Goya – wywiad (27.09.2016 r.)

goya-okladka-fot-honorata-karapuda

fot.Honorata Karapuda

Magdalena Wójcik, Grzegorz Jędrach i Rafał Gorączkowski nawiązali współpracę pod nazwą Goya w 1995 r. Dziś świętują XX lecie swojej działalności artystycznej. Pod koniec 2015 r. ukazała się ich 7 studyjna płyta pt. „Widoki”. Tak jak i na poprzednich albumach w nasze ręce trafił krążek, na którym „smak słów” jest delikatny, kojący, aksamitny, subtelny, wyważony. A od strony muzycznej jak zwykle, w bardzo nowoczesnym popie rodem z zachodnich produkcji. Z wokalistką Magdą Wójcik miałem przyjemność rozmawiać w swojej audycji „Warto Posłuchać” w POP Radiu 92,8 FM. wiosną 2016 r.Teraz ponownie się spotkaliśmy by krótko omówić to, co się wydarzyło w ciągu roku i efekt możecie przeczytać właśnie tu na blogu „Warto Posłuchać”

 

Arkadiusz Kałucki: Za kilkanaście dni minie rok od ukazania się waszej kolejnej płyty w dyskografii pt. „Widoki”. Jakie wnioski dla was płyną? Bo od ostatniego albumu upłynęło sporo czasu. 

Magdalena Wójcik: Każda płyta, którą wydajemy jest dla nas kolejnym etapem w naszym muzycznym życiu…zarówno, jeżeli chodzi o aspekt czysto muzyczny, jak i ten tekstowy aż po taki zupełnie ludzki ( przecież jesteśmy coraz starsi:). Chyba nie mam jakichś wyjątkowych przemyśleń, jeżeli chodzi o o tę konkretną płytę. Zawsze cieszymy się nowym utworami, staramy się je „dopieścić” w studio, a potem jest nam ogromnie miło, jeżeli album jest dobrze odebrany przez słuchaczy. Myślę, że i w tym przypadku ten odbiór jest bardzo pozytywy,,,:)

Arkadiusz Kałucki: Teksty twojego autorstwa na płycie do 11 utworów to tylko twoje myśli, doświadczenia czy otoczenie też było inspirujące? 

Magdalena Wójcik: W moim przypadku nie wszystkie teksty są inspirowane tylko moimi doświadczeniami. Często jestem tylko obserwatorką i z tej perspektywy opisuję pewne odczucia. Zdarza mi się również wyobrazić sobie siebie w jakiejś sytuacji i opisać moją hipotetyczną na nią reakcję. Nie do końca więc z tych tekstów można dowiedzieć się o mnie wielu rzeczy, bo nie wszystko jest prawdą:) Muszę zostawić dla siebie jakąś tajemnicę o mnie samej. Myślę, że w dzisiejszych czasach pełnych ekshibicjonizmu i mówienia o sobie wszystkiego taka tajemnica i niedopowiedzenie jest czymś rzadziej spotykanym, ale myślę że dla niektórych może być pociągające i wartościowe…

Arkadiusz Kałucki: To, co charakterystyczne w piosenkach, to słowa: zaufanie, przyjaciel, wrażliwość, codzienność, sen, kosmos, łzy. Przyznasz, że „widoki” w życiu człowieka są urozmaicone? 

Magdalena Wójcik: Myślę, że tych widoków jest niezliczona ilość i dla każdego są różne…Te, które wymieniłeś są rzeczywiście istotnymi elementami w moich tekstach, bo w taki sposób odbieram rzeczywistość…poprzez uczucia, zwykłe codzienne sprawy, pasje, marzenia…Wydają się o rzeczy oczywiste i czasami banalne, ale chyba najistotniejsze. I wcale nie muszą być spektakularne i niezwykłe, żeby były fascynujące:)

Arkadiusz Kałucki: Co według Ciebie zadecydowało i nadal decyduje, że niezmiennie od 20 lat gracie w tym samym składzie? 

Magdalena Wójcik: Od chwili, kiedy się spotkaliśmy, poczuliśmy wspólną muzyczną więź. Podobne rzeczy nam się podobały, podobne dźwięki nam pasowały i to był ten najistotniejszy początkowy czynnik łączący:) Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu( dzisiaj chyba nie dalibyśmy rady grać tylu wielogodzinnych prób:)). Z czasem muzyka połączyła mnie z zespołem również prywatnie:).
Były też takie momenty, które wymagały od nas podejmowanie trudnych decyzji, ryzykowania i niepewności i chyba to, że mogliśmy w takich chwilach robić to wspólnie spowodowało, że staliśmy się naprawdę fajną, spójną ekipą. Oczywiście cały czas zdarzają nam się kłótnie w studio, ale zawsze dochodzimy do jakiegoś porozumienia:). Podsumowując ten wątek, nie wyobrażam sobie grania z kimś, kogo bym nie lubiła, bo na scenie dałoby się to wyczuć. Muszę czuć, że za mną stoi ktoś, kto mnie wspiera i z kim mamy wspólny cel czyli zagranie jak najlepszego koncertu i wytworzenie fajnej energii:)

goya-fot-honorata-karapuda

Magdalena Wójcik(Goya)fot.Honorata Karapuda

Arkadiusz Kałucki: Słychać na nowej płycie, że nie stoicie w miejscu jeżeli chodzi o brzmienie tylko obserwujecie to, co się dzieje w muzyce. Pochwal się, kto w ostatnich latach zespołowi Goya przypadło do gustu z zachodnich artystów? 

Magdalena Wojcik: Zawsze powtarzam, że szeroko pojęta muzyka popowa daje nieograniczone możliwości, jeżeli chodzi o wykorzystywanie brzmień i łączenie różnych stylów. Możemy sobie pozwolić zarówno na utwory akustyczne jak i bardziej elektroniczne i nikt nam nie zarzuci, że odchodzimy od swojego stylu…Naszym stylem są przede wszystkim piosenki, a to, w jaką „ otoczkę „ je ubierzemy zależy od tego, co w danym momencie nam w studio przyjdzie do gLowy 🙂 . Oczywiście śledzimy to, co dzieje się na rynku muzycznym i wiele rzeczy nas inspiruje. Myślę, że w mniej lub bardziej świadomy sposób czasami przemycamy do naszych utworów te inspiracje, ale to zupełnie normalne:)
Osobiście słucham bardzo różnej muzyki, lubię ciężkie rockowe granie, ale gdybym miała wymienić coś z rzeczy bardziej zbliżonych do naszych klimatów, to wymieniłabym na pewno Florance And The Machine, Lykke Li, London Grammar, Broods, Jamie Woon i wielu innych..,

Arkadiusz Kałucki: Konsekwencja to klucz do sukcesu? Czy tylko jeden z elementów tej układanki? Bo to słowo jest ważne w waszym wypadku. 

Magdalena Wójcik: Myślę, że z tą konsekwencją dobrze się czujemy:) Miło jest usłyszeć, że ktoś zna nasze utwory pomimo tego, że nie kojarzy mojej twarzy. Popularność twórczości jest dla mnie dużo bardziej satysfakcjonująca, niż popularność osoby wynikająca ze znanej twarzy…i tylko twarzy. Od początku starałam się zatrzymać dla siebie sprawy związane z moim prywatnym życiem, a skupialiśmy się na pisaniu piosenek i nagrywaniu kolejnych płyt. Zdaję sobie sprawę, że być może przez takie podejście coś nam mogło uciec, moglibyśmy być bardziej popularni i rozpoznawalni…Z drugiej strony mamy spokojne sumienie, że nie robimy niczego wbrew sobie i nie ciągną się za nami żadne sztuczne skandale i wstydliwe sytuacje, i niech tak zostanie:)
Arkadiusz Kałucki: Płyta „Widoki” zespołu Goya, to zapowiedź czegoś nowego z zachowaniem tożsamości muzycznej? 

Magdalena Wójcik: Na pewno chcemy nagrywać kolejne piosenki i pyty. Jaka będzie ta następna nie jestem w stanie przewidzieć. Bez względu na to, w jakim kierunku muzycznie pójdziemy, mam nadzieję że nie zabraknie nam pomysłów na kolejne kompozycje, bo to one są podstawą. Chciałabym, żeby nasza muzyka i teksty nadal wzbudzały jakieś odczucia i emocje, bo chyba o to w tym wszystkim chodzi…

Dziękuję za rozmowę 🙂

Reklamy