskie były zawsze obecne w kulturze i religii, miały swoje miejsce i znaczenie, odgrywały rolę. To wszystko co nas otacza jest momentami zachwycające, momentami groźne. Czasem stare drzewo dając cień ratuje nas przed upałem a czasem wzburzone morze przeraża podróżników. W życiu szukamy poczucia stabilności i oparcia, dlatego symbole siły i mądrości pojawiają się w moich piosenkach częściej. Kwiat to oczywiście miłość, czyli emocje, natomiast symbol zmian, to wiatr. Wszystko jak w naturze. Świt zawsze wiąże się z nadzieją a droga z naszym losem, który czasem jest nierealny i zaskakujący jak sen.

Arkadiusz Kałucki: Premiera piosenki „Niebo ciągle nade mną” odbyła się podczas tegorocznych światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Czy Marco Lo Russo też był obecny? Pytam o niego, bo on też z tobą współpracuje od dłuższego czasu.

Agnieszka Chrzanowska: Czerwiec i lipiec tego roku, był dla mnie bardzo wymagającym momentem. W czerwcu, w ramach krakowskiej Nocy Jazzu, odbywała się premiera nowego koncertu „Jazz Fair Play by Marco Lo Russo & Agnieszka Chrzanowska”, w tym samym czasie przygotowywana była płyta „Dom na Skale. Live in Wadowice”, odbywały się zdjęcia do teledysku z piosenką „Niebo ciągle nade mną” i trwały przygotowania do międzynarodowej wersji koncertu „Dom na Skale”, w ramach Cracovia Sacra, oraz do występu na Błoniach w ramach Światowych Dniach Młodzieży, a także pod Wawelem na scenie Narodowego Centrum Kultury. We wszystkich niemal tych wydarzeniach Marco brał udział. Współpracowaliśmy od kilku lat i zagraliśmy wspólnie wiele koncertów, w tym ten na Kapitolu w Rzymie, który zainicjował mój menadżer Michał Jedynak. Marco zagrał rolę w dwóch moich teledyskach i można go usłyszeć w piosence „Nostalgia i Ty”, która znajduje się na ostatnim studyjnym moim albumie, oraz w piosence „Obecny narzeczony”, która jest częścią albumu napisanego przeze mnie dla Artura Gotza. Płyta nosi tytuł „Mężczyzna prawie idealny” i nie muszę dodawać, że zagrał także rolę w teledysku realizowanym do tej piosenki przez Artura Gotza. Z tych wszystkich powodów obecność Marco była obowiązkowa.

agnieszka-chrzanowska-2-fot-marcin-brzozka

Agnieszka Chrzanowska fot. Marcin Brzózka

Arkadiusz Kałucki: Ktoś kto będzie chciał posłuchać twojej nowej płyty, to wg Ciebie może odnaleźć w niej „swoją mleczną drogę” czy „cień drzewa”?

Agnieszka Chrzanowska: Zdaję sobie sprawę, że ten album wymaga od słuchacza koncentracji, ale mam nadzieję, że jeśli ktoś zechce wysłuchać całej wypowiedzi, od początku do końca wraz z tekstami prozą, to odczuje coś w rodzaju spokoju. Każde przeze mnie wybrane zdanie, cieszy mnie, ze względu na swój przekaz. Podczas koncertu odczuwając z różnych powodów niepokój, odzyskiwałam równowagę. Niektóre frazy są proste i oczywiste, jednak niezwykle potrzebne. Wszystko, co zebrałam na tej płycie, służy odnalezieniu harmonii, pogodzeniu się i docenieniu tego kim jesteśmy i tego co nas otacza. To jest nierozłączne z głębokim odczuciem szacunku do siebie i wszelkiego stworzenia. Jeśli możemy się unieść nad naszą złość, to życie może być naprawdę piękne. Bez krzywdzenia samych siebie i innych. To wymaga świadomości związanej w własnymi wyborami i wiarą, że nasza „Mleczna droga”, będzie zawsze sprzyjała naszemu wewnętrznemu rozwojowi i byciu w zgodzie z sobą, natomiast jeśli się zagubimy, zwątpimy, osłabniemy, to znajdzie się „Cień drzewa”, gdzie odpoczniemy i odnajdziemy siły na dalszą drogę.

Arkadiusz Kałucki: Minął już ponad rok od nagrania koncertu w Bazylice Ofiarowania Najświętszej Marii Panny w Wadowicach. Koncert odbył się też w Rzymie. Emocje minęły czy nadal żyjesz tym wydarzeniem, bo to jest moim zdaniem bardzo ważna płyta w twojej dyskografii jak i w biografii.

Agnieszka Chrzanowska: W styczniu 2016, w Piwnicy pod Baranami, odbył się mój Imieninowy Koncert Jubileuszowy, który zainaugurował cały cykl wydarzeń związanych z dwudziestoleciem pracy na scenie. To był dla mnie bardzo miły wieczór, ponieważ przybyło mnóstwo przyjaciół i biesiadowaliśmy, ale też wzruszający, ponieważ Jan Guntner odsłonił moje fotografie z Piotrem Skrzyneckim, które zrealizował w 1996 roku, po moim recitalu, zapowiadanym przez Piotra, Marek Wachowicz. Klisze przetrwały na i zostały cudownie odnalezione. Wtedy nie wiedziałam, że rok będzie obfitował w więcej cudów. Odnalazł się także drugi zarejestrowany przez Piwnicznego Kronikarza, Wojciecha Morka, koncert zapowiadany przez Piotra, dzięki temu mój najbliższy koncert w Piwnicy 17 grudnia, znów zapowie Piotr, tym razem z ekranu, a ja wystąpię w tej samej sukni co wtedy, dwadzieścia lat temu. Ona jest dla mnie wyjątkowa, bo artystka i projektantka, Jagoda Kursa, wymalowała na niej tekst piosenki „Zbłąkany list”, do której słowa napisał Tomasz Adamski. Natomiast prawdziwym cudem jest wydanie albumu „Dom na Skale. Live in Wadowice”, w takiej formie, z kadrami Marcina Brzózki, zrealizowanymi w czerwcu tego roku na Skałce, gdzie przecież była premiera tego koncertu, i w takim niezwykłym czasie. Gdybym chciała to wszystko zsynchronizować i zaplanować, tak jak się to ułożyło, z pewnością by się to nie udało. I jest swoiste podsumowanie drogi i czasu, który przeminął, jest klamrą, która zamyka etap przemyśleń, wydobywa tematy, które zawsze były mi bliskie i wypełniały mi głowę i stanowi bazę, do której zawsze mogę się odwołać. Po latach nie pamięta się dokładnie procesu myślowego, ani elementów związanych z powstaniem tekstu czy muzyki, ale energia, którą się włożyło w każde słowo i dźwięk tam została. Ta płyta to archiwum emocji.

Arkadiusz Kałucki: Dziękuję za rozmowę 🙂

Agnieszka Chrzanowska: Również dziękuję bardzo 🙂

  • Follow Radio Show i Blog muzyczny on WordPress.com
  • O blogu

    „Warto Posłuchać” to audycja radiowa, gdzie mam przyjemność prezentować nowości singlowe ukazujące się w ostatnich tygodniach. To przede wszystkim. Ale to także program, w którym prezentowane i omawiane są wybrane fragmenty z nowych albumów artystów reprezentujących różne style i gatunki muzyczne.
    Nie znajdziesz u mnie jednego dominującego stylu. Jest tu pop, rock, electronica, reggae, soul, grunge, smooth jazz, etc. .

    Program „Warto Posłuchać”, to miejsce, gdzie również i przedstawiciele polskiej sceny muzycznej często podpisują listę obecności.

    Moje audycje mają na celu zwrócenie uwagi szerokiemu odbiorcy i temu w pracy, i temu w domu na nowe nagrania i na nowych artystów. Na to, co warto mieć w swojej płytotece i na to, co na dniach może stać się niekwestionowanym przebojem. Ciągle jesteśmy zabiegani, często brakuje nam chwili wytchnienia, dlatego też i nie zwracamy uwagi na otaczające nas dźwięki.
    Ja zrobię to za Was. Po to tu jestem. Nie naśladuję nikogo, dlatego też wierzę, że moich audycji po prostu słucha się lepiej.

    Do programu „Warto Posłuchać” często zapraszam ciekawych muzycznych gości. Chcę, aby opowiedzieli Wam o swoich zawodowych dokonaniach, a także o tym, co aktualnie u nich słychać. Także poza studiem nagrań i sceną. A- wierzcie mi- często bywa u nich ciekawie.
    Równie często spotykam też ludzi związanych z szeroko pojętą kulturą. Organizacja kulturalnych przedsięwzięć, literatura, samorodne talenty oraz zarządzanie tym niezwykle barwnym rynkiem również znajduje się w kręgu moich zainteresowań, ponieważ zależy mi na tym, by było ciekawie i dokładam wszelkich starań, żeby w moich audycjach po prostu „się działo”.
    A zatem do usłyszenia…

    POP Radio 92,8 FM www.popradio.pl

    Niedziela godz. 20:00 – 22:00

    oraz

    Radio Płońsk 93,6 FM

    Niedziela godz. 21:00 – 23:00

    Zapraszam bardzo serdecznie

    Arkadiusz Kałucki

  • Najnowsze wpisy

  • Kategorie

  • Social

  • Archiwum

  • Reklamy