Albumy Świat cz.3/2017

Polecam waszej uwadze ostatnie dwanaście krążków z pierwszego kwartału br. Kolejne już będą dotyczyły wakacji 🙂 Nie mogłem pominąć informacji o nowej płycie Nelly Furtado czy latynowskiego gwiazdora Prince Royce’a. Ponadto, intrygująco i jednocześnie tajemniczo brzmi młodziutka Julien Baker w przeciwieństwie do soczystych i szczerych do bólu Sleaford Mods. A z „klasyki” ciekawie prezentuje się duet Jarvis Cocker & Chilly Gonzales 🙂 Zresztą polecam Wam samemu sprawdzić wspomniane albumy, bo „Warto Posłuchać” 🙂

 

 

01.Dailda„Dalida”(OST) (Universal Music)

Dwupłytowy album stworzony w oparciu o ścieżkę dźwiękową filmu zawiera zestaw największych hitów w wykonaniu artystki. W tym „Paroles paroles” w wykonaniu Dalidy i Alaina Delon a także kilka coverów sprzed lat („Night in white satin”, „Those were the days”…) czyni ten soundtrack wyjątkowym zarówno dla fanów gwiazdy, jak i słuchacza, który spotyka się z Dalidą po raz pierwszy.

Od narodzin w Kairze w 1933 roku do pierwszego występu w słynnej francuskiej sali koncertowej Olimpia w roku 1956, od ślubu z Lucien’em Morrisse’m – czołowym europejskim reżyserem – przez szalone imprezy dyskotekowe, po duchowe podróże do Indii oraz międzynarodowy sukcesu utworu „Gigi l’Amoroso” w 1974.

Najnowszy film „Dalida” to intymny portret femme fatale, skomplikowanej i energetyzującej nowoczesnej kobiety, która podejściem do życia wyprzedziła swoje czasy. Pomimo jej tragicznej śmierci w 1987 roku, jej gwiazda wciąż lśni nieśmiertelnym blaskiem.

 
źródło: Universal Music

02.English Tapas PackshotSleaford Mods – „English Tapas” (Sonic Records)

„English Tapas” to nowy album duetu Sleaford Mods, który ukazuje się nakładem wytwórni Rough Trade.

Album, który został nagrany w studiu Steve’a Mackey’a, West Heath Garage w Londynie, jest dostępny w formacie CD, cyfrowym oraz na limitowanym, czerwonym winylu.

Jason Williamson o ‘English Tapas’: “Andrew wszedł do pierwszej lepszej knajpy i zobaczył na tablicy z menu napis „English Tapas”. Za tą piękną nazwą skrywało się pół szkockiego jajka, kubek frytek, pikle i kawałek wieprzowej zapiekanki. To mówiło wszystko o tym pieprzonym miejscu. O jego groteskowości, o jego ignorancji, o całym tym gównie.”

Sleaford Mods tworzą Jason Williamson (słowa) i Andrew Fearn (muzyka).

 

 

źródło: Sonic Records

03.Grandaddy Album ArtworkGrandaddy – „Last Place” (Sony Music)

Grandaddy to indie-rockowa formacja z Kalifornii działająca z przerwami od ćwierćwiecza – co trudne jest do uwierzenia, jeżeli posłucha się jak świeżo i nowocześnie brzmią ich dokonania. Określić można je różnie: symforniczny wir, dźwiękowe lo-fi, skrzywiona elektronika – ale zawsze miesza się ona z doskonałymi pop-melodiami gitarowymi, dzięki czemu przez lata Grandaddy wytworzyli swoje charakterystyczne brzmienie. Ciepły i kameralny głos wokalisty Jasona Lytle nadaje piosenkom wdzięku, jakiego na próżno szukać by u innych kapel wykonujących muzykę z tego nurtu.

„Last Place” to pierwszy od 6 lat album wydany w należącej do Danger Mouse’a wytwórni 30th Century Records. Album ukazujący się na płytach CD i winylu promuje pulsujący, synth-popowy singiel „Evermore”.

 
źródło: Sony Music

04.Tim Darcy okladkaTim Darcy – “Saturday Night” (Pias)

Tim Darcy to muzyk, który przeciera szlaki na muzycznej arenie. Jego debiutancki krążek “Saturday Night” ukazał się na rynku 17 lutego nakładem wytwórni Jagjaguwar. Nagranie „Tall Galss Of Water” to był pierwszy singiel promujący wydawnictwo artysty. Urodzony w Arizonie muzyk mieszkał w Kolorado i New Hampshire, zanim osiadł w Montrealu gdzie studiował na uniwersytecie. Czasy studenckie zaowocowały powstaniem zespołu Ought, którego jest członkiem. „Saturday Night” to jego solowy projekt.

 

 

źródło: Pias

05.Sampha_Process_4000 copySampha – „Process” (Sonic Records)

Jako jeden z najbardziej tajemniczych brytyjskich artystów, dwudziestosiedmioletni Sampha, użyczał swojego talentu wokalnego, producenckiego i kompozytorskiego przy wielu różnych wydawnictwach.

Od swoich rówieśników, rodaków w rodzaju SBTRKT, FKA twigs i Jessie Ware, po międzynarodowe supergwiazdy jak Drake, Solange, Kanye West, czy ostatnio Frank Ocean na jego płycie ‘Endless’. Stał się jednym z najbardziej wpływowych i pożądanych współpracowników.

Teraz przyszedł czas, by za sprawą płyty ‘Process’, opowiedział własną historię.

Jako najmłodszy z pięciu braci, Sampha Sisay dorastał w bliźniaku w Morden, na przedmieściach Londynu, gdzie jego rodzina przeprowadziła się z rodzinnego miasta Kenema, w Sierra Leone. Gdy miał trzy lata, jego ojciec przyniósł do domu fortepian, który okazał się mieć ogromny wpływ na życie młodego Samphy. Uczył się na nim gry, w tym samym czasie odkrywając możliwości cyfrowego oprogramowania służącego do produkowania muzyki, które w późniejszym czasie wpłynęło na głęboko emocjonalny charakter jego twórczości.

Gdy dorastał, jego bracia dzielili się z nim całą paletą różnej muzyki, od The Strokes po Briana Eno i jazz. Co tydzień ich ojciec przynosił do domu nową płytę CD, pokazując mu całą gamę różnych brzmień, od pięknych arii Pavarottiego, po harmoniczne odcienie zachodnio-afrykańskiej muzyki Wassoulou. Był także zachęcany do tworzenia własnej muzyki. Po tym jak za pośrednictwem serwisu Myspace odkrył takich południowo-londyńskich producentów jak Kwes czy Micachu, przy pomocy programu Reason chciał tworzyć grime.

Bardziej niż z inspiracji jakimkolwiek konkretnym artystą, a w wyniku różnych odkryć, zaczął układać akordy i kompozycje, które stały się kluczowe dla jego późniejszych dzieł. Co jednak ważniejsze, chciał kontaktować się ze swoją publicznością w sposób bezpośredni, co sprawiło, że jego głos i produkcje wniosły się na wyższy poziom.

„Zawsze podobało mi się, że harmonie i nuty powstają w wyniku emocji” – mówi o swoich wcześniejszych wydawnictwach, którymi zaczął się dzielić od 2010 roku. „Nie chciałem wyrażać swojej rzeczywistości. To była zawsze wyobraźnia. Uczucia, jakie dawała mi muzyka.”

Pomysł, by muzyka była czymś, co fragmentarycznie można bezpośrednio przekazać słuchaczom, zawsze stanowił rdzeń twórczości Samphy. Jednak tym razem emocje nie pochodzą wyłącznie z wyobraźni. Bo na ‘Process’, Sampha otworzył drzwi do swojego realnego świata.

Zaraz po tym, jak w 2010 roku ukazała się jego debiutancka EP-ka ‘Sundanza’, u jego mamy zdiagnozowano raka. Gdy zmarła we wrześniu zeszłego roku, niemal dwie dekady od śmierci jego ojca, zaczął zastanawiać się nad swoją moralnością, w sposób jaki nie robił tego do tej pory. Kilka lat wcześniej, gdy koncertował z SBTRKT, odkrył w swoim gardle guzek. Zrobił endoskopię. Jedną, drugą, trzecią, jednak lekarze nie byli w stanie niczego znaleźć. Jednak on cięgle tam jest. W otwierającym album, delikatnym, fortepianowym ‘Plastic 100ºC’ śpiewa: „oh, sleeping with my worries, yeah / I didn’t really know what that lump was.” ”Chodzi o brak wiedzy” – mówi o swoich gardłowych problemach, które miały wpływ na jego życie. „Śmierć jest czymś bardzo realnym, co może ci się przytrafić. To jest trudne. Znaczenie duchowości polega na tym, jak sobie z tym poradzić. Nie jestem religijny, ale jestem niemal zazdrosny o ludzi, którzy są, i którzy poświęcają swój czas na większy obraz.”

Chociaż nie jest to concept-album, ‘Process’ opowiada o odkryciu duchowości, albo przynajmniej jej poszukiwaniu i zrozumieniu. Jest dokumentacją doświadczeń, jakich Sampha doznał na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Jest także wynikiem nauki tworzenia muzyki, tego że uczucia rodzą się z tych artystycznych procedur. „Dla mnie uczucia są najważniejszą rzeczą w życiu. Bez nich jesteś martwy. Muzyka jest więc sposobem dotarcia do kwintesencji życia”. Przynoszący olśniewający głos i produkcję Samphy album (przy pracy nad którym wspomagał go w roli współproducenta Rodaidh McDonald), jest niezwykle mocny emocjonalnie. Szczególnie w wyjątkowym utworze ‘(No One Knows Me) Like The Piano’, niezwykłej medytacji na temat fortepianu, który stał w jego rodzinnym domu, gdy był dzieckiem. „No One Knows Me…” wyróżnia się dlatego, że zbiera w całość emocjonalny chaos, który był we mnie do tej pory. Piosenki w rodzaju „Blood On Me” i „Plastic”, są bardzo intensywne, jednak prowadzą do tego punktu. Wszystkie mówią o tym, jak czuje się w tej chwili.”

 

 

źródło: Sonic Records

06.Nelly FurtadoNelly Furtado – „Ride” (Warner Music)

Nelly Furtado powraca po pięcioletniej przerwie!

Ponad 20 lat na scenie, ponad 16 mln sprzedanych płyt na świecie, wiele nagród i pochwał, a także przeboje na szczytach światowych list. Nelly Furtado zapisała piękną kartę w świecie muzyki pop. Kanadyjka właśnie dopisała rozdział kolejny, szósty. Jest nim album o tytule „The Ride”, który ukazał się 31 marca 2017 roku. Płyta powstała dzięki współpracy Nelly Furtado i laureata Grammy, producenta Johna Congletona (St. Vincent, Blondie, Erykah Badu, Franz Ferdinand, Marilyn Manson), poznanego dzięki Annie Clark z St. Vincent. Prace odbywały się jego studiu w Dallas, a także w Toronto.

– Doświadczenie pracy z Johnem określiłabym jako bardzo cool, bo ja pochodzę ze świata popu i naturalnie ku niemu dążę, a on jest w stanie tak przearanżować moje piosenki, że mają posmak wręcz punkowy. Sama nigdy bym na to nie wpadła – zapewnia Kanadyjka.

Do tej pory Nelly Furtado ujawniła dwa utwory z płyty: utrzymany w downtempo „Pipe Dreams” – napisany w Kenii, opowiadający o kobietach poszukujących wody oraz szybszy „Cold Hard Truth”.

Opisane przez artystkę doświadczenia, a także liczne podróże, stanowiły inspirację dla piosenek, które znalazły się na płycie „The Ride”. Wspomniana „Pipe Dreams” została napisana w Kenii i opowiada o poszukiwaniu wody przez tamtejsze kobiety.
Wizyta Nelly w Chile zaowocowała utworem „Magic”. Dzięki współpracy z Johnem Congletonem powstały „Flatline”, „Cold Hard Truth”, „Paris Sun,” „Carnival Games”.

 

 

źródło: Warner Music

07.Prince Royce Album ArtworkPrince Royce – „Five” (Sony Music)

Prince Royce, znany gwiazdor muzyki latynoskiej (uznawany przez Billboard za najlepiej sprzedającego się artystę latino ostatnich lat!) powraca z nową płytą „FIVE”. Album ukazuje się na nośniku CD z 18 utworami. Płytę promują single „Culpa Al Corazon”, „La Carretera” oraz „Moneda” z gościnnym udziałem popularnego meksykańskiego wokalisty Gerardo Ortiz.

Prince Royce w swojej dotychczasowej karierze otrzymał aż osiem nominacji Latin Grammy, był również 10-krotnie nominowany do Billboard Music Awards i 18 statuetek Billboard Latin Music Awards. Dyskografię Prince Royce’a zamyka anglojęzyczny album „Double Vision” z 2015r.

 

 

źródło: Sony Music

08.Laura MarlingLaura Marling – „Semper Femina” (Mystic Prod.)

Album ukazał się 10 marca. Płyta „Semper Femina” została nagrana w Los Angeles pod koniec 2015 roku, a za produkcję odpowiada Blake Mills (Alabama Shakes, Jim James).
Materiał na krążek powstał w większości podczas trasy promującej album „Short Movie”. „Semper Femina” to szósty album Laury. To płyta, która zadaje pytania o to, jak społeczeństwo odbiera seksualność i płeć, ale bez szukania konkretnych odpowiedzi.

Laura opowiada: „Zaczęłam pisać „Semper Femina” tak, jakby mężczyzna pisał o kobiecie, a potem pomyślałam, że to nie mężczyzna, tylko po prostu ja. Nie potrzebuję udawać kogoś innego, żeby pokazać sposób, w jaki patrzę na kobiety, również na siebie.”

 
źródło: Mystic Prod.

09.Eric GalesEric Gales – „Middle Of The Road” (Mystic Prod.)

24 lutego odbyła się premiera „Middle Of The Road”, najnowszego albumu urodzonego w Memphis gitarzysty Erica Galesa. Bluesman prezentuje nowy kawałek z tego krążka, zatytułowany „Boogie Man”. W utworze gościnnie wystąpił Gary Clark Jr.

Debiutancki krążek Galesa ukazał się w 1991 roku i od tamtego czasu mówi się o nim jako o specyficznym połączeniu Milesa Davisa i Jimmy’ego Hendrixa.

Album „Middle Of The Road” powstawał w kilku różnych studiach, między innymi Room A Studio oraz Fab’s Lab w Hollywood, ale także w Cuz Studio & Sound w Cleveland i MS & ‘Cotton Row Studios w Memphis. W nagraniach udział wzięli Aaron Haggerty (perkusja), Dylan Wiggins (organy), LaDonna Gales (chórki) oraz oczywiście sam Eric Gales, który jest odpowiedzialny za partie gitar, basu i wokale. Album „Middle Of The Road” to najbardziej jak dotąd osobiste dzieło artysty, które jest rozliczeniem ze swoją własną przeszłością. Przeszłość gitarzysty nie zawsze była bowiem usłana różami – muzyk ma za sobą między innymi odsiadkę za posiadanie narkotyków i broni.

Jak to zwykle w przypadku bluesowych albumów, także i na „Middle Of The Road” nie zabrakło gości. Lista jest ciekawa: Lauryn Hill, Gary Clark Jr, Eugene Gales, LaDonna Gales, Lance Lopez, Raphael Saadiq oraz Christone ‘Kingfish’ Ingram.

 

 

źródło: Mystic Prod.

10.Chilly Gonzalez_Jarvis CockerChilly Gonzalez & Jarvis Cocker – „Room 29” (Universal Music)

Jarvis Cocker – były frontman słynnej britpopowej grupy Pulp oraz Chilly Gonzales – kanadyjski pianista/raper/producent/kompozytor – zwarli szyki, aby wspólnie stworzyć coś wyjątkowego.

„Room 29” to w swoim założeniu przedstawienie teatralne o legendarnym pokoju nr 29 hollywoodzkiego Hotelu Chateau Marmont.

Cocker napisał do niego tekst podczas pobytu w tym pokoju. Jego inspiracją stała się jedna z najbardziej nietypowych części wystroju – maleńkie pianino, niemy świadek wszystkich dramatycznych scen, które działy się tam na przestrzeni lat.

„Historie związane z Chateau są owiane legendą. Każdy, kto choć trochę interesuje się rock and rollem, czy też jakąkolwiek inną dziedziną show-biznesu, słyszał z pewnością niejedną z nich. James Dean wyskakujący z okna podczas przesłuchań do ‘Buntownika bez powodu’; Judy Garland śpiewająca przy wielkim fortepianie w lobby; John Belushi z Blues Brothers, który przedawkował narkotyki i zmarł w bungalowie numer 3, członkowie Led Zeppelin, rozjeżdżający hotelowe lobby swoimi harleyami; Jim Morisson zwisający z okna… Producent Rick Rubin mieszkał tu przez dziewięć miesięcy po przeprowadzce z Nowego Jorku. John Frusciante stoczył się w piekło narkotykowego uzależnienia, które niemal odebrało mu życie. Lindsay Lohan znalazła schronienie podczas afery związanej z jej aresztowaniem za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu. Wreszcie Heath Ledger, który imprezował tu zaledwie tydzień przed swoją tragiczną śmiercią… Uff…” – The Guardian

Room 29 to studyjne nagranie muzyki do spektaklu teatralnego. Składa się z chwytliwych melodii, słowa mówionego oraz fortepianowych interludiów. Autorem muzyki jest Chilly Gonzales, słowa napisał zaś Jarvis Cocker.

 

 

źródło: Universal Music

11.Big SeanBig Sean – „I Decided” (Universal Music)

Piąta studyjna płyta rapera już dostępna! Album, który jest następcą platynowej płyty „Dark Sky Paradise”. Big Sean to jedna z największych gwiazd sceny hip-hopu. Raper zadebiutował w 2011r. płytą „Finally Famous”, która ukazała się nakładem wytwórni Kanyego Westa – G.O.O.D. Music. Album zawierał takie hity jak „My Last” feat. Chris Brown, „Marvin & Chardonnay” feat. Kanye West & Roscoe Dash, a także „Dance (A$$)” feat. Nicki Minaj. Big Sean był też głównym współpracownikiem Kanyego Westa przy tworzeniu albumu „Cruel Summer”. Największym sukcesem komercyjnym rapera była wydana w 2015r. platynowa już płyta „Dark Sky Paradise”. W kwietniu ubiegłego roku ukazał się projekt Big Seana „Twenty88” stworzony wspólnie z Jhené Aiko.

 

 

źródło: Universal Music

PrintJulien Baker – „Sprained Ankle” (Sonic Records)

Mieszkająca w Memphis Julien Baker, jest nowym nabytkiem stajni Matador Records.

21-letnia dziewczyna zwróciła na siebie uwagę oszałamiającym i wrażliwym debiutanckim albumem ‘Sprained Ankle’, który oryginalnie ukazał się w 2015 roku. Teraz, dzięki Matador Records album nie tylko ponownie trafia na półki sklepowe, ale także jest dostępny w międzynarodowej dystrybucji.

Przez lata Baker, wraz z grupą przyjaciół, występowała pod szyldem Forrister (wcześniej The Star Killers), jednak po czteroletniej przerwie, którą poświęciła na college, uznała, że musi kontynuować działalność solowo. Jej intencją nie było skupianie się na piosenkach, ale ten proces okazał się zaskakująco oczyszczający. Gdy każda z piosenek nabierała kształtu, stawało się jasne, że Baker ma zaskakująco dużo mrocznych opowieści, które zebrała w swoim krótkim życiu. Opowieści o jej doświadczeniach są zdumiewające i w połączeniu z niepokojącą grą na gitarze, jawią się jako wyjątkowo bolesne i szczere, a przy tym niesamowicie osobiste. Jest coś cudownie hipnotyzującego w delikatnym obnażaniu przez Baker swojej duszy.

 
źródło: Sonic Records

 

Reklamy