Audio Video Show 2018 – Moje Reminescencje

01.Audio Video Show 2018a

Moi przed głównym wejściem na Audio Video Show 2018 fot.AK

Już po raz 22 odbyły drugie największe targi sprzętu audio i video w Europie – Audio Video Show. Tegoroczna edycja była wyjątkowa z kilku powodów. Nie to, że poprzednie były mniej wyjątkowe, nie. Tylko akurat się tak złożyło, że ponownie został pobity rekord w ilości wystawców – 170, którzy zaprezentowali blisko 660. Poza tym rok 2018 jest dla nas Polaków o tyle wyjątkowy, że obchodzimy 100-lecie odzyskania przez Polskę Niepodległości a Audio Video Show odbywa się ponownie na PGE Narodowym! Co ma też pewien symboliczny charakter. Przez trzy dni technologicznego szaleństwa zaprezentowano urządzenia warte od 100 do 2 mln zł. Najnowszy sprzęt audio, telewizory, kino domowe i słuchawki.#radio #audiovideoshow2018 #pgenarodowy #journalist #audio #video #show

02.AVS 2018 PGE Narodowy - Akredytacja
Oficjalnie Audio Video Show 2018 rozpoczęło się od godziny 12:00 w Piątek 16.11.2018
a zakończyło w Niedzielę 18.11.2018 o godzinie 18:00. Ale wcześniej dla dziennikarzy nie tylko z Polski ale i ze Świata odbyła się Konferencja prasowa, na której zaprezentowano główne atrakcje AVS oraz kilka ważnych informacji. Zwłaszcza jedna utkwiła mi w pamięci. Otóż widać, że organizatorzy są bardzo czujni i bacznie przyglądają się poprzednim edycją. Każda kolejna jest ulepszona i wszystko jeszcze bardziej sprawnie funkcjonuje a mówię o tym w kontekście stwierdzenia jakie padło podczas Konferencji – „Stawiamy na jakość, a nie na ilość”. Otóż, Audio Video Show jakby ktoś nie wiedział oprócz PGE Narodowego obejmuje także dwa warszawskie Hotele: Radisson Blu Sobieski oraz Golden Tulip. W tych dwóch wymienionych hotelach w pokojach i salach przede wszystkim znaleźli się wystawcy ze sprzętem, który idealnie oddaje sens jego posiadania kiedy będzie w „naszym pokoju”. Ta imitacja domowych warunków ma zwiedzającym, a kto wie czy nie przyszłym klientom uświadomić jak to będzie wszystko brzmiało kiedy zaczniemy słuchać swoich ulubionych płyt, oglądać ukochane filmy etc. I tu dochodzimy do istoty wspomnianego komunikatu. Żeby zobaczyć na spokojnie wszystko podczas AVS trzeba przeznaczyć 5 minut na każde stoisko. Proszę sobie obliczyć ile czasu to zajmuje. A widać, że renoma i uznana marka na świecie Audio Video Show przyciąga kolejne to nowo powstające firmy, które chciałby pokazać się szerszemu odbiorcy. Niestety nowe firmy nie spełniają pewnych wymogów jakościowych a może są za mało wiarygodni w tym co robią, tak Ja to rozumiem i dlatego organizatorzy powiedzieli – „Nie! Dziękujemy! Mamy to co zaplanowaliśmy, chcieliśmy a Wy pracujcie nad waszymi produktami, które muszą spełniać obowiązujące standardy na świecie pod każdym względem”. I podkreślam – jeżeli to tak wygląda to ja mówię dla organizatorów – BRAWO WY! Nie chcę oglądać wątpliwych produktów i dziękuję za czujność. Wolę rekordy w ilości odwiedzających PGE Narodowy i oba Hotele Radisson Blu Sobieski oraz Golden Tulip i co oczywiste oglądać doskonały sprzęt czy elementy wchodzące w skład domowych systemów audiowizualnych, jak zestawy audio, słuchawki, telewizory i projektory. Zanim przejdę do kilku wybranych stoisk, które na dłużej zwiedzałem muszę wspomnieć, że Audio Video Show to jedyne miejsce, gdzie można osobiście posłuchać oraz obiektywnie porównać wiele urządzeń z niemal wszystkich pułapów cenowych. Równolegle z prezentacją sprzętu odbywały się liczne seminaria poświęcone tematyce audio i video oraz koncerty. W tym roku gośćmi specjalnymi Audio Video Show byli Anna Maria Jopek i Jean-Michel Jarre.

W tym roku wyjątkowo swoje zwiedzanie i rozpocząłem od Hotelu Radisson Blu Sobieski. Tam przede wszystkim dwa miejsca zwróciły moja skromna uwagę. Pomieszczenia zajęte przez Mega Acoustic, która od 2010 roku specjalizuje się produkcją i sprzedażą ustrojów akustycznych. Konkretnie chodzi o to, że produkty dostarczane przez nich służą poprawieniu akustyki oraz jakości dźwięku w pomieszczeniach. Co ważne, wszystko jest bardzo nowoczesne i w bardzo estetycznym wyglądzie. W tym roku podczas AVS razem z inna firmą 4HiFi przeprowadzono doświadczenie, które polegało na przedstawieniu odwiedzającym dwóch takich samych pomieszczeń. W każdym z nich zagrała identycznej, wysokiej jakości zestaw audio tylko…jedno pomieszczenie zostało zaadoptowane akustycznie, zaś drugie pozostało bez tego „zabiegu” jak wspominał wystawca.

03.AVS 2018 - Hotel Sobieski_4

Polpak Poland fot.AK

Kolejnym punktem moich zainteresowań było miejsce zarezerwowane dla Polpak Poland. Tam przez kilka minut posłuchałem jak brzmiały najnowsze podłogowe kolumny Paradigm Premier 800F wyprodukowane w Kanadzie, a towarzyszyła im elektronika marki Anthem. Ciary na plecach 🙂

04.AVS 2018_Hotel Sobieski_1

Taga Harmony fot.AK

Tuż obok znajdowało się stoisko polskiego producenta Taga Harmony. Tu był szeroki wachlarz propozycji dla prawdziwych audiofilów. Przez kolumny podłogowe, filtry zasilania po wzmacniacze, hybrydowy system stereo z odtwarzaczem CD-HTR-1000CD. Ponadto zaprezentowano system hi-fi przeznaczony do pomieszczeń o średniej wielkości, pokazując jak przystępny cenowo system może generować świetny dźwięk klasy high-fidelity. Tu należy wspomnieć, że wykorzystano w tym celu wzmacniacz HTA-25B wraz z kolumnami podstawkowymi TAV-808B.

05.AVS 2018 PGE Narodowy - Sennheiser_1

Edward Popławski(Sennheiser) i Ja  fot.AK

Następny przystanek Audio Video Show 2018 to już był PGE Narodowy, a konkretnie Sennheiser. Ich stanowiska zostały podzielone na dwa obszary. Pierwszy to Sala Home Audio z produktami uzupełniającymi domowe systemy rozrywki. Tu można było zobaczyć wizję domowej rozrywki, przyszłości marki i zobaczyć produkty wykraczające poza standardowe rozwiązania słuchawkowe. W drugie sali – Sala Symfoni 1 było przekrojowe spojrzenie na ofertę słuchawkową firmy oraz po raz pierwszy zaprezentowana polskiej publiczności zamknięte audiofilskie słuchawki HD 820.

06.AVS 2018 PGE Narodowy - JBL

JBL fot.AK

Nie mogło mnie zabraknąć na stanowisku JBL/Harman Kardon/Mark Levinson. A swoją wszędzie ich było pełno, bo już przy wejściu głównym na Stadion Narodowy stał imprezowy namiot JBL, a na poziomie +1 Stadionu Narodowego znaleźć można było „zakręconego JBL”, w Loży Białej odbywały się premiery JBL i prapremiera Harman Kardon, a w sali 108 muzyka na żywo vs JBL L100 Classic! Ja wybrałem trzy produkty, które wg mnie były bliskie moim oczekiwaniom co do AVS. Pierwsze to cudo 🙂

07.JBL PartyBox 300 Indoor Party 30

JBL Partybox 300 Indoor Party 30

  JBL Partybox to nowa seria głośników imprezowych z Bluetooth oraz efektami świetlnymi. Obejmuje dwa modele: JBL Partybox 200 (zasilany z sieci) oraz JBL Partybox 300 (z wbudowanym akumulatorem). To nowy sposób na udaną zabawę! JBL Partybox 200 oraz JBL Partybox 300 to nowe potężne głośniki imprezowe z jakością dźwięku JBL oraz efektami świetlnymi. Pozwalają na przesyłanie sygnału za pośrednictwem technologii Bluetooth, wejścia AUX, wejścia RCA R/L lub bezpośrednio z pamięci USB. Wyposażono je w wejście gitarowe oraz mikrofonowe z regulacją poziomu głośności, co umożliwia zaaranżowanie domowego karaoke czy spontanicznego koncertu. Głośniki posiadają również wyjście RCA R/L. Technologia TWS (True Wireless Stereo) pozwala bezprzewodowo połączyć ze sobą dwa głośniki Partybox. Można je również połączyć ze sobą przewodowo. Głośniki serii JBL Partybox różnią się między sobą sposobem zasilania. JBL Partybox 200 jest zasilany z sieci. Natomiast JBL Partybox 300 może być zasilany z sieci, a dodatkowo wyposażono go w akumulator pozwalający na odtwarzanie dźwięku do 18 godzin. Nowa seria Partybox to legendarne brzmienie JBL, które porywa i niezapomniane imprezy, które właśnie mają szansę się rozpocząć! Wbudowane efekty świetlne pracują w trzech trybach: Meter, Pulse i Party. Natomiast gniazda na mikrofon i gitarę dają dodatkowe możliwości – spontanicznego karaoke po podłączeniu mikrofonu lub niespodziewanego koncertu po podłączeniu gitary. To kameralna scena do zaaranżowania, gdzie tylko się zamarzy! Było i coś dla czynnie uprawiających sport. Słuchawki do biegania. O to one 🙂

08.JBL_Endurance_Red_Black_JUMP_06_594_x4

JBL Endurace Red Black JUMP

Nowe słuchawki sportowe JBL Endurance JUMP to idealne rozwiązanie dla wszystkich aktywnych sportowców, ze szczególnym uwzględnieniem treningów „wyskokowych”. Doskonale odnajdą się zarówno na trampolinie, jak i na bieżni czy stepie, zawsze dotrzymując tempa trenującemu. JBL Endurance JUMP to bezprzewodowe sportowe słuchawki zauszne, które są odporne na pot i wodę (stopień ochrony IPX7). Wyposażone zostały w ergonomiczny, dopasowujący się pałąk na szyję. Zastosowane technologie gwarantują, że słuchawki nigdy nie podrażnią uszu, ani z nich nie wypadną. Technologia FlexSoft® zapewnia długotrwały komfort użytkowania, natomiast technologia TwistLock™ odpowiada za pewne trzymanie słuchawki w uchu. Innowacyjna technologia PowerHookTM sprawia, że słuchawki włączają się automatycznie po ich umieszczeniu w uszach, natomiast technologia MagHook™ pozwala łączyć słuchawki ze sobą, gdy nie są używane. Nawigowanie słuchawkami jest bardzo proste dzięki sterowaniu dotykowemu. Czas odtwarzania muzyki to nawet 8 godzin, a dodatkowo słuchawki posiadają funkcjonalność szybkiego ładowania (15 minut ładowania pozwala na godzinę odtwarzania muzyki). Model JBL Endurance JUMP wyposażono w przetworniki o średnicy 10 mm. W zestawie znajduje się etui ochronne. Dostępne są dwie wersje kolorystyczne: czarno-szara i czarno-limonkowa. Słuchawki JBL Endurance JUMP oferują pełne wsparcie w czasie treningu, przy każdym skoku i biegu z przeszkodami! Dzięki technologii PowerHook™ włączają się automatycznie po włożeniu ich do uszu. To najlepsze brzmienie i zastrzyk energii w czasie wyczerpujących treningów! A na koniec będzie coś typowo radiowego czyli z mojego podwórka 🙂

null

Tuner Hero Black BBC

JBL Tuner to przenośny głośnik Bluetooth z radiem DAB/DAB+/FM (UKF). Potężny dźwięk i czysty sygnał radiowy w każdym miejscu. JBL Tuner to przenośny głośnik Bluetooth z radiem DAB/DAB+/FM (UKF) o wyrazistym i potężnym dźwięku cyfrowym. Dzięki kompaktowej konstrukcji i wbudowanemu akumulatorowi wystarczającemu na 8 godzin odtwarzania, można cieszyć się ulubionymi utworami i stacjami radiowymi w każdym miejscu. Jeśli brak akurat odbioru cyfrowego, urządzenie przełączyć można na radio FM (UKF). Podświetlony ekran LCD ułatwia przegląd i rozpoznanie stacji radiowej, a 5 bezpośrednich przycisków pamięci umożliwia przypisanie i szybkie wybranie spośród 5 zapisanych stacji radia cyfrowego i 5 zapisanych stacji radia analogowego. Wbudowane radio DAB/DAB+ pozwala cieszyć się wyborem stacji radiowych i krystalicznie czystym dźwiękiem radia cyfrowego, natomiast cyfrowy tuner FM (UKF) zapewnia dostęp do tradycyjnych stacji radiowych FM z RDS. Dodatkowo głośnik wyposażony został w Bluetooth. W ten sposób można bezprzewodowo przesyłać wysokiej jakości strumień audio ze smartfona lub tabletu i słuchać ulubionej muzyki ze swojego telefonu. Wbudowany akumulator zapewnia do 8 godzin odtwarzania, a podświetlony wyświetlacz LCD pozwala łatwo przewijać szczegóły ulubionych stacji radiowych. Pięć bezpośrednich przycisków pamięci DAB i FM umożliwia zapamiętanie pięciu ulubionych stacji.

10a.AVS 2018 PGE Narodowy - Pioneer_6

Pioneer podczas Audio Video Show 2018 fot.AK

A wisienką na torcie moich reminescencji Audio Video Show 2018 jest chyba niewymagające rekomendacji stoisko – Pioneera połączone z Pioneer DJ. Super stoisko z konsoletami dla DJ-ów, gdzie na żywo grało kilku młodych mistrzów miksowania. Ponadto było kilka modeli słuchawek a więcej produktów także można było zobaczyć na drugim stoisku DSV.

10.AVS 2018 PGE Narodowy - Pioneer_5

Moi na Audio Video Show 2018 i stanowisko Pioneer DJ fot.AK

Za każdym razem będę powtarzał, że żadna relacja prasowa, telewizyjna, radiowa nie odda klimatu i aury panującej podczas tego typu imprezy. Połączenie nowoczesnych technologii z życiem codziennym, kulturalnym i pomysłami na przyszłość plus do tego wszystkiego fachowe porady, wskazówki przez ludzi dbających o nasze co by nie mówić wygody tylko w bezpośrednim spotkaniu, styczności przenoszą nas w inny wymiar wyobraźni w czym uczestniczymy. Bardzo dziękuję za zorganizowanie kolejnego Audio Video Show – Adamowi Mokrzyckiemu oraz wszystkim tym, którzy pomogli mu w realizacji tego niełatwego zadania. Duże DZIĘKUJĘ! Do zobaczenia za rok! Niech Moc Będzie z Wami! 🙂

Przygotował, opracował, napisał: Arkadiusz Kałucki
Źródła: materiały prasowe JBL, DSV, Audio Video Show 2018.

Reklamy

Lonely Sinners – wywiad 9.07.2018 r.

01.Lonely Sinners w POP Radiu_06_2018

Lonely Sinners i JA fot.AK

Lonely Sinners😁Polski duet z Californii. To jest ich nowe otwarcie w muzyce. Electronica mroczna, smutna, nawiązująca miejscami do downtempo, chillout z początku XXI w.. Ma w sobie bardzo filmową duszę, a wyłaniająca się obrazowość dodaje refleksyjności ich debiutanckiej EP’ce „No to Love”. W tekstach jest rozliczenie z przeszłości, a konkretnie z miłością. Mocna electronica zupełnie nie pasująca do mainstreamu. Jej słuchanie może doprowadzić do grzechu☺ Ja już to zrobiłem i Wam też polecam☺ Nika i Seeba!!!☺ Dziękuję za rozmowę☺ A poniżej resume radiowego wywiadu. Tym razem Seeba milczał. Nika może mówić…mówić…mówić 🙂

 

Arkadiusz Kałucki: Ostatnio jak rozmawialiśmy(kilka lat temu) w moim programie „Warto Posłuchać” byliście jako trio Newtones. Dziś duet Lonely Sinners i na dodatek mieszkacie w Kalifornii a nie w Polsce. To jest raczej rewolucja niż ewolucja nie tylko w życiu prywatnym ale i artystycznym.

Nika: Lubimy być w wiecznym ruchu, nie tyle w sensie dosłownym, co przede wszystkim duchowym i emocjonalnym. Do tego potrzebujemy bodźców, a rzucenie się na głęboką wodę, wyjeżdżając zupełnie w ciemno na kontynent, na którym nigdy wcześniej nie byliśmy, wydało nam się dobrą okazją do podróży w głąb siebie. Nowe miejsca, kultura, inna mentalność, inne cykle roku, zapachy, brzmienie języka… Piękno miejsc i ludzi, piekło przetrwania, zachwyt nowym, tęsknota za starym. Wierzę, że kiedy nosisz w sobie walkę, jesteś bardziej interesującym artystą. I choć szkice do naszej EPki powstały jeszcze przed wyjazdem, to myślę, że klimat nostalgii naszej muzyki słychać dzięki temu, czego doświadczaliśmy w Stanach.

Arkadiusz Kałucki: Wasza EP’ka „No to love”(Premiera 14.02.2018 r.) ma przynajmniej według mnie po wielokrotnym jej przesłuchaniu, sporo filmowości umieszczonej w świecie brzmień wysublimowanej elektroniki, downtempo, chillout’u. Miejscami nawet można dostrzec inklinacje muzyką klubową, ale tą związaną z undergroundowym obszarem. Jak wyglądał proces komponowania i produkcji w takie a nie inne brzmienia?

Nika: Bardzo miło słyszeć, że nasza muza kojarzy Ci się filmowo. Kiedy w latach 90ch odkrywałam muzykę elektroniczną, byłam zachwycona jej siłą ilustrowania dźwiękami. Przeżywałam ją niemal mistycznie, celebrując każdy sound. Wszystkie te dźwięki przywoływały obrazy w mojej głowie, dlatego ta muzyka oddziaływała na mnie ze zdwojoną siłą: w sferze dźwięków i wizualnie. I pewnie z tego zachwytu przemyciłam coś do muzyki, którą teraz sami tworzymy. Proces szkicowania był prosty: szukałam dźwięków i brzmień i łączyłam je w spójny jak dla mnie pejzaż. Zawsze wychodziłam od brzmienia, bo to on określa atmosferę. Dopiero potem dochodził rytm (w moim wykonaniu były to bardzo podstawowe instrumenty perkusyjne, które miały za zadanie jedynie określić tempo). Wokal tworzyłam całkowicie spontanicznie, czasem frazy rodziły się w trakcie dobierania dźwięków, czasem jako ostatni element układanki. Sebastian zajął się całą produkcją. Wymienił sekcję rytmiczną, która niejednokrotnie nadała charakter tym kawałkom. Następnie dograł gitary. Wiele synthów pousuwał, bo nie ukrywam, że wpakowałam tam dużo za dużo i zapewne moich wersji utworów nie dałoby się w żaden przyzwoity sposób zmiksować, a w muzyce, gdzie każdy dźwięk ma wybrzmieć, potrzebna jest przecież przestrzeń. I to już zasługa Seba.W międzyczasie pisałam teksty, a na końcu nagraliśmy wokale w fantastycznym domu naszej znajomej Amerykanki, w uroczym Berkeley, gdzie spędziliśmy magiczne 10 dni w towarzystwie ogrodowego potoku, litrów herbaty z miodem i imbirem, inspirujących rozkmin, kota Kitty i tarantuli Trancii.

02.Lonely_Sinners_BAND_Color_RGB_3

Lonely Sinners fot.materiały promocyjne zespołu

Arkadiusz Kałucki: Teksty na EP’ce są nawiązujące do przeszłości a konkretnie chodzi o miłość i wszystkiej jej obszary. Czyżby to było rozliczenie z przeszłością?

Nika: Jest to rozliczenie się z grzechem, który najpierw rozumiany jako błąd czy słabość, zostaje w końcu przeze mnie zaakceptowany. Jest to więc podróż w przeszłość, żeby pogodzić się z nieokreślonej czasem niedoskonałości ludzkiej natury.

Arkadiusz Kałucki: Zgodzimy się jak tu siedzimy, że błądzić jest cechą ludzką. Z artystycznego punktu widzenia, jakie trzy błędy popełniliście, które dały Wam nowe spojrzenie na całość i dziś możecie powiedzieć „dobrze, że to się stało, bo jest nam łatwiej działać muzycznie”?

Nika: W moim przypadku było to na pewno powiedzenie „nie”miłości, o czym jest ta płyta. Nie wiem, czy jest coś więcej…

Arkadiusz Kałucki: Powrócę do tytułu EP’ki „No to love”. Jest bardzo przewrotny. Czy album, który powstanie też będzie miał w sobie sporo zawirowań i zaskoczeń muzycznych? W jakim punkcie jego realizacji aktualnie jesteście?

Nika: Obecnie skupiamy się na graniu, szukamy miejsc, gdzie chcielibyśmy zaprezentować nasz materiał na żywo. Ale w międzyczasie powstają już nowe szkice. W tej chwili mamy ich kilka, myślę, że 3 z nich przejdą nasz dwuosobowy sąd ostateczny 🙂 Nowe utwory powstają spontanicznie: kto z nas akurat ma czas, siada przy klawiszach czy bierze gitarę i komponuje. Nieustannie za to rysujemy sobie w głowach zamysł nowej muzyki i to jest równie fascynujące.

03.Lonely_Sinners_BAND_Color_RGB_2

Lonely Sinners fot.materiały promocyjne zespołu

Arkadiusz Kałucki: Wiem, że bardzo mocno interesujecie się filmem jako gatunkiem i nie tylko. Podczas pobytu w Polsce odbyła się premiera waszego obrazu. Proszę o konkrety od początku do końca – kto? Po co? Dlaczego? etc., bo film jest można powiedzieć – muzyczny 🙂

Nika: Tak, zrobiliśmy pełnometrażowy film dokumentalny – biograficzno-muzyczny – o Tadeuszu Konadorze, legendarnym już dziś nauczycielu śpiewu. Pomysł na film wyszedł od Seba jakieś 5-6 lat temu. Chodziłam wtedy do Tadeusza na zajęcia i wracając do domu opowiadałam Sebowi, z jakim mega człowiekiem przyszło mi pracować. I pewnego dnia Seb powiedział „Zróbmy o nim film”. Wzięliśmy kamery i przez 2 lata dokumentowaliśmy życie Tadeusza oraz spotykaliśmy się z jego byłymi uczniami, dziś już znanymi głosami polskiej sceny muzycznej, których opowieści stały się narracją filmu. Film zrobiliśmy z dwóch powodów: pierwszy to chęć pokazania światu, że być może obok nas żyją osoby anonimowe, ale tak fascynujące jak Tadeusz. Dla nas Tadeusz wydał się wyjątkowy, bo absolutnie oddany muzyce, na wielu jej obszarach. Drugi powód był już bardziej osobisty, bo stanowił formę podziękowania Tadeuszowi za to, jakim wspaniałym nauczycielem był dla mnie. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam kiedyś go poznać i przez kilka lat doświadczać jego nauk, bo to typ mistrza, jakiego poznaje się na swojej artystycznej drodze.

Arkadiusz Kałucki: Często Wam się zdarza grzeszyć?

Nika: No ja jestem grzesznicą na co dzień. Seba chyba bardziej trzyma w ryzach czytanie, bo to bardzo pochłonięty słowem człowiek jest. Ale ile on tam nagrzeszy przekładając kartki, to nikt tego nie zgadnie 🙂

Arkadiusz Kałucki: Pięknie dziękuję za spotkanie i do zobaczenia przy całej płycie 🙂

Nika: Dzięki też i do zobaczenia wkrótce!

Nandu – wywiad 24.05.2018

01.Justyna Kuśmierczy i Ja_2018

Justyna Kuśmierczyk wokalistka Nandu fot.AK

Nandu☺ Zespół istnieje od 5 lat. Ukazała się ich płyta pt.”Natura”☺Funky, Soul, Folk, Rock, Jazz, Pop plus miejscami poetyckie teksty przenoszą odbiorcę w świat natury. Także natury ludzkiej. Jest też mowa o czterech żywiołach mające swoje solidne i wyraziste kształty umiejętnie wplecione w nasze doświadczenia życiowe☺ Dobry i ciekawy debiut, któremu Warto dać szansę i patrzeć jak dalej będą się rozwijać. Oby!😁

 

02.Nandu - Natura singiel cover

Arkadiusz Kałucki: Działacie na scenie muzycznej od pięciu lat i dopiero teraz ukazuje się wasza debiutancka płyta „Natura”. Ten czas to było poszukiwanie w muzyce, którędy chcecie iść? Czy tylko brak finansów na wydanie płyty? Bo wspomnę, że płyta dzięki akcji crowdfundingowej na Polak Potrafi doczekała się realizacji.

Justyna Kuśmierczyk(Nandu): Na początku chcieliśmy się muzycznie wyczuć. Kiedy dołączyłam do zespołu graliśmy utwory, które zostały napisane znacznie wcześniej i dopiero z biegiem czasu zaczęliśmy łączyć nasze siły twórcze. Jeśli chodzi o publikacje, to działaliśmy „singlowo”. Powstały teledyski do takich utworów, jak „Foolish”, „Ktoś”, czy „Zapominasz mnie”. Później narodził się pomysł by złożyć to w album.

Łukasz Chmurski (Nandu): Akcja na portalu Polak Potrafi, dzięki której zebraliśmy część budżetu na nagranie płyty zakończyła się ponad 2 lata przed jej wydaniem. Już w chwili uruchomienia akcji mieliśmy praktycznie godzinny autorski materiał, z którym graliśmy koncerty w całej Polsce. Pierwotnym pomysłem było zarejestrowanie tego materiału w studiu i umieszczenia go na planowanej płycie. Niestety, po rejestracji części piosenek okazało się jednak, że nie jesteśmy zadowoleni z kierunku, w którym zmierzamy z naszą muzyką. Część numerów była tworzona 3 lata wcześniej i w naszym odczuciu znacznie straciła na świeżości. Pisząc te piosenki, nie mieliśmy też w głowie koncepcji na całą płytę. Myślę też, że od tego czasu, my i nasze spojrzenie na muzykę znacząco się zmieniło, efektem czego był brak satysfakcji z nagranego materiału. Podjęliśmy więc decyzję, że nie będziemy wykorzystywać wcześniejszych kompozycji i napiszemy całą płytę od nowa, tak, żeby brzmiała ona zgodnie z naszymi aktualnymi oczekiwaniami. Proces kompozycji, aranżacji, pisania tekstów do 11 nowych utworów zajął nam prawie rok. Kolejny rok zajęła nam rejestracja tego materiału, mix, mastering i wszystkie działania organizacyjne związane z tego typu wydawnictwem. Wydaje się długo, jednakże cała płyta, zaczynając od samego pomysłu na nią, przez muzykę, aranżację, teksty, rejestracje materiału, kończąc na wyborze tłoczni, gdzie płyty były produkowane, jest zgodna z naszą koncepcją. Możemy śmiało powiedzieć, że osobiście braliśmy czynny udział w każdym działaniu związanym z tworzeniem i wydaniem tego krążka. Jak się okazało, to bardzo dużo pracy, więc musiało to trwać tak długo 😉

Arkadiusz Kałucki: Jak odbieracie i sami nadajecie definicję słowom, które poproszę o wyjaśnienie, związanymi z waszą płytą: Niezależność muzyczna, Autorytety(jakie Wam w myślach towarzyszyły), Natchnienie(gdzie najlepiej jest pisać teksty, komponować, pomysły na utwór etc.), Droga(do realizacji płyty: kręta i wyboista czy pod górkę, ale prosta?), Upartość w dążeniu do celu.

Łukasz Chmurski:

Niezależność  – wydaje mi się, że odpowiedzią na to pytanie jest proces tworzenia tej płyty, który nakreśliłem w odpowiedzi na pierwsze pytanie. Wymyśliliśmy sobie koncepcje na tę płytę i od początku do końca samodzielnie ją zrealizowaliśmy. Nikt nam niczego nie narzucał, nie zastanawialiśmy się, czy się ona komuś spodoba, czy się sprzeda oraz czy na niej zarobimy. Tak naprawdę teraz dopiero, po premierze, zbieramy opinie, recenzje. Na szczęście są one w większości zaskakująco pozytywne, jednakże tuż przed upublicznieniem materiału czuliśmy dreszcz emocji i mieliśmy spore obawy, czy ktokolwiek będzie chciał tego słuchać 😉 Podsumowując, materiał ten każdy może ocenić wedle własnego uznania, jednakże na pewno płyta jest całkowicie „niezależna” i odzwierciedla wyłącznie nasze autorskie spojrzenie na muzykę w okresie, kiedy ją nagrywaliśmy.

Autorytety – tak się złożyło, że każdy z zespołu ma nieco inną wrażliwość, słucha innej muzyki i innymi artystami się inspiruje. Oczywiście mamy też w Nandu wspólny mianownik, to jest twórców, których cenimy wspólnie i których muzyka napędza nas do działania. Nie ma możliwości wymienić ich wszystkich, więc poprzestanę na pozycjach „klasycznych”, takich, jak: Prince, Michael Jackson, The Beatles..

Justyna Kuśmierczyk: Stevie Wonder, czy The Police. Ale inspirują nas także nasi rodzimi artyści, jak choćby Poluzjanci. Duży wpływ na ogólne brzmienie „Natury”, miała płyta Natalii Przybysz „Prąd”. Bardzo podobała nam się jej surowość brzmienia, dlatego też trochę zmieniliśmy podejście przy tworzeniu nowych utworów.

Natchnienie – może „dopaść” cię wszędzie, ale są miejsca, czy sytuacje, które stwarzają szczególnie dobrą przestrzeń twórczą. U mnie jest to spacer, dom mojej mamy i wanna  Także bardzo często inspirują mnie utwory innych artystów. Może to być nawet jedno słowo z tekstu, które pobudzi wyobraźnię. Myślę, że Łukasz tu się ze mną zgodzi. Natchnienie przynoszą nam także podróże!

Droga – Nasza droga jest wyboista, ale trochę na własne życzenie. Cały czas uczymy się współdziałać, nie tylko na płaszczyźnie muzycznej, ale także biznesowej i czysto międzyludzkiej. Ponieważ nie mamy wydawcy, wiele spraw pozamuzycznych spada na nas. Jesteśmy pięcioma różnymi charakterami, co czasami jest trudne do pogodzenia i rodzi jakieś napięcia. Ale lubimy się i wspólne granie sprawia nam przyjemność, dlatego udało nam się pokonać parę przeszkód.

Łukasz Chmurski:

Upartość w dążeniu do celu – moim zdaniem, jest to podstawowa cecha, którą musisz posiadać, żeby cokolwiek osiągnąć w jakiejkolwiek dziedzinie życia. Na początku każdej drogi jest ona jeszcze dużo bardziej istotna, niż później, ponieważ najwięcej trudu trzeba włożyć, żeby napędzić koło, a jak zacznie się już ono toczyć, wtedy wykorzystywana jest energia niejako wcześniej włożona. Tak samo jest – wydaje mi się – z każdym bandem, początki są najtrudniejsze, ponieważ praktycznie wszystko musisz robić samemu i nie mam tu na myśli jedynie procesu twórczego, ale ogólnie pojętą organizację, która zajmuje często więcej czasu, niż samo granie. Bardzo łatwo się zniechęcić, odpuścić i zająć się czymś innym. U nas również było wiele momentów kryzysowych, które mogły sprawić, że ta płyta by się nigdy nie ukazała, na szczęście udało się nam je przezwyciężyć. Każdy taki pokonany kryzys powinien być budujący, a jak się uda mimo niego osiągnąć cel, wtedy satysfakcja jest podwójna.

03.Nandu Fot. Andrzej Świetlik

Nandu fot.Andrzej Świetlik

Arkadiusz Kałucki: Na waszym krążku „Natura” jest mnóstwo brzmień. Od pop przez folk, jazz, funky, rock. Chcieliście pokazać, że tak jak w naturze, wszystko się zmienia płynnie czasami bardzo szybko i Wam też to w duszy gra? Jak mniemam, nie chcecie być szufladkowani?

Łukasz Chmurski: Absolutnie nie. Wg. mnie różnorodność stylistyczna płyty, wynika z dwóch czynników. Pierwszy jest taki, że, jak już wspomniałem, pod kątem inspiracji muzycznych tworzymy dość zróżnicowaną grupę 😉 Po drugie, większość kompozycji i aranżacji na płycie jest mojego autorstwa, a ja, jako słuchacz nie lubię stylistycznej stagnacji. W zależności od dnia i godziny mogę tak samo zajawić się rapem, ostrym rockiem, funkiem, czy delikatnym popem. Oczywiście stylistyka płyty jest ogólnie popowa, ponieważ takie założenie przyjęliśmy na wstępie i wprowadzenie do niej jakiejkolwiek radykalnej formy nie pasowałoby do całości, jednakże różnorodność brzmień oraz styli muzycznych słychać i bardzo się z tego cieszę, bowiem taki był plan. Dodam jeszcze, że na płycie jest też kilka piosenek akustycznych, trochę, można powiedzieć, folkowych („Mgły”, „Nic więcej, nic mniej”, „Piękno”). Do zaaranżowania ich w tej konwencji popchnął mnie nowy instrument (gitara akustyczna), który nabyłem, akurat w tym okresie. Nie mogłem się po prostu od niego „odkleić” i część materiału poszła siłą rzeczy w tym kierunku.

Arkadiusz Kałucki: Warstwa tekstowa w pełni jest twojego autorstwa. Czy konsultujesz to, co napiszesz z zespołem? Robisz korekty?

Justyna Kuśmierczyk: Zanim zaczęłam pisać teksty na „Naturę”, dostałam wytyczne „teksty mają być nie o miłości”. Zaczęłam więc się zastanawiać o czym możemy opowiedzieć swoją muzyką i tak powoli narodziła się koncepcja „Natury”. Śmieję się, że trochę nie wyszło z tym początkowym założeniem, bo „Natura” mimo wszystko jest o miłości. Właściwie to, o poznawaniu i pokochaniu samego siebie. W każdym razie zależało mi na tym, żeby każdy z nas mógł się jakoś z tą warstwą liryczną utożsamić  😉

Łukasz Chmurski: Wypracowaliśmy sobie taki system pracy nad utworami, że raczej wszystkie teksty zaproponowane przez Justynę były konsultowane na forum zespołu. Część z nich od razu została zaakceptowana. Natomiast w niektórych wprowadziliśmy pewne zmiany i wydaje się, że wyszło to im na dobre. Jesteśmy bardzo zadowoleni z finalnego efektu, dostajemy też sygnały od słuchaczy, że teksty poszczególnych numerów się podobają i wpadają w ucho, co z dużą dozą satysfakcji obserwujemy na koncertach 😉

04.Nandu Fot. Łukasz Bartyzel

Nandu fot. Łukasz Bartyzel

Arkadiusz Kałucki: Co jest Latarnia morską dla zespołu Nandu? I czy według Was to nie jest złudne takie ufanie by iść w stronę światła? Bo to może być pułapka.

Justyna Kuśmierczyk: Latarnia morska pojawia się w utworze „Mgły”, który jest kluczowy dla koncepcji płyty, ponieważ jest momentem przebudzenia się tytułowej Natury człowieka. Po długim czasie dryfowania po oceanie bezsensowności nasz bohater/bohaterka odnajduje sens, ale w samym sobie. Myślę, że tym właśnie jest „latarnia morska” dla Nandu. Niekoniecznie zewnętrznym bodźcem, ale światłem, które ma w sobie każdy z nas i które, jeśli mu się na to pozwoli, nas poprowadzi. To światło nie pozwoli nam działać przeciwko naszej naturze, ale z nią płynąć. Nie wydaje mi się to zgubne, wręcz przeciwnie!

Arkadiusz Kałucki: Jaka jest historia nazwy zespołu? Dlaczego struś? Kto jest pomysłodawcą?

Łukasz Chmurski: Nazwę zespołu wymyślił Romek Gąsiorowski – w Nandu grający na perkusji i instrumentach perkusyjnych. Myślę, że „struś” nie był kluczowy przy jej wyborze. Liczyło się to, że jest oryginalna, krótka, wpada w ucho i nie wszyscy od razu wiedzą co oznacza. Męczyliśmy się dość długo, przerzucając się propozycjami i w momencie, gdy Romek przedstawił tę nazwę – wiedzieliśmy, że jest dla nas idealna.

Arkadiusz Kałucki: Najbliższe plany zespołu Nandu?

Justyna Kuśmierczyk: Teraz skupiamy się na promocji albumu „Natura”. Na przełomie maja i czerwca pojawi się teledysk do naszego drugiego singla „Mgły”. Za obraz odpowiedzialna jest ta sama ekipa, z którą współpracowaliśmy przy okazji teledysku do utworu „Natura”, czyli Filminati. W planach mamy także kilka koncertów promujących nasze wydawnictwo. Zapraszamy na Nandowego Facebooka i Instagrama, gdzie na bieżąco uzupełniamy listę miast, które odwiedzimy!

Arkadiusz Kałucki : Dziękuję za przemiłą rozmowę i powodzenia  🙂

Justyna Kuśmierczyk: Dziękujemy i pozdrawiamy wszystkich czytelników i słuchaczy „Warto Posłuchać”.

Łukasz Chmurski: Bardzo dziękujemy za możliwość wypowiedzenia się i zachęcamy do posłuchania naszych utworów!

Audiosoulz – wywiad 23.05.2018

01.Ja i Audiosoulz 2018_03a

Audiosoulz fot.AK

Audiosoulz czyli kolejne wcielenie Dirty Rush & Gregor Es☺ Mistrzowie klubowego brzmienia w całkiem ciekawym utworze „Unfollow”😁

 

 

 

 

02.Audiosoulz

Arkadiusz Kałucki: Audiosoulz to chwilowa przygoda z innymi brzmieniami niż te, z których jesteście znani na polskiej scenie klubowej? A może projekt na lata?

Dirty Rush: Zdecydowanie na lata. Od zawsze chcieliśmy sprawdzić swoich sił w takich klimatach, mamy masę pomysłów, które planujemy wkrótce zrealizować, tak więc możemy śmiało zapewnić, że jeszcze nie raz usłyszysz nas pod tym szyldem.

Arkadiusz Kałucki: Czy zanim doszło do realizacji nagrania „Unfollow” w studiu, testowaliście go na imprezach, które graliście? Jak ewentualnie zmieniła się jego struktura w porównaniu z pierwowzorem?

Gregor Es: Tak, zawsze testujemy nowe produkcje na nagłośnieniu klubowym, aby mieć pewność, że wszystko jest na swoim miejscu. Jednak są to raczej niuanse techniczne takie jak odpowiedni balans niskich częstotliwości lub klarowność środka itp. W przypadku Unfollow okazało się, że żadne korekcje nie są konieczne. Numer grał w klubie dokładnie tak jak tego chcieliśmy.

Arkadiusz Kałucki: Obaj jesteście DJ’ami, producentami i remixerami. Jak zmieniła się według Was rola bycia DJ’em od momentu kiedy Wy zaczynaliście przygodę za konsoleta? Jak jest dziś?

Dirty Rush: Jest to temat rzeka. W wielkim skrócie przyznam, że zmieniło się w tej kwestii niemal wszystko. Dla przykładu kiedyś dobry DJ charakteryzował się przede wszystkim unikalnym repertuarem, jego sety składały się z nieznanych dla publiki produkcji i tym właśnie artysta budował swoją markę. Z kolei dzisiaj jest zupełnie odwrotnie. Sety słynnych DJ-ów są pełne numerów, które zna każdy (oczywiście za wyjątkiem sceny undergroundowej). Dziś DJ-e EDM bardziej przypominają gwiazdy rocka, które grają swój koncert i prezentują największe sztosy – swoje czy swoich kolegów. Myślę, że jest to głownie zasługa internetu, przez który muzyka stała się czymś bardzo (może za bardzo) dostępnym, co z kolei spowodowało, że jej odbiorca jest mniej wymagający i woli sięgać po znane, sprawdzone utwory. Oczywiście nie tyczy się to wszystkich, gdyż nadal jest wielu fanów muzyki, którzy mają bardzo wyszukane gusta i preferują czegoś więcej niż hitów z radia, ale na pewno na tą chwilę nie zaliczają się oni do większości.

03.Audiosoulz 6

Audiosoulz fot.Universal Music

Arkadiusz Kałucki: Oprócz grania w klubach macie na swoim koncie występy na prestiżowych festiwalach np. Mayday, Sunrise. Jak bardzo różni się Wasz repertuar, który gracie w klubie a na festiwalu? I ile czasu zajmuje Wam przygotowanie do wspomnianych imprez?

Gregor Es: Jednym z plusów grania na festiwalach jest to, że publika jest bardziej otwarta na brzmienia, których nie zna, dlatego na każdy festiwal staramy się przygotować nietuzinkowe produkcje aby zaskoczyć publikę czymś innym, oraz aby wyróżnić się spośród innych artystów. Z kolei w przypadku występów w klubach praktycznie nigdy nie planujemy seta, gdyż nie wiemy jaką publikę w danym klubie zastaniemy i jakie produkcje jej się spodobają. W klubach raczej obserwujemy co się dzieję na parkiecie i dopiero wtedy sięgamy po kolejny numer. Dla nas najważniejsze jest to, aby ludzie, którzy przyszli do klubu na naszego seta dobrze się bawili.

Arkadiusz Kałucki: W nagraniu „Unfollow” możemy usłyszeć wokalistę G.Kae. Jaka jest historia waszej znajomości z nim?

Dirty Rush: Gabriela poznaliśmy zupełnie przypadkiem, podczas przesłuchiwania różnych demek wokalistów i wokalistek z całego świata. Bardzo spodobały nam się jego demka, dlatego postanowiliśmy się z nim skontaktować co okazało się strzałem w dziesiątkę. Gabriel okazał się bardzo utalentowanym zarówno wokalistą jak i tekściarzem. Bardzo dobrze się rozumieliśmy, w kilka dni po wysłaniu mu podkładu otrzymaliśmy mega dobry materiał wokalny, który po kilku korekcjach tekstu oraz melodii przeistoczył się w to co można teraz usłyszeć w Unfollow.

04.Audiosoulz 1

Audiosoulz fot.Universal Music

Arkadiusz Kałucki: Afrojack, Tiesto czy David Guetta grali Wasze produkcje w swoich setach didżejskich. Wy sami występowaliście na żywo przed Axwell’em, Alesso czy Dimitri Vegas & Like Mike. Jesteście czynnie działającymi DJ’ami na polskiej scenie klubowej od 15 lat. Te wydarzenia i sytuacje traktujecie jako spełnienie marzeń? W pojedynkę też by każdy z Was do tego doprowadził?

Gregor Es: Na pewno uważamy te wydarzenia za spore sukcesy, które motywowały nas do dalszej pracy, a także stanowiły pewne ukoronowanie naszej dotychczasowej kariery. Miło nam jest, gdy ktoś docenia nasze produkcje i zaprasza nas na występ obok tak dużych nazwisk, wiemy wtedy, że trud i czas jaki spędziliśmy w studio nie poszedł na marne oraz że ktoś potrafi to docenić.

Arkadiusz Kałucki: Z tego co pamiętam remix dla Charlie Puth’a(„Attention”) był jednym z tych, który dał Wam rozgłos. Czy jeszcze w 2018 roku będziemy mogli bawić się przy remixie dla gwiazdy światowego formatu czy skupiacie się na swoich produkcjach?

Dirty Rush: Zdecydowanie tak. Aktualnie pracujemy nad remixem bardzo znanego numeru, niestety na tą chwilę nie możemy zdradzić jego tytułu. Prócz tego finalizujemy nasz drugi autorski singiel, a po jego premierze na pewno wrócimy do pracy nad kolejnymi remixami, tak więc możesz się spodziewać w tym roku wielu produkcji spod szyldu Audiosoulz.

Arkadiusz Kałucki: Bardzo dziękuję za rozmowę do mojego programu radiowego „Warto Posłuchać” i tu na blog  🙂

Audiosoulz: Również dziękujemy i pozdrawiamy Wszystkich słuchaczy i czytelników Warto Posłuchać. Do usłyszenia!

Intervista a Dominika Zamara – wywiad 20.04.2018

04.02.2018 Dominika Zamara w POP Radiu 2

Dominika Zamara i Ja fot.AK

Dominika Zamra appartiene al gruppo di artisti polacchi il cui talento vocale è stato riconosciuto ben oltre i confini del nostro paese. Canta nei più importanti palcoscenici del mondo con opere e concerti, in Italia, Francia, Spagna, Stati Uniti, Giappone, Corea del Sud e Cina. Il suo percorso artistico è passata dall’avventura con un gruppo rock gotico ed alcune altre importanti fasi del suo sviluppo come soprano drammatico, il tutto riassunto nella seguente intervista.

 

 

Arkadiusz Kałucki: Dominika ai una voce da soprano drammatico al contrario, Liv Kristine ( soprano di coloratura) e Tarja Turunen (soprano lirico) entrambe associate alla scena rock gotica, anche tu eri associato alla medesima scena. Parlami del periodo trascorso nella band dei Wishing Well e perché hai cambiato genere?

Dominika Zamara: L’opera è sempre stato l’obiettivo principale della mia vita, iniziai a studiare pianoforte all’età di 7 anni, proseguii con la scuola di musica nella classe di canto solista e l’Accademia di musica di Wroclaw nel dipartimento vocale. L’incontro con la musica metal è stata solo una parentesi degli anni in cui studiavo, sono sempre stato affascinata dal gotic metal, adoro la combinazione canto lirico con i suoni pesanti delle chitarre. Ovviamente questo genere viene principalmente eseguito nei club, è stato un allenamento insolito per testare il palcoscenico e il pubblico, paradossalmente questo mi ha preparata per la professione di cantante lirica.

Arkadiusz Kałucki: Sei originaria di Wroclaw, ma vivi in Italia, a Venezia, potresti cantare e continuare a vivere in Polonia, ma sei emigrata in Italia, qual’è stata la ragione?

Dominika Zamara: è stata l’Italia che mi ha scelta, ricevetti una borsa di studio per il Conservatorio di Verona dove ho potuto studiato con grandi maestri il Bel Canta italiano. La mia voce è stata molto apprezzata in Italia, e sin da subito mi è stato offerto un lavoro con un agenzia, ho fatto il mio debutto con il ruolo di Mimi in La Bohème di Puccini, quindi era destino. L’Italia è la culla dell’opera, cantare in Italia è un sogno per ogni cantante lirico. Il pubblico italiano ama l’Opera e sono grandi conoscitori, capita spesso che cantino l’intera opera con me, conoscono a memoria interi libretti. Quindi la risposta è semplice, è stato il pubblico Italiano ad aver apprezzato per primo la mia voce, e mi ha offerto un’opportunità straordinaria per lo sviluppo artistico, se la Polonia mi avesse offerto un’opportunità simile, sarei rimasta in Polonia.

03.Dominika Zamara fot.Magdalena Holubowska

Dominika Zamara fot.Magdalena Holubowska

Arkadiusz Kałucki: il pubblico italiano che assistere ad un’opera sono „esperti e ammiratori della materia”, come li paragoneresti, per esempio al pubblico degli Stati Uniti?

Dominika Zamara: Penso che il pubblico italiano sia più il preparato al mondo, l’opera è nata a Firenze, conoscono sia le voci che la tecnica e per lo più sono melomani, è un pubblico è molto critico, il più grande esame per un cantante. Se un cantante lirico viene apprezzato in Italia può cantare in tutto il mondo. Sono spesso invitata a cantare in vari paesi, ad esempio Stati Uniti, Corea, Cina, Messico, Russia, Francia, Croazia, ecc. Il pubblico americano è molto caldo ed entusiasta ma molto più facile da accontentare. In Italia i teatri sono spesso barocchi, ad esempio dal XVI secolo e tutto è più intimo, negli Stati Uniti, le sale da concerto sono enormi e c’è promozione artistica.

Arkadiusz Kałucki: Nelle varie opere interpreti diversi personaggi, con caratteristiche diverse, quando devi identificarti con il personaggio per renderlo tuo come prepari i ruoli?

Dominika Zamara: una domanda interessante, quando lavoro su di un personaggio devo diventare quel personaggio. Quando stavo preparando il ruolo di Mimì da La Boheme, ho vissuto in un antico appartamento nel cuore di Verona, che ricorda l’appartamento di Mimì e veramente in quel periodo ero Mimi, quando il personaggio di Mimì morì sul palco, anche parte della mia anima morì per un periodo. Quando creo un determinato personaggio sul palco, non sono più Dominika, la mia anima e la mia personalità si trasformano. La cosa più difficile è separarsi dal ruolo, e quando lo spettacolo finisce sento un vuoto dentro me…

Arkadiusz Kałucki: Quali sono i tuoi compositori preferiti e quali opere ti piace cantare di più?

Dominika Zamara: amo Mozart, posso dire che Mozart è il mio più importante insegnante di canto e tecnica vocale, mentre canto le arie di Mozart trovo la mia posizione naturale e una grande libertà. Amo anche il bel canto italiano e sono felice di interpretare i ruoli di Rossini, Bellini e Donizetti, amo il nostro grande Chopin, sono felice di eseguire i suoi lieder in tutto il mondo. La voce è uno strumento vivo in continua evoluzione.

02.Dominika Zamara fot.Magdalena Holubowska

Dominika Zamara fot. Magdalena Holubowska

Arkadiusz Kałucki: Ho notato che tu esegui oltre alle rappresentazioni liriche anche concerti con diversi accompagnamenti, chitarra classica pianoforte e con orchestra, hai dei repertori diversi per ognuna di queste formule loro o canti sempre lo stesso?

Dominika Zamara: Canto spesso opere con orchestra o concerti con arie d’opera, sacro, oratori o musica contemporanea. Per esempio canto spesso recital con pianoforte, dove di solito eseguo cicli di lieder o arie da camera, a volte lavoro con chitarristi classici, ho registrato un CD i lieder del compositore croato Ivan Padovec per un’etichetta discografica italiana insieme al chitarrista classico americano Stanley Alexandroowicz. Abbiamo fatto un tour negli Stati Uniti per promuovere questo album … Il mio repertorio è molto vario. Sto preparando costantemente nuovi programmi e nuovi ruoli per le opera … L’arte vocale non ha limiti …

Arkadiusz Kałucki: Parlaci dei tuoi progetti futuri.

Dominika Zamara: A fine aprile uscirà il mio nuovo disco “Chopin Lieder Op.74” edito dalla Casa Discografica Elegia Classics, e ne seguiranno molte date di promozione in Italia (ad esempio a Roma al Teatro Marcello) ed in altri paesi, a maggio partirò per un tour in USA e sarò anche spesso in Polonia.

Arkadiusz Kałucki: Grazie mille per averci concesso questa intervista

Dominika Zamara: Grazie a voi.

Robert Cichy – wywiad 26.03.2018 r.

01.Robert Cichy i Ja 2018

Robert Cichy i Ja fot.AK

Robert Cichy☺ Kopalnia wiedzy i doświadczenia☺ Był liderem formacji Chilli czy June 🙂 Od blisko 14 lat na stałe współpracuje z Ania Dąbrowską. Ponadto, ma na swoim koncie udział w muzycznym sukcesie m.in. Marceliny, Ani Rusowicz czy Piotra Zioły. Niejednokrotnie grał u boku Urszuli Dudziak czy Michała Urbaniaka. Robert Cichy – gitarzysta, kompozytor, producent a także wokalista nagrał mądry, szczery i spójny album „Smack” 🙂

01a.smack-okladka

Arkadiusz Kałucki: Masz na swoim koncie współpracę m.in. z Anią Dąbrowską, Ania Rusowicz czy Urszulą Dudziak, Michałem Urbaniakiem. To są dwa różne bieguny muzyczne. Co się od nich w tym czasie nauczyłeś, co zaprocentowało na Twojej solowej płycie „Smack”?

Robert Cichy: Praca z innymi artystami daje natchnienie, energie na rozwój do dalszej pracy. Wzbudza zdrową rywalizację, szacunek i dystans do muzycznego ‚ego’.

Arkadiusz Kałucki: Ciekawe instrumentarium wykorzystałeś by zrealizować swój debiutancki materiał muzyczny. Co to za instrumenty i kto na nich gra? Może Ty sam?

Robert Cichy: Od lat współpracuję z wieloma artystami, wytwórniami itd. Akurat w przypadku swojej solowej płyty postawiłem na niezależność w zakresie wydawnictwa jak i wszelkich działań muzycznych od komponowania do nagrywania. Wykorzystałem wszystkie swoje umiejętności, pomysły, instrumenty (poza gitarą akustyczną i elektryczną pojawiła się m.in. bałałajka czy banjo). Nagrałem też basy, syntezatory. To była w pewnym sensie zabawa połączona z pracą. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że we wszystkich utworach jest głównie moja ‚ręka’..

02.Robert Cichy 1 fot.Krzysztof Mossakowski

Rober Cichy fot.Krzysztof Mossakowski

Arkadiusz Kałucki: Jesteś producentem płyty i razem z DJ Epromem(Polska legenda Hip-Hopu) ją miksowaliście. Ale to nie jedyny zaproszony gość, który pomógł zrealizować Twoje muzyczne marzenie. To teraz proszę pochwal się kogo jeszcze namówiłeś do współpracy nad płytą „Smack”? Jakie było kryterium ich doboru?

Robert Cichy: Zaprosiłem moją siostrę Magdalenę Ziętek, która zagrała na skrzypcach w kilku utworach. W kawałku ‚Henhouse’ zaskreczował DJ Brk. Jest oczywiście Ania Dąbrowska, z którą już współpracuje 14 lat i australijski ziom z Opola:))- Phillip Bracken.. Natomiast Dj Eprom na etapie miksu pomógł mi ukręcić „tłuste” brzmienie, żeby gitarowym utworom nadać głębszej mocy 🙂

Arkadiusz Kałucki: Jesteś na polskiej scenie muzycznie od ponad 15 lat. Byłeś frontman’em zespołów Chilli czy June. Album „Smack” jest Twoim pierwszym solowym „muzycznym dzieckiem”. Mam taką myśl patrząc na Twoją drogę muzyczną, że jesteś trochę takim „Trubadurem”. Przemieszczasz się po różnych obszarach muzycznych i dopiero teraz znalazłeś przystań, która być może stanie się Twoim domem. Czy raczej dalej ruszysz w podróż?

Robert Cichy: Jestem cały czas w podróży…czasem bywam w domu 3 dni w miesiącu..:)także moja droga muzyczna ewoluuje…transportuje(emocje:),globtroteruje dźwięki i co najważniejsze – dojrzewa 🙂

Arkadiusz Kałucki: Czy tytuł płyty „Smack” był jedynym wyborem czy miałeś inne pomysły?

Robert Cichy: Tytuł płyty ‚Smack’ został ostatecznie wybrany po nagraniu utworu ‚Smack’:) Najbardziej charakteryzował klimat płyty…ale oczywiście były przed’smacki’ tytułu…Pierwszy, który miał być to: Alabama Zdrooj::))) czyli americana w polskim wydaniu 🙂

03.Robert Cichy 2 fot.Krzysztof Mossakowski

Robert Cichy fot. Krzysztof Mossakowski

Arkadiusz Kałucki: Do kogo kierujesz swoją płytę? Masz w wyobraźni swojego odbiorcę? Bo jak powiesz, że do wszystkich, to tak jakby powiedzieć „do nikogo”.

Robert Cichy: ‚Smack’ kieruję do odbiorcy stabilizacyjnie nieukierunkowanego, wrażliwca lubiącego drapieżnie rwące struny gitary akustycznej 🙂

Arkadiusz Kałucki: Na koniec zapytam o ulubione miejsce Roberta Cichego. Gdzie lubisz się wyciszyć, nabrać dystansu do codziennego świata, zrelaksować?

Robert Cichy: Te miejsce jest w mojej głowie…wystarczy je czasem wyciszyć…:)))

Arkadiusz Kałucki: Robercie bardzo dziękuję za wywiad do programu „Warto Posłuchać” jak i tu na mój blog 🙂 Powodzenia 🙂

Robert Cichy: Dziękuję za zaproszenie i rozmowę. Pozdrawiam wszystkich fanów muzyki.

Sarsa – wywiad 23.11.2017

01.Sarsa i Ja 1

Sarsa i Ja fot.AK

Jej album „Pióropusze” ukazał się dokładnie 26.05.2017 r. To nie jest przypadkowa data. Podobnie jak pojawiające się daty w teledysku do utworu „Motyle i ćmy”. Cała płyta jest bardzo różnorodna muzycznie, ale z zachowaną tożsamością Marty 🙂 Słychać, że od debiutanckiego krążka bardzo poszerzyła swój horyzont zainteresowań muzycznych, ale nadała tym „fascynacją” swój charakter 🙂 Poniżej przeczytacie moją krótką rozmowę z Sarsą będącą tylko szkieletem wywiadu radiowego, który będzie miał swoją premierę w moim autorskim programie „Warto Posłuchać” 26.11.2017(Niedziela) w Radiu Płońsk 93,6 FM godz.21:10. Natomiast w POP Radiu 92,8 FM – 3.12.2017 (Niedziela) godz.20:00 🙂

02.Sarsa

Arkadiusz Kałucki: Pochodzisz ze Słupska. Czy kiedykolwiek była propozycja ze strony klubu sportowego Czarni Słupsk abyś nagrała hymn klubu? Bo np. Maciej Maleńczuk śpiewa hymn Cracovii. A w ogóle interesujesz się sportem?

Sarsa: Myślę, że to byłaby bardzo pozytywna inicjatywa! W końcu muzyka i sport powinny łączyć ludzi, a nie dzielić! Natomiast na razie nie było takiej propozycji…

Arkadiusz Kałucki: Płyta „Pióropusze”(premiera: 26.05.2017 r.) jest Twoją drugą w dyskografii. Na pewno słyszałaś o tzw. syndromie drugiej płyty. Przywiązujesz uwagę do tego typu sformułowań czy uważasz, że artysta powinien robić wszystko zgodnie ze swoim sumieniem i tym co sobie zaplanował?

Sarsa: Jedno nie wyklucza drugiego. Jest stres związany z wyścigiem jaki mam z samą sobą, ale na szczęście po sukcesie singli i pozytywnych recenzjach dziennikarzy muzycznych mogłam odetchnąć z ulgą. Zawsze staram się dać siebie w swojej twórczości. Obnażam się przed fanami z mojego życia wiec naturalne jest to ze chciałabym by ten odbiór był pozytywny.

04.Sarsa

Sarsa fot.Maciej Siergiej Nowak, Piotr Tarasiewicz

Arkadiusz Kałucki: Czy jesteś przesądna? Masz swój talizman? Pytam, bo w Kulturze Indian pióropusz był takim ochronnym talizmanem.

Sarsa: Mam swoje talizmany i wierze w moc konkretnych symboli. Tytuł „Pióropusze” jest talizmanem ale tez wyrazem różnorodności muzycznej jaja gra mi w sercu i jaja zawarłam na tym albumie.

Arkadiusz Kałucki: Na albumie „Pióropusze” mamy większe instrumentarium niż na pierwszym krążku. Proszę powiedz jak wyglądał proces twórczy, bo możliwości znacząco się powiększyły.

Sarsa: Proces twórczy przebiega zawsze tak samo u mnie 🙂 pisze piosenki w domowym zaciszu lub nagrywam melodie na dyktafon w zależności gdzie dopadnie mnie wena. Potem szukam producentów. Przy albumie ” Pióropusze” pracowałam ze szwedzkimi producentami, w Londynie w Tileyard studio oraz z polskimi. Dzięki temu mogłam jeszcze bardziej różnicować muzyczne brzmienie utworów na płycie.

Print

Sarsa fot.Maciej Siergiej Nowak, Piotr Tarasiewicz

Arkadiusz Kałucki: Twoje najnowsze nagranie „Motyle i Ćmy” pozostawia sporo miejsca dla odbiorcy na jego interpretację. Czy były dotychczas dla Ciebie jakieś zaskakujące spostrzeżenia a może inspirujące?

Sarsa: Staram się nie wskazywać jednej drogi interpretacji tego utworu – to nie jest język polski, a ja nie jestem nauczycielem by mówić że tylko jedna wersja interpretacji wiersza jest poprawna. Cieszy mnie kiedy moja twórczość jest bodźcem do przemyśleń. Nie wyróżniam nikogo bo ciesze się każdym przejawem analizy mojej twórczości.

Arkadiusz Kałucki: Już na zakończenie. Piszesz teksty piosenek dla innych naszych młodych artystów m.in. Monika Lewczuk, Antek Smykiewicz, Ukeje, Ewa Farna. Brałaś udział w campach songwriterskich. To według Ciebie dziś XXI w. może być ważnym elementem w rozwoju artystów, którzy są dopiero na początku swojej drogi muzycznej? Warto jeździć na takie campy? Czego nowego Ty się uczysz jak jesteś na takim zjeździe?

Sarsa: Ja traktuje takie campy jako odskocznie od mojej własnej twórczości. To tez super okazja by poznać nowych ludzi, producentów ze świata i zdolnych wykonawców. Uważam, że takie campy są bardzo dobre dla debiutantów bo mogą wdrożyć do tworzenia własnej twórczości! To bardzo ważne by artysta był autentyczny i śpiewał opowiadał o czymś z czym sam się utożsamia. Na takich campach ja najczęściej pomagam pisać tzw. TopLine czyli po prostu linie wokalu oraz tekst. Taka praca wymaga sporo empatii by dobrze „wejść w skórę” wykonawcy dla którego tworze. Jednak ulubioną moja formą takiej współpracy jest jednak praca z artystą poza campami. Face to face w bardziej intymnych niż takich zbiorowych warunkach.

Arkadiusz Kałucki: Dziękuję za spotkanie i rozmowę 🙂

Sarsa: Dziękuję!!!! Słońca w sercu życzę!

  • Follow Radio Show i Blog muzyczny on WordPress.com
  • O blogu

    „Warto Posłuchać” to audycja radiowa, gdzie mam przyjemność prezentować nowości singlowe ukazujące się w ostatnich tygodniach. To przede wszystkim. Ale to także program, w którym prezentowane i omawiane są wybrane fragmenty z nowych albumów artystów reprezentujących różne style i gatunki muzyczne.
    Nie znajdziesz u mnie jednego dominującego stylu. Jest tu pop, rock, electronica, reggae, soul, grunge, smooth jazz, etc. .

    Program „Warto Posłuchać”, to miejsce, gdzie również i przedstawiciele polskiej sceny muzycznej często podpisują listę obecności.

    Moje audycje mają na celu zwrócenie uwagi szerokiemu odbiorcy i temu w pracy, i temu w domu na nowe nagrania i na nowych artystów. Na to, co warto mieć w swojej płytotece i na to, co na dniach może stać się niekwestionowanym przebojem. Ciągle jesteśmy zabiegani, często brakuje nam chwili wytchnienia, dlatego też i nie zwracamy uwagi na otaczające nas dźwięki.
    Ja zrobię to za Was. Po to tu jestem. Nie naśladuję nikogo, dlatego też wierzę, że moich audycji po prostu słucha się lepiej.

    Do programu „Warto Posłuchać” często zapraszam ciekawych muzycznych gości. Chcę, aby opowiedzieli Wam o swoich zawodowych dokonaniach, a także o tym, co aktualnie u nich słychać. Także poza studiem nagrań i sceną. A- wierzcie mi- często bywa u nich ciekawie.
    Równie często spotykam też ludzi związanych z szeroko pojętą kulturą. Organizacja kulturalnych przedsięwzięć, literatura, samorodne talenty oraz zarządzanie tym niezwykle barwnym rynkiem również znajduje się w kręgu moich zainteresowań, ponieważ zależy mi na tym, by było ciekawie i dokładam wszelkich starań, żeby w moich audycjach po prostu „się działo”.
    A zatem do usłyszenia…

    POP Radio 92,8 FM www.popradio.pl

    Niedziela godz. 20:00 – 22:00

    oraz

    Radio Płońsk 93,6 FM

    Niedziela godz. 21:00 – 23:00

    Zapraszam bardzo serdecznie

    Arkadiusz Kałucki

  • Najnowsze wpisy

  • Kategorie

  • Social

  • Archiwum

  • Reklamy