Best Of 2017 – Top 50 Albumy Polska

50/Singin Birds – „Swing & Roll (Grand Music / My Music)
49/Sławomir Grzymek i Pijani – „Piosenki niepopularne” (Agata Borzym)
48/Sylwia Lipka – „Fala / Waves” (My Music)
47/Kalina – „Czyste szumienie” (Agencja Muzyczna PR)
46/Michał Bajor – „Od Kofty…Do Korcza vol.1” (Sony Music)
45/Czesław Śpiewa & Arte Dei Suonatori (Mystic Production)
44/Remo – „Przed siebie” (My Music)
43/Bartłomiej Szopiński – „Wspomnienie” (MS Production)
42/Zagi – „Kilka lat, parę miesięcy i 24 dni” (Warner Music)
41/Closterkeller – „Viridian” (Universal Music)

40/Nika Boon – Rebel” (Agencja Muzyczna PR)
39/The Fruitcakes – „The Fruitcakes 2” (Pias)
38/Piotr Bukartyk – „ O zgubnym wpływie wyższych uczuć” (Mystic Production)
37/Mrozu – „Zew” (Gorgo Music)
36/Karolina Skrzyńska – „Palcem po wodzie” (Agencja Muzyczna PR)
35/Joanna Morea – „Crazy people” (Joanna Morea)
34/Jula – „Milion słów” (Warner Music)
33/Grzegorz Hyży – „Momenty” (Sony Music)
32/Joanna Dark – „Krajewski na dziś” (Universal Music)
31/Young Stadium Club – Everything, Everyone, Everywhere (Universal Music)

30/Natalia Kukulska – „Halo tu ziemia” (Agora)
29/Krzysztof Krawczyk – „Wiecznie młody. Piosenki Boba Dylana” (Sony Music)
28/Sarsa – „Pióropusze” (Universal Music)
27/Kroke – „Traveller” (Universal Music)
26/Kasia Popowska – „Dryfy” (Universal Music)
25/LemON – „Tu” (Warner Music)
24/Sound’N’Grace – „Życzenia” (Gorgo Music)
23/Anna Wyszkoni – „Jestem tu nowa” (Universal Music)
22/Happysad – „Ciało obce” (Mystic Production)
21/Maryla Rodowicz – „Ach świecie” (Sony Music)

20/Andrzej Piaseczny – „O Mnie, o Tobie, O Nas” (Sony Music)
19/Anita Lipnicka & The Hats – „Miód i Dym” (Warner Music)
18/Ms.Obsession – „Manekin” (Agencja Muzyczna PR)
17/Marek Dyjak – „Pierwszy śnieg” (Kayax Prod. / Agora)
16/Leepeck – „Borderline” (Leepeck Music)
15/Bisquit – „Nagi król” (Muzyka Powiśle / Warner Music)
14/Natalia Przybysz – „Światło nocne” (Warner Music)
13/Baasch – „Grizzly bear with a milion eyes” (Nextpop)
12/Voo Voo – „7” (Agora)
11/Kuba Badach – „Oldschool” (Agora)

10.Malenczuk gra Mlynarskiego_okladka albumu

10/Maciej Maleńczuk – „Maleńczuk gra Młynarskiego” (Sony Music) Maciej Maleńczuk to muzyk wyrazisty i kontrowersyjny, umiejętnie i na własnych zasadach budujący pomost między awangardą a szerokim mainstreamem. Tym razem wziął na warsztat dwanaście utworów zmarłego w marcu 2017 roku wybitnego polskiego poety i tekściarza, Wojciecha Młynarskiego. Maleńczuk wybrał teksty Młynarskiego głównie według klucza politycznego, chociaż nie tylko, bo znajdziemy tu także utwory o charakterze bardziej uniwersalnym czy wręcz nostalgicznym, jak „Jeszcze w zielone gramy”, „Absolutnie” i „Żniwna dziewczyna”. Praca nad płytą zakończyła się cztery dni przed śmiercią Wojciecha Młynarskiego, który z powodów zdrowotnych nie mógł spotkać się z Maleńczukiem, by cały projekt przedyskutować. Za to zielone światło dał płycie syn artysty, Jan Młynarski. Muzyk zaprosił do nagrania krakowskich instrumentalistów – perkusistę Wiesława Jamioła, basistę Dominika Wywrockiego i wirtuoza gitary Marka Piątka. I chociaż oryginalne kompozycje skomponowali tacy twórcy jak Jerzy Derfel, Juliusz Borzym, Jerzy Wasowski, Jerzy Abratowski, Jerzy Matuszkiewicz i sam Młynarski, wersje Maleńczuka bardzo mocno się od nich różnią, są przede wszystkim o wiele bogatsze aranżacyjnie. – Wszystkie aranże są tu moje i zależało mi, by było to słychać, by było to jednocześnie cygańskie i w pewnej mierze wirtuozerskie. I także dlatego otoczyłem się genialnymi muzykami.

09.Mery Spolsky okladka

9/Mery Spolsky – „Miło było Pana poznać” (Kayax Prod.) Marysia sama pisze teksty, komponuje muzykę, produkuje i aranżuje piosenki, projektuje ubrania, gra na gitarze. Czasem zdarzają się klawisze, ale tylko dlatego, że są czarno-białe. „Płyta jest kilkunasto-piosenkowym listem do jednej, prawdziwej osoby, która nagle pojawiła się w życiu Mery Spolsky i zniknęła. Płyta to chronologiczny opis etapów co się działo w głowie spolsky, która się zakochała, ale jednocześnie znienawidziła. Płyta opowiada o tęsknocie, samotności, totalnym braku, śmierci, złości, ale na końcu dochodzi do wniosku, że gdyby nie to tajemnicze spotkanie z pewnym Panem, którego miło było poznać, nie powstałaby płyta.” – Mery Sposky. A Ja od siebie dodam, znając Mery Spolsky jeszcze z Różowych Okularów, że na debiutanckim albumie jest zawartych kilka ważnych momentów z życia Marysi. Bo, trudno przejść obojętnie obok roli i wpływie mamy na córkę…a miała ona ogromny, istotny a przede wszystkim inspirujący.

08.Daria Zawialow OkBadka

8/Daria Zawiałow – „A kysz!” (Sony Music) To był jeden z bardziej oczekiwanych debiutów płytowych tego roku i zapowiedź nadejścia nowego kobiecego głosu w polskiej muzyce alternatywnej. I to się sprawdziło 🙂 Debiutancki album utrzymany jest w klimatach indie popu i rocka. Nad materiałem pracowała z najlepszym przyjacielem, Michałem Kuszem. Ważną rolę w procesie powstawania albumy odegrał też Piotr Rubik, na co dzień m.in. gitarzysta formacji Lemon, nie tylko wykonawca partii gitarowych, lecz także współkompozytor utworów i kompozytor dwóch utworów. „Płyta jest kulminacją wszystkiego, co zbierało się we mnie od dłuższego czasu. Przez kilka lat ja i mój przyjaciel, a także producent albumu, Michał Kush, docieraliśmy się muzycznie, aż złapaliśmy falę, która poniosła nas do tworzenia tego, co zaczęło zaskakiwać i cieszyć. Utwory są zróżnicowane, a jednak spójne. Są momenty radości, zawadiackiej figlarności, a nawet lamentu, rozpaczy czy manifestu. Nie wszystkie teksty, które napisałam, mówią o mnie. Czasami opowiadam historię. Charakteru całości dodają gitary nagrane przez współkompozytora Piotrka „Rubensa” Rubika i muszę przyznać, że często inspirowało mnie ich brzmienie. „Płyta jest więc i elektroniczna i gitarowa. Ostra i chłodna. Mam nadzieję, że każdy znajdzie tu kąt dla siebie” – mówi Daria. Spore wrażenie robią śmiałe, ambitne, pełne poetyckich wersów teksty Darii. W połączeniu z porywającymi interpretacjami wokalnymi są intrygującą zapowiedzią nowej jakości na naszym rynku muzycznym.

07.AnnaMaria Jopek

7/Anna Maria Jopek & Gonzalo Rubalcaba – „Minione” (Universal Music) Płyta „Minione” to wskrzeszenie najpiękniejszych przedwojennych tang polskich, którą Anna Maria Jopek nagrała z legendarnym pianistą kubańskim Gonzalo Rubalcabą i jego trio jazzowym. Nostalgiczne, przedwojenne tanga i bolera polskie złamane współczesnym językiem jazzu i kubańskim pulsem, nagrane w najwyższej audiofilskiej jakości. Spośród setek starych tang i boler artyści wybrali te, które inspirują ich najbardziej (m.in. „To ostatnia niedziela”, „Rebeka”, „Twe usta kłamią”) i mogły stać się pomostem między tym co minione, światem lat 30-tych ubiegłego stulecia a współczesną muzyką wokalną. Pomostem między kulturami – polską, kubańską, żydowską, argentyńską i amerykańską. „Lata trzydzieste poprzedniego stulecia były podobno najpiękniejszym czasem dla mojego miasta – Warszawy. Babcia zdążyła mi to opowiedzieć i wytańczyć. Po wojnie, wraz z przyjaciółmi próbowała wskrzesić tradycje potańcówek, ale po wojnie nic już nie było takie jak przedtem. Moje pokolenie urodziło się zupełnie niezdolne do tańca. Kiedy nagrywałam „Minione”, nieustannie myślałam o kobietach, z których linii pochodzę. O tym, że śpiewam melodie skomponowane w najpiękniejszych latach ich życie. Latach beztroskiej młodości, koralowych ust, smukłych brwi i przepastnych miłości, na które było mnóstwo czasu. Latach zachwycających w sztuce. Latach mojej ulubionej muzyki. Ewolucja harmonii, jak dla mnie, mogłaby zatrzymać się w tym właśnie miejscu historii. I tylko nie do pojęcia, że człowiek tamtej kultury i wrażliwości mógł ruszyć w obłęd wojny. Dla mojej Babci Ireny, Prababci Valeski, Cioci Janeczki, kiedy wybuchła wojna, liczyło się tylko jedno – żeby ocalić dzieci. Nie tylko własne. To były niesamowicie dzielne kobiety. Umiały tańczyć i umiały żyć. Lubiłam myśleć o Nich przetrząsając archiwa nagraniowe w poszukiwaniu piosenkę na spotkanie z Gonzalo Rubalcabą, genialnym kubańskim pianistą. Kiedyś, kiedy nagrywaliśmy „Polannę”, opowiadałam Gonzalo o polskich tangach międzywojennych a On mi o tym, że Kuba była wtedy portem całego świata, chłonęła melodie wszystkich w tranzycie i najpewniej zna większość piosenek, o których opowiadam. Ale wtedy, pięć lat temu, nie nagraliśmy żadnej z nich. Tamte nagrania były dedykowane innym tematom. -Musieliśmy spotkać się raz jeszcze. Nieprzypadkowo teraz. Może ta muzyka, w której przeszłość przenika się z przyszłością, polskie, żydowski czy argentyńskie okazuje się być równie dobrze kubańskie, będzie nie tylko moim szczęściem spotkania Gonzalo, ale także głosem tęsknoty za światem jedności, pokoju, wzajemnego szacunku i zaufania. „All we need is love” śpiewał Paul McCartney. Teraz bardziej niż kiedykolwiek”.Anna Maria Jopek

06.Natalia Nykiel

6/Natalia Nykiel – „Discordia” (Universal Music) Drugi album Natalii Nykiel ukazuje się po trzech latach od debiutanckiego „Lupus Electro” (Złota Płyta za Album, Diamentowe Płyty za single „Bądź duży” i „Error”). Tytułowa „Discordia” to właśnie niezgoda na nowe i wątpliwe zasady, które próbuje narzucać dzisiejszy świat. Za produkcję drugiego albumu ponownie w całości odpowiedzialny był Michał Fox Król. Muzykę napisali Fox i Natalia. Artystka jest także w dużej części odpowiedzialna za warstwę tekstową płyty. Do współpracy zaprosiła także takich artystów jak Maria Peszek, Julia Marcell, Dawid Podsiadło, Bunio czy Kamil Durski. Na edycji specjalnej płyty, znalazły się także dodatkowe utwory wyprodukowane przez Duita i zespół Kamp!.

 

05.Bovska

5/Bovska – „Pysk” (Bovska) Dokładnie 31 marca 2017 odbyła się premiera drugiej płyty Bovskiej pt. „Pysk” 🙂 Przypomnę, że ubiegłoroczny krążek „Kaktus” dał Bovskiej nominację do nagrody Fryderyka 2017 w kategorii „Fonograficzny Debiut Roku” 🙂Miałem ogromną przyjemność i zaszczyt móc porozmawiać z Magdą na temat jej albumu – 19.11.2017 premiera w moim autorskim programie „Warto Posłuchać” POP Radiu 92,8 FM – pejzaży muzycznych jakie zawarła na płycie połączonych z abstrakcją i improwizacją artystyczną. Bo przy tym wszystkim oprawa graficzna krążka, wizerunek sceniczny czy teledysk współgrają ze sobą, że palce lizać 🙂 Tekstowo również jest ciekawie i wciągająco w nurt zdarzeń, które mogą spotkać każdego z nas.

04.Kortez

4/Kortez – „Mój dom” (Jazzboy Records) „Mój dom” to 9 piosenek, które opowiadają o historii rozpadu związku. Producentem płyty jest Olek Świerkot, który odpowiada także za debiut płytowy Korteza – „Bumeranga”. Słowa napisała Agata Trafalska, która pracowała nad nimi z Kortezem. Pomogli im: Roman Szczepanek (znany z „Bumeranga”), Mateusz Dopieralski (Bitamina) i Maks Kucharski (były współlokator Korteza z duetu Max Fiszer). Okładka płyty inspirowana frontem płyty „Blues” zespołu Brekout. Zdjęcie okładkowe zrobił Konrad Prajsnar, przyjaciel Korteza.

 

03.DrMisio

3/Dr.Misio – „Zmartwychwstaniemy” (Universal Music) Rockowa załoga pod wodzą Arka Jakubika wiedziała, że na trzeciej płycie musi być rewolucja. I jest. Otworzyli się na nową energię. Na muzykę. Na zupełnie nowe brzmienia. Za muzyczne zmartwychwstanie Dr Misio odpowiedzialny jest Kuba Galiński, młody, wybitnie wszechstronny producent muzyczny. Słychać to na tej płycie. Bez zmian został przekaz. Dalej śpiewają „smutne piosenki o miłości i śmierci” do tekstów Vargi i Świetlickiego. Cyniczne, depresyjne i jak zawsze celne obserwacje współczesnego świata. Tyle, że teraz ten przekaz jest podszyty wyjątkowo dużą dozą inteligentnej ironii. I może częściej niż zwykle wadzą się w swoich piosenkach z Bogiem. Nieprzypadkowo wszak płyta nosi tytuł „Zmartwychwstaniemy”.

02.Paulina Przybysz okladka

2/Paulina Przybysz – „Chodź Tu” (Kayax Prod.) Po raz pierwszy Artystka występuje pod swoim pełnym imieniem i nazwiskiem, bo jak sama mówi „ma coś konkretnego do powiedzenia”. “Chodź Tu” to dość bezpośredni album. Odważne produkcje Pauliny i charakternych producentów, których zaprosiła do współpracy łączą się ze szczerymi wyznaniami. Gatunkowo Artystka wraca trochę do muzyki, od której zaczynała swoją karierę, łączy hip-hopowe bity z soulowym wokalem, ale to wszystko ma bardzo współczesne brzmienie. Ciężka elektronika, trapowe werble przeplatają się z organicznymi samplami, brzmieniem pianina, wiolonczeli czy dźwięków natury. Za produkcje odpowiadają głównie chłopaki z Night Marks Electric Trio: Marek Pędziwiatr, Spisek Jednego, Adam Kabaciński oraz Zamilska, Teielte, Andres Koper, Sander Mulder, Jacek Antosik i sama Paulina. Muzyka ta w połączeniu ze specyficzną poetyką tworzy ciekawą opowieść o relacjach, miłości, polityce, wolności, erotyce czy rynku muzycznym…

01.LStadt

1/L.Stadt – „L.Story” (Mystic Production) Nowy album L.Stadt to 8 utworów, skomponowanych do tekstów Konrada Dworakowskiego. To pierwsza w pełni polskojęzyczna płyta zespołu, który powraca z nowym materiałem po ponad 3 letniej przerwie. „L.Story” to materiał zaskakujący i różnorodny. Po doświadczeniach z różnymi odmianami alt – rocka, surf i country, zespół sięgnął po nowe dla siebie środki wyrazu. Na płycie pojawia się m.in. łódzki Wielki Chór Młodej Chorei, a eklektyzm materiału spaja tematyka tekstów Konrada Dworakowskiego. „Ta płyta powstawała w trudnym dla mnie momencie”– mówi lider L.Stadt, Łukasz Lach. „Na moich oczach gasła najbliższa mi osoba, i odbicie tego czasu znajdowałem w tekstach Konrada. Patrzyłem na moje miasto, które dumnie trwało w czasie kiedy mój osobisty świat kruszał. I choć to płyta o przemijaniu, dla mnie ważniejszy był aspekt odnajdywania siły właśnie w artefaktach przeszłości, które mieszały się z płynną i nieuchwytną rzeczywistością”. Współpraca L.Stadt i Dworakowskiego rozpoczęła się w kwietniu 2016 roku z inicjatywy łódzkiego Teatru Pinokio. Z początku jednorazowy projekt – wykonanie piosenek wspólnie z Chórem Chorei w ramach Koalicji Miast dla Europejskiej Stolicy Kultury we Wrocławiu – przerodził się jednak w „L.Story”. „To dla mnie materiał ważny osobiście, ale czuję w nim wiele uniwersalnych treści” – mówi Lach. „Widziałem we Wrocławiu jak mocno działa na publiczność . Weszliśmy z materiałem do studia i powstała z tego barwna płyta. Te piosenki są inne od tego co robiliśmy wcześniej, a o to mi zawsze chodziło. Nie powtarzać się, i na każdej płycie pokazywać L.Stadt z nieznanej dotąd strony”. Materiał w dużej części zarejestrowano w studio Henryka Debicha w Radiu Łódź, pod okiem realizatora Kamila Bobrukiewicza. Za miksy, jak przy poprzedniej płycie L.Stadt, odpowiadają Cyrille Champagne oraz Sean Beresford. Na okładce płyty wykorzystano collage Laury Paweli „Past Present Continous” z 2010 roku, a projektem graficznym zajął się Kuba „Hakobo” Stępień.

 

Przygotowanie i opracowanie: Arkadiusz Kałucki

źródło: Sony Music, Kayax Prod., Mystic Production, Universal Music

Reklamy

Joanna Morea interview 26.09.2017

Joanna Morea i Ja Czerwiec 2017

Joanna Morea i Ja fot.AK

She sings swing in Polish and this is a WOW! already. Not everyone can do this! A traveller by passion, Joanna Morea has her heart in jazz and is now promoting her album “Crazy people”. My short question and answer with Asia [Joanna] on that album is kind of a sum up of my radio interview with her, which I ran a couple of months ago.

 

Arkadiusz Kałucki: You have several music projects and jazz festivals to your credit. Now you are promoting your latest album “Crazy People”. Who is your target? Who are your fans? How can you profile them?

Joanna Morea: Judging by my direct observations of the audiences attending my concerts, be it regulars or occasional comers, hearing from people who write to me, whereby I know what they think and feel when they listen to my tune, I may not be mistaken to say that they are music gourmets, lovers of music of all colours, music which is not necessarily commercial. They are listeners, acute and perceptive and not the ones who take music as a backdrop for something. They have fun with this music since they naturally embrace and take in the joy encapsulated in a phrase or chord progression. They are clearly true and passionate lovers of lively music played live. I believe that those most committed fans have a strong liking or even love for swing. You have to know how to get this special feeling, get it rather than label this or that. And that is quite a different cup of tea. I also believe that my songs are so arranged that they will reach attention of not only those who are into more refined repertoire already but attract beginners to the beauty and subtleness of swing and jazz.

Arkadiusz Kałucki: You sing swing in Polish on your new album, or at least most songs are in that language. Was that the hardest challenge you’ve had while preparing this music material?

Joanna: This, indeed, was one of the most difficult part of that project. The difficulty is not so much in the technical aspect of performing – though yes, maybe it is to some extent – as in the feeling, in such a rendering of Polish lyrics that the songs sound light and free, they swing and sway in a natural way, both in terms of phrasing and wording. What I’m talking about is ‘harshness’, I mean, Polish is not a smooth-sounding language. This also is about collaboration with the band, most notably the rhythm section, which is great on the album, and with them on your side, with such perfect swinging musicians, it is much easier to achieve this natural “swaying” effect.

Joanna Morea 2a fot. Sławomir Nakoneczny (PIła)

Joanna Morea fot. Sławomir Nakoneczny(PIła)

Arkadiusz Kałucki: Among several lyricists who wrote for you is Marek Gaszyński (i.a. Sen o Warszawie, Nie zadzieraj nosa, Gdzie się podziały tamte prywatki), a music journalist as well. How did it happen that you started working with such a renowned lyricist? Did he write songs specially for you?

Joanna: I met Mark quite a while ago. I believed then that such a big name, a journalism star, an excellent lyricist and speaker would never give a hoot about someone like me, a jazz flautist singing only in some places. But he did. He came up to me at a concert telling me that he was impressed with what I’m doing and asking if I could write music to his lyrics. And so it happened. He wrote lyrics to the song “Personal Freedom” on “Crazy People” album specially for me. When I read them first, I couldn’t help crying.

Arkadiusz Kałucki: Some big names of Polish jazz are involved in “Crazy People” album: Urszula Dudziak, Zbigniew Namysłowski, Robert Majewski. Let us please get some behind-the-scenes info on how it came about that you had them involved in this album. How did your collaboration in the studio look like?

Joanna: It’s quite a commonly asked question. I knew Ula [Urszula Dudziak] before this project. We met once and made music together for a while, and there is no better thing to get people close together than having fun with music. Ula is so full of joy and optimism that even though I felt deeply scared and worried for a couple of days before the recordings began, the session went surprisingly well – the atmosphere was fabulous, full of mutual respect and admiration, with no stress whatsoever. That was clearly thanks to Ula, but, in fact, the same thing was with Zbyszek [Zbigniew] Namysłowski and Robert Majewski. It is Dymitr Markiewicz who brought their attention to me and my music. I was doubtless scared to death of their judgment of my compositions and renderings. But there is a good side of it – the prize tastes better. Both gentlemen turned out to be very kind and outgoing musicians and colleagues. Now, after a few concerts I had with Robert Majewski, I can’t get over how straightforward and approachable he is while being such a top-notch musician.

Arkadiusz Kałucki: How many songs did you have to slash from “Crazy People” because there was no room for them? Will you come back to them with your next album?

Joanna: How many did I not contain? And how many are still waiting their turn? There are a few, at least. I’m like a volcano, so to speak. This is how Michał Kulenty (R.I.P) labelled me once. Enormous pressure builds up beneath the surface of the earth, and then, one day, should the conditions allow, the lava blows out with all its force. I myself also take long to make recordings for an album, getting involved in a variety of projects before that. There is so much material now as there is pressure underground before the lava eruption. I can now close myself in the studio for months. So, once my first album is out, it should be followed by a number of new eruptions, if we are to live by this volcanic philosophy. Luckily, I have plans and these plans are for the following summer already.

Arkadiusz Kałucki: I have to ask you about concerts promoting the album. How are the preparations going and where can we see and hear you soon?

Joanna: I’m currently engaged in several different projects, so I can’t focus solely on the live promotion of “Crazy People”. We’ll come back to the whole of that music after summer holidays. Still, I’ll be performing at a few jazz festivals and will play and sing some of the compositions in different setups. I think one of the most interesting events will be the International Festival of Trad Jazz “Hot Jazz Spring 2017” in Częstochowa, as early as on 4 June 2017. We’ll join the formation Dymitr Markiewicz & His All Stars (PL/NL/S/GB) and this is where I will be singing Crazy People along with a Swedish jazz megastar Gunhild Carling.

Arkadiusz Kałucki: What stage of your career are you at now? How would you describe it?

Joanna: At the starting point. This is the beginning of the grand eruption (hahaha). Up until now, I have only played and composed. Now a new stage has started: the recording. It does not rule out the other activities but complements them. My best moments are still ahead of me.

Arkadiusz Kałucki: Thanks for the interview and see you at concerts.

Joanna Morea: Many thanks. Welcome to wherever I’ll be performing.

Joanna Morea wywiad 16.05.2017 r.

Joanna Morea 2a fot. Sławomir Nakoneczny (PIła)

Joanna Morea ft. Sławomir Nakoneczny(PIła)

Śpiewa swing po polsku, a to już jest wow! 🙂 Nie każdy tak potrafi 🙂 Z zamiłowania podróżniczka Joanna Morea, która w sercu ma jazz, aktualnie promuje swój album „Crazy people”. Moja krótka rozmowa z Asią na temat wspomnianej płyty, jest niejako resume mojego wywiadu radiowego, który przeprowadziłem kilkanaście tygodni temu 🙂

 

 

Arkadiusz Kałucki: Masz już na swoim koncie udział w kilkunastu festiwalach jazzowych, projektach muzycznych a teraz promujesz najnowszy krążek pt. „Crazy People”. Kto jest Twoim odbiorcą, fanem? Możesz go opisać?

Joanna Morea: Opierając się na obserwacji bezpośredniej czyli publiczności, która pojawia się na koncertach czy to regularnie czy okolicznościowo, ludziach, którzy do mnie piszą i od nich wiem, co myślą czy czują kiedy słuchają muzyki przez mnie prezentowanej to mogę dość precyzyjnie stwierdzić, że to odbiorcy rozsmakowani w muzyce wielu barw i nie koniecznie komercyjnej. To odbiorcy, którzy muzyki słuchają, czasem nawet wnikliwie, a nie traktują jej jako tło, którzy się przy niej także bawią, bowiem naturalnie wychwytują radość zawartą we frazach czy w pochodach harmonicznych, to z pewnością pasjonaci muzyki żywej i granej na żywo. Myślę, że tych najbardziej wiernych fanów cechuje sympatia, a może nawet miłość do muzyki swingowej. Ten specjalny feeling trzeba umieć poczuć, nie trzeba go umieć nazwać, ale poczuć, a to już jest zupełnie inna historia. Jednocześnie wierzę, że moje piosenki, są podane w taki sposób, że zainteresują nie tylko tych, którzy na co dzień słuchają bardziej wysublimowanej muzyki, ale także tych, którzy dopiero odkrywają piękno i subtelność muzyki swingowej i jazzowej.

Arkadiusz Kałucki: Na nowej płycie śpiewasz swing po polsku, a przynajmniej większość piosenek. To było największy wyzwanie przy realizacji całego materiału muzycznego?

Joanna: To rzeczywiście był jeden trudniejszych elementów pracy nad projektem. Ta trudność polega nawet nie na technicznym aspekcie wykonawczym, choć w pewnym sensie tak, ale na feelingu, na takim podaniu polskiego tekstu w piosence, żeby zarówno na poziomie słownictwa( chodzi o dźwięczność, a nasz język nie jest łagodnie brzmiącym), jak i frazowania piosenka była lekka i „kołysała się”, „ bujała się” czyli naturalnie swingowała. To także jest współpraca z zespołem, zwłaszcza z sekcją rytmiczną, która na płycie jest wspaniała i przy nich, przy tak swingujących muzykach, dużo łatwiej osiągnąć jest efekt owego naturalnego „kołysania”.

Joanna Morea 1a fot. Sławomir Nakoneczny (PIła)

Joanna Morea fot. Sławomir Nakoneczny(PIła)

Arkadiusz Kałucki: Wśród kilku autorów tekstów pojawia się Marek Gaszyński (m.in. Sen o Warszawie, Nie zadzieraj nosa, Gdzie się podziały tamte prywatki), który jest także dziennikarzem muzycznym. Jak doszło do współpracy z tak wybitnym tekściarzem? I czy specjalnie pisał dla Ciebie piosenki?

Joanna: Marka poznałam już dobre kilka lat temu, wtedy wydawało mi się, że tak ceniona postać, gwiazda dziennikarska, doskonały tekściarz i mówca nawet nie zwróci uwagi na kogoś takiego jak, ja, na śpiewającą tu i ówdzie flecistkę jazzową. A jednak.
Podszedł do mnie po jednym z koncertów, powiedział, że jest pod wrażeniem tego co robię i czy nie zechciałabym napisać muzyki do jego tekstów. Tak też się stało. Tekst do piosenki „Wolność osobista” znajdującej się na płycie „ Crazy People” Marek napisał specjalnie dla mnie. Kiedy czytałam go po raz pierwszy łzy ciekły mi po policzkach.

Arkadiusz Kałucki: Na płycie „Crazy People” znajduje się kilka bardzo wybitnych postaci polskiego jazzu m.in.: Urszula Dudziak, Zbigniew Namysłowski, Robert Majewski. Proszę powiedz o kulisach ich zaproszenia do nagrania płyty i jak wyglądała współpraca w studiu?

Joanna: To dość często zadawane pytanie. Ulę znałam już wcześniej, zetknęłyśmy się muzykując właśnie, a nic bardziej nie łączy niż wspólna zabawa przy muzyce. Ula jest tak cudownie radosną i pełną optymizmu osobą, że pomimo mojego strachu i kilkudniowego przerażenia przed sesją nagraniową, to samo nagranie odbyło się w tak zaskakująco cudownej atmosferze, którą bez wątpienia wprowadziła Ula, pełnej wzajemnego szacunku i podziwu, że na jakikolwiek stres nie było ani czasu, ani miejsca. Zresztą podobnie było ze Zbyszkiem Namysłowskim czy z Robertem Majewskim. To Dymitr Markiewicz zwrócił ich uwagę na moja osobę i moją muzykę. Oczywiście, że bardzo się bałam zarówno oceny moich kompozycji, jak i wykonawstwa. Ale może to i dobrze bo nagroda lepiej smakuje. Obydwaj panowie okazali się bardzo otwartymi i przemiłymi muzykami oraz kolegami. Dziś jestem po kilku wspólnych koncertach z Robertem Majewskim i nie mogę się nadziwić jak niezwykle jest przystępnym człowiekiem będąc jednocześnie tak wielkiego formatu muzyki.

Arkadiusz Kałucki: Ile piosenek nie zmieściło się na płycie „Crazy People”? Powrócisz do nich przy kolejnym albumie?

Joanna: Ile się nie zmieściło, a ile w ogóle czeka na swoją kolej? Jest tego trochę. Ze mną to trochę tak jak z wulkanem. Tak zresztą kiedyś opisał mnie nieżyjący już Michał Kulenty. Pod powierzchnią ziemi zbiera się ogromne ciśnienie, żeby jednego dnia w odpowiednich warunkach wybuchnąć wyrzucając całą nagromadzoną lawę. Ja także długo zwlekałam z nagraniem płyty tworząc kolejno różne projekty. Nagromadziło się ich tyle ile tego ciśnienia pod ziemią. Dziś mogłabym wejść do studia i nie opuszczać go miesiącami. Zatem jak już pojawiła się pierwsza płyta to wraz za nią powinny wybuchać następne jeśli opierać się na koncepcji wulkanicznej. A plany na szczęście są i to już na najbliższe lato.

Joanna Morea 3a fot. Sławomir Nakoneczny (PIła)

Joanna Morea fot. Sławomir Nakoneczny(PIła)

Arkadiusz Kałucki: Muszę zapytać o koncerty związane z promocją płyty. Jak wyglądają przygotowania i gdzie w najbliższym czasie będzie można Ciebie zobaczyć i posłuchać?

Joanna: Jestem związana z różnymi projektami, także nie sposób skupić się tylko na promocji koncertowej projektu „Crazy People”. Do tej muzyki w całości wrócimy po wakacjach, ale pojawię się na kilku festiwalach jazzowych, na których zagram i zaśpiewam niektóre kompozycje w rożnych konfiguracjach. Do najciekawszych należeć będzie z pewnością występ na Międzynarodowym Festiwalu Jazzu Tradycyjnego Hot Jazz Spring 2017 w Częstochowie, już 4.06.2017. Zagramy w formacji Dymitr Markiewicz & His All Stars (PL/NL/S/GB) i tutaj właśnie zaśpiewam Crazy People wraz ze szwedzką mega gwiazdą jazzu Gunhild Carling.

Arkadiusz Kałucki: W którym jesteś miejscu swojej kariery muzycznej? Jak byś to nazwała?

Joanna: Na początku. To początek wielkiego wybuchu (hahaha). Do tej pory tylko grałam i pisałam, a teraz rozpoczął się nowy etap, nagrywanie. On nie wyklucza pozostałych tylko jest dopełnieniem. Wszystko co najlepsze jeszcze przede mną.

Arkadiusz Kałucki: Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na koncertach 🙂

Joanna Morea: Bardzo dziękuję i zapraszam gdziekolwiek będę.

 

Albumy Polska cz.3/2017

Ostatnie dziesięć krążków, które według mnie wyróżniły się w pierwszym kwartale 2017 r. jest bardzo imponujące 🙂 Szczególną uwagę zwróćcie na projekt Insza, polski swing w wykonaniu Joanny Morea’i czy powracający po dłuższej przerwie…Rafał Blechacz z repertuarem..Johann’a Sebastiana Bacha 🙂 A jak do tego wszystkiego dodamy doskonały album Anny Marii Jopek z Gonzalo Rubalcaba’em czy grupy LemON to aż ręce same składają się do oklasków:) Bo jak już wiecie z poprzednich wpisów, gorąco polecam waszej uwadze koncerty wyróżnionych artystów 🙂

 

 

01.Anna WyszkoniAnna Wyszkoni – „Jestem tu nowa” (Universal Music)

Długo oczekiwany przez fanów Anny Wyszkoni jej trzeci solowy album pt. „Jestem tu nowa” ujrzy światło dzienne 31 marca. Na nowej płycie Ania zdecydowanie postawiła na facetów. Do współpracy w charakterze producentów zaprosiła Marcina Limka oraz gitarzystę, z którym współpracuje na co dzień, Marka Raduli, a wśród autorów kompozycji znaleźli się: Jan Borysewicz, Robert Gawliński, Piotr Cugowski, Tomasz Banaś oraz wspomniani Marek Raduli i Marcin Limek. Kilka kompozycji oraz większość tekstów na płycie jest autorstwa samej Ani. Cały materiał jest przesiąknięty jej kobiecością, wrażliwością, ale i pewnością siebie, której nabrała podczas ośmiu lat samodzielnej, muzycznej wędrówki.

Po przełomowym i eklektycznym albumie „Pan i Pani” [2009] oraz bardzo nostalgicznym i spokojnym „Życie jest w porządku” [2012] (obydwa uzyskały status Podwójnie Platynowych) Ania postanowiła tym razem zmienić nieco kurs muzyczny i nagrała album bardziej dynamiczny, ale nadal, jak poprzednie, pełen szlachetności, refleksji i tajemnicy. 36-letnia Anna Wyszkoni wydaje swoją najbardziej dojrzałą i emocjonalną płytę w karierze. Już sam tytuł krzyczy, że mamy do czynienia z nowym, dotąd nieodkrytym lądem. „Jestem tu nowa” to tytuł nieprzypadkowy, jak zresztą każde słowo wyśpiewane przez autorkę na tej płycie. Rok 2016 był dla Niej przełomowy ze względu na poważne problemy zdrowotne, które Ją dotknęły. Jest silna i doświadczona, więc kiedy już się z nimi uporała, stworzyła najbardziej osobisty i poważny materiał ze wszystkich dotychczasowych.

O swoim nowym muzycznym dziecku Ania mówi tak: „Jestem tu nowa” to 13 (nie jestem przesądna) premierowych, bardzo zróżnicowanych stylistycznie piosenek o ogromnym ładunku emocjonalnym. W tekstach wyrzuciłam z siebie wszystko, co doskwierało mi przez ostatni rok, jednak muszę zaznaczyć, że nie jest to płyta o nieszczęściu. Wręcz przeciwnie, jest o sile, charakterze, o szczęściu i o miłości, która mnie przepełnia. I o nowym życiu, które dostałam w prezencie. Trudno mi jednoznacznie sklasyfikować ten album, ciężko opisać go słowami, zresztą… po co?
Przecież opowiadanie o muzyce to jak tańczenie o literaturze, więc znacznie sensowniej będzie po prostu go posłuchać, do czego gorąco namawiam. Mam nadzieję, że tak jak ja, nie będziecie mogli się od niego uwolnić.

 
źródło: Universal Music

02.Jerzy MalekJerzy Małek – „Forevelle” (Kayax Prod.)

Premierę płyty “Forevelle” – to najnowszy projekt Jerzego Małka – jednego z najwybitniejszych polskich trębaczy jazzowych, począwszy od gry na instrumencie, po sposób komponowania.

„Forevelle” jest kwintesencją stylu muzycznego Jerzego Małka, łączy w sobie elementy nowoczesnego jazzu, wyraźnie uwydatnione w języku improwizacji Małka, jak i poszczególnych członków zespołu. W sferze kompozycji artysta łączy elementy klasycznego jazzu z aktualnymi trendami, stosując charakterystyczne dla niego połączenia akordów, tworzących szeroką paletę barw.

Tematy muzyczne Jerzego Małka cechuje melodyjność, która w połączeniu z brzmieniem trąbki, tworzy bardzo osobisty, naturalny liryzm. Ten specyficzny sposób interpretacji usłyszeć już można na poprzednich krążkach „Air” i „Stalgia”. Na płycie “Forevelle” można także znaleźć elementy bluesa i zawartej w nim melancholii, tęskonty, bólu, które na stałe wpisują się w dorobek muzyczny artysty.

 
źródło: Kayax Prod.

03.Piotr BukartykPiotr Bukartyk – „O zgubnym wpływie wyższych uczuć” (Mystic Prod.)

7 kwietnia ukazał się nowy album Piotra Bukartyka. Wydawnictwo zatytułowane jest „O zgubnym wpływie wyższych uczuć”. Pierwszym singlem promującym płytę jest utwór „O przyjaźni”. Piotr Bukartyk opowiada o nowej płycie:
„Mówiąc najprościej, to, co wokół nas, żenuje mnie ostatnio i zniesmacza, dlatego zdecydowałem się na płytę o tym, co w środku. Piosenki są tu na ogół dość długie, bo nigdzie mi się nie spieszy, bo co nagle to po diable, bo to rozmowa przy kawie, a nie wiec wyborczy. O polityce zresztą napomykam tu tylko raz, by dać wyraz właśnie zniesmaczeniu. A pomyśleć, że gdy byłem mały salutowałem samolotom, kochałem defilady i chętnie machałem chorągiewką czy balonikiem. Może to naturalne, że z czasem zamykamy się w sobie? Naprawdę sporo się tam dzieje i warto się temu poprzyglądać, na przykład słuchając tej płyty.”

 
źródło: Mystic Prod.

04.LemONLemON – „Tu” (Warner Music)

LemON „TU” i teraz jest zespołem dojrzałym, który śmiało łączy odległe światy. Liryczne ballady kontrastują więc z punkową złością czy rockowym kolorem przesterowanych gitar, a współczesne brzmienia z wyraźnymi nawiązaniami do herosów lat 70., do twórczości takich grup jak Led Zeppelin czy Pink Floyd.
Równie odważna jest zresztą warstwa tekstowa – intymna, klaustrofobiczna refleksja o niemożności komunikacji, zarówno na poziomie dwojga ludzi, poszukujących miłości, jak i całych społeczeństw, które bez porozumienia skazane są na upadek. Gdzie dokładnie jest „Tu”? Gdzieś pomiędzy drewnianą łemkowską chatą w Śnietnicy, miejscowości z której pochodzi dziadek Igora, a Nowym Jorkiem, z jego wiecznym gwarem i wielokulturowością. W góralskiej chacie zespół zamknął się na tydzień z okładem, by z dala od cywilizacji lepiej usłyszeć w sobie szkice nowych utworów, natomiast za ocean lider LemON wybrał się po zakończenie tej historii. Inspirację znalazł m.in. w Museum of Modern Art, w słynnym płótnie „Numer 1” abstrakcjonisty Jacksona Pollocka.

Co ciekawe, nowy album LemON, choć jest płytą przemyślaną, w której powstanie zespół i współpracownicy włożyli niemało trudu i energii, jest w pewnym sensie materiałem najbardziej w dorobku grupy… niedoskonałym. 
- Doceniłem wartość brudu – przyznaje Igor Herbut.
Zrozumiałem, że kiedy zespół gra na setkę, nie jest ważne, czy coś zabrzmiało perfekcyjnie albo czy jest w stu procentach czysto, ważniejsze są emocje, energia i granie razem.

Trudno z tym polemizować, szczególnie gdy się słyszy nowy album LemON. To muzyka, która tak angażuje, w której trzeba być tak bardzo obecnym, tak bardzo „Tu” – że mija ochota na dyskusje i zadawanie pytań.

 
źródło: Warner Music

05.AnnaMaria JopekAnna Maria Jopek & Gonzalo Rubalcaba – „Minione” (Universal Music)

Płyta „Minione” to wskrzeszenie najpiękniejszych przedwojennych tang polskich, którą Anna Maria Jopek nagrała z legendarnym pianistą kubańskim Gonzalo Rubalcabą i jego trio jazzowym. Nostalgiczne, przedwojenne tanga i bolera polskie złamane współczesnym językiem jazzu i kubańskim pulsem, nagrane w najwyższej audiofilskiej jakości. Spośród setek starych tang i boler artyści wybrali te, które inspirują ich najbardziej (m.in. „To ostatnia niedziela”, „Rebeka”, „Twe usta kłamią”) i mogły stać się pomostem między tym co minione, światem lat 30-tych ubiegłego stulecia a współczesną muzyką wokalną. Pomostem między kulturami – polską, kubańską, żydowską, argentyńską i amerykańską.

Lata trzydzieste poprzedniego stulecia były podobno najpiękniejszym czasem dla mojego miasta – Warszawy. Babcia zdążyła mi to opowiedzieć i wytańczyć. Po wojnie, wraz z przyjaciółmi próbowała wskrzesić tradycje potańcówek, ale po wojnie nic już nie było takie jak przedtem. Moje pokolenie urodziło się zupełnie niezdolne do tańca.
Kiedy nagrywałam „Minione”, nieustannie myślałam o kobietach, z których linii pochodzę. O tym, że śpiewam melodie skomponowane w najpiękniejszych latach ich życie. Latach beztroskiej młodości, koralowych ust, smukłych brwi i przepastnych miłości, na które było mnóstwo czasu. Latach zachwycających w sztuce. Latach mojej ulubionej muzyki. Ewolucja harmonii, jak dla mnie, mogłaby zatrzymać się w tym właśnie miejscu historii. I tylko nie do pojęcia, że człowiek tamtej kultury i wrażliwości mógł ruszyć w obłęd wojny. Dla mojej Babci Ireny, Prababci Valeski, Cioci Janeczki, kiedy wybuchła wojna, liczyło się tylko jedno – żeby ocalić dzieci. Nie tylko własne. To były niesamowicie dzielne kobiety. Umiały tańczyć i umiały żyć. Lubiłam myśleć o Nich przetrząsając archiwa nagraniowe w poszukiwaniu piosenkę na spotkanie z Gonzalo Rubalcabą, genialnym kubańskim pianistą. Kiedyś, kiedy nagrywaliśmy „Polannę”, opowiadałam Gonzalo o polskich tangach międzywojennych a On mi o tym, że Kuba była wtedy portem całego świata, chłonęła melodie wszystkich w tranzycie i najpewniej zna większość piosenek, o których opowiadam. Ale wtedy, pięć lat temu, nie nagraliśmy żadnej z nich. Tamte nagrania były dedykowane innym tematom.
-Musieliśmy spotkać się raz jeszcze. Nieprzypadkowo teraz. Może ta muzyka, w której przeszłość przenika się z przyszłością, polskie, żydowski czy argentyńskie okazuje się być równie dobrze kubańskie, będzie nie tylko moim szczęściem spotkania Gonzalo, ale także głosem tęsknoty za światem jedności, pokoju, wzajemnego szacunku i zaufania. „All we need is love” śpiewał Paul McCartney. Teraz bardziej niż kiedykolwiek.

Anna Maria Jopek

-Este album, es un acto de amor y respeto al pasado, es la oportunidad de buscar y explorar la memoria en el sonido y diseñar un presente con la imaginación. Es otra oportunidad para presenciar y confirmar la universalidad de nuestras necesidades culturales, emocionales y también para probar y disfrutar del abrazo y el beso enamorado, armonioso, rítmico e intelectual de nuestra memoria musical.

Gonzalo Rubalcaba

 
źródło: Universal Music

06.Andrzej Korzyński Wajda_RGB_96dpiAndrzej Korzyński – „Andrzej Korzyński: muzyka z filmów w reżyserii Andrzeja Wajdy” (Sony Music)

Wyjątkowe wydawnictwo z muzyką Andrzeja Korzyńskiego, która towarzyszyła najsłynniejszym filmom Andrzeja Wajdy. Zebrane utwory z filmów „Człowiek z żelaza”, „Człowiek z marmuru”, „Brzezina”, „Polowanie na muchy” oraz „Panna nikt” ukazały się na płycie kompaktowej oraz winylowej.

Tracklista CD:

CZŁOWIEK Z ŻELAZA
1. Nadzieja 04:52
2. Los człowieka 03:46
3. Gdańsk 80′ 03:09
4. Wiersz Miłosza 00:56
5. Pałkarz 03:05
6. Jesteś moja nadzieją 02:32
7. Ballada o Janku Wiśniewskim 02:03
CZŁOWIEK Z MARMURU
8. Człowiek z marmuru – Temat przewodni 04:36
9. Port 01:29
10. Ocalony od zapomnienia 03:30
11. Figury z marmuru 02:15
12. Świadek 03:13
13. W stoczni 02:55
14. Huta Katowice 03:10
BRZEZINA
15. Krajobraz Brzeziny 02:37
16. Brzezina – Motyw przewodni 03:06
17. Piosenka o śmierci 01:50
POLOWANIE NA MUCHY
18. Bossa Nova 03:03
19. Akademik Dziekanka (Rock Group) 02:28
20. Polowanie na muchy – Motyw przewodni (Rock Group) 02:28
21. Akademik Dziekanka (Taniec) 02:31
22. Próbując złapać muchę 01:50
PANNA NIKT
23. Panna nikt – Temat przewodni 02:32
24. Marzenie 03:40
25. Panna nikt – Temat przewodni (piano) 02:29
26. Modlitwa 03:31

Tracklista LP

Strona A „Człowiek z żelaza”
1. Nadzieja
2. Los człowieka
3. Gdańsk 80′
4. Wiersz Miłosza
5. Pałkarz
6. Jesteś moją nadzieją
7. Ballada o Janku Wiśniewskim
Side B „Człowiek z marmuru”
1. Człowiek z marmuru – temat przewodni
2. Ocalony od zapomnienia
3. Figury z marmuru
4. Świadek
5. W stoczni
6. Huta Katowice

 
źródło: Sony Music

07.Dekalog„Dekalog – dziesięć prostych słów” (Agencja Muzyczna Polskiego Radia)

Artyści z różnych stron świata, wykonawcy różnych gatunków muzycznych, połączyli siły, abyśmy słuchając tej wyjątkowej płyty mogli na chwilę zatrzymać się w codziennej gonitwie.
Każdy utwór jest ucztą dla miłośników idealnego brzmienia, o które zadbał Marcin Pospieszalski, producent muzyczny płyty.

 
źródło: Agencja Muzyczna Polskiego Radia

08.Lukasz Sabat_Wociech InglotInsza – „…Dla NN…” (Draco)

Zespół INSZA powstał na początku 2016 roku w Sanoku, tworzy go dwóch multiinstrumentalistów Łukasz Sabat (wokal, śpiew gardłowy, duduk, saksofon, hulusi, elektronika) i Wojciech Inglot (instrumenty klawiszowe, saksofon, ewi). Muzycy spotkali sie wcześniej przy okazji tworzenia projektu PASJA przy którym mieli okazję poznać się muzycznie na scenie.Wtedy też postanowili połączyć swoje siły i doświadczenia aby zrobić coś wspólnie. Od tamtego czasu zaczęli spotykać się , zapisując pomysły, tworząc muzykę na ich pierwszy album INSZA …Dla NN… który został wydany 5.02.2017r przez krakowskie wydawnictwo DRACO. Muzycy w sposób nowoczesny, innowacyjny stworzyli kompozycje do tekstów poetyckich m.in. Janusza Szubera , Mirona Białoszewskiego. Nie można płycie przyporządkować konkretnego gatunku muzycznego, ponieważ znajduje się na niej cały wachlarz instrumentalny uzyty w sposób nieoczywisty, a przy tym przyjemnie wpadający ” w ucho ” Słychać elementy Jazzu, Etno, elektroniki. Łukasz Sabat i Wojtek Inglot poprzez swoją bogatą wędrówkę po świecie muzyki i wrażliwości dostarczają w INSZY niezwykłych przeżyć podbijanych prawdą, talentem i świeżym spojrzeniem na muzykę.

Łukasz Sabat – Wokalista, multiinstrumentalista gra na duduku, saksofonie altowym, Hulusi, sopiłce basowej i na wielu podobnych z rodziny dętych, dodatkowo zajmuje się elektroniką i live samplingiem. W swoich poszukiwaniach koncentruje się głównie na barwie wydobywanej z instrumentów. Inspiracje ciekawymi dźwiękami doprowadziły go do zgłębiania technik wokalnych z różnych stron świata. Brał udział w wielu projektach polskich i międzynarodowych. Miał przyjemność muzykować z takimi artystami jak: Zygmunt Konieczny, Nikola Kołodziejczyk, Artur Guza, Maria Pomianowska,Patrycja Napierała, Jurek Bawół,Marta Maślanka,Buba Kuyateh , Urna Chahar – Tugchi.

Wojciech Inglot – multiinstrumentalista, saksofonista, klawiszowiec, aranżer. Klawiszowiec w zespole Daddy’s Cash / nauczyciel saksofonu w PSM I i II st. w Nowym Targu. Solista i kameralista, muzyk sesyjny i zespołowy, wykonujący muzykę klasyczną, współczesną, blues, jazz, smoothjazz, fusion, jazzrock, rock, folk.

 
źródło: Draco

09.Joanna MoreaJoanna Morea – „Crazy people” (Pronet Records)

Nowy projekt Joanny Morea to w większości autorskie kompozycje napisane do tekstów Marka Gaszyńskiego oraz Joanny utrzymane w szlachetnym stylu muzyki swingowej jak również przepojone bluesową nutą oraz zgrabnie zaaranżowane jazzowe piosenki amerykańskie z początku stulecia. Język polski w piosenkach swingowych to nie lada wyzwanie, którego podejmuje się Joanna. „Crazy People” to najnowsza płyta Joanny składająca się z 12 – stu kompozycji w stylistyce jazzowej. Na debiutanckiej płycie oprócz wspaniałych muzyków występują również czołowi artyści sceny jazzowej – Robert Majewski – trąbka, Zbigniew Namysłowski – saksofon altowy, Urszula Dudziak – wokal.

Skład:
Joanna Morea – śpiew, flet, saksofony
Dymitr Markiewicz – puzon
Jarek Małys – klawisze
Andrzej Zielak – kontrabas
Grzegorz Grzyb – perkusja

 
źródło: Joanna Morea / Pronet Records

10.Rafal BlechaczRafał Blechacz – „Johann Sebastian Bach” (Universal Music)

Nowa ważny album Rafała Blechacza, jednego z najwybitniejszych pianistów swojego pokolenia.

Ceniony za nagrania Chopina, które przyniosły mu wiele nagród i wyróżnień, uznany za talent, który pojawia się raz na parę dziesięcioleci, Rafał Blechacz prezentuje tym razem nagrania dzieł Jana Sebastiana Bacha.

31 – letni obecnie zwycięzca Konkursu Chopinowskiego z 2005 roku, całą młodość pochłonięty był muzyką Bacha i w niezwykle naturalny sposób wypracował swój własny styl, który odnajdziemy na tym albumie w dojrzałych interpretacjach dzieł na instrumenty klawiszowe tego kompozytora.

Album ukazuje wyjątkową wszechstronność artysty i jego głęboką znajomość dzieł Bacha.

Interpretacje Blechacza wypływają także z jego doświadczeń jako organisty. Młody Rafał „zjadł zęby” na zmaganiach z głównym bachowskim instrumentem, ćwicząc na organach przez wiele lat zanim ostatecznie podjął decyzję o wyborze fortepianu.
Artysta grał na organach także podczas mszy w kościele parafialnym w swoim rodzinnym mieście – Nakle nad Notecią, gdzie zresztą od czasu do czasu dawał recitale już po tym jak został pianistą.

“Organy zawsze mnie fascynowały i wiele moich najwcześniejszych muzycznych wspomnień związanych jest ze słuchaniem organów w kościele” – wspomina artysta.

Album zawiera prawdziwe przeboje jak Koncert włoski, jeden z ulubionych utworów Blechacza (“…jego interpretację, przede wszystkim, cechuje modelowa przejrzystość faktury – Portland Press Herald”),
oraz I Partita (“od pierwszych urzekających, klarownych dźwięków było oczywiste, że Blechacz jest muzykiem oddanym swojej sztuce, poszukującym głębi, badającym jej znaczenie i sprawdzającym jej możliwości”) oraz aranżacja “Jesus bleibet meine Freude” .

 
źródło: Universal Music

  • Follow Radio Show i Blog muzyczny on WordPress.com
  • O blogu

    „Warto Posłuchać” to audycja radiowa, gdzie mam przyjemność prezentować nowości singlowe ukazujące się w ostatnich tygodniach. To przede wszystkim. Ale to także program, w którym prezentowane i omawiane są wybrane fragmenty z nowych albumów artystów reprezentujących różne style i gatunki muzyczne.
    Nie znajdziesz u mnie jednego dominującego stylu. Jest tu pop, rock, electronica, reggae, soul, grunge, smooth jazz, etc. .

    Program „Warto Posłuchać”, to miejsce, gdzie również i przedstawiciele polskiej sceny muzycznej często podpisują listę obecności.

    Moje audycje mają na celu zwrócenie uwagi szerokiemu odbiorcy i temu w pracy, i temu w domu na nowe nagrania i na nowych artystów. Na to, co warto mieć w swojej płytotece i na to, co na dniach może stać się niekwestionowanym przebojem. Ciągle jesteśmy zabiegani, często brakuje nam chwili wytchnienia, dlatego też i nie zwracamy uwagi na otaczające nas dźwięki.
    Ja zrobię to za Was. Po to tu jestem. Nie naśladuję nikogo, dlatego też wierzę, że moich audycji po prostu słucha się lepiej.

    Do programu „Warto Posłuchać” często zapraszam ciekawych muzycznych gości. Chcę, aby opowiedzieli Wam o swoich zawodowych dokonaniach, a także o tym, co aktualnie u nich słychać. Także poza studiem nagrań i sceną. A- wierzcie mi- często bywa u nich ciekawie.
    Równie często spotykam też ludzi związanych z szeroko pojętą kulturą. Organizacja kulturalnych przedsięwzięć, literatura, samorodne talenty oraz zarządzanie tym niezwykle barwnym rynkiem również znajduje się w kręgu moich zainteresowań, ponieważ zależy mi na tym, by było ciekawie i dokładam wszelkich starań, żeby w moich audycjach po prostu „się działo”.
    A zatem do usłyszenia…

    POP Radio 92,8 FM www.popradio.pl

    Niedziela godz. 20:00 – 22:00

    oraz

    Radio Płońsk 93,6 FM

    Niedziela godz. 21:00 – 23:00

    Zapraszam bardzo serdecznie

    Arkadiusz Kałucki

  • Najnowsze wpisy

  • Kategorie

  • Social

  • Archiwum

  • Reklamy