Czerwiec 2019 – wywiady dla POP Radia & Radia Płońsk

Ja_2019_UM_1

Moi fot.AK

Od teraz pod koniec każdego następnego miesiąca będę publikował informacje o zrealizowanych wywiadach dla dwóch stacji radiowych POP Radia 92,8 FM oraz Radia Płońsk 93,6 FM. Będą to zarówno i te związane z muzyką jak i z szeroko pojętą Kulturą. Wcześniej te same opisy znajdują swoje światło dzienne na moim Instagramie (zapraszam do śledzenia – Warto Posłuchać). Emisje nagranych wywiadów albo będą albo już zostały wyemitowane. Ale proszę nie martwcie się, bo już za moment pełna parą uruchamiam swój podcast. Znajdą się tam wszystkie – dosłownie WSZYSTKIE wywiady jakie miałem przyjemność i zaszczyt przeprowadzić. Będą i te krótkie jak i te 2-godzinne 🙂 Oj, to będą dla mnie bardzo pracowite wakacje 🙂 Pozdrawiam Was słonecznie i bardzo serdecznie życząc miłej lektury 🙂

23.06.2019 Olga Rudnicka w Radiu Plonsk_2019_a

Olga Rudnicka fot.AK

Z Olgą Rudnicką poznałem się dwa lata temu na Warszawskich Targach Książki na PGE Narodowym. Kilkanaście dni temu ponownie się spotkaliśmy, przy kawie, w Centrum stolicy i porozmawiałem z nią na temat jej nowej powieści „Miłe Natalii Początki” (Wyd.Prószyński i S-ka). To prequell bestsellerowej serii o Natalii. Wszystko zaczyna się w ok.1964 r a kończy na początku XXI wieku. Major Służby Bezpieczeństwa już 12-letniego Jarosława Sucharskiego nazwijmy to werbuje do współpracy. Generalnie całość jest powieścią kryminalną dotyczącą przemytów dzieł sztuki, biżuterii, pokazanie jak działała sieć przemytników, jak czarny rynek tych bogactw działa prężnie. Jest jedno ale…to tylko przykrywka do istotnych problemów obecnych w naszym kraju. Matki samotnie wychowujące dzieci. Brak albo minimalny kontakt ojca z córką(tu jest ich 5) i kompletny brak zrozumienia w rozmowie. To pokazanie także stereotypów mężczyzny utrwalanych przez matkę i babcię i mówiące to swojej córce. Inny problem, aktualny to brak dokumentów swoich własności, walka o swoje dziedziczenie majątku etc. Jest również mowa o samotności człowieka nie mającego rodziny, którego system państwa wciągnął do pracowania, służenia mu nie dając szans na rozwój, pasję, odcięcie się od codzienności tylko zmuszając niejako do werbowania i zarażania kolejnych ludzi. Oj dużo by pisać i wymieniać tych poważnych wątków. Więcej było 23.06.2019 w Niedzielę g.20:10-21:00 w moim „Kulturalnym Mazowszu” w Radiu Płońsk 93.6 FM.

28.07.2019 Agata Karczewska_06_2019 w POP Radio_2019_b

Agata Karczewska fot.AK

Agata Karczewska już wczesną wiosną była moim gościem w programie „Warto Posłuchać”. Wtedy rozmawialiśmy o nagraniu „Fool” a teraz o całej płycie. Debiutancki album Agaty nosi tytuł „I’m not good at having fun” i zawiera 11 kompozycji. Cały materiał muzyczny utrzymany jest w brzmieniach i stylistyce country z pierwiastkami folku. To płyta jak ścieżka dźwiękowa do filmu po USA, gdzie wsiadamy w samochód na wschodnim wybrzeżu i jedziemy na zachodni przez południowe stany. Odważny i prawdziwy w każdym aspekcie. Autentyczność, minimalizm, skromność, szczerość przekazu stawiają Agatę w pierwszym rzędzie artystów, którzy debiutują w 2019. W mojej ocenie to jak na razie Top 5 a nawet Top 3, ale to na koniec roku się wyjaśni. Każda piosenka to oddzielna historia. Jest miłość, rozstanie, obietnica, kłamstwo, zazdrość, konsekwencje naszego zachowania, a i swoje miejsce na w tym wszystkim wiara. Aha Marcin Bors jest producentem jakby ktoś pytał. Solidny debiut 2019 polecam z czystym sumieniem, bo to coś czego nie ma na polskiej scenie muzycznej.

Michał Kowalonek w POP Radio 2019_a

Michał Kowalonek fot.AK

Michał Kowalonek nie jest anonimową postacią na naszej scenie muzycznej. Wokalista zespołu Snowman od 15 lat, a także były wokalista Myslovitz nagrał album pt.„O miłości w czasach powstania”. To debiut solowy Michała, do którego zaprosił kilku znamienitych gości m.in. Michała Wiraszko(Muchy), Daga Gregorowicz(Dagadana), Bogna Jurewicz czy Wojtek Grabek. Są płyty i piosenki o Powstaniu Warszawskim, generalnie o wojnie i walce o wolność a Michał nie wprost ale śpiewa o Powstaniu Wielkopolskim. O lojalności, bliskości, relacjach międzyludzkich, miłości i wspólnocie jakie zostały uwiecznione w poezji, dziennikach, wierszach. Szacunek, powaga, melancholia, zaduma a nawet wzruszenie są przekazane w nowoczesnych nienachalnych brzmieniach. To płyta do słuchania w całości a nie na wyrywki. Producentem albumu jest niezawodny Marcin Bors.

Lika w POP Radio_2019_a

Lika fot.AK

LIKA a prywatnie Angelika Wdowczyk. W roku 2019 ma swój upragniony debiut fonograficzny. Już jej drugi singiel trafił do stacji radiowych. Pierwszy na początku roku pt.”Lekko tak” nawiązujący do brzmień new wave i electronicznych zapożyczeń. Drugi, ten najnowszy to „Toga” w zupełnie innym klimacie. Rockowy pazur, energia i pewność siebie pokazują Angelikę w innym świetle. Ona poszukuje, ona eksploruje paletę brzmień gdzie będzie się dobrze czuła. Jest świadoma sytuacji i ogromu pracy jaki na nią czeka. W tekście do „Togi” jednym z wątków jest robienie swojego nawet jeśli trzeba iść pod prąd. To my decydujemy o sobie i swoich wyborach a nie ktoś inny. To my poniesiemy konsekwencje i naukę na przyszłość jeśli się nie uda, ale jak będzie inaczej? Angelika zwyciężyła wiele lat temu program telewizyjny „Szansa na sukces” śpiewając Perfect „Ale wkoło jest wesoło”. Ciekawy, fajny debiut ale dużo pracy przed LIKĄ by jsk najszybciej odnaleźć swoją tożsamość muzyczną i ją pielęgnować

Michał Masłoń w POP Radio_2019_a

Michał Masłoń fot.AK

Michał Masłoń od blisko 20 lat pokonuje swoje kolejne mile w drodze do bycia gwiazdą. Trochę żartuję z ogromnym szacunkiem i sympatią do tego wokalisty, ale nie ma ukrywać każdy chce być w głębi ducha na świeczniku i mierzyć się z popularnością. To jest motywacja pomimo niesamowitych trudności by chociaż raz pokazać się w mediach, jakichkolwiek. A może się uda przeskoczyć kolejną barierę, trudność by być bliżej Top’u. Michał jest po szkole muzycznej w Łodzi, sam jest muzycznym terapeutą. W latach 2007-2009 występował w zespole „12 Tenorów”, z którym zwiedził trochę świata🙂 Teraz z solowym popowym utworze „Tysiąc Mil” rozpoczął kampanię muzyczną po stacjach radiowych. Oby skuteczną. Ja mu daję szansę i będę go bacznie obserwował bo ma chłopak coś dopowiedzenia🙂

23.06.2019 Paweł Pilichowicz w Radiu Plonsk 2019_a

Paweł Pilichowicz fot.AK

Paweł Pilichowicz promuje swoje trzeci nagranie z albumu „Życia szczegół”. Utwór nosi tytuł „Jedność przeciwieństw”. W teledysku do wspomnianej kompozycji występują Izabela Trojanowska oraz Ryszard Wolbach(ex Babsztyl, Harlem).

16.06.2019 Poparzeni Kawa Trzy_Jacek Kret w Radiu Plonsk_2019d

Jacek Kret z Poparzeni Kawa Trzy fot.AK

Poparzeni Kawą Trzy🙂 Aktualnie promują swoją nową płytę pt.„Zakochaj się we mnie”. To album dwa w jednym tzn. stanowi zwłaszcza w warstwie tekstowej zamknięcie i uporządkowanie spraw sercowych. Coś się skończyło coś się zaczęło. Ale ogólny obraz jest pozytywny. Że więcej nas łączyło dobrego niż złego i to trzeba celebrować i z perspektywy czasu uśmiechać się i miło wspominać tamten czas. I co istotne rozstać się w zgodzie jak cywilizowani ludzie. Teksty są romantyczne z lekkim mrugnięciem oka, delikatnym sarkazmem, troszeczkę złośliwości, ale i nie brak im zadziorności. Tak ujęty temat szeroko rozumianej miłości i jej odcieni napisał Rafał Bryndal(poeta, dziennikarz, autor tekstów), który również w zespole odpowiada za taniec😁 Drugim nowum jest rozszerzenie i na nowo zdefiniowanie sekcji dętej przy wsparciu zaproszonych gości m.in.producent Tabb(Sound’n’Grace) czy Michał Jelonek. Na płycie jest jeden cover „Makumba” z repertuaru Big Cyc z subtelną zmianą w tekście ale zaaranżowany na zupełnie nowych zasadach🙂 Dużo jest sentymentalnych nawiązań muzycznych do lat 80/90 XX wieku a nawet można doszukać się pewnych pierwiastków z okresu międzywojennego w muzyce🙂 W sumie 12 utworów w tym jeden bonus i Poparzeni Kawą Trzy z płytą „Zakochaj się we mnie” mogą pełną parą szturmować koncertami dalszą część roku 2019. A rok 2020 będzie ich jubileuszowym tzn.15-lecie działalności artystycznej🙂Jacek Kret(puzon) został przepytany na wszystkie możliwe strony…przy kawie i bez poparzeń🙂

16.06.2019 Anna Powierza w Radiu Płońsk_2019_a

Anna Powierza fot.AK

W Domu Zabawy i Kultury tzw. Dziku w Warszawie miałem takie oto spotkanie z wyjątkową kobietą, aktorką filmową, telewizyjną i teatralną Anna Powierzą🌹 Ukazała się jej kolejna książka pt.„Insulinooporność. I co dalej?” (Wydawnictwo Pascal). Rozmawialiśmy nie tylko o tej chorobie i jak nią funkcjonować w życiu codziennym, jak się z nią pogodzić a nawet zaprzyjaźnić. To była rozmowa też i o teatrze, filmie z cateringiem w tle😉 Polecam przepisy kulinarne zamieszczone w książce stanowiące drugi jej motyw przewodni. A tam rządzą niepodzielnie cebula, jajko, szpinak, awokado, czosnek😁 Na niektórych studiach humanistycznych jest przedmiot Kultura Jedzenia i o fast foodach nie ma mowy, tak jak i w tej książce. Jest zdrowo, smacznie i treściwie🙂 Bon Appetit😉

Sylwia Borowska w POP Radio_2019_a

Sylwia Borowska fot.AK

Jesteśmy i znamy się niemal od małego. Bo, jesteśmy z jednej dzielnicy, jednego osiedla, jednego podwórka i w tym samym czasie chodziliśmy do tej samej podstawówki. Dopiero po wielu wielu latach się spotkaliśmy i poznaliśmy by porozmawiać o książce Sylwii Borowskiej – „Mój mąż Żyd” (Wydawnictwo Pascal). To reportaż o Polkach, które wyszły za mąż za Izraelczyków i zamieszkały w Izraelu. W tej książce dowiecie się m.in. jaka jest różnica między Izraelczykiem a Żydem, bo jest! To pokazanie jak różnorodny i wielobarwny jest Izrael i ludzie tam mieszkający. Jak ważne są więzi rodzinne, wspólne spożywanie posiłków. Sylwia z każdą ze swoich bohaterek a jest ich 7 plus ona sam, przeprowadziła wielogodzinne rozmowy by pokazać nam, że różowo nie jest ale żyć się da tylko trzeba mieć wiedzę a ona jest warunkiem przetrwania. Izrael młode państwo liczące sobie dopiero 70 lat pokazane jest w słodko-gorzkich realiach życia. Bardzo dobrze się to czyta. Doskonała propozycja czytelnicza na wakacje. Sylwia – merci 🙂 fot.AK

30.06.2019 Mikołaj Sokół w Radiu Płońsk 2019_a

Mikołaj Sokół(Eleven Sports) fot.AK

Pomiędzy pierwszym a drugim treningiem przed GP Francji porozmawiałem z ekspertem i komentatorem w Eleven Sports Mikołajem Sokołem o książce „Enzo Ferrari. Wizjoner z Maranello” – Leo Turrini, Piero Ferrari(Wydawnictwo SQN). Legenda motoryzacji nie lubił muzyki pop, rocka za to uwielbiał operetkę i operę 🙂 Książka jest wywiadem rzeką z jednym z dwóch synów Enzo Ferrariego. To ukazanie człowieka dla którego dyscyplina była bardzo ważna. Samotnik, introwertyk o bardzo surowym wyrazie zewnętrznym twarzy. Z jednej strony pragmatyk z drugiej szaleniec chciałoby się powiedzieć. Miał otwarty umysł wybiegający w swoich pomysłach w przyszłość. Nie bał się zaufać młodym pracownikom w tym i kierowcom. Jak to zostało powiedziane w książce „Enzo Ferrari był jak kostka Rubika, każdy element inny, inny kolor i mimo wszystko trudny do ułożenia. Interesująca i wzbogacająca wiedzę kierowców pozycja wydawnicza. Mikołaju bardzo dziękuję za rozmowę 🙂

WP_20190610_13_19_41_Pro

Kamil Juszczyk fot.AK

Kamil Juszczyk to kolejny z wyróżnionych przez projekt muzyczny My Name Is New. Młody, zdolny, świadomy tego ile pracy go czeka by być jeszcze lepszym znany z działalności w zespole Sayes. Formacja z Tarnowa dobrze zapowiadająca się na przyszłość, niestety zaczęła dryfować i błąkać się niż poszukiwać coraz nowszych rozwiązań muzycznych. W takim momencie lepiej jest zaprzestać dalszego funkcjonowania, by pozostawić po sobie dobre wspomnienia. Ja mam i akceptuję decyzję Kamila o rozwiązaniu czy zawieszeniu działalności Sayes. Czas teraźniejszy przynosi nam jego solowe dokonania. Mający w dorobku występy jako suport przed m.in. Dawidem Podsiadło, Brodką, Organkiem czy Lady Pank nawiązał bardzo pożyteczną współpracę z Leszkiem Biolikiem(Republika). To on jest producentem nagrania „Na Marsie”, który muzycznie jest sentymentalną podróżą do lat 90-tych XX wieku w nowoczesnej, popowej nucie 🙂 W piosence jest mowa, że szukamy gdzieś daleko swojej miłości, kogoś bliskiego a mamy go obok siebie, tu blisko, pod ręką. Że razem jesteśmy silniejsi, tworzymy wspólnotę i budujemy razem nasze życie na solidnym fundamencie którym jest miłość. A mówi się, że mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus 🙂

Marta Zalewska w POP Radio 2019b

Marta Zalewska fot.AK

Marta Zalewska pod koniec 2018 roku wydała swój debiutancki album pt. „Marta Zalewska”. Dzięki konkursowi „Będzie głośno” nasza multiinstrumentalistka, kompozytorka, autorka tekstów i wokalistka doczekała się realizacji swojego marzenia. Ten wyrazisty, solidny krążek oprócz szczerości wyrazu i emocji towarzyszącej premierze został dostrzeżony przez fanów muzyki przez duże M. Zaowocowało to wyborem Marty do 10-tej trasy koncertowej Męskiego Grania 2019, gdzie zagra w Poznaniu już w Lipcu!!! Ponadto w sierpniu będziecie mogli ją zobaczyć w Krakowie podczas Fest Granie w Dworku Białopradnickim, a we wrześniu na dużym festiwalu w Szwecji „Live at Heart”. To największy w Skandynawii festiwal muzyczny. Oprócz Marty wystąpi tam także Agata Karczewska! Teraz Marta Zalewska tradycyjnie gitarowo, energetycznie zaczęła podbijać ponownie stacje radiowe za sprawą trzeciego singla z płyty pt. „Hey you”.

Jan Amos Jelinek w Radiu Płońsk_2019a

dr Jan Amos Jelinek fot.AK

Już szósty raz i niestety ostatni spotkałem się z dr Janem Amosem Jelinkiem w sprawie książki „Niki i Tesla. Awantura o energię słoneczną” autorstwa „Science Bob” & Steve Hockensmith (Wydawnictwo RM). To ostatnia część przygód rodzeństwa, którzy rozwiązując kryminalne zagadki wykonują zadania, doświadczenia oparte o wszystko to, czego uczyliśmy się w szkole na lekcjach Fizyki. Mówię tu – My dorośli. Książka jest przeznaczona zarówno dla dzieci w wieku 5-7 lat jak i tych 11-15 lat. Zaznaczam, że wszystkie doświadczenia należy wykonywać pod okiem dorosłego – nauczyciela, rodzica, babci, dziadka etc. W tej części jest sporo nawiązań do poprzednich książek, ale wyłaniają się w niej dwie istotne kwestie: siła przyjaźni wszystkich młodych bohaterów książki oraz duch współpracy przy wykonywaniu zadań. Podział obowiązków i odpowiedzialność za nie, co jest budowaniem na przyszłość nawyków przy pracy w dorosłym życiu. Ponadto, mamy nowe pojęcia, z którymi dzieci się oswajają np. Biomasa, Hipotermia, Strumień Energii Fotowoltanicznej, Mikrofala. Książka na wakacje? Tak, przyjemne z pożytecznym (czytanie plus doświadczenia). Serio!

Wanda Kwietniewska w POP Radio_2019d

Wanda Kwietniewska fot.AK

Wanda Kwietniewska w 2018 roku obchodziła ze swoim zespołem Wanda i Banda 35-lecie działalności artystycznej. Legendarna wokalistka rockowa zaczynała w liceum w założonym przez siebie kabarecie. Później razem z Małgorzata Ostrowską i Grzegorzem Stróżniakiem założyli słynny Lombard. Po odejściu z zespołu Lombard, w listopadzie 1982 powołała do życia Bandę i Wandę, której nazwa później została zmieniona na Wanda i Banda. Niepokorna, idąca swoją drogą, ale zawsze uczciwa wobec swoich współpracowników muzycznych, z szacunkiem do nich od zawsze miała dobra opinie w środowisku. W ciągu tych 35-lat wyśpiewała mega-przeboje, które znają i nucą kolejne pokolenia Polaków np.: „Hi-Fi”, „Kochaj mnie miły”, „Nie będę Julia”, „Siedem życzeń”, „Te noce są gorące”, „Kanonady-galopady”. Na jej sukces wpłynęła współpraca z doskonałymi tekściarzami m.in. Jacek Cygan, Jacek Skubikowski, Maciej Zembaty, Magdalena Wojtaszewska czy Andrzej Mogielnicki. Wśród muzyków, którzy z Wandą współpracowali i nadal współpracują na pierwszy plan wyłania się Marek Raduli. Trudno tak w tej chwili wymienić wszystkich, bo to jest solidna muzyczna ekipa, której skład się zmieniał. Dlatego odsyłam wszystkich po szczegóły do Encyklopedii muzycznej. Blisko 2-godzinna rozmowa z Wandą Kwietniewska była spełnieniem mojego kolejnego muzycznego marzenia. Wanda – dziękuję 🙂

Autor, przygotowanie i opracowanie Arkadiusz Kałucki

Reklamy

Marta Bijan – wywiad 1.05.2019 r.

01.Marta Bijan i Ja_2019c

Marta Bijan and Moi fot.AK

Marta Bijan jest finalistką 4 edycji X-Factor(2014 r.), gdzie zajęła 2 miejsce, dopiero we wrześniu 2018 mogła odetchnąć z ulgą. Wtedy właśnie spełniło się jej jedno z wielu marzeń – autorska płyta stała się faktem😉 „Melancholia” idealnie do słuchania w ciszy☺ Po emisji radiowej w moim autorskim programie „Warto Posłuchać” w obu stacjach czyli POP Radio 92.8 FM oraz Radiu Płońsk 93.6 FM zapraszam na krótką lekturę streszczającą nasze blisko godzinne spotkanie 🙂

02.Marta Bijan

Arkadiusz Kałucki: Kiedy słuchałem wielokrotnie Twojej debiutanckiej płyty „Melancholia”, to mam przekonanie, że otrzymaliśmy nazwę to „muzyczny dziennik z podróży”. Młoda kobieta opowiada wszystkim swoje przemyślenia, odczucia i emocje z różnych momentów jej wspomnianej wędrówki. Podany wiek przy piosenkach na przykład jest taką wskazówką. Co sądzisz o takim odbiorze?

Marta Bijan: Myślę, że to dokładnie taki odbiór, o jaki mi chodziło. ,,Melancholia” jest niczym innym, jak właśnie muzycznym dziennikiem. Nie wszyscy słuchacze, zwłaszcza ci korzystający z serwisów streamingowych, zdają sobie sprawę jak długa była moja droga do miejsca, w którym właśnie jestem. Podany przy piosenkach wiek miał uświadomić niewtajemniczonym, że nie powinno się traktować wszystkich numerów jako spójnego, aktualnego materiału, a właśnie jako moją ewolucję – zarówno muzyczną, jak i emocjonalną.

Arkadiusz Kałucki: Według Ciebie czas leczy rany? Pytam, bo po tekstach można odnieść wrażenie, że sporo nazwijmy to „doświadczyłaś”.

Marta Bijan: Jest takie wyświechtane powiedzenie, że ,,czas nie leczy ran, a przyzwyczaja nas do bólu” i podpisuję pod nim rękami i nogami. Z pewnych rzeczy w moim życiu wyszłam, inne zostaną we mnie do końca, a wszystkie te smutki i zadrapania staram się zamieniać w coś przystępnego dla innych.

Arkadiusz Kałucki: W swoich niektórych piosenkach wspominasz, nawiązujesz do kosmosu. Chciałabyś polecieć w kosmos? To jest przestrzeń, która może artystę inspirować?

Marta Bijan: Za bardzo boję się fizycznych następstw takiej podróży, jestem pewna, że umarłabym ze strachu jeszcze przed samym wylotem. Mimo to Kosmos jest inspirujący, akurat ja nawiązywałam do planety Mars w nadziei, że może tam czeka nas lepsze życie niż tutaj.

04.Marta Bijan_2 fot.Tomek Wilczyński

Marta Bijan fot.Tomasz Wilczyński

Arkadiusz Kałucki: Okładka Twojej płyty „Melancholia” plus zamieszczone w środku zdjęcia mają bardzo filmowe ujęcia. X Muza to pasja czy dodatkowe hobby Marty Bijan?

Marta Bijan: Kino i literatura to moje pasje, muzyka jest moim życiem – największą miłością, która nawet po odrzuceniu, wciąż do mnie wraca. Uważam, że zainteresowanie filmem mocno przeplata się z pisaniem piosenek, a potem robieniem do nich klipów. Wszystkie dziedziny sztuki łatwo się przenikają i wpływają wzajemnie na siebie. Kiedy fascynuje Cię niemal każda z nich, inspiracja goni inspirację.

Arkadiusz Kałucki: Oboje wiemy, że życie to nie bajka. Każdy na tym świecie szuka swojej drogi do wyznaczonego celu, zarówno w życiu prywatnym czy zawodowym. Powiedz proszę w którym miejscu tej drogi Ty jesteś?

Marta Bijan: Nie wiem, w którym miejscu ta droga się kończy, dlatego każdy dzień traktuję jako cel. Przestałam czekać na to, co życie mi przyniesie i codziennie staram się robić coś, z czego będę dumna. Mam też oczywiście wielkie marzenia, ale nie chcę zastanawiać się kiedy się spełnią, bo wtedy przegapiam dużo ważnych momentów z teraz.

03.Marta Bijan_1 fot.Tomek Wilczyński

Marta Bijan fot.Tomasz Wilczyński

Arkadiusz Kałucki: Powrócę do tekstów. Bardzo często słyszy się tu i ówdzie, że oczy są odzwierciedleniem duszy. Ale w tekstach na twojej płycie jest też o…dłoniach, rękach. Zwracasz na to uwagę?

Marta Bijan: Lubię męskie dłonie, ale zdecydowanie nie myślałam o tym (przynajmniej świadomie), pisząc teksty. Kiedy wspominam o dłoniach, myślę o nich bardziej w kontekście metaforycznym.

Arkadiusz Kałucki: Czy druga płyta też będzie taka melancholijna czy planujesz zmianę brzmienia, stylistyki etc.? Będzie nowe otwarcie?

Marta Bijan: Stylistyka na pewno się zmieni, muzycznie jestem na etapie odkrywania nowych brzmień. A melancholia musiałaby zniknąć ze mnie, żeby zniknąć z moich kawałków. Czy tak się stanie? Chyba przestałabym być sobą.

Arkadiusz Kałucki: Dziękuję za melancholijną rozmowę 🙂  Trzymam kciuki za sukces 🙂

Marta Bijan: Bardzo dziękuję! Cała przyjemność po mojej stronie.:)

 

Kiera – wywiad 26.03.2019 r.

01.Kiera i Ja_2019

Kiera i Ja fot.AK

Kiera🌹Jest kolejnym artystą młodego pokolenia, która została wyróżniona z projektu My Name Is New🙂 Projekt ten ma wsparcie MKiDN, stwarzający szansę dla tych podmiotów muzycznych, którzy są na początku swojej drogi artystycznej🙂 Kiera i jej nagranie „Kolejny rozdział” to elektropopowa propozycja. W utworze „Kolejny rozdział” oprócz dźwięków elektro z domieszką popu słychać jak przebijają się wartości dodane znane z r’n’b. O początkach Kiery i jej premierowym nagraniu rozmawiałem kilkanaście dni temu do programu „Warto Posłuchać”.

02.MyNameIsNew

Arkadiusz Kałucki: Zanim padną magiczne pytania o nagranie „Kolejny rozdział” chciałbym abyś powiedziała jak wyglądała twoja dotychczasowa kariera muzyczna? Masz może tradycje muzyczne w domu?

Kiera: Myślę, że jak najbardziej możemy powiedzieć o tradycjach. Tata mojej mamy, ma wykształcenie muzyczne, gra na gitarze i instrumentach klawiszowych. Moja mama natomiast studiowała na wydziale aktorskim i swego czasu miała nawet pomysł, by przenieść się na wydział wokalno – aktorski. Stąd zresztą moje wykształcenie, bo właśnie na jednego dnia, gdzieś w okolicach mojego 4 roku życia, zabrała mnie na emisję głosu na Akademii Muzycznej w Katowicach. Tak bardzo mi się wtedy spodobało, że jest taka szkoła, w której się ciągle śpiewa, że postanowiłam sobie wtedy, że pewnego dnia będę do tej szkoły chodzić. Jak postanowiłam, tak zrobiłam 😊 Dwa lata temu zrobiłam dyplom na Akademii w Katowicach, z wokalistyki jazzowej i estradowej. Dziś do jazzu mi daleko, ale niezaprzeczalnie dotrzymałam obietnicy. Niekoniecznie zawsze było mi tam z górki, nie pałam miłością najczystszą do muzyki jazzowej, ale tak sobie postanowiłam i jako nadzwyczajnie uparta osoba, dotrwałam. Chociaż ciężko mi to czasem przyznać, na pewno też wiele się tam nauczyłam.

Arkadiusz Kałucki: Electropop z domieszką nowoczesnego r’n’b tzn. jego odmiana mocno odbiegająca od tego electropopu mainstreamowego to według Ciebie przepis na sukces?

Kiera: To na pewno przepis na Kiere. Jeśli znajdują się osoby, które lubią słuchać tej piosenki, to jest to dla mnie największy sukces. Co do mainstreamu… w tych czasach jest to pojęcie bardzo ambiwalentne. Co rusz na szczyty list przebojów, trafia artysta, który jeszcze kilka lat temu, byłby nazwany mocną alternatywą. Polski słuchacz bardzo się zmienia, robi się ciekawy i wymagający. Dlatego chyba ta granica zaciera się coraz mocniej. Nigdy nie wiadomo czy coś ostatecznie wpadnie do mainstreamu czy zostanie zakwalifikowane jako alternatywa. Ważniejsze jest to, czy muzyka jest szczera i powstaje z potrzeby wyrażenia siebie, nie z potrzeby zarobku lub sławy.

Processed with VSCO with a6 preset

Kiera fot.T.Andrut

Arkadiusz Kałucki: Wiem, że nie pracujesz sama. Poproszę o konkrety, bo jest o czym mówić.

Kiera: Zgadza się! Pracuję wspólnie z Anią Micińską, młodą i zdolną bestią, którą poznałam dawno temu, na warsztatach w Jaworkach. Wiąże się z tym zabawna sprawa, mianowicie… łagodnie mówiąc… nie polubiłyśmy się zbytnio. Wzajemna niechęć przez dłuższy czas się utrzymywała, ale z czasem coraz bardziej słabła, aż w końcu zapomniałyśmy o co właściwie chodziło. Tak więc ewentualnie kłótnie i rozłamy zaliczyłyśmy już dawno, teraz tylko przyjaźń i zgoda! Ania pochodzi ze Świdnicy, od dziecka gra na fortepianie, jest po szkole muzycznej, a od jakiegoś czasu wpadła w sidła produkcji muzycznej, co idzie jej naprawdę świetnie! Aktualnie studiuje kreacje dźwięku w Warszawskiej Szkole Filmowej i co rusz mnie zaskakuje!

Arkadiusz Kałucki: Z utworu „Kolejny rozdział” wyłaniają się moim zdaniem dwa słowa: spontaniczność i zaufanie. Jak ważne są według Ciebie te słowa zarówno w kontekście artystycznym jak i prywatnym? Czy one się uzupełniają?

Kiera: Na pełną spontaniczność możemy sobie pozwolić tylko, gdy jest obecne zaufanie. Tak przynajmniej mi się wydaje 😊 Jeśli miałabym nagle pojechać z kimś na koniec świata, bez drogowskazów i map, to tylko z kimś komu bezgranicznie ufam! Artystycznie jest dokładnie tak samo, więc jest to dla mnie filar współpracy z Anią.

Arkadiusz Kałucki: Masz w sobie zakodowane jakieś muzyczne drogowskazy, którymi się kierujesz?

Kiera: Niezbyt oryginalne… ufam swojej intuicji, która już wiele razy mnie zaprowadziła w różne, mało ciekawe, jak na tamten moment zaułki… ale wierzę, że wszystko dzieje się w jakimś celu, tylko nie zawsze od razu potrafimy zrozumieć, czego dana sytuacja miała nas nauczyć.

Processed with VSCO with a6 preset

Kiera fot.T.Andrut

Arkadiusz Kałucki: Jaki masz pomysł na swoje video-clipy? Bo rozumiem, że takie będziesz kręcić do swoich nagrań. Czy będą to np. animowane czy raczej z aktorami, statystami i naturalnie z twoim udziałem?

Kiera: Mamy to w planach, jak najbardziej. Drugi singiel już na pewno będzie miał klip. Zdecydowanie będą to „żywe” teledyski. Mam wiele pomysłów i cały bank inspiracji, ale nie chciałabym na razie zdradzać zbyt wiele. Od zawsze zwracam wielką uwagę na grę światła i ruch, czasem nawet symboliczny a jednak efektowny. Na pewno będzie to możliwość do połączenia kilku pasji, m.in. mody.

Arkadiusz Kałucki: Obowiązkowo muszą zapytać o projekt My Name Is New, gdzie jesteś jedną z wyróżnionych artystek za przewijające się w naszej rozmowie nagranie „Kolejny rozdział”. Tak sobie wyobrażałaś pomoc i promocję młodych artystów na naszym rynku muzycznym czy myśli miałaś zupełnie inne? Jak się o tym projekcie dowiedziałaś?

Kiera: My name is New, to cudowna możliwość dla młodych, początkujących artystów, by dostali szansę na dotarcie do szerszej widowni. Dostając na start taką markę jak Kayax, mamy od razu dobry początek do dalszych działań i rozmów. Marysia Dudek, która jest opiekunem projektu, całymi dniami staje na rzęsach, żeby załatwić dla nas co raz to nowsze pokazy czy koncerty. Ma aktualnie pod sobą wszystkie zespoły My name is new, a przecież jest ich już kilkadziesiąt! Bardzo się cieszę, że udało nam się z Anią dołączyć akurat do tego projektu. Dowiedziałyśmy się o nim głównie przez znajomych i internet, jednak też przyznam, że chwilę go poobserwowałyśmy, zanim się zgłosiłyśmy… ale na pewno nie żałujemy!

Arkadiusz Kałucki: Powodzenia i dziękuję za przemiłą rozmowę mając nadzieję na kolejną nieco dłuższą ale już na temat całej płyty 🙂

Kiera: Dzięki wielkie i mam nadzieje, że do szybkiego zobaczenia!

OS.SO – wywiad 4.03.2019 r.

01.OS.SO i Ja_2019

OS.SO i Moi fot.AK

OS.SO czyli Zuzanna Ossowska to nie tylko wokalistka. To także autorka słów, kompozytorka, multiinstrumentalistka (gra na gitarze basowej, pianinie, perkusji oraz gamelanie). Jest jedną z tych artystek młodego pokolenia, która wzięła udział w bardzo pożytecznym projekcie muzycznym „My Name Is New”. Nad całością czuwa label Kayax Prod. i jak czas pokazuje, to jest świetna szansa dla młodych, którzy mają coś do zaproponowania szerszej publiczności nie koniecznej tej mainstreamowej🙂 OS.SO należy do grona tych wyróżnionych. Poniżej tylko zarys mojej rozmowy do audycji „Warto Posłuchać” w POP Radio 92.8 FM oraz Radia Płońsk 93.6 FM. Miłej lektury 🙂

02.Okładka_OS.SO_front
Arkadiusz Kałucki: Czy udział w projekcie „My Name Is New” to była chęć sprawdzenia się gdzie i w którym miejscu jestem swojej kariery? Czy może inne powody zdecydowały, że wysłałaś tam swoje nagranie, które w pewnym sensie nagrodzono?

Zuzanna Ossowska: Na „My Name Is New” trafiłam szukając ścieżek do wydawnictw, menadżerów otwartych na nowych artystów. Platforma poświęcona młodym, ciekawym muzykom, udzielająca merytorycznego wsparcia to przestrzeń, której na polskim rynku brakowało od dawna. Najczęściej artyści bez nazwiska muszą się dobijać (zwykle bezskutecznie) do dużych firm. Projekt MNIM sprawił, że wiodąca, niezależna wytwórnia sama otworzyła przed nami swoje drzwi, podzieliła wiedzą i wieloletnim doświadczeniem w branży. Udział w programie prowadzonym przez firmę, która współpracuje z tak uznanymi artystami jak Brodka, Krzysztof Zalewski czy Daria Zawiałow to dla mnie duże wyróżnienie i podmuch wiatru w żagle. Ktoś dostrzegł w mojej muzyce potencjał, uznał, że warto pokazać ją szerszej publiczności. Jestem wdzięczna za to wyróżnienie i zaufanie mojej artystycznej wizji, mocno odbiegającej przecież od muzycznego mainstreamu.

Arkadiusz Kałucki: Ukazała się twoja EP’ka, która zwłaszcza w warstwie tekstowej jest o bardzo dużym potencjale do dyskusji oraz interpretacji. Nie jest to łatwy materiał do analizy.

Zuzanna Ossowska: Towarzyszące dźwiękom słowo nie może być tylko miałkim wypełniaczem, pretekstem do wprowadzenia wokalu do utworu. Chciałam żeby każda z piosenek z albumu była słowno-muzyczną opowieścią, a sam tekst literackim namysłem nad rzeczywistością – warstwą, na której zatrzyma się nie tylko ucho, ale i myśl słuchaczy. Jeśli wybrzmiewające w mojej muzyce zdania zachęcają do interpretacji, zapraszają odbiorcę do dialogu, otwierając się na nowe sensy i nie podają na tacy gotowych znaczeń, bardzo mnie to cieszy. Tak powinna działać literatura.

Arkadiusz Kałucki: Tak jak napisałem w krótkiej recenzji EP’ki, jest w niej mowa o otaczających nas przestrzeniach, które powinniśmy w jakiś sposób wypełnić by móc funkcjonować i dalej się rozwijać. Według Ciebie trudno jest je wypełnić i co to by było aby dało nam wartość dodaną w życiu?

Zuzanna Ossowska: Wyczuwam w tym pytaniu duży ładunek filozoficzny, dla mnie kluczem do tego, by móc istnieć i się rozwijać jest znalezienie swojego języka – określenie miejsca, z którego chce się coś powiedzieć o sobie i świecie. Jedną z przestrzeni, wymagających napełnienia treścią, jest własna podmiotowość, tożsamość. Staram się nadawać jej kształt świadomie, żyć uważnie, żeby – nawiązując do przestrzennych metafor – nie zaśmiecać głowy myślowym fast foodem. A tego ostatniego nie brakuje. Wspominasz także o wartości dodanej, w moim rozumieniu jest nią m.in. sztuka, twórcza postawa wobec rzeczywistości: przyglądanie się temu, co nas otacza i przetwarzanie indywidualnych wrażeń w zupełnie nową jakość.

03.OS.SO

OS.SO fot.Magdalena Hałas

Arkadiusz Kałucki: Od strony muzycznej jest bardzo minimalistycznie, oszczędnie, motywy w nieoczywistych rytmikach a twój wokal za to bardzo melodyjny. Taki był pomysł od początku do końca na EP’kę? Czy pierwotne założenia różniły się znacząco od tych finałowych jakie mamy?

Zuzanna Ossowska: Coraz mocniej przyciąga mnie muzyka, w której słuchacze mogą czytać zarówno między wierszami, jak i między dźwiękami, dlatego album jest tak powściągliwy i stonowany. O kameralnym brzmieniu i minimalizmie myślałam od początku pracy nad tym materiałem. Doceniam skomplikowanie rocka progresywnego czy jazzu (stąd, jak sądzę, zostało mi zamiłowanie do polimetrii i mniej oczywistej rytmiki) albo energię nowoczesnej elektroniki, ale zupełnie inna stylistyka wychodzi spod moich palców. Ze śpiewaniem jest podobnie, chcę przekazać tekst i zbudować nastrój, dlatego rezygnuję z ozdobników, strzelistych linii eksponujących same możliwości techniczne głosu. W mojej muzyce wokal wtapia się w instrumenty i staje jednym z nich.

Arkadiusz Kałucki: Wszystkie piosenki na EP’ce generalnie wg mnie mają w sobie potencjał wizualny, by nie powiedzieć filmowy. Czy podczas koncertów towarzyszą Tobie ekrany z wyświetlanymi obrazami? Czy jeszcze o tym nie myślisz i skupiasz się na razie np. na teledyskach?

Zuzanna Ossowska: Dbam o oba sposoby wizualizacji muzyki równocześnie, obraz jest dla mnie bardzo ważnym uzupełnieniem dźwięków, kolejną płaszczyzną do interpretowania ukrytych w nich historii. Piszę scenariusze do swoich teledysków i reżyseruję je, szyję kostiumy, szukam lokacji odpowiednich do realizowania nagrań. I choć być może opublikowałam jeszcze za mało filmów, by dało się dostrzec między nimi pewną ciągłość, starannie wpisuję pokazywane obrazy w szerszą wizję. A na koncerty przygotowałam wizualizacje przenoszące słuchaczy do miejsc, które w moim odczuciu oddają charakter samej muzyki. Gdybym miała opisać te ilustracje w trzech słowach, nazwałabym je bezkresem, błękitem, pustką.

OS.SO_1

OS.SO fot.Magdalena Hałas

Arkadiusz Kałucki: Oprócz tego, że jesteś wokalistką, autorką słów, kompozytorką i multiinstrumentalistką na pewno jest kilka osób, które Tobie pomogły w realizacji EP’ki? Komu możesz podziękować i jeszcze proszę powiedz, gdzie był nagrywany cały Twój materiał muzyczny.

Zuzanna Ossowska: Jest mnóstwo osób, które przyczyniły się do powstania tego albumu – od ludzi wspierających mnie w mojej muzycznej drodze, po fachowców, którzy pomogli mi zrealizować konkretne pomysły. Część materiału z płyty, o której rozmawiamy, zarejestrowałam w studio prowadzonym w Płońsku przy tamtejszym Centrum Kultury. Pracownią kieruje Darek „Pepciaq” Daniszewski, to z nim pracowałam nad miksowaniem piosenek i ostatecznym brzmieniem albumu. Z kolei partie wiolonczeli (wykonane przepięknie przez Izabelę Buchowską) zostały nagrane w jednym z moich ulubionych studyjnych miejsc na mapie Warszawy – Quality Studio. Zdjęcia na okładkę zrobiła Magdalena Hałas, jej fotografie, znalezione w sieci podczas poszukiwań osoby, która odpowiednio zrealizuje moją wizję, zachwyciły mnie od pierwszego wejrzenia. Miejsce na liście podziękowań należy się także Pawłowi Barszczewiczowi za zmiksowanie piosenki „Excuses” i gitarzyście Kubie Szostakowi za zagranie w „Hold Down” i „Grze”. Z całą pewnością ukłony należą się też moim bliskim – nie jest łatwo mieszkać z pięcioma gitarami basowymi, pianinem, syntezatorami, mnóstwem instrumentów perkusyjnych i kilometrami kabli.

Arkadiusz Kałucki: Miałaś kiedykolwiek moment zwątpienia? Po co ja to robię? Nic z tego nie będzie? Może zmienię zawód z muzyka na kogoś innego?

Zuzanna Ossowska: Cały czas o tym myślę (śmiech). Zajmowanie się muzyką to nieustanne wzloty i upadki, trzeba wykazywać ogromną cierpliwość wobec własnej drogi życiowej, nie poddawać się w obliczu porażek, wyrobić w sobie nawyk codziennych ćwiczeń, samodyscyplinę. W byciu muzykiem cenię sobie różnorodność doświadczeń, jakie niesie ze sobą ten zawód. Jest tu całe spektrum doznań, od totalnej samotności, spędzania wielu godzin sam na sam z instrumentem, przez wymianę energii ze słuchaczami podczas koncertu, poczucie współistnienia z całym zespołem. Natomiast nie zgadzam się z modnym dziś powiedzeniem: „wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia”. Trzeba zaakceptować, że w przypadku każdej profesji nie zawsze robi się tylko to, co sprawia przyjemność. Dopóki będąc na scenie czuję dreszcze na plecach wiem, że jestem na właściwej drodze.

Arkadiusz Kałucki: Dziękuję za rozmowę 🙂

Zuzanna Ossowska: Również dziękuję za rozmowę, bardzo interesujące pytania i tak wnikliwe wsłuchanie się w moją płytę.

Sara Jaroszyk – wywiad 26.02.2019 r.

01.Sara Jaroszyk i Ja 2019a

Sara Jaroszyk i Moi fot.AK

Rozmowa z Sarą Jaroszyk, autorką jednej z ciekawszych płyt 2018 r. to była czysta przyjemność. Wywiad radiowy to jedno – emisja niebawem, a tu tylko wycinek naszej rozmowy. Album „Światłocienie” jest pełen dualizmów. Nie łatwych w pierwszej chwili rozwiązań z danej sytuacji. Mnóstwo ścieżek, którymi podąża człowiek kwestią jest którą wybierzemy. A w tym wszystkim jest ważne aby był przy nas ktoś kogo kochamy. Muzycznie jest bardzo różnorodnie:pop, jazz, electronica, R&B. Nie jest to płyta łatwa, ale wciągająca 🙂 Sara…gracie, merci🌹

okładka przód
Arkadiusz Kałucki: Czy Twój album „Światłocienie” można potraktować jako przewodnik, poradnik jak poszukiwać dróg do poznania siebie, zrozumienia gdzie i kim jesteśmy?

Sara Jaroszyk:Światłocienie” to skok w głębię, oderwanie się od rzeczywistości. Świat gdzie zacierają się granice pomiędzy tym co rzeczywiste, a tym co fantastyczne. Gdzie rozpościera się kosmos ludzkich emocji i myśli.

Album “Światłocienie” od pierwszych dźwięków i słów zabiera odbiorcę w podróż. Jest to podróż w głąb siebie, do źródeł tego co oznacza bycie człowiekiem, ale jest to również podróż do światów wymykających się rzeczywistości, zrodzonych z ludzkiej wyobraźni. Jesteśmy istotami bardzo złożonymi, skomplikowanymi, niejednoznacznymi. Nie dającymi się zamknąć w ramy. Toczy się w nas wiele konfliktów, niektórych z nich możemy nie być w stanie rozwikłać przez całe życie. Nie udzielam na tej płycie odpowiedzi na te konflikty, nie mówię jak trzeba żyć, co trzeba robić. Śpiewam i piszę o tym co sama czuję, co mnie inspiruje, co wydaje mi się ciekawe, o tym co dla mnie ważne: o życiu w zgodzie z sobą, o potrzebie wsłuchiwania się w swój wewnętrzny głos, o akceptacji tego, jak różni potrafimy być, o tym jak ważna jest miłość do drugiego człowieka, do innych istot, do natury, ale również do siebie samego.

Arkadiusz Kałucki: Jak ważna w tej podróży jest obecność drugiego człowieka? A może grupa bliskich przyjaciół dla których słowo „kochać” ma bardzo ważne znaczenie.

Sara Jaroszyk: Gdyby nie obecność drugiego człowieka, innych ludzi otaczających mnie, to ta płyta w ogóle by nie powstała. Świat wewnętrzny nie byłby kompletny bez ludzi wokół, którzy tworzą naszą rzeczywistość. Miłość obok innych silnych uczuć, takich jak pożądanie czy ciekawość, są z pewnością siłą napędzającą mnie do tworzenia, dlatego każdy numer na płycie jest nimi przesiąknięty. W życiu prywatnym mam wiele osób, dających mi niezwykłe pokłady energii dlatego płyta nie skupia się raczej na negatywnych emocjach.

Arkadiusz Kałucki: Proszę abyś teraz odniosła się do czterech słów, które są wg mnie kluczowymi na twojej płycie: Serce, Dusza, Ciało, Miłość. Co one mówią Tobie dziś po ukazaniu się płyty, a co mówiły w momencie pisania piosenek?

Sara Jaroszyk:

“Tam gdzie niebo łączy się z ziemią, a ziemia staje się niebem zaczyna się historia.
Choć znasz ją. Nie ma nic nowego w tym co kryje ludzki duch i serce”

można usłyszeć w “Velvet”, które otwiera album.
U źródła albumu leżą bowiem powielające się od zarania dziejów historie serca, duszy i ciała, zawieszone gdzieś na granicy światów. Pełne kontrastów, zawikłań, odwiecznej walki światła i cienia wewnątrz. To, co nas tworzy, ta mieszanka, to elementy zupełnie różne.

Dusza jest odpowiednikiem czegoś, czego nie można uchwycić, nazwać, co nie jest dostrzegalne ludzkim okiem, w co można wierzyć bądź nie. W jakiejś więc części jest to pierwiastek fantastyczny, który swoje ujście znajduje w historiach opowiadanych przeze mnie na płycie, należących nie do świata rzeczywistego, a tego zrodzonego z ludzkiej wyobraźni.

Ciało jest z kolei sferą, która stoi w opozycji do duszy. Odnosi się więc do wszystkiego, co namacalne. Na płycie ciało traktowane jest jako ośrodek wszelkich pierwotnych instynktów, którym ulegamy i które nas tworzą. Odpowiada za pasję, pożądanie, miłość cielesną, według wielu wierzeń jest przez to źródłem tego, co w nas złe, co zasłania nam “wyższe” dobro. Często więc odpowiada za tę sferę życia, która sprawia, że pojawiają się w nas konflikty.

Co prowadzi mnie do ostatnich dwóch składników serca i miłości. Myślę, że serce może być miejscem w którym splatają się dwie poprzednie sfery, namacalna i niematerialna, duchowa i cielesna. Miłość i empatia są fundamentem naszego człowieczeństwa. Przynajmniej w to wierzę. Nie zmieniło się to po wydaniu płyty. Nadal uważam, że jesteśmy bardzo złożonymi istotami w których toczą się konflikty, a miłość jest tą siłą, która daje nam poczucie bezpieczeństwa, stabilności, spokoju.

03.Sara Jaroszyk Fot. J.Gieleta artCONNECTION music

Sara Jaroszyk fot.J.Gieleta artCONNECTION music

Arkadiusz Kałucki: Dużo dualizmów znajduje się na albumie „Światłocienie”. Zabieg zamierzony by ułatwić odbiór płyty? Bo to nie jest łatwa płyta. Wymaga uwagi.

Sara Jaroszyk: Od zawsze interesował mnie temat ludzkiej cielesności i duchowości, pewnych instynktów, które kierują człowiekiem. Jednym z pierwiastków łączących moje teksty jest chęć wyrażenia pewnego rozdarcia w człowieku stąd przewijający się w moich tekstach motyw walki światła i cienia, dobra i zła, tego, co dostrzegalne ludzkim okiem i nie. Z pewnością może być wiele interpretacji tego podziału i swego rodzaju dualizmu, bo jest wszechobecny w świecie i człowieku.

Podczas wielu lat edukacji uczono mnie by sięgać głębiej, wpajano mi wartość sztuki krytycznego myślenia. Nie jest ważne to, co widoczne na powierzchni, trzeba zajrzeć pod nią by w pełni zrozumieć jej wartość. To we mnie zostało. Stąd na płycie tyle dualizmów, lecz nie sądzę by to ułatwiało jej odbiór. Może nie jest to zbyt mądre, łączyć chwytliwe brzmienie piosenki z głębokim, ciężkim do zrozumienia po pierwszym przesłuchaniu przekazem. Pewnie nie, z punktu widzenia sprzedaży takiego produktu lepiej bym postarała się ubrać te przemyślenia w łatwiejsze słowa. Coraz bardziej przekonuję się o tym jak ważne jest dziś pierwsze wrażenie, pierwsza chwila, pierwsze kilkanaście sekund nagrania – to decyduje o tym, czy zechcą Cię dalej słuchać czy przełączą dalej. Moja muzyka wymaga wielokrotnego przesłuchania, najlepiej z tekstem w ręku, może dlatego tak trudno jest mi się przebić.

Arkadiusz Kałucki: Gdzie szukałaś inspiracji do pisania tekstów? Jak długo zajęło Ci skompletowanie całej tej historii?

Sara Jaroszyk: Przy tej płycie po raz pierwszy odważyłam się na sięganie poza siebie. Stąd liczne nawiązania do literatury, filmu, popkultury. Najłatwiej będzie dać kilka przykładów z płyty.

“AVALON”
“Avalon” według celtyckich legend to idylliczna wyspa (lub kraina zmarłych, ale ja wybieram tę pierwszą interpretację), opisywana jako harmonijna, dająca poczucie bezpieczeństwa i spokoju “Ziemia Kobiet”. Jest to zatem mitologiczna kraina, utopia, tożsama ze spokojem, harmonią, czystością, dobrem. W mojej piosence to miejsce, które pozwala żyć w zgodzie ze sobą, gdzie na chwilę znikają wszelkie konflikty, ograniczenia, troski. “Avalon” jest też dla mnie symbolem naszego wewnętrznego ja, jest lustrem, które konfrontuje nas z tym kim jesteśmy.

“DNC”
Z kolei “DNC” to nawiązanie do jednej z moich ukochanych książek “Wilka Stepowego” autorstwa Hermana Hesse. Uznawana jest za jedną z najważniejszych powieści XX wieku i za najsłynniejsze dzieło Hermana Hessego. Niezwykły i magiczny świat powieści wywarł na mnie ogromne wrażenie, czytałam ją z zapartym tchem. Podobnie jak Albert Camus, Hesse wnikliwie opisuje walkę człowieka samego ze sobą, kryzys egzystencjalny i duchowy współczesnego człowieka, poszukiwanie wartości w świecie, który często tych wartości wydaje się być pozbawiony. Bohater powieści, Harry Haller, tytułowy „Wilk Stepowy”, stał się również bohaterem mojej piosenki.

“Kon Tiki”
W 1947, Thor Heyderdahl poprowadził wyprawę drewnianą tratwą własnej konstrukcji, z Peru na Polinezję. Zainspirowany zasłyszaną od jednego z tubylców z Polinezji Francuskiej legendą o wodzu Kon-Tiki, który niegdyś miał przeprowadzić swój lud przez wielkie wody Oceanu Pacyficznego, zapragnął udowodnić, że Polinejczycy nie pochodzą z Azji, a właśnie z Ameryki Południowej. Wiedzeni jedynie prądami oceanicznymi i wiatrem, Thor wraz z załogą dotarli na jedną z wysp Polinezji po 3 miesiącach (dokładnie po 101 dniach). “Kon Tiki” jest dla mnie historią niezwykłej odwagi, ludzkiej wiary w coś, co mogłoby wydawać się niemożliwe do osiągnięcia. To także historia starcia człowieka z naturą, która bywa bardzo niebezpieczna stąd dość mroczny charakter utworu i szybkie, bardzo rytmiczne, inspirowane rytualnymi rytmami refeny. Bardzo lubię tę piosenkę.

04.Fot. J.Gieleta artCONNECTION music 2

Sara Jaroszyk fot. J.Gieleta artCONNCETION music

Arkadiusz Kałucki: Od strony muzycznej jest bardzo różnorodnie. Pokazujesz szerokie spektrum swoich zainteresowań i poszukiwań muzycznych: pop, jazz, r’nb, electronica. Taki był pomysł od początku do końca czy zmieniały się koncepcje w trakcie nagrywania?

Sara Jaroszyk: Nie lubię czuć się ograniczona. Może dlatego na płycie słychać tak wiele inspiracji z różnych muzycznych światów. Zawsze powtarzam, że nie lubię zamykać się w ramy. Gdyby się dało to w ogóle nie kwalifikowałbym swojej muzyki do danego gatunku muzycznego. Albo coś jest dobre albo nie, sam Quincy Jones tak powiedział, a on jest szefem! A tak serio, to lubię ładne melodie, muzykę z duszą, brzmienie fortepianu, fajny, żywy bas, dobry, grooviący beat i harmonie wokalne, najbardziej na świecie! Myślę, że to wszystko znalazło się na płycie i cieszę się bardzo. Może w tym miejscu zaznaczę jak istotne według mnie jest słuchanie płyty od początku do końca, daje to zupełnie inny, o wiele pełniejszy obraz artysty i pracy, która została włożona w nagranie albumu. Do tego serdecznie zachęcam.

Arkadiusz Kałucki: Na koniec proszę powiedz i wyjaśnij pięć argumentów, dla których płyta „Światłocienie” zasługuje na to, aby za 20 lat była z przyjemnością słuchania.

Sara Jaroszyk: Trzeba by było się zastanowić co sprawia, że pewne utwory czy płyty są ponadczasowe? Dziś kawałek wychodzi i po kilka tygodniach już nikt o nim nie pamięta, na jego miejsce jest 10 kolejnych chwytliwych refrenów. Na pewno ważna jest prawda, autentyczność w tym co tworzymy, ale również odwaga, wyznaczanie nowych ścieżek, posługiwanie się nowymi brzmieniami, bawienie się muzyką. Cieszę się, że mogłam się rozwijać, tworząc ten album. Uczyć się siebie, tego co się sprawdza, co nie. Udało mi się opowiedzieć własnymi słowami pewne historie, które wydały mi się ciekawe. Może ktoś po przesłuchaniu moich piosenek sięgnie po książkę Hermanna Hesse lub poczyta sobie o niezwykłej wyprawie tratwą na wyspy Polinezji. Ktoś inny będzie się świetnie bawił, tańcząc do “DNC” lub “Avalonu”. I właśnie to jest piękne. Muzyka daje pole do wyrażania własnych emocji, ale służy również rozrywce, daje nam szansę na oderwanie się od rzeczywistości i zatracenie gdzieś w tańcu lub w głowie. Uwypukla to co niezwykłe, tak jak fotografia – zawiera w sobie chwile, stany, uczucia, które stają się wraz z piosenką nieśmiertelne. Myślę, że ta płyta pokazuje szerokie spektrum muzyki, jak różna może być, jak w różny sposób można ją odbierać. Jest różnorodna i wielowarstwowa, tak samo jak my, ludzie. Może dlatego ktoś za 20 lat, biorąc tę płytę w rękę pomyśli: ej, to dalej jest dobre.

Arkadiusz Kałucki: Bardzo dziękuję za spotkanie i przemiłą rozmowę ☺

Sara Jaroszyk: Dziękuję również! 🙂

Marta Zalewska – wywiad 22.12.2018 r.

01.Marta Zalewska i Ja_2018b

Marta Zalewska i Moi fot.AK

Dotychczas Martę Zalewską można było zobaczyć na scenie u boku takich gwiazd jak m.in. Kayah, Krystyna Prońko, Grzech Piotrowski,w zespole Ars Nova czy w projekcie Filharmonia Uśmiechu Waldemara Malickiego. Marta jest też muzykiem sesyjny. Czas teraźniejszy przynosi nam jej debiutancki album pt.”Marta Zalewska”. Prace nad albumem trwały trzy lata i dzięki konkursowi „Będzie Głośno” zrealizowała swoje muzyczne marzenie. Wygrała i karuzela zaczęła się kręcić jeszcze szybciej. Z Martą, wokalistką, autorką słów, kompozytorką i multiinstrumentalistką kilka dni temu nagrałem wywiad(emisja niebawem) do audycji „Warto Posłuchać” w POP Radio 92.8 FM oraz Radia Płońsk 93.6 FM. Poniżej krótkie resume naszego spotkania 🙂

#wywiad #sennheiser #jbl #music #radio #rock #polishboy #album #voice #talent #playlists #interview #martazalewska #wokalistka #rockgirl #warsaw

02.Marta Zalewska
Arkadiusz Kałucki: Czy Twoje życie artystyczne mogłoby posłużyć jako scenariusz filmowy? Jeżeli tak, to jaki to byłby film i od ilu lat dozwolony?

Marta Zalewska: Nie jestem pewna, czy to co przeżyłam do tej pory już wystarczy, aby kręcić film na tej podstawie (śmiech) – ale gdyby wyobrazić sobie taki eksperyment, to z pewnością byłby to obraz prowokujący bardziej do uśmiechu niż wywołujący płacz czy strach. Choć to oczywiste, że w życiu nie zawsze wszystko układa się dokładnie po naszej myśli, muszę przyznać, że bardzo lubię swoje życie i mam wielkie szczęście spotykać na swojej drodze ludzi mądrych, dobrych i inspirujących dzięki którym biorę udział w ciekawych zdarzeniach…a potem piszę o tym piosenki. Mojemu życiu – nie tylko artystycznemu – daleko do monotonii czy rutyny, jestem wiecznie w jakimś szalonym pędzie poprzetykanym nieustającym rock’n’rollem – zatem przyjmijmy, że film który sobie wyobrażamy byłby dozwolony raczej od lat 21 ;).

Arkadiusz Kałucki: Od wielu lat jesteś mocno zapracowaną artystką. Współpracujesz i z Kayah, Krystyną Prońko, Grzechem Piotrowskim czy chociażby z zespołem Ars Nova. Do tego dochodzą udziały w nagraniach jako muzyk sesyjny etc. Czy ta intensywność związana z Tobą(co cieszy mam nadzieję) nie wywołała w Tobie takiej myśli: „A kiedy Ja coś zrobię dla samej siebie?”, „Mam dużo do pokazania i podzielenia się z ludźmi”., „To jest teraz ten czas, ten moment”. Tak to było czy były inne okoliczności podjęcia tej męskiej decyzji?

Marta Zalewska: Współpraca z wieloma wspaniałymi artystami poszerzyła moją świadomość muzyczną i dała możliwość rozwoju, jednak choć spełniałam się w dużej mierze jako muzyk sesyjny, zawsze czułam, że tego rodzaju aktywność artystyczna mi nie wystarczy. Występuję u boku wspaniałych twórców ale przecież sama też jestem twórcą, piszę własne piosenki, śpiewam je…i choć może jeszcze niewielu ludzi o tym wie, być może już czas to zmienić i odważyć się pokazać swoje utwory światu. Latami dojrzewałam do tego kroku. W międzyczasie miałam już doświadczenia koncertowania z muzyką autorską – współtworzyłam duet Soundz Good z Magdaleną Czwojdą, miałyśmy swój repertuar, wydałyśmy EP-kę. Jednak “katalizatorem” w kontekście wydania solowego albumu okazało się poznanie Krzysztofa Pacana – fantastycznego muzyka, basisty, kompozytora. To on przyjrzał się wnikliwie moim muzycznym działaniom, autorskim pomysłom, marzeniom i upodobaniom estetycznym. Wsparł mnie nie tylko mentalnie – stał się współkompozytorem, basistą i producentem muzycznym utworów na płycie – oraz moim mężem (śmiech).

Arkadiusz Kałucki: Ukazał się Twój debiutancki krążek „Marta Zalewska”. Wypełnia go 12 utworów 5 zaśpiewanych po angielsku, a reszta po polsku. Był plan aby całość została zaśpiewana w naszym języku czy to był świadomy wybór?

Marta Zalewska: Bardzo lubię śpiewać w języku angielskim i mam to szczęście znać go na tyle, że względnie łatwo przychodzi mi pisać teksty w tym języku. Lubię ciemne brzmienie samogłosek w języku angielskim, a brzmienie języka ma bezpośredni wpływ na barwę głosu i charakter śpiewania. W języku polskim jest dużo spółgłosek, zbitek liter, szelestów których w języku angielskim w ogóle nie ma. Angielski daje wygodę pisania tekstów ze względu na tak dużą liczbę wyrazów jednosylabowych – teoretycznie w języku polskim pisze się trudniej biorąc pod uwagę jego konstrukcję ale przyznam, że złożoność i nieregularność tego języka nasuwa oryginalne rozwiązania muzyczne. Polski jest moim naturalnym, pierwszym językiem. Lubię śpiewać po polsku, polski to piękny język.

04.Marta Zalewska 3

Marta Zalewska fot.Ania Powałowska

Arkadiusz Kałucki: W tekstach przewijają się Twoje spostrzeżenia na temat dzisiejszego świata. Jak trudno dziś jest odróżnić dobro od zła. Jak w pogoni za „życiem” dzień zrównuje się z nocą i nieraz nie możemy już cofnąć się, bo coś nam umknęło. Pozostają wspomnienia. Wszystko jest związane z czasem, przemijaniem. A jak do tego wszystkiego dodamy stabilność w tym co robimy, która zaczyna przeistaczać się w monotonię to powstaje szereg pytań, na które nie łatwo jest znaleźć odpowiedzi. Co może być według Ciebie takim lekarstwem na to aby nie zatracić się w tym wszystkim? Masz pomysł?

Marta Zalewska: Wciąż szukam takich “lekarstw” ! Na każdym kroku rozglądam się za receptą na świadome życie. Myślę, że najlepiej nagromadzić takich rozwiązań jak najwięcej, żeby starczyło ich w trudniejszych momentach. Obserwuję uważnie wszystko co się dookoła mnie dzieje i w zasadzie każde zdarzenie – wcale niekoniecznie dotyczące mnie – ma bezpośredni wpływ na refleksje zawarte w moich tekstach. Inspiruje mnie świat wokół i to z czym mierzą się różni ludzie – jednak oczywiście na płycie, najwięcej opowiadam o sobie i przemyśleniach dotyczących moich własnych doświadczeń, wątpliwości i przekonań.

Arkadiusz Kałucki: Od strony muzycznej zaproponowałaś swoim potencjalnym odbiorcom bardzo szerokie spectrum muzyki rockowej. I co istotne, zawarty materiał mam wrażenie idealnie wpasowuje się koncerty zarówno plenerowe, klubowe a nawet akustyczne w okrojonym składzie np. na dwie gitary. Przyznaję szczerze, to stwarza bardzo komfortowe warunki pracy na promocję płyty, a wiem że scena to Twój żywioł 

Marta Zalewska: Cieszę się, że odbierasz album w ten sposób. Mam taką zasadę przy tworzeniu piosenek – niezależnie od tego jak bardzo “urośnie” obsada czy aranżacja przy produkcji utworu – na końcu najlepszym sposobem na weryfikację jego wartości jest według mnie sprowadzenie go do minimum muzycznego – zaśpiewania z samą gitarą czy fortepianem. Jeśli piosenka w tej wersji również robi właściwie wrażenie, być może ma szansę być dobrą kompozycją 🙂 To trochę archaiczne podejście, zdaje sobie z tego sprawę – jednak lubię tak pracować. Ze względu na to, że tak tworzę utwory – można je wykonywać i w większej obsadzie i w mniejszej – np. akustycznie na dwie gitary. Scena to mój drugi dom, choć jej rozmiar nie ma dla mnie większego znaczenia – w muzyce chodzi najbardziej o emocje, a te przekazać można tak samo z olbrzymiej sceny na stadionie, jak i tej maleńkiej w kameralnym klubie. Słucham dużo muzyki i przyjmuję ją jako wielką całość – inspirują mnie gatunki nie tylko rockowe. Stąd prawdopodobnie bierze się brzmienie płyty, które nazwałeś “szerokim spectrum muzyki rockowej”. Uważam, że nie ma potrzeby ograniczania się na siłę i muzyce należy dać jak najwięcej wolności – nawet jeśli chce się ona wyłamać poza stereotypowe dla danego gatunku muzycznego schematy.

03.Marta Zalewska 1

Marta Zalewska fot.Ania Powałowska

Arkadiusz Kałucki: Proszę Marta przedstaw swoją muzyczną drużynę, dzięki której zrealizowałaś swoje muzyczne marzenie w postaci debiutanckiej płyt pt. „Marta Zalewska”.

Marta Zalewska: W skład mojego zespołu wchodzą – wspomniany już wcześniej producent muzyczny albumu Krzysztof Pacan (bas), Paweł Zalewski (gitara), Przemek Pacan (perkusja) i Róża Dudziewicz (tamburyn, wokal). Wszyscy udzielili się na płycie, choć oprócz nich nagrywali także Tomasz “Harry” Waldowski (perkusja), Kamil Barański (wurlitzer, piano), Bożena Zalewska (wokal – moja mama!), Artur Gierczak (gitara akustyczna). Choć nie zagrali na płycie, to w równym stopniu pomogli mi zrealizować marzenie o wydaniu debiutanckiego albumu – Damian Sikorski i Karina Terzoni, cała radiowa Czwórka oraz Agencja Muzyczna Polskiego Radia. To dzięki konkursowi Czwórki “Wydaj płytę z Będzie Głośno” płyta ukazała się 7 grudnia 2018 roku, dziękuję z całego serca wszystkim, którzy przyczynili się do powstania mojej muzyki oraz tym, którzy w tę muzykę uwierzyli.

Arkadiusz Kałucki: Nie mogę nie zapytać już na koniec o utwór „Skrzydła”, z którym wystartowałaś na Festiwalu w Opolu. Nie ma go na Twojej debiutanckiej płycie. Dlaczego? Wiem, że kilka lat temu wspominałaś w jednym z wywiadów, że będzie. Co by nie mówić, to nagranie wg mnie było takim potężnym kołem zamachowym do nagrania płyty.

Marta Zalewska: Oczywiście występ w opolskich Debiutach był wielkim przeżyciem, zwłaszcza że zaśpiewałam swój autorski utwór. Jednak to piosenka stylistycznie trochę “z innej bajki” – chciałam aby mój album był jak najbliżej szeroko pojmowanej muzyki rockowej. “Skrzydła” to piosenka, dzięki której po raz pierwszy wystąpiłam przed tak dużą publicznością w autorskim repertuarze, jednak zamyka ona pewien okres moich artystycznych poszukiwań i dlatego postanowiłam nie umieszczać jej na płycie, która należy już do nowego rozdziału.

Arkadiusz Kałucki ☺ Pięknie dziękuję za spotkanie i rozmowę ☺

Marta Zalewska: Bardzo dziękuję !

Albumy Świat cz.5/2018

Następne 12 płyt, które według mnie wyróżniły się w drugim kwartale br. Niewątpliwie wśród nich jest James Bay(swoją drogą ma super klubowe remixy do nagrania „Us”), Leon Bridges czy Mrcus Miller 🙂 Brzmieniowo jest różnorodnie jak zawsze przy tego typu publikacjach na moim blogu 🙂 Na pewno są to wciągające dźwięki, którymi warto się zainteresować 🙂

 

01.JamesBayJames Bay – „„Electric Light” (Universal Music)

Trzykrotnie nominowany do nagrody GRAMMY, laureat BRIT, multiplatynowy wokalista i autor piosenek James Bay prezentuje nowy album!
Gdybym miał opisać swój pierwszy album wizualnie, powiedziałbym o płomieniach – powiedział James Bay, opisując debiutancki „Chaos and the Calm” z 2014 roku. – Nowa płyta to dla mnie dźwiękowa i artystyczna ewolucja. Wyobraziłem sobie, że ktoś zapala przede mną 100-watową żarówkę, która staje się coraz większa i większa. Taki był początek „Electric Light” w mojej głowie – dodaje wokalista. Do pracy nad drugą płytą Bay zaprosił Jona Greena oraz Paula Epwortha (Adele, Florence and the Machine).

James Bay zadebiutował w 2015 roku albumem „Chaos And The Calm”, dzięki któremu stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych muzyków młodego pokolenia. Takie utwory jak „Hold Back The River” i „Let It Go” stały się światowymi hitami. Płyta rozeszła się w nakładzie 3,5 miliona, do czego należy dodać 2,7 miliarda streamów na całym świecie. Muzyk był trzykrotnie nominowany do Grammy.

 

 

źródło: Universal Music

02.FlorenceAndTheMachineFlorence + The Machine – „High As Hope” (Universal Music)

To czwarty albumu Florence + the Machine, „High As Hope”, który jest nie tylko wkroczeniem na nowe terytorium, ale także powrotem do korzeni artystki. To pierwszy album, gdzie wokalistka objęła funkcję współproducentki. Zaczęło się od wizyt w studiu w Peckham, gdzie Florence w odosobnieniu „waliła pałeczkami w ścianę”. Z pierwszym materiałem pojechała do Los Angeles, gdzie pracowała z przyjacielem, Emilem Haynie. Na „High As Hope” trafił imponujący zestaw gości: Kamasi Washington, Sampha, Tobias Jesso Jr, Kelsey Lu oraz Jamie xx. Miks płyty odbył się w Nowym Jorku, a panorama miasta, spokojna i majestatyczna, w dużym kontraście do chaosu otaczającego nas świata, zainspirowała Florence do wybrania właśnie takiego tytułu dla swojego czwartego wydawnictwa.

„High As Hope” to album artystki, która jeszcze nigdy nie była tak pewna siebie. Florence opisuje swoje doświadczenia z czasów dwudziestolatki z perspektywy dojrzalszej osoby. Na album trafiły opowieści o dorastaniu w południowym Londynie, rodzinie, związkach oraz o sztuce. „High As Hope” jest zarazem kameralne i epickie. Florence nigdy nie słynęła z minimalizmu, jednak na swojej czwartej płycie odważyła się o pewnych sprawach opowiedzieć w możliwie jak najprostszy sposób. Szczęście to w końcu nie tylko wielkie, przełomowe wydarzenia. – Na tej płycie jest dużo miłości oraz samotności, ale głównie miłości – przyznaje artystka.

W jednej chwili na „High As Hope” znajdziemy hołd dla Patti Smith, by później móc wysłuchać historii o rozmyślaniach na temat smsa od sympatii. „High As Hope” to zbiór wydarzeń radosnych oraz tych, które mogą doprowadzić do wściekłości. Jednak na końcu radość zwycięża. – Wiadomo, że to zawsze jest skomplikowany proces, a ja na pewno nie rozgryzłam wszystkiego, jednak czuję, że „High As Hope” to dobre odzwierciedlenie miejsca, w którym obecnie się znajduję jako artystka. Czuję, że jestem bardziej szczera, na pewno mam większy komfort sama ze sobą – oznajmia Florence Welch.
źródło: Universal Music

03.Christina Aguilera Album ArtworkChristina Aguilera – „Liberation” (Sony Music)

„Liberation” to szósty studyjny album Christiny Aguilery, jednej z najpopularniejszych artystek muzyki pop, znanej na całym świecie z niezwykłego głosu i licznych przebojów. Pierwszym, promującym nową płytę utworem jest „Accelerate” feat. Ty Dolla $ign & 2 Chainz. W ciągu całej swojej kariery, Christina Aguilera sprzedała ponad 43 miliony egzemplarzy swoich płyt, pięć razy podbiła listę Billboardu swoimi singlami oraz zdobyła sześć nagród Grammy.
Tracklista:
1.Liberation
2.Searching For Maria
3.Maria
4.Sick Of Sittin’
5.Dreamers
6.Fall In Line feat. Demi Lovato
7.Right Moves feat. Keida & Shenseea
8.Like I Do
9.Deserve
10.Twice
11.I Don’t Need It Anymore (Interlude)
12.Accelerate feat. Ty Dolla $ign & 2 Chainz
13.Pipe
14.Masochist
15.Unless It’s With You

 

 

źródło: Sony Music

04.Mark PritchardMark Pritchard – „The Four Worlds” (Warp / Sonic Records)

Mark Pritchard powraca na wiosnę z ‘The Four Worlds’, ośmioutworową kolekcją, będącą dźwiękowym eksplorowaniem światów, które po raz pierwszy pojawiły się na ‘Under The Sun’ w 2016 roku.

Nawiązując również do tamtego albumu, Mark po raz kolejny współpracował z uznanym artystą wizualnym Jonathanem Zawadą w zakresie grafiki i wizualizacji. Najważniejszym punktem tej współpracy jest trzynastominutowy film, który pokazuje audiowizualne pejzaże duetu w zupełnie nowy sposób.

Na albumie pojawiają się także niezależni poeci i muzycy, jak psychodeliczna artystka z Kolorado Space Lady w ‘S.O.S’ czy kultowy DJ radiowy z lat osiemdziesiątych Gregory Whitehead w ‘Come Let Us’. Kolekcja niezwykłych instrumentów Marka zawiera również: magiczną piłę w ‘Parkstone Melody II’ i ezoteryczny waterphone w tytułowym ‘The Four Worlds’, który nadaje utworowi zupełnie nowy, Kubrikowski wymiar. Część nagrań została dokonana w schronie przeciwlotniczym w Hamburgu, a praca nad płytą trwała pięć lat.

Aby uczcić nadchodzące wydanie ‘The Four Worlds’ artysta zaprezentował teledysk do najważniejszej piosenki mini albumu – utworu ‘Glasspops’. Jest to demonstracja zdolności Pritcharda do tworzenia atmosfery dźwiękowej za pomocą instrumentacji, emocji i otoczenia. ‘Glasspops’ powstawał w ciągu pięciu lat, aż w końcu znalazł schronienie w przeciwlotniczym schronie Flakturm IV w Hamburgu.

 

 

źródło: Warp / Sonic Records

05.Melody Echos Chamber_bonvoyage_3000Melody’s Echo Chamber – „Bon Voyage” (Domino Rec. / Sonic Records)

Melody Prochet wydała drugą płytę ‘Bon Voyage’. Przynoszący siedem długich utworów, łączy zapierający dech w piersi sopran Melody’s Echo Chamber z dziką dźwiękową ekspansją, gdzie na tle mocnych rytmów w języku francuskim, szwedzkim i angielskim, opowiada o swoich duchowych poszukiwaniach i emocjonalnym uzdrawianiu.

‘Bon Voyage’ to owoc współpracy Melody Prochet z Reine Fiske z Dungen i Fredrikiem Swahnem z The Amazing, gdzie Melody produkując sesję, zachęcała pozostałych uczestników do eksperymentowania, często za pomocą obcych dla nich instrumentów. Gościnnie na płycie pojawiają się Gustav Esjtes i Johan Holmegaard (obaj z Dungen) i Nicholas Allbrook (Pond).

Zapowiadając album, Melody prezentuje nową piosenkę ‘Breathe In, Breathe Out’ i towarzyszący jej teledysk. Animowany film w reżyserii Daniela Footheada zaprasza nas do mistycznego i magicznego wszechświata, gdzie podążamy za pielgrzymem próbującym połączyć się z jego muzą – źródłem inspiracji i światła.

Po powrocie do szkoły muzycznej gdzie uczyła się jako dziecko, w wieku trzydziestu lat postanowiła nauczyć się gry na perkusji. Efektem jest właśnie ‘Breathe In, Breathe Out’ – pierwsza piosenka w której Melody gra na perkusji.

„To dla mnie wyjątkowy utwór” – mówi Prochet. „Zazwyczaj nagrywam z mistrzami perkusji, więc zaakceptowanie mojej dalekiej od ideału gry, ale mającej właściwą intencję, było dla mnie wielką sprawą”.

Prochet z pokazała też prawdopodobnie najdzikszy utwór z albumu – ‘Desert Horse’. To lysergiczne wydarzenie dźwiękowe, które jest zarówno skąpe jak i szalone, zestawiające loopy i wokodery z instrumentami akustycznymi i arabskimi lamentami.

„Ten utwór był potworem” – mówi Melody. „Jest chyba najbardziej rzeźbiony i szalony. Ucieleśnia moją trudną życiową podróż z ostatnich lat, przez moją osobistą pustynię bólu złamanego serca, pragnień, miraży, ruchomych piasków, rozczarowań i starania się być dorosłą kobietą w szalonym świecie. W jakimś sensie jest to dla mnie trochę punkowe.”.

Teledysk do ‘Desert Horse’, którego reżyserem jest Daniel Foothead, kontynuuje animowaną opowieść z ‘Breathe In, Breathe Out’.

‘Bon Voyage’ zanurza się w kolektywną muzyczną duszę Melody i jej szwedzkich towarzyszy tej muzycznej podróży, którzy spotkali się pewnego nieoczekiwanego letniego popołudnia w Angers w 2015 roku. Prochet opisuje członków Dungen jako „bratnie dusze i bezkompromisowo wrażliwe ekstremalne istoty”. Marzyli o wspólnym tworzeniu muzyki, więc Prochet wzięła sprawy w swoje ręce i zimą 2016 roku przeniosła się do Szwecji, aby rozpocząć swoją przygodę. O pracy w lesie Solny, Melody mówi:

„Szwedzka natura pomogła mi oddychać i uspokoiła mnie w czasach niepokoju. Miałam majestatyczny las z jeziorem trzy minuty spacerem od mojego domu. Sesje nagraniowe były przełomem w naszym życiu, ucieczką od naszych frustracji jako młodych dorosłych, rodziców, muzyków i rozgoryczonych żonglerów. To, co się wydarzyło, było rodzajem nowoczesnej, pełnej dwoistości bajki: pięknej i rozczarowującej, szczęśliwej i bolesnej, wewnętrznej i zewnętrznej, dziecięcej i dojrzałej, ale także brutalnej i umiarkowanej. Nie mieliśmy żadnej struktury ani ograniczeń i wyszliśmy poza nasze strefy komfortu”.

Teledysk do ‘Cross My Heart’ jest ostatnią odsłoną bajkowej trylogii w reżyserii Daniela Footheada. Ten otwierający kawałek jest stylistycznie najbardziej rozpoznawalnym utworem na płycie, która w pewnym momencie staje się odyseją opętania dźwiękowego, w której wszystko może się zdarzyć i zwykle się zdarza.

Kiedy indziej ‘Visions of Someone Special’, ‘On a Wall of Reflections’ jest przypadkowym hołdem dla ‘Ford Mustang’ Serge Gainsbourg, zaś ‘Quand Les Larmes D’un Ange Font Danser La Neige’ przynosi jedną z najlepszych w tym roku synergii między perkusją a basem. Kontrastem dla tego jest ‘Var Har Du Vart’, lo-fi folkowy utwór Ejstesa, który Melody nauczyła się w ramach niespodzianki dla przyjaciela.

Jeśli ta płyta jest mieszanką współczesnych wpływów, klucz jest ukryty w czymś znacznie starszym. „Tak wiele nauczyłam się od ‘Boléro’ Ravela” – mówi Melody. „Ciągle słuchasz i myślisz, że to ta sama fraza w kółko odtwarzana, ale nigdy się nie nudzisz, ponieważ za każdym razem jest kilka subtelnych różnic w orkiestracji, która w jakiś sposób oszukuje twój umysł. Uwielbiam ten pomysł. ‘Bon Voyage’ jest ścieżką dźwiękową do powrotu z krawędzi, odgłosu odnowy duchowej i pielgrzymki do zewnętrznych dźwiękowych granic”.

 

 

źródło: Domino Rec. / Sonic Records

06.MARK KOZELEKMark Kozelek – „Mark Kozelek” (Rough Trade / Sonic Records)

88-minutowa podwójna płyta CD została nagrana w hotelach i studiach w San Francisco w okresie od maja 2017 do stycznia 2018 roku. Mark ukończył także prace nad nowym albumem zespołu Sun Kil Moon, w którym jest wokalistą i gitarzystą (zostanie wydany w listopadzie). Wszystkie utwory zostały napisane podczas europejskiej trasy koncertowej Sun Kil Moon w minionym listopadzie. Niektóre utwory zostały nagrane w tym czasie w Europie, a niektóre zostały nagrane w grudniu w San Francisco. Mark ostatnio współtworzył muzykę do filmu reżyserowanego przez Jamesa Franco ‘The Pretenders’, który ma się ukazać tego lata, a także zagrał w niezależnym filmie ‘Passing Through’, napisanym i wyreżyserowanym przez Jasona Massota. ‘Passing Through’ został nakręcony w Butte w Montanie w lutym 2016r. Mark będzie w tym roku koncertował, zarówno solo jak i z Sun Kil Moon, w Ameryce Południowej, Europie, USA i Kanadzie.

 

 

źródło: Rough Trade / Sonic Records

07.Johnny Cash_Forever Words_coverJohnny Cash – „Forever Words” (Sony Music)

Na tym unikalnym albumie znalazło się szesnaście nowych piosenek skomponowanych przez współczesne gwiazdy muzyki na podstawie poezji legendarnego Johnny’ego Casha.

Johnny Cash i June Carter Cash pozostawili po sobie to, co ich syn John Carter Cash opisuje, jako „potworne zgromadzenie” rzeczy, w tym skarbnicę nieznanych i do tej pory nieodkrytych listów, wierszy i dokumentów stworzonych przez Casha w czasie całego życia.

Producenci John Carter Cash i Steve Berkowitz zaprosili gwiazdorską obsadę muzyków do stworzenia nowych utworów na podstawie ujawnionej po raz pierwszy poezji Casha.

Album „Johnny Cash: Forever Words” to muzyczne dopełnienie bestsellerowej książki „Forever Words: The Unknown Poems”, tomu niepublikowanych wcześniej poezji Casha wydanego przez laureata Nagrody Pulitzera Paula Muldoona. Przy wydawnictwie tym współpracowali również John Carter Cash oraz Steve Berkowitz.

Część piosenek z płyty Johnny Cash: Forever Words to bezpośrednie inspiracje materiałami z tej książki. Kilka nagrań powstało na podstawie niepublikowanych nigdzie zapisków artysty.

Utwór „Forever / I Still Miss Someone” otwierający album to dzieło przyjaciół artysty – Krisa Kristoffersona recytującego ostatni napisany przez Casha wiersz i akompaniującego na gitarze Willy’ego Nelsona. Piosenka „To June This Morning”, która wykonują Ruston Kelly i Kacey Musgraves powstała na podstawie listu napisanego przez Casha do swojej żony.

Dwadzieścia jeden lat po tym, jak Johnny Cash nagrał cover utworu „Rusty Cage” grupy Soundgarden jej lider Chris Cornell na podstawie poezji Casha przygotował utwór „You Never Knew My Mind” – jedną z ostatnich swoich solowych piosenek.

Na albumie usłyszymy również utwór „The Walking Wounded” zaśpiewany przez najstarszą córkę artysty, Rosanne Cash.

„Wybór artysty dla każdej z tych piosenek to była sprawa serca” – powiedział John Carter Cash. „Wybrałem artystów, którzy są najbardziej związani z moim ojcem, których osobista historia była związana z tatą. Było to ekscytujące przedsięwzięcie, aby połączyć tak różne osoby i zakończyć to tak, jak wierze, że tata by chciał.”

Celem projektu „Johnny Cash: Forever Words” nie było stworzenie „zaginionego” albumu artysty, ale połączenie współczesnych artystów i ich muzyki w poezją Casha, tak, aby jego słowa rozkwitły na nowo. Tworząc ten album John Carter Cash i Steve Berkowitz połączyli ducha muzyki ze słowami Johnny’ego Casha.

 

 

źródło: Sony Music

08.Gang Gang Dance - KazuashitaGang Gang Dance – „Kazuashita” (4AD / Sonic Records)

Po siedmiu latach milczenia, Gang Gang Dance powrócili z albumem ‘Kazuashita’.

Album ‘Kazuashita’ pojawił się pod koniec czerwca – to pierwsza płyta zespołu od czasu cenionego albumu ‘Eye Contact’ z 2011 roku, będąca odurzającą mieszanką shoegaze i elektronicznej atmosfery, a wszystko zostało połączone dzięki nieziemskiemu głosowi Lizzi Bougatsos.

Bougatsos, razem z Brianem DeGrawem i Joshem Diamondem utworzyli grupę na początku XXI wieku i jako zespół improwizujący, konsekwentnie pracowali nad zatarciem granic między muzyką a sztuką plastyczną, występując na Whitney Biennial, na festiwalu Coachella czy współpracując z Dash Snow & Nate Lowman, Tinchy Stryder i The Boredoms.

‘Kazuashita’ został wyprodukowany przez DeGrawa i nagrany podczas kilku sesji w różnych nowojorskich studiach i przestrzeniach artystycznych. Zespół pracował z perkusistą Ryanem Sawyerem (którego poznał za sprawą projekt BOADRUM Boredoma) i Jorge’em Elbrechtem (który był odpowiedzialny za dodatkową produkcję i miksowanie). Na okładce znalazło się zdjęcia autorstwa Davida Benjamina.

Zapowiadający płytę utwór ‘Lotus’, to ekstatyczna mieszanka obłąkanego soulu i mglistej syntezatorowej atmosfery.

Zespół zaprezentował też drugi singiel ‘J-TREE’. Współzałożyciel Gang Gang Dance tak mówi o tym poruszającym i aforystycznym peanie na cześć natury:

„’J-TREE’ zawsze był dla mnie otwartą przestrzenią. Kiedy zacząłem pisać szkielet piosenki, którą sobie wyobrażałem, grałem ją tylko na żywo w plenerowej scenerii. Taki był cel: stworzyć pieśń, która byłaby dźwiękowym dialogiem między nami a majestatem szeroko otwartej przestrzeni w naturze.”.

Rdzeniem ‘J-TREE’ jest Shiyé Bidziil – jedna z kluczowych członków Standing Rock Sioux Tribe – wypowiadająca się przeciwko budowie rurociągu dostępowego Dakota przez święte indiańskie ziemie pochówku.

„Próbka głosu Shiyé uchwyciła punkt w czasie, który jest nie tylko historycznym momentem w walce ludzkości w stanie wzmożonego chaosu politycznego, ale także przypomnieniem, że natura nie jest pasywna” – komentuje DeGraw. „Spustoszenie bawołów było reakcją wyższych mocy natury w odpowiedzi na okrzyki ludzi, którzy walczyli o utrzymanie tego duchowego przymierza. Standing Rock byli zasadniczo przeciwieństwem istot, które wierzą, że pieniądze to Bóg. To były istoty, które wierzą, że Bogiem jest natura. Myślę, że moment Shiyé pokazywał, że naturalny świat potwierdza, że ci drudzy są znacznie bliżej prawdy.”.

Trzecią zapowiedzią jest utwór ‘Young Boy (Marika in Amerika)’. Przeszywająca, poczciwa elegia. Z przeciągnięciami przedwojennych syntezatorów i destabilizującymi bitami, Lizzi Bougatsos empatycznie śpiewa za te życia, które zostały bezpodstawnie utracone przez policyjną brutalność.

 

 

źródło: 4AD / Sonic Records

09.Leon Bridges Album ArtworkLeon Bridges – „Good Thing” (Sony Music)

Leon Bridges to 28-letni muzyk, który zadebiutował pod koniec 2014 roku, zdobywając serca słuchaczy na wszystkich kontynentach. Swoją osobowością i dźwiękami wypełnia całą wolną przestrzeń w pomieszczeniu. Jego czysty, delikatny i kojący głos sprawia, że jest porównywany do Sama Cooke’a i Percy’ego Sledge. Styl w jakim tworzy młody artysta to połączenie klasycznego soulu z elementami R&B, co daje efekt czegoś do tej pory niespotykanego. Krytycy są zgodni: „Nie można obiecać, że nie zakochacie się w tych ponadczasowych piosenkach”.

Debiutancka płyta Leona Bridgesa „Coming Home” (2015) zawierała między innymi utwory „Lisa Sawyer”, „River”, „Better Man” oraz kompozycję tytułową – „Coming Home”. Najnowszy krażek Leona – „Good Thing” promują ją równocześnie dwa single „Bet Ain’t Worth the Hand” i „Bad Bad News”. Tytuł płyty zaczerpnięty jest z fragmentu tego drugiego utworu “They say that I was born to lose, but I made a good good thing, out of bad bad news”. Historia Leona – od pomocnika kuchennego do dwukrotnie nominowanego do Grammy wokalisty występującego w Białym Domu przez prezydentem Obamą jest powszechnie znana. Nowa płyta to ciąg dalszy historii człowieka wykorzystującego w życiu nawet najmniejsze szanse, żeby się wybić. Jeżeli krażek „Coming Home” to był Leon Bridges w bieli i czerni, tak „Good Thing” to Leon Bridges w technikolorze!

 

 

źródło: Sony Music

10.NekoCaseNeko Case – „Hell-On” (Epitaph / Sonic Records)

Producentka, piosenkarka i autorka piosenek Neko Case zdobyła dużą i lojalną publiczność dzięki swojemu wyrafinowanemu głosowi i przygnębiającym pięknie swojej muzyki. 23 lata od jej muzycznego powołania, Case pozostaje nieustraszoną i wszechstronną artystką, z ostrą etyką pracy i nieustannym dążeniem do głębszych poszukiwań w celu kreatywnego rozwoju. 1 czerwca ukazał się album ‘Hell-On’. Jest to niezapomniany zbiór kolorowych i enigmatycznych opowieści, przedstawiających niektóre z najbardziej śmiałych aranżacyjnie utworów Neko Case do tej pory. Wyprodukowany przez Neko z pomocą Bjorna Yttlinga (Peter Bjorn & John) ‘Hell-On’ jest jednocześnie najbardziej przystępnym i najtrudniejszym albumem w jej bogatej i zróżnicowanej karierze. 12 utworów obfituje w miażdżącą krytykę, stłumioną refleksję, afirmację hymnów i wyjątkową poetycką wrażliwość, które cechuje współpraca z takimi artystami jak: Joey Burns, Beth Ditto, Kelly Hogan, KD Lang, AC Newman, Paul Rigby, Laura Veirs i inni.

 

 

źródło: Sonic Records

11.Marcus MillerMarcus Miller – „Laid Black” (Universal Music)

Nowy, długo oczekiwany album Marcusa Millera, zatytułowany „Laid Black” już jest dostępny! Krążek jest następcą wydanej 3 lata temu płyty „Afrodeezja”. Jak mówi sam artysta: „’Afrodeezja’ była moją wielką, muzyczną podróżą. Nawiązując współpracę z muzykami z różnych stron Afryki i Karaibów, podążyłem drogą moich przodków. Na „Laid Black” wracam do teraźniejszości. Będzie hip-hop, będzie trap, soul, funk, R&B i, rzecz jasna, jazz. Muzyka jest raczej spokojna, choć tradycyjnie nie mogło tu zabraknąć mocnego, porywającego funku”. Marcus Miller nagrał większość materiału ze swoim zespołem w jednym z nowojorskich studiów. Artysta zaprosił też kilku wybitnych gości, takich jak: Troy „Trombone Shorty” Andrews & Orleans Avenue, Kirk Whalum, Take Six, Jonathan Butler, czy Selah Sue. Miller wypowiada się o swoim zespole w samych superlatywach: „Moi chłopcy są niezwykle utalentowani, potrafią zagrać wszystko – od bebopu, po hip-hop”. Artysta zdradza też klucz, jakim posłużył się przy doborze gości: „Wszyscy mają podobną wizję jazzu. Dzięki temu, udało nam się stworzyć tę muzykę. Jeśli lubicie bas, mogę zdradzić, że znajdziecie tu kilka naprawdę mocnych, basowych numerów.” Każdy, kto choć raz posłuchał Marcusa Millera, wie, że warto było czekać na jego nowy album. Mocny, jazzowo-funkowy styl gry basisty od lat zachwyca słuchaczy na całym świecie. Na „Laid Black” artysta jest w szczytowej formie. Miller nie tylko przekracza granice muzyki jazzowej, on sam je wyznacza. Jesienią, w ramach światowej trasy koncertowej Marcus Miller zagości w 5 polskich miastach: Gliwicach, Poznaniu, Gdyni, Warszawie i Wrocławiu.

 

 

źródło: Universal Music

12.Ne-YoNe-Yo – „”Good Man” (Universal Music)

„Good Man” to siódma płyta w dorobku Ne-Yo. Krążek promuje singiel „Push Back” z gościnnym udziałem Bebe Rexha i Stefflon Don. Kawałek wyprodukowany przez słynnego producenta Stargate’a to celebracja pewności siebie oraz opowieść o chemii pomiędzy dwójką ludzi. Na „Good Man” trafiły także piosenki z gościnnym udziałem takich artystów jak Romeo Santos czy PartyNextDoor. Album jest podróżą poprzez wzloty i upadki wiążące się z miłością. Ne-Yo na krążku oddaje hołd klasycznemu R&B, a jednocześnie pokazuje swoją muzyczną oraz życiową dojrzałość.
źródło: Universal Music

 

 

całość przygotował i opracował: Arkadiusz Kałucki

Albumy Świat cz.4/2018

Po wyróżnieniu polskich albumów z drugiego kwartału 2018 r. czas przyszedł na płyty zachodnich artystów. W sumie wyselekcjonowałem 36 krążków, które w większości przybliżyłem w swoim autorskim programie „warto Posłuchać” w POP Radiu 92.8 FM oraz Radiu Płońsk 93.6 FM 🙂 Na pewno sporo z nich znajdzie w moim podsumowaniu rocznym. W tej odsłonie przede wszystkim polecam waszej uwadze nowe albumy Buddy Guy’a, Kamasi Washingtona czy Manic Street Preachers 🙂

 

01.Buddy Guy Album ArtworkBuddy Guy – „The Blues Is Alive And Well” (Sony Music)

Ikona bluesa Buddy Guy powraca z nowym studyjnym albumem “The Blues Is Alive And Well”. To album pełen wybitnych gości – do pracy nad płytą zaproszeni zostali Mick Jagger, Keith Richards, Jeff Beck i James Bay. Produkcją albumu zajął się nagrodzony Grammy producent i songwriter oraz wieloletni współpracownik Buddy Guya, Tom Hambridge. Kariera Buddy Guya trwa już ponad 50 lat, podczas których artysta zdobył 7 nagród Grammy, 37 Blues Music Awards oraz szereg innych wyróżnień, w tym wprowadzenie do słynnej Rock and Roll Hall of Fame.
źródło: Sony Music

02.ShawnMendesShawn Mendes – „”Shawn Mendes” (Universal Music)

„Shawn Mendes” to następca wydanych w 2014 „Handwritten” oraz „Illuminate” z 2016 roku. Głównym singlem promującym album jest „In My Blood”. Kawałek zawiera najbardziej osobisty i wrażliwy tekst w dotychczasowym dorobku Mendesa.

Shawn na trzeciej płycie współpracował m.in. z takimi artystami jak Khalid (duet „Youth”), Ed Sheeran (współautor „Fallin’ All in You”), Ryan Tedder (współautor „Particular Taste”) czy John Mayer (solo gitarowe w piosence „Like To Be You”).

1.In My Blood
2.Nervous
3.Lost In Japan
4.Where Were You In The Morning?
5.Like To Be You (Ft. Julia Michaels)
6.Fallin’ All In You
7.Particular Taste
8.Why
9.Because I Had You
10.Queen
11.Youth (ft. Khalid)
12.Mutual
13.Perfectly Wrong
14.When You’re Ready
źródło: Universal Music

03.Arctic MonkeysArctic Monkeys – „Tranquility Base Hotel & Casino” (Domino Rec. / Sonic Records)

‘Tranquility Base Hotel & Casino’ to szósty album Arctic Monkeys.

Został wyprodukowany przez Jamesa Forda i Alexa Turnera, a nagrany w Los Angeles, Paryżu i Londynie. To pierwsze wydawnictwo od płyty ‘AM’ z 2013 roku, które pokazuje, że z każdym kolejnym albumem zespół zamierza kontynuować odkrywanie nowych muzycznych obszarów.

‘Tranquility Base Hotel & Casino’ podnosi poprzeczkę w wielkim stylu. To odważny i genialny album, odzwierciedlający coraz bardziej wszechstronną i kreatywną wizję Turnera.

Małpy ruszyli w trasę koncertową, a jednym z jej przystanków był występ podczas tegorocznego festiwalu Open’er w Gdyni.

Pierwszy klip zespołu, towarzyszący utworowi ‚Four Out Of Five’ został wyreżyserowany przez Bena Chappella i Aarona Browna i nakręcony w zamku Howard w hrabstwie North Yorkshire.

 

 

źródło: Domino Rec. / Sonic Records

04.ChvrchesChvrches – „Love Is Dead” (Universal Music)

Chvrches, czyli Lauren Mayberry, Iain Cook i Martin Doherty, rozpoczęli światową karierę w 2013 za sprawą albumu „The Bones of What You Believe”. Płyta trafiła na podsumowania roczne m.in. Pitchforka, „The Rolling Stone”, „Billboard” i Stereogum. W 2015 ukazał się drugi album trio z Glasgow, „Every Open Eye”. Bezwstydnie dobry, bez półśrodków – można było przeczytać w recenzji NPR. Zespół był jedną z gwiazd Open’er Festival 2016. Po dwuletniej przerwie zespół zaprezentował „Get Out” – pierwszy singiel zwiastujący albumu „Love Is Dead”. Premiera utworu odbyła się na antenie BBC Radio 1, gdzie słynna prezenterka Annie Mac oceniła synthpopowy kawałek jako „najgorętsze nagranie na świecie”. Za produkcję „Love Is Dead” odpowiadają Greg Kurstin (znany ze współpracy z takimi artystami jak Sia czy Adele) oraz Steve Mac (Ed Sheeran, Pink). W rozmowie z „Entertainment Weekly” liderka Chvrches, Lauren Mayberry, przyznała: Kiedy słucham naszego albumu, mam wrażenie, że to najbardziej popowa rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiliśmy. Materiał jest agresywny, a zarazem delikatny. Bardzo wczuliśmy się w ten klimat i chcieliśmy, by w naszej muzyce dało się zawrzeć prawdziwe ludzkie uczucia.
źródło: Universal Music

05.Lykke Li Album ArtworkLykke Li – „So sad so sexy” (Sony Music)

Doskonale znana w Polsce szwedzka wokalistka Lykke Li („I Follow Rivers”) podpisała kontrakt z Sony Music i na jego mocy wydaje swój najnowszy album ‚so sad so sexy’. Materiał wyprodukowała Lykke Li i Malay (Lorde, Frank Ocean) a w jej powstaniu wzięli udział następujący goście: Jeff Bhasker (Kanye West, Bruno Mars, Rihanna), Rostam (Solange Knowles, HAIM), Illangelo (The Weeknd), Jonny Coffer (Beyonce, Naughty Boy, Sam Smith), DJ Dahi (BANKS, Ty Dolla Sign), T-Minus (Kendrick Lamar, Drake), Skrillex i Emile Haynie (Eminem, Lana Del Rey, Dua Lipa). Utwory napisała Lykke wraz ze swoją stałą współpracowniczką Ilsey Juber (Beyonce, Drake, Kanye, Majid Jordan). Z płyty udostępnione zostały single ‘deep end’ oraz ‘hard rain’. Od czasu debiutanckiej EP-ki Little Bit w 2008, Lykke Li stała się jedną z największych indie-popwych wokalistek skandynawskich. Mając na koncie trzy płyty studyjne w karierze (jedna określana nawet jak ‘Płyta Roku’ przez The New York Times i Rolling Stone i występy na najważniejszych festiwalach na świecie – w tym Glastonbury, Coachella i Lollapalooza. Album ‚so sad so sexy’ ukazuje się na płycie CD i winylu.

 

 

źródło: Sony Music

06.Weslhly ArmsWelshly Arms – „No Place Is Home” (Universal Music)

Wszyscy w jakiś sposób poszukujemy domu – bez względu na to, czy chodzi o faktyczne miejsce czy też samo uczucie bycia w domu. W niespokojnych czasach znacznie trudniej odnaleźć dom – taka myśl przyświecała Welshly Arms przy tworzeniu debiutanckiej płyty „No Place Is Home”. Śmiało łącząc alternatywny rock, gospelowy rozmach oraz bluesową duszę, sześcioosobowy zespół z Cleveland w stanie Ohio – Sam Getz (wokal, gitara), Brett Lindemann (klawisze), Jimmy Weaver (bas), Mikey Gould (perkusja), Bri Bryant (wokal) i Jon Bryant (wokal) – przygotował 13 utworów tak chwytliwych, że będzie można je nucić już po pierwszym przesłuchaniu. Lider grupy, Sam, wyjaśnia inspirację do „No Place Is Home”: – „Przez ostatnie lata jesteśmy w nieustannej podróży. Z jednej strony to wspaniałe doświadczenie, bo poznajemy mnóstwo ludzi i oglądamy wiele wspaniałych miejsc. Z drugiej, czujemy się czasami bez korzeni. Najpierw mieszkamy cały miesiąc w busie, który robi nam za dom, by następnie spędzić kilka tygodni w różnych hotelach w Europie. Kiedy wracamy do rodzinnego miasta, wcale nie wydaje nam się, że jesteśmy u siebie, bo przyzwyczailiśmy się do ciągłych zmian miejsca. Towarzyszy temu uczucie zagubienia, tak jakbyśmy nie mieli własnego miejsca na ziemi. I o tym w dużej mierze są piosenki na naszym debiutanckim albumie.” Welshly Arms rozpoczęli działalność w 2013 roku i od tej pory sukcesywnie podbijają kolejne zakątki globu za sprawą swoich spektakularnych hitów, jak wydany w 2017 roku „Legendary”. Utwór znalazł się na EP-ce o tym samym tytule. W ciągu niecałych dwóch lat zgromadził 47 milionów streamów w Spotify, a w Shazamie szukało go 1,5 mln użytkowników. Piosenka trafiła do kampanii reklamowych największych marek. Z kolei „Hold On I’m Coming” można było usłyszeć w filmie „Nienawistna ósemka” Quentina Tarantino.
źródło: Universal Music

07.Kamasi washington_Heaven and EarthKamasi Washington – „Heaven And Earth” (Young Turks / Sonic Records)

Przełomowy i wyczekiwany drugi album artysty ‘Heaven And Earth’ ukazał się 22 czerwca nakładem Young Turks.

„Świat, w którym żyje mój umysł, żyje w moim umyśle”. Ta myśl zainspirowała mnie do stworzenia albumu ‘Heaven And Earth’. Rzeczywistość, której doświadczamy jest wytworem naszej świadomości, ale nasza świadomość tworzy rzeczywistość opartą na tych samych doświadczeniach. Jesteśmy jednocześnie twórcami naszego osobistego wszechświata i tworów naszego osobistego wszechświata. Ziemska strona tego albumu reprezentuje świat takim, jakim go widzę na zewnątrz – świat, którego jestem częścią. Niebo na tym albumie reprezentuje świat taki, jaki widzę wewnątrz – świat, który jest częścią mnie. To, kim jestem i wybory jakie podejmuję leżą gdzieś pomiędzy” – mówi Kamasi Washington.

Artysta zaprezentował dwa utwory z tej podwójnej płyty. Stronę Ziemi reprezentuje utwór ‘Fists of Fury’, zaś stronę Nieba – ‘The Space Travelers Lullaby’.

Wyczekiwana kontynuacja debiutanckiej płyty ‘The Epic’, została podzielona na dwie części, za pomocą których Washington konfrontuje rzeczywistość z kosmicznym teatrem. W ten sposób artysta rozlicza się z obecnym globalnym chaosem i przedstawia swoją wizję przyszłości.

Utworom ‘Fists of Fury’ i ‘The Space Travelers Lullaby’ będą towarzyszyły obrazy stworzone przez uznaną brytyjską artystkę i reżysera – Jenn Nkiru. Bogate wizualne kontekstualizacje inspirowane są bardziej ekspansywną współpracą przy filmowym projekcie ‘Heaven And Earth’ który ma zostać opublikowany w późniejszym terminie.

Washington zaprosił do współpracy swój zespół The Next Step, a także członków kolektywu The West Coast Get Down i razem w studiu Henson Studios w Los Angeles zarejestrowali szesnaście utworów, które znalazły się na płycie. Muzyka została skomponowana, napisana i zaaranżowana przez Waszyngtona, a całość uzupełniła nowa aranżacja jazzowego i bebopowego klasyka ‘Hubtones’ Freddie’ego Hubbarda oraz kultowy motyw z filmu kung fu Fists of Fury, a także jedna piosenka przygotowana przez kolegę z zespołu – Ryana Portera.

Na płycie pojawiło się wielu gości, m.in.: Thundercat, Terrace Martin, Ronald Bruner, Jr., Cameron Graves, Brandon Coleman, Miles Mosley, Patrice Quinn czy Tony Austin.

Kolejnym singlem jest ‚Street Fighter Mas’, towarzuszy mu teledysk w reżyserii A.G. Rojasa. W klipie pojawiają się legendy ‘Street Fighter’: Gootecks i Combofiend, a także jeden z bohaterów Washingtona z Los Angeles – Kevin Gilliam a.k.a. BattleCat – wieloletni współpracownik Dr. Dre, Snoopa i Tupaca Shakura.

Film został zainspirowany miłością Washingtona do gry wideo ‘Street Fighter’ i przedstawia jego przygodę w Los Angeles, podczas drogi na epicką bitwę o tytuł mistrza przeciwko Combofiendowi.

Rojas i Washington wcześniej współpracowali przy krótkometrażowym filmie ‘Truth’, który powstał przy okazji EP-ki ‘Harmony of Difference’ z 2017 roku. Jak mówi A.G. Rojas: „Uwielbiam zamieszkiwać świat Kamasiego, a ‘Street Fighter Mas’ był okazją do skręcenia w lewo i zbadania surrealistycznych cech tego świata. Kiedy Kamasi powiedział mi o tle piosenki, o tym, jak ‘Street Fighter’ jest bezpiecznym miejscem dla niego – to przeniosło mnie z powrotem do supermarketu na dole mojego rodzinnego domu, gdzie mój brat i ja próbowaliśmy tylu gier, ilu się dało zanim, jak nasza matka skończyła zakupy. Wszyscy się zaangażowali i wkładali w to całą miłość, wynikającą z chęci zinterpretowania kinowych cech utworu, by pokazać go jako coś równie nieprzewidywalnego, znajomego, absurdalnego i ostatecznie triumfującego”.

Kamasi: „Kiedy byłem młodszy, znajdowałem się pomiędzy końcem pokolenia arkadowego, a początkiem generacji konsol. Chodziliśmy do miejsca o nazwie Rexall i graliśmy w “Street Fighter”. W Rexall byli różni zakapturzeni ludzie grający w gry. To było miejsce w którym byliśmy równi. Chodziło tylko o to, jak dobry byłeś w “Street Fighter”. Ta piosenka wzięła się z żartu. Mówiłem, że chcę mieć własny temat, który mogłem puszczać przed rozpoczęciem gry. Jak bokser wchodzący na ring. W kontekście płyty chodziło o związek jaki mieliśmy z chłopakami z sąsiedztwa. Nazywaliśmy ich “prawdziwymi gangsterami”, bo byli starsi i chcieliśmy wyglądać jak oni.

Pod wieloma względami gry wideo były sposobem na połączenie się z nimi, ponieważ nigdy nie byłem związany z żadnym gangiem, ale znałem ich i dobrze się z nimi czułem właśnie za sprawą gier wideo. Gdy byłem starszy uważałem, że fajnie by było, gdyby ci “prawdziwi gangsterzy” rozwiązywali swoje problemy grając w gry”.

Artysta ujawnił, że album ‚Heaven And Earth’ zawiera bonusowy ukryty krążek zatytułowany ‚The Choice’! Gdzie znajdziecie dodatek z pięcioma nowymi nagraniami? Jest on dostępny po rozcięciu środkowej części okładki zarówno w wersji LP, jak i CD!

 

 

źródło: Young Turks / Sonic Records

08.Elise LeGrowElise LeGrow – „Playing Chess” (BMG)

Elise LeGrow to pochodząca z Kanady wokalistka, która talent i pasję do śpiewu zaczęła przejawiać już od najmłodszych lat. Urodziła się 4 czerwca 1987 roku. W momencie, kiedy rozbrzmiewa refren utworu „Who Do You Love”, otwierającego album „Playing Chess”, dzieje się coś magicznego. Puzzle w Twojej podświadomości zaczynają się układać w całość i nagle zdajesz sobie sprawę, że słuchasz piosenki znanej Ci od dziesięcioleci, ale wymyślonej zupełnie od nowa. To właśnie wtedy, gdy ciepło rozpoznanych dźwięków zderza się z ekscytującym dreszczykiem odkrycia, zakochujesz się w Elise LeGrow i jej debiutanckim albumie „Playing Chess”. Album został wyprodukowany przez założyciela S-Curve Records, Steve’a Greenberga, legendę R&B, Betty Wright, oraz studyjnego czarodzieja Mike’a Mangini – cała trójka zwycięzców Grammy stała między innymi za sukcesem sprzedanego w dwunastu milionach egzemplarzy krążka Joss Stone „Soul Sessions”. „Playing Chess” czerpie z szerokiego katalogu ikonicznej wytwórni Chess z Chicago – „alma mater” takich artystów jak Muddy Waters, Etta James, Bo Didley czy Chuck Berry.

Zamiast wiernie odtwarzać legendarny materiał, interpretacje LeGrow rozbierają go ze swojej poprzedniej tożsamości i przenoszą do świata, w którym przeszłość i teraźniejszość są nierozerwalnie splecione. Jedenaście utworów na albumie to miks uwielbianych klasyków i niecodziennych muzycznych rarytasów – ujawniają nie tylko niezwykły głos Elise, lecz także jej imponującą wyobraźnię muzyczną. Dzięki niej odkrywamy, że każdą piosenkę w historii muzyki pop można zdekonstruować w taki sposób, aby budziła się do życia kontekście zupełnie nowych gatunków i wśród nieskończonych możliwości aranżacji.

„Od początku mieliśmy dokładną wizję tego, jak będzie brzmiał album”, wspomina LeGrow, „ale zostawiliśmy też dużo miejsca na eksperymentowanie. Eklektyzm albumu jest rezultatem spontanicznych kolizji różnych inspiracji muzycznych – moich własnych oraz wszystkich tych, którzy byli obecni w studio, obejmując cały wachlarz muzycznych gatunków”.

Te inspiracje rzeczywiście pochodzą z pełnego przekroju dekad powstawania muzyki pop, dotykając po trochu wszystkiego: od Whitney Houston i Mariah Carey po Ninę Simone i Martha and the Vandellas.
źródło: BMG

09.Charlie Puth - VoicenotesCharlie Puth – „Voicenotes” (Warner Music)

Charlie Puth to bez wątpienia jeden z najbardziej utalentowanych wokalistów młodego pokolenia. Artysta nie tylko napisał, ale również w całości wyprodukował wszystkie utwory na drugim w karierze albumie „Voicenotes”. Na „Voicenotes” znalazły się njawiększe hity ostatniego roku: „Attention” (który w Polsce pokrył się potrójną platyną), „How Long” (złoto) oraz najnowszy „Done For Me feat. Kehlani”. Płyta „Voicenotes” jest następczynią platynowej „Nine Track Mind” z 2016 roku. Album pierwotnie zapowiadany był na początek 2018 roku. Powodem przesunięcia daty premiery był… perfekcjonizm Charliego. Artysta uznał, że nie wszystko jest tak, jakby sobie tego życzył i premiera materiału została przesunięta na maj 2018. Tłumaczył to kilka miesięcy temu tak: „Sam zajmuję się produkcją, a to wymaga wiele. Z mojego punktu widzenia album jeszcze nie jest doskonały”.

 

 

źródło: Warner Music

10.Manic Street Preachers Album ArtworkManic Street Preachers – „Resistance Is Futile” (Sony Music)

13. studyjna płyta formacji Manic Street Preachers ‚Resistance Is Futile’ to wielki powrót jednej z najbardziej kultowych brytyjskich kapel rockowych. To też powrót do mocnych brzmieniowo i znaczeniowo hymnów, których najlepiej słucha się celebrując wolność: głośno, o zachodzie słońca, w długiej trasie. Nagrany w nowym studiu zespołu „Door To River” z wieloletnimi współpracownikami (producent Dave Eringa i inżynier dźwięku Chris Lord-Alge) materiał otwiera nowy rozdział w karierze Manicsów – przestrzenne, otwarte na wpływy z zewnątrz dźwięki, przy pełnym poszanowaniu dla przeszłości (ambicjonalne teksty jak na „Generation Terrorists” , melodyjność piosenek przypominająca „This Is My Truth …”). Ten album stworzony jest wręcz do tego, żeby grać go na żywo. Od strony tekstowej to mottem płyty były słowa Phila Ochsa: „W tak brzydkich czasach jedynym prawdziwym protestem jest piękno”, album bowiem porusza problemy aktualne – wyzysk firm technologicznych, wpływy brytyjskiego referendum z 2016 r. na relacje międzyludzkie, pustkę po śmierci Davida Bowie… „Sztuka jest sposobem ukrycia się i naszą tajną bronią” jak mówi basista zespołu, Nicky Wire.

Album ukazał się na płycie CD, CD Deluxe (z dodatkowym krążkiem na którym znajdują się wersje demo wszystkich utworów z płyty) oraz na winylu (z dołączonym całym materiałem na CD).

 

 

źródło: Sony Music

11.Snow PatrolSnow Patrol – „Wildness” (Universal Music)

Od wydania ostatniego albumu Snow Patrol minęło aż siedem lat. Na szczęście nie musimy już dłużej czekać. Krążek – „Wildness” – od dzisiaj jest już dostępny. Snow Patrol, choć mają już ugruntowaną pozycję na rynku, wciąż poszukują nowych znaczeń i inspiracji, ale jednocześnie pozostają wierni melodyjnym kompozycjom, które przyniosły im popularność na całym świecie. „Wildness”, jak sugeruje sam tytuł płyty, będzie materiałem surowym, wręcz pierwotnym. Lider zespołu Gary Lightbody mówi: – „Możemy rozróżnić dzikość naszych czasów, z całym swoim nieładem, brakiem logiki i odosobnieniem, jak również dzikość pierwotną, kojarzącą się z początkami życia i cywilizacji, pasją, miłością oraz wspólnotą z innymi ludźmi i z naturą. Na „Wildness” skupiamy się na tym drugim rodzaju, a raczej próbą nawiązania ponownego kontaktu z pierwotnymi instynktami.” Od debiutu w 1998 roku, Snow Patrol sprzedali 15 milionów płyt na całym świecie, zdobyli nominacje do najbardziej prestiżowych nagród, w tym Grammy, BRIT czy Mercury Music Prize, a ich piosenek w serwisach cyfrowych odsłuchano ponad miliard razy. W 2012 roku muzycy postanowili skupić się na solowych projektach. Przerwa w działalności sprawiła, że teraz Snow Patrol powraca silniejsze niż kiedykolwiek, z mnóstwem inspiracji. – To pierwsza płyta, na której nie ograniczam się tylko do zadawania pytań, ale próbuję również znaleźć odpowiedzi. Na przykład: dlaczego byłem nieszczęśliwy, czułem się nieswojo, miałem lęki? Wszystko, co przeżyłem, jest na tej płycie. Chciałem utrwalić wszystkie doświadczenia. Nawet te najbardziej bolesne, jak demencja mojego ojca – mówi Lightbody. „Wildness” rozpoczyna utwór „Life on Earth”, w którym padają słowa definiujące cały album: To jest coś zupełnie innego. „Heal Me” to, jak mówi Lightbody, opowieść o osobie, która uratowała go od alkoholizmu. „Empress” powstało z dedykacją dla córek chrzestnych lidera, natomiast w „What If This Is All The Love You Ever Get?” Snow Patrol zadaje pytanie, na które mało kto ma ochotę odpowiadać. Materiał został wyprodukowany przez Jacknife Lee, stałego współpracownika grupy.
„Seamus Heaney, mój ulubiony poeta, w wieku 71 lat przyznał, że dopiero teraz zaczyna rozumieć sens niektórych swoich wierszy. A pamiętajmy, że dostał Nobla. To najlepszy dowód na to, jak ważna jest inspiracja. Czasami napisanie czegoś zajmuje ci pięć lat. Tak jak w przypadku „Wildness”. Kiedy wycisnąłeś siódme poty, by coś napisać, włożyłeś w to każdą komórkę swojego ciała, to wszystko nagle nabiera sensu. Zapewniam, że jestem w pełni dumny z tej płyty” – podsumowuje Lightbody.

 

 

źródło: Universal Music

12.CourtneyBarnettCourtney Barnett – „Tell Me How You Really Feel” (Mystic Prod.)

Na kolejnej płycie odnajdziemy delikatności i wrażliwości w głosie Courtney Barnett. Emocje osiągają apogeum, kiedy głos artystki staje się niematerialny i unosi się nad euforycznymi refrenami. Innym razem artystka eksperymentuje z nowymi strukturami, przedstawiając najbardziej porywającą grę na gitarze w swojej historii. To są eksploracje przyjaźni, świata I domu. Na przykład w „Sunday Roast” jest odą do przyjaźni. Piękna opowieść o czerpaniu prostej przyjemności z dzielenia się kolacją z ukochanymi, a zarazem idealne zakończenie nowej płyty australijskiej artystki – „Tell Me How You Really Feel”.

 

 

źródło: Mystic Prod.

 

 

całość przygotował i opracował: Arkadiusz Kałucki