Arek Kłusowski – wywiad 6.09.2017

01.17.08.2017 Arek Kłusowski i Ja 1

Arek Kłusowski i Ja fot.AK

Mój imiennik nie ma pretensji i roszczeń do „całego świata”, że coś mu się należy. Poprzez pracę, szacunek, pokorę i wytrwałość połączoną z konsekwencją doprowadził do sytuacji, że jeszcze w tym roku tj.2017 ukaże się jego płyta. Uczestnik 3 edycji The Voice Of Poland Arek Kłusowski jest bez wątpienia bardzo utalentowanym wokalistą. Aktualnie kończy pracę nad swoim albumem, przy którym współpracuje m.in. z Michałem Wasilewskiego z zespołu Xxanaxx. Poniży wywiad jest tylko wycinkiem w dokonaniach muzycznych młodego Rzeszowianina, a pomysłów na kolejne realizacje mu nie brakuje 🙂

 

 

Arkadiusz Kałucki: Nadal jesteś kierownikiem Rzeszowskiej Grupy Artystycznej? Możesz przybliżyć zamysł tego przedsięwzięcia kulturalnego? Jaka jest aktualnie kondycja tej inicjatywy?

Arek Kłusowski: Nasza grupa artystyczna to była licealna potrzeba obcowania ze sztuką i tworzenia ciekawych muzycznych projektów w małym mieście. Zbieranina wielu zdolnych wokalistów, którzy dzięki mojej determinacji mogli pokazywać się szerszej publiczności. Dziś każdy z jej członków robi duże rzeczy w przestrzeni ogólnopolskiej, wszyscy wyjechali z Rzeszowa i spełniają się w różnych ciekawych projektach.

Arkadiusz Kałucki: Spektakl „Cohen-Nohavica” w reżyserii Mariana Opani to ogromne wyzwanie dla nie jednego aktora. Grasz w tym przedstawieniu…kogo? I proszę opowiedz historię jak trafiłeś do Teatru?

Arek Kłusowski: Marian Opania zobaczył mnie w telewizji i zaproponował udział w spektaklu, akurat dobrze się złożyło bo w tym czasie byłem w zawodowej przepaści i gdyby nie to, pewnie wyjechałbym już za granicę. Udowodniłem, że nie jestem rządnym sławy chłopcem z talent show, tylko myślącą istotą wykonującą poważny repertuar w doborowym towarzystwie m.in. Piotra Machalicy. Uwielbiam przełamywać stereotypy. W naszym przedstawieniu dubluje się z wybitnym Marcinem Januszkiewiczem, którego podziwiam od lat i grom zaszczytu, którego dostąpiłem bardzo mnie podbudował. Moim kolejnym marzeniem jest zaśpiewanie w Operze. Jestem kontratenorem, więc mógłbym spróbować wycisnąć jakieś wymagające arie. Musze to zrobić.

02a.Arek Kłusowski foto Dawid Klepadło

Arek Kłusowski fot.Dawid Klepadło

Arkadiusz Kałucki: Zastanawiam się kiedy masz czas na życie prywatne(śmiech), bo bardzo intensywnie żyjesz. A moje kolejne pytanie dotyczy przedstawienia muzycznego „Tribute to Anna Jantar” wystawianego w warszawskim Teatrze Capitol. Dodam, że jedną z wokalistek, którą możemy spotkać i usłyszeć jest Małgorzata Nakonieczna z zespołu Soulove. Proszę o pełną wypowiedź jak doszło do realizacji tego pomysłu? Kto jeszcze oprócz Was występuje?

Arek Kłusowski: Ja nie chce mieć innego życia, oprócz sceny. To jest jedyna rzecz dla której żyje, i bez której żyć nie umiem. Tam czuje się bezpiecznie i mogę być sobą. Jestem uzależniony od tworzenia muzyki i koncertowania, to jest moja misja i ogromna pasja, dla której poświęciłem wszystko i bardzo walczyłem o to, żeby móc to robić. Pomysł powstał z chęci obcowania ze swoimi przyjaciółmi na scenie. Lubimy się, spędzamy ze sobą dużo czasu, poznaliśmy się w programie telewizyjnym i tak zażarło, że staliśmy się paczką. To w dzisiejszych czasach bardzo rzadkie. Projekt bardzo ewoluował w czasie i stał się już koncepcyjnym cyklicznym muzycznym show. Z każdego kolejnego występu analizuje wszystko i staram się udoskonalać go pod każdym względem. Na scenie możemy zobaczyć przekrój różnych osobowości i stylów muzycznych, których łączy ogromna miłość do muzyki. Raczej staram się dobierać sobie myślących wrażliwych współpracowników, w kwestiach organizacyjnych jestem bardzo apodyktyczny i ludzie bez dystansu raczej nie złapią ze mną przelotu.

Arkadiusz Kałucki: Jak opisałbyś moment, w którym aktualnie się znajdujesz jako artysta?

Arek Kłusowski: Ja nie wiem jaki to moment artystyczny, ale jako człowiek odzyskałem dawną energię i siłę, której brakowało mi przez ostatnie lata. Coraz częściej bywam szczęśliwy, zacząłem w siebie wierzyć i nie przejmuje się głupotami. Mam świetnych managerów Kasie i Łukasza, którzy we mnie wierzą i wspierają mnie, czuje się potrzebny. Jak całe życie ktoś Ci wmawia, ze jesteś do niczego to ciężko o zdrowy balans pomiędzy rzeczywistością a wyobrażeniem.

Arkadiusz Kałucki: Twoje dwa teledyski „Na Niby” oraz „To już za nami” są do obejrzenia w formie filmu „panoramicznego”. Ta metoda bardzo popularna w kinie przez blisko dwie dekady XX wieku(od połowy lat 50-tych do końca lat 70-tych). Czy X Muza jest w przyszłości Twoim kolejnym obszarem, który chciałbyś eksplorować, a realizacja teledysków jest pierwszym krokiem?

Arek Kłusowski: Inspiracje się zmieniają od bodźców, które otrzymuje. Może to też kwestia otoczenia. Mam już pomysł na kolejną płytę, ale finalnie chciałbym śpiewać soulowe rzeczy. Chciałbym wydać tomik poezji, książkę, wystawić musical, zaśpiewać w operze i zejść ze sceny, kiedy będę widzieć, że to nie ta jakość. Gdy będę już zarabiać dobre pieniądze to zainwestuje w takie clipy, które będą tworzyły nową jakość wizualną, na razie robimy wszystko własnym sumptem.

03.Arek Kłusowki i Marian Opania

Arek Kłusowski(z lewej), Marian Opania(z prawej) fot.Dawid Klepadło

Arkadiusz Kałucki: Kiedy spotkaliśmy się blisko rok temu trwały prace nad Twoją płytą. Jak dziś wygląda sytuacja w tej materii? Ukończona? Ostatnie poprawki? Możesz powiedzieć coś o terminie premiery?

Arek Kłusowski: Płyta skończona, niebawem premiera. Trochę to trwało, ale jestem z niej dumny.

Arkadiusz Kałucki: Na zakończenie naszego spotkania proszę powiedz jak przygotowania do występu w Opolu? Wystąpisz podczas Festiwalu Polskiej Piosenki w konkursie Debiutów z piosenką „To już za nami”. Trema jest? Bo przesłanie w tekście też jest ważne.

Arek Kłusowski: Ja się w ogóle nie przygotowuje, jadę tam jak na normalny koncert, daje 200 procent normy. Każda moja piosenka ma ważne przesłanie, ale nie nakręcam się tym. Robię swoje i do domu!:)

Arkadiusz Kałucki: Bardzo dziękuję za spotkanie i trzymam kciuki za występ w tak ważnym miejscu dla polskiej piosenki 🙂

Arek Kłusowki: Również bardzo dziękuję 🙂

Reklamy

Mery Spolsky – wywiad (12.08.2016 r.)

 

 

 

Mery Spolsky 3- fot_ Agnieszka Żdanuk

fot.Agnieszka Żdanuk

Marysia Żak czyli Mery Spolsky. Wokalistka, gitarzystka, autorka tekstów, kompozytorka i projektantka ubrań. Jest m.in. finalistką 36 Przeglądu Piosenki Aktorskiej – Wrocław 2015, otrzymała wyróżnienie za Najlepszego wykonawce SuperDebiutów podczas 52 Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej Opole 2015 czy zdobyła 2 miejsce na Grechuta Festival – Kraków 2014. Kilka tygodni temu do stacji radiowych trafiło nagranie „Where are you”, gdzie Mery Spolsky występuje gościnnie w projekcie Mod Machine. I to był jeden z impulsów aby przepytać Marysię co słychać u niej ciekawego.

 

 

Arkadiusz Kałucki: Już ponad rok minął od twojego występu na festiwalu w Opolu. Co od tego czasu zmieniło się w twoim życiu muzycznym?

Mery Spolsky: Urosły mi włosy i już nie są do ramion. 😉 A tak całkiem poważnie to napisałam teksty i skomponowałam muzykę na swoją pierwszą, debiutancką płytę oraz pojeździłam trochę po Polsce żeby przetestować te piosenki. Wystąpiłam na bardzo ciekawym festiwalu w Łodzi „Songwriter Festival” gdzie reakcja publiczności dodała mi skrzydeł, wróciłam jako laureatka na Przegląd Piosenki Aktorskiej z autorskim koncertem i zahaczyłam o bardzo ważny dla mnie festiwal „Carpathia”, który dopuszcza jedynie własne utwory. Wróciłam z nagrodą za najlepszą kompozycje, czyli piosenkę „Szach Mat” i przekonałam się, że jestem gotowa na wydanie płyty.

Arkadiusz Kałucki: Ile razy się spotykamy, tyle razy pytam – kiedy wydasz swoją debiutancką płytę? Czy możesz powiedzieć coś więcej niż „jeszcze trzeba poczekać” ?

Mery Spolsky: Nauczyłam się, że nie wolno nic obiecywa, najlepiej trzymać wszystko w tajemnicy dopóki nie jest już na półce. Energii i weny twórczej mi nie brak, szwankowały inne sprawy i dlatego jeszcze nie mam swojej wymarzonej, debiutanckiej płyty. Zagłębiłam się w czeluściach zaplecza wydania takiej płyty, poznałam różne drogi wydawnicze i długo się zastanawiałam, którą wybrać aby nie popełnić błędu. Myślę, że teraz już wiem o wiele więcej i wydam swoją muzykę w najlepszy sposób jaki potrafię. Kiedy to będzie? Może za rok, może za dziesięć. Nie interesuje mnie szybki strzał, interesuje mnie jakość i moja satysfakcja.

Arkadiusz Kałucki: Zauważyłem, że w ostatnich tygodniach by nie powiedzieć miesiącach robisz w swojej twórczości wycieczki w brzmienia elektroniczne. To nowa fascynacja czy chwilowa zabawa?

Mery Spolsky: Zawsze podobała mi się elektronika, potrzebowałam tylko czasu aby nauczyć się ją tworzy, bo z komputerami byłam zawsze na bakier. Akustyczne brzmienia, gitarowe piosenki i żywe instrumenty było mi o wiele prościej skompletowa , bo w szkole muzycznej miałam z nimi styczność. Elektroniki słuchałam w swoich ulubionych zespołach typu Black Eyed Peas, Gwen Stefani, MGMT itd. W ostatnim roku rozpracowałam programy do perkusji elektronicznej, kupiłam sobie pada, zainwestowałam w klawiaturę i poeksperymentowałam z brzmieniami przeróżnych syntezatorów. W taki sposób powstał materiał na płytę więc myślę, że na pewno nie była to chwilowa zabawa.

Mery Spolsky 1- fot_ Agnieszka Żdanuk

fot.Agnieszka Żdanuk

Arkadiusz Kałucki:Nie da się ukryć, że twoja kariera rozpoczęła się od pracy w zespole. Jak wiemy to ma wady i zalety. Ale praca niemal w samotności jest jeszcze większym wyzwaniem. Wszystko jest na twojej głowie. Wnioskuję, że Mery Spolsky to już samodzielnie działająca maszyna w branży muzycznej i powrót do pracy w zespole czy w duecie nie jest możliwa.

Mery Spolsky: Jak najbardziej jest możliwa! Praca z przeróżnymi muzykami bardzo mnie inspiruje i uczy pokory. Szykuję teraz płytę i chciałabym promować ją koncertami, na których będą grali muzycy. Obecnie gram sama z loopami, ponieważ nie chcę angażować ludzi w projekt, który dopiero rozkręcam. Jest to dla mnie również sprawdzenie samej siebie czy potrafię poprowadzić koncert w pojedynkę. Chciałam pozbyć się uczucia zależności od kogoś i stąd utworzyłam set typowo solowy, aby na spokojnie jeździć po Polsce na swoich warunkach. Jak już będzie płyta pojawi się możliwość pojechania na większe festiwale, a tam już z chęcią poczułabym prawdziwy bas pod nogami. Jeśli chodzi o komponowanie i tworzenie wizerunku to nie widzę innej opcji niż samotne działanie. Myślę, że nie ma demokracji w muzyce.

Arkadiusz Kałucki: Słowa, muzyka, aranżacje, produkcja, miks to tylko przykłady etapów powstania piosenki. Z dotychczasowego doświadczenia muzycznego, który jest dla Ciebie najbradziej pracochłonny i dlaczego?

Mery Spolsky: Ostatni etap, czyli produkcja i miks. Przede wszystkim trzeba znaleźć odpowiednią osobę, która będzie umiała uruchomić swoje producenckie ucho i sfinalizować proces powstawania utworu. Z mojego doświadczenia znalezienie takiej osoby jest najbardziej pracochłonne. Słowa i muzyka to proces błyskawiczny. Zdarza mi się pójść na studia na wykład i wrócić z piosenką w zeszycie. Czasem wydaje mi się, że nawet za szybko poszło mi napisanie jakiegoś tekstu. Wtedy silę się na poprawki, które ostatecznie kasuję, bo najbardziej jestem zadowolona z wersji numer jeden. Może to źle? Nie wiem. Będę się pewnie łapać za głowę za kilka lat.

Mery Spolsky 2- fot_ Agnieszka Żdanuk

fot.Agnieszka Żdanuk

Arkadiusz Kałucki: Już dawno nie słyszałem żebyś śpiewała covery. To już etap, który się Tobie znudził i czas na własne teksty i muzykę?

Mery Spolsky: Tak! Zawsze na pierwszym miejscu były własne piosenki, mam ich w szufladzie ponad dwieście. Za każdym razem kiedy śpiewam cover myślę o tym, że fajnie by było wyskoczyć zaraz z czymś swoim, powiedzieć coś od siebie. Za interpretacje cudzych utworów brałam się głównie ze względu na festiwale, na których chciałam się pojawi. Intrygowały mnie tamtejsze sceny i klimat. Tak naprawdę w pełni szczęśliwa jestem gdy stoję i śpiewam swój własny wiersz, bo wiem w stu procentach o co mi chodzi. Wchodząc w czyjeś teksty muszę dorabiać im swoje emocje i myśli, być może nadaję drugie życie znanym utworom, a może niszczę je swoją wizją.

Arkadiusz Kałucki: Co zaplanowałaś sobie zrealizować do końca 2016 r. jeżeli chodzi o muzykę oraz twoją markę mody?

Mery Spolsky: Wejść do studia, nagrać płytę, stworzyć nową kolekcję jesień/zima (bo projekty i pomysły już dawno śnią mi się po nocach) i pojechać na trip po Europie we wrześniu. Chciałabym zjechać starówki w Europie i nawiedzić je swoją gitarą i muzyką spolsky. Będzie to akcja totalnie spontaniczna i eksperymentalna. Posiadam angielskie teksty do swoich piosenek, chciałabym sprawdzić je w innych krajach i przede wszystkim zwiedzić trochę świata. Potem to już tylko ostra robota nad pierwszą płytą i pisanie pracy magisterskiej.

Arkadiusz Kałucki: Dziękuję za rozmowę.

Mery Spolsky: Dziękuję 🙂

 

 

 

  • Follow Radio Show i Blog muzyczny on WordPress.com
  • O blogu

    „Warto Posłuchać” to audycja radiowa, gdzie mam przyjemność prezentować nowości singlowe ukazujące się w ostatnich tygodniach. To przede wszystkim. Ale to także program, w którym prezentowane i omawiane są wybrane fragmenty z nowych albumów artystów reprezentujących różne style i gatunki muzyczne.
    Nie znajdziesz u mnie jednego dominującego stylu. Jest tu pop, rock, electronica, reggae, soul, grunge, smooth jazz, etc. .

    Program „Warto Posłuchać”, to miejsce, gdzie również i przedstawiciele polskiej sceny muzycznej często podpisują listę obecności.

    Moje audycje mają na celu zwrócenie uwagi szerokiemu odbiorcy i temu w pracy, i temu w domu na nowe nagrania i na nowych artystów. Na to, co warto mieć w swojej płytotece i na to, co na dniach może stać się niekwestionowanym przebojem. Ciągle jesteśmy zabiegani, często brakuje nam chwili wytchnienia, dlatego też i nie zwracamy uwagi na otaczające nas dźwięki.
    Ja zrobię to za Was. Po to tu jestem. Nie naśladuję nikogo, dlatego też wierzę, że moich audycji po prostu słucha się lepiej.

    Do programu „Warto Posłuchać” często zapraszam ciekawych muzycznych gości. Chcę, aby opowiedzieli Wam o swoich zawodowych dokonaniach, a także o tym, co aktualnie u nich słychać. Także poza studiem nagrań i sceną. A- wierzcie mi- często bywa u nich ciekawie.
    Równie często spotykam też ludzi związanych z szeroko pojętą kulturą. Organizacja kulturalnych przedsięwzięć, literatura, samorodne talenty oraz zarządzanie tym niezwykle barwnym rynkiem również znajduje się w kręgu moich zainteresowań, ponieważ zależy mi na tym, by było ciekawie i dokładam wszelkich starań, żeby w moich audycjach po prostu „się działo”.
    A zatem do usłyszenia…

    POP Radio 92,8 FM www.popradio.pl

    Niedziela godz. 20:00 – 22:00

    oraz

    Radio Płońsk 93,6 FM

    Niedziela godz. 21:00 – 23:00

    Zapraszam bardzo serdecznie

    Arkadiusz Kałucki

  • Najnowsze wpisy

  • Kategorie

  • Social

  • Archiwum

  • Reklamy